Getty Images

Przy okazji nadchodzącej potyczki Manchesteru United z Leeds United dwójka legend, a obecnie ambasadorów klubu z Old Trafford, Bryan Robson i Denis Irwin, wspominali wielką rywalizację pomiędzy oboma klubami, gdy “Pawie” zwykły grać jeszcze w Premier League.

– Rywalizacja z Leeds United była na innym poziomie, bliska tej z Liverpoolem. Była naprawdę dzika. Niewiarygodna. Gdy przyjeżdżało się do nich na miejsce i wysiadało z autobusu, to przez całą drogę do szatni trzeba było słuchać obelg rzucanych w naszą stronę – wspominał Robson.

Irwin zgodził się ze swoim kolegą dodając:

– Rywalizacja pomiędzy tymi klubami była ogromna. Może nie aż taka jak z Liverpoolem, ale tuż za nią. To było dla nas z pewnością jedno z najtrudniejszych miejsc wyjazdowych.

– Postrzegali pojedynki z nami jako te najważniejsze. Przypuszczam, że działo się tak, ponieważ Liverpool ma Everton w swoim mieście, my mamy Manchester City, są dwie drużyny z Sheffield, a Leeds u siebie w zasadzie jest samo, dlatego też upatrzyli sobie Manchester United jako największego rywala.

Irlandczyk zaczynał swoją przygodę piłkarską właśnie na Elland Road, ale odszedł z tego klubu w 1986 roku do Oldham Athletic, zanim cztery lata później przeniósł się na Old Trafford. Jednak pomimo wielkiej rywalizacji pomiędzy obiema ekipami, Irwin dobrze wspomina swój czas spędzony w Leeds United.

– Dołączyłem do Leeds w wieku 16 lat. Obecnie świat wydaje się niewielkim miejscem, ale dla mnie wydawało się to daleko od domu i początkowo trudno było mi opuszczać Irlandię. Jednak pomimo to, powitali mnie tam bardzo miło. To duży klub – wspomina Irwin.

– Co prawda moja przygoda z tym zespołem nie powiodła się i zakończyła się przenosinami do innej drużyny, ale z przyjemnością wspominam czas spędzony tam. Gdy później dołączyłem do Manchesteru United, po czterech latach gry w Oldham, zazwyczaj strasznie sztywniałem, gdy przychodził czas meczu na Elland Road. Przypuszczam, że to kwestia “uroku” tego miejsca.

– Byłem zachwycony, gdy na Old Trafford zawitał Eric Cantona [transfer z Leeds United w 1992 roku – przyp. red.] z wielu powodów, ale jednym z nich było to, że przejął na siebie wszystkie niedogodności, które mnie spotykały na ich stadionie.

– To było trudne miejsce do gry. Bardzo wrogie, a przy tym rywalizacja między klubami jest ogromna, ale człowiek rozwija się grając w takich okolicznościach, dlatego też później pokochałem grę na Elland Road – dodał 53-latek.

Przez zdecydowaną większość minionej kampanii wydawało się, że Leeds United pewnie zmierza po awans do Premier League po aż 15 latach przerwy. Drużyna, która jeszcze w 2001 roku dochodziła do półfinału rozgrywek Ligi Mistrzów, zawiodła jednak w końcówce sezonu Championship, zajmując 3. miejsce, a w barażach o awans przegrała z prowadzoną wówczas przez Franka Lamparda ekipą Derby County.

Pomimo tych niepowodzeń Bryan Robson uważa, że menedżer “Pawii”, Marcelo Bielsa, ma do dyspozycji mocny zespół, który w sezonie 2019/2020 może w końcu wywalczyć upragniony powrót do angielskiej ekstraklasy.

– Gdy spoglądało się na Leeds w zeszłym sezonie, to po Świętach Bożego Narodzenia byli faworytem wszystkich do awansu do Premier League, jednak spuścili nogę z gazu na koniec sezonu i ostatecznie nie osiągnęli tego, czego chcieli – mówił Robson.

– Jestem jednak pewny, że wrócą silniejsi w tym sezonie, ponieważ znajdowali się już w takim położeniu. Uważam, że w nadchodzących rozgrywkach będą nieco lepsi niż w minionych i nie zdziwię się jeżeli Leeds zakończy je na szczycie tabeli.

– Muszę przyznać, że Leeds to wielki klub. Wspaniale byłoby ich zobaczyć z powrotem w Premier League, ponieważ wychodzę z założenia, że wielkie kluby powinny grać w Premier League.

– Z uwagi jednak na to, że w ostatnich latach Leeds grało na niższych szczeblach, rywalizacja pomiędzy oboma klubami nieco zelżała, jednak mimo to będzie dla mnie naprawdę interesującym zobaczenie jak zawodnicy podejdą do tego nadchodzącego spotkania.

– Spodziewam się zaciętego meczu. Jednak pamiętajmy, że jesteśmy Manchesterem United i gramy w Premier League, więc oczekuję odzwierciedlenia tego w występie naszych chłopaków, niezależnie od tego, jaki skład wystawi do gry Ole. To dobry mecz, drugie spotkanie w tym okresie przygotowawczym, dlatego liczę na dobry występ naszych chłopców – dodał 62-latek.

Irwin także wierzy w to, że nadchodząca potyczka z Leeds United będzie całkiem innym meczem w porównaniu do tego z Perth Glory.

– Gdy graliśmy przeciwko Perth Glory, to mogliśmy zobaczyć w rywalach drużynę dobrze zorganizowaną i zdyscyplinowaną, która utrudniała nam przełamanie ich szyków obronnych. Nigdy jednak nawet nie pomyśleli o zaatakowaniu nas. Nie kojarzę, żeby oddali chociaż jeden strzał na naszą bramkę – kontynuował Irwin.

– Myślę, że w nadchodzącym meczu zobaczymy więcej gry, ponieważ Leeds będzie chciało atakować. To powinno sprawić, że spotkanie będzie nieco bardziej otwarte, a to z kolei powinno nam bardziej odpowiadać.

– Spodziewam się większego zagrożenia pod naszą bramką, więc to będzie także test dla naszych obrońców, co tak naprawdę nie miało miejsca w poprzednim spotkaniu. Taka gra powinna też otworzyć pewne przestrzenie na boisku. Z pewnością będzie to dla nas większy sprawdzian – zakończył Irlandczyk.

Dyskusja