Getty Images

Nie tylko Paul Pogba zajmuje obecnie głowę Ole Gunnara Solskjaera. Trener Manchesteru United musi mierzyć się także z możliwym odejściem Romelu Lukaku, przyszłością niechcianych piłkarzy oraz coraz negatywniejszym nastawieniem kibiców. O tym wszystkim w swoim najnowszym artykule pisze dziennikarz BBC, Simon Stone.

Artykuł Simone’a Stone’a – pisownia oryginalna

Manchester United przeleciał ponad 9000 mil, aby rozpocząć swoje przedsezonowe zgrupowanie w Australii. Jeśli jednak Ole Gunnar Solskjaer myślał, że przez te trzy tygodnie za sprawą odległości choć trochę oddali się od problemów, był w wielkim błędzie.

Minęły niecałe dwa miesiące od zakończenia sezonu 2018/19, które Manchester United uczcił zdobyciem punktu w meczach ze zdegradowanymi Cardiff i Huddersfield. W pierwszym meczu towarzyskim tego presezonu z Perth Glory na Optus Stadium, wszystkie problemy klubu okazały się być widoczne.

W środę na okładce jednej z lokalnych gazet znalazło się zdjęcie Paula Pogby – pomocnika, za którego Manchester United zapłacił 89 milionów funtów. Podkreśliło to tym samym wielkie zainteresowanie burzliwą relacją, jaka jest pomiędzy klubem a jego największą gwiazdą.

Nadal istnieją wątpliwości co do przyszłości Romelu Lukaku, który jest drugim najdroższym transferem w historii Manchesteru United (klub zapłacił Evertonowi 75 milionów funtów).

Tylko dwóch nowych piłkarzy dołączyło do zespołu, który zakończył sezon 2018/19 na szóstym miejscu w tabeli. Choć za Aarona Wan-Bissakę i Daniela Jamesa Manchester United zapłacił 60 milionów funtów faktem jest, że 18 miesięcy temu żaden z nich nie miał na koncie choćby jednego występu na najwyższym poziomie.

Jakie problemy, które Ole Gunnar Solskjaer musi rozwiązać przed 11 sierpnia, wyszczególnia BBC?

Problem Pogby

Nie ma wątpliwości, że to temat Paula Pogby będzie dominował w przygotowaniach Manchesteru United do nowego sezonu. Mało tego – nikt nie wie, jak cała sprawa się zakończy. Temat może wyjaśnić się dopiero 8 sierpnia, gdy zamknie się okienko transferowe w Premier League. Przy czym nie można jednak zapominać, że kluby z Hiszpanii mogą kontraktować nowych piłkarzy aż do 2 września.

Pogba i jego agent, Mino Raiola, dwukrotnie wyrazili chęć odejścia z Old Trafford. Zainteresowani mistrzem świata są Real Madryt i Juventus. Żaden z tych klubów nie złożył jednak oferty, nie wspominając już o spełnieniu żądań Manchesteru United, który Paula Pogbę wycenił na ponad 150 milionów funtów.

Niepewność wokół Francuza jest wielka, a Pogba znajduje się w centrum uwagi.

Jako dowód niepokoju, który ogarnął drużynę, posłużył filmik w mediach społecznościowych Manchesteru United. Widać na nim, jak podczas spaceru wokół hotelu po przylocie do Australii, Pogba kłóci się z Jessem Lingardem. Klub musiał udostępnić dłuższą część nagrania i dopiero na tej było widać uśmiech między tą dwójką.

Ole Gunnar Solskjaer z zamieszaniem odnośnie Pogby musiał radzić sobie od pierwszego dnia w Australii. Podczas pierwszej konferencji Norweg stwierdził, że we Francuza wymierzona jest nagonka medialna. Dodał również, że w sytuacji przedstawionej na filmie nie ma nic wielkiego, a dziennikarze po prostu szukają czegoś, co mogliby sprzedać. Powiedział także, że Manchester United nie musi sprzedawać Pogby. Nie powiedział, że tego nie zrobi. Bo nie może. Na tym etapie nikt nie może.

Problemy ze składem

Gdyby Pogba był jedynym problemem dla Solskjaera, mógłby on być tym faktem zirytowany.

Ale nie może, bo jest ich więcej.

W tej samej sytuacji jest Romelu Lukaku. Ponownie pojawia się zainteresowanie Interu Mediolan, którego trener, Antonio Conte, wcześniej chciał już sprowadzić go do Chelsea. Ostatecznie Belg zasilił jednak Manchester United z Jose Mourinho za sterami.

W przypadku Lukaku Solskjaer jest jednak bardziej otwarty na ewentualne oferty. Belgijski napastnik nie jest uważany za niezastąpionego zawodnika w Manchesterze United, a pieniądze uzyskane z ewentualnego transferu mogłyby posłużyć wzmocnieniom pozostałych formacji.

Podobnie jednak jak w przypadku Pogby – do klubu nie wpłynęła żadna oferta za Lukaku. Sytuacja sprawia wrażenie zawieszonej, a coraz bardziej prawdopodobny jest scenariusz, w którym Belg zostanie na Old Trafford.

W składzie są także inni, których przyszłość leży poza Manchesterem. Marcos Rojo, który jest z drużyną w Perth, a także Matteo Darmian, który został w Anglii z powodów osobistych, są najbardziej oczywistymi przykładami tych, którzy Old Trafford powinni opuścić. Sprzedanie ich okazało się jednak zadaniem trudniejszym niż wcześniej przypuszczano.

“Szybkie naprawienie problemów jest niemożliwe” – tak brzmiała odpowiedź Solskjaera na przypomnienie mu jego własnych słów z kwietnia. Powiedział wtedy, że Manchester United musi być “bezwzględny” w przeprowadzaniu zmian najbliższego lata. Tymczasem do tej pory Old Trafford opuścili tylko ci, których kontrakty dobiegały końca, jak choćby Ander Herrera.

Oznacza to, że wciąż nie można podjąć decyzji w sprawie najbliższej przyszłości młodego obrońcy Axela Tuanzebe, który w ostatnim sezonie był wypożyczony do Aston Villi, a ostatnio podpisał z Manchesterem United kontrakt do 2022 roku. Ole Gunnar Solskjaer nie wie, jakie będzie miał opcje w obronie, więc zwyczajnie nie może zadecydować.

Rosnące negatywne nastroje wśród kibiców

Nietrudno jest znaleźć negatywne nastawienie wśród kibiców Manchesteru United. Zwłaszcza, że wciąż istnieją wątpliwości co do tego, czy Solskjaer faktycznie nadaje się na stanowisko menedżera “Czerwonych Diabłów”.

Jego statystyki i osiągnięcia w Molde były bardzo dobre, ale o tych z dziewięciu miesięcy pracy w Cardiff nie można tego powiedzieć. Wręcz przeciwnie – były po prostu straszne.

To, co zrobił jako tymczasowy trener, było niesamowite. Osiem kolejnych zwycięstw w pierwszych spotkaniach i zaledwie jedna porażka w siedemnastu meczach. Następnie fantastyczny comeback i awans do ćwierćfinału Ligi Mistrzów, pomimo porażki 0:2 na Old Trafford w pierwszym meczu.

Odkąd Ole Gunnar Solskjaer został zatrudniony na stałe, Manchester United wygrał jedynie dwa z dziesięciu spotkań. W ostatnich pięciu meczach Premier League zdobył tylko dwa punkty i to w sytuacji, gdy wciąż istniała duża szansa na zakwalifikowanie się do Ligi Mistrzów.

Status legendy klubu, jaki niewątpliwie Solskjaer posiada, sprawia, że Norweg ma przychylność kibiców, ale wielu z nich zastanawia się, czy Manchester United nie powinien powierzyć sterów drużyny bardziej doświadczonemu trenerowi, który lepiej poradziłby sobie z przejęciem zespołu po Jose Mourinho.

O ile fani są w stanie udzielić Solskjaerowi kredytu zaufania, o tyle nastroje wokół dyrektora wykonawczego Manchesteru United, Eda Woodwarda, oraz właścicieli – rodziny Glazerów – stają się coraz gorsze.

Sprawiedliwie czy nie, Woodward jest postrzegany jako główny winowajca aktualnej pozycji Man Utd. Nieobecność dyrektora technicznego, pomimo tego, że członkowie klubu prywatnie uważali jego zatrudnienie za priorytet po odejściu Jose Mourinho, jest jego “osiągnięciem”. Woodward nie chce rezygnować z możliwości negocjacji transferów.

Jego pozorny brak wiedzy o piłce nożnej jest wymieniany jako jego główna wada. Rzeczywistość wygląda jednak inaczej – Woodward jest tylko częścią procesu, a cele transferowe są wyznaczane przez dział skautingu, a nie bez znaczenia jest także zdanie menedżera.

Poza Woodwardem negatywna kampania została wymierzona także w rodzinę Glazerów.

Dopóki nie zacznie się sezon, szczególnie na Old Trafford, nie wiadomo, ile osób faktycznie popiera “#GlazersOut”.

Należy pamiętać jednak lata 2009-10 i wizualną kampanię rozpoczętą przez kibiców Manchesteru United. Doprowadziła ona do tego, że zielono-żółty szalik, będący symbolem akcji przeciwko Glazerom, założył David Beckham. Choć akcja miała duży zasięg, nie wpłynęła znacząco na amerykańską rodzinę, która wciąż pociąga za sznurki na Old Trafford.

Nie wszystko jest złe

Najłatwiej byłoby aktualną sytuację Manchesteru United określić jako całkowicie ponurą.

Prawda nie jest tak oczywista. Pomimo tego, że od odejścia sir Aleksa Fergusona w 2013 roku nie udało się sięgnąć po tytuł mistrzowski (choć “Czerwone Diabły” wygrywały FA Cup, Puchar Ligi i Ligę Europy w tym okresie), to Manchester United pozostaje jedną z największych marek w futbolu i znajduje się bardzo blisko Realu Madryt i Barcelony.

Samorządy Victorii i Zachodniej Australii były zdeterminowane, by tego lata Manchester United zagrał na ich terenie. Zachodnia Australia wygrała tę bitwę i zbiera tego żniwa – oczekuje się, że oba mecze towarzyskie “Czerwonych Diabłów” zobaczy 110 tysięcy ludzi, a 12 tysięcy płaciło, by móc oglądać jedynie otwarty trening drużyny Solskjaera.

W przeciwieństwie do poprzedniego sezonu, gdzie zawodnicy praktycznie nie mieli kontaktu z kibicami w Stanach Zjednoczonych, tego lata piłkarze ochoczo pozowali do zdjęć i dawali autografy. Wszystkie 52 tysiące karnetów na Old Trafford na nadchodzącą kampanię zostało sprzedanych w rekordowym tempie.

Przewiduje się, że łączne przychody klubu za sezon 2018/19 sięgną 630 milionów funtów, co jest rekordowym wynikiem w angielskiej piłce. Taką sumę przekroczy tylko Real Madryt. Klub utrzymuje, że ten fantastyczny wynik w sferze komercyjnej przełoży się na wzmocnienie drużyny Solskjaera.

Manchester United słusznie twierdzi, że pozostały jeszcze cztery tygodnie okienka i niesprawiedliwe jest ocenianie ich poczynań na rynku w tym momencie. Jest również faktem, że osiągane wyniki w sezonie mogą zmienić postrzeganie. Choć nierozsądne byłoby nadawanie wielkiego znaczenia sparingowi z Perth Glory, to jednak wygrane w przedsezonowych meczach pomogłoby zmniejszyć napięcie wokół klubu.

W ostatnich sześciu presezonach Manchester United przegrał tylko raz. Miało to miejsce na początku przygody Davida Moyesa. “Czerwone Diabły” przegrały wówczas 0:1 z Singha All Stars. Dla swojej własnej korzyści Ole Gunnar Solskjaer uniknął takiego nieprzyjemnego początku w meczu z Perth. Niby nieistotne, a jednak.

Dyskusja