Getty Images

Luke Shaw nie będzie szukał wymówek, ale chce by kibice Manchesteru United wiedzieli, że nie byli sami w odczuwaniu nędzy ostatniego sezonu.

Dla fanów było tak źle, jak tylko się da. Widok czterech głównych trofeów podzielonych między najbardziej znienawidzonych rywali, Manchester City i Liverpool oraz bolesna akceptacja, że Pep Guardiola i Jurgen Klopp osiągają poziom, o którym Man Utd może tylko pomarzyć.

To, że oba europejskie finały były „angielskie” było wisienką na torcie. W dobie astronomicznych zarobków i rosnącego oddalania się zawodników od kibiców, Luke Shaw podkreśla, że gracze też odczuwają ból.

– Ostatni sezon był bolesny dla wszystkich. Wiem, że kibice byli naprawdę rozczarowani, ale my jako drużyna również czuliśmy ogromny ból.

– To było wielkie rozczarowanie. Widzieliśmy jak radzą sobie inne drużyny. Trudno było zwłaszcza w okresie kiedy my mieliśmy wolne a inne drużyny zdobywały trofea.

– To było naprawdę trudne dla nas wszystkich i nie można było cieszyć się z wakacji. Widzisz finał Ligi Mistrzów i finał Ligi Europy, a tam tylko angielskie drużyny. To sprawia, że czujesz się jeszcze gorzej, szczególnie po finałach. Nikt z nas nie chce żeby to się powtórzyło.

– Myślę, że dlatego wszyscy wróciliśmy z innym nastawieniem i oczywiście mieliśmy przerwę, by oczyścić nasze umysły, ale teraz wszyscy skupiamy się na tym, żeby przywrócić Manchester United na należne miejsce.

Pod koniec ubiegłego sezonu bardzo szczerze o przyszłości Manchesteru United wypowiedział się Ole Gunnar Solskjaer. Norweg stwierdził, że cudem będzie rzucenie wyzwania Liverpoolowi i Manchesterowi City w przyszłym sezonie, biorąc pod uwagę różnicę jaka powstała pomiędzy dwiema najlepszymi angielskimi drużynami, a „grupą pościgową”.

Teraz menedżer nie mówi już o tym, a z pewnością nie swoim zawodnikom, którzy wypadli bardzo pozytywnie na przedsezonowym tournée w Australii i Azji.

Wypowiedź Luke’a Shawa miała miejsce podczas uroczystości na szczycie hotelu Fullerton Bay w Singapurze. Oczekiwania wobec Manchesteru United rosną, zwłaszcza po zwycięstwie nad Interem Mediolan. Gol Masona Greenwooda to była wyjątkowa chwila, ale to „tętniąca życiem” i „energetyczna” piłka w wykonaniu „Czerwonych Diabłów” daje kibicom nadzieję.

Solskjaer obiecał porwać kibiców z miejsc stylem gry swojej drużyny. Piłkarze są zachwyceni zmianami, jakie zaszły po reżimach Louisa van Gaala i Jose Mourinho.

– W tym sezonie to będzie nowy Manchester United, zwłaszcza z nowymi pomysłami, które wdraża menedżer. Przekazał nam, czego oczekuje i chce ciężko pracować, aby zrealizować swoje plany – mówił dalej Shaw.

– Ten okres przygotowawczy był naprawdę trudny dla wszystkich, zarówno pod względem fizycznym, jak i psychicznym. Ale to bardzo pomaga zespołowi. Czuję, że w meczu z Interem wyglądaliśmy najlepiej od długiego czasu.

– Ole jest bardzo skoncentrowany na utrzymywaniu piłki, rozgrywaniu jej od tyłu i utrzymywaniu posiadania. Wiele razy w zeszłym sezonie nie radziliśmy sobie z tym wystarczająco dobrze.

– Dużo pracowaliśmy nad taktyką, mądrym pressingiem, kiedy ruszyć, w którym momencie przycisnąć. Druga sprawa to utrzymanie piłki. Chcemy utrzymywać się przy piłce, grać jak wielki, dobry zespół.  Chcemy wygrywać, ale także prowadzić grę. Ole jasno przedstawił nam swoje pomysły – dodał.

Te pomysły brzmią bardzo podobnie jak Guardioli, Kloppa czy Pochettino – menedżerów, na których fani „Czerwonych Diabłów” patrzyli z zazdrością, po tym jaką piłkę prezentował Manchester United.

Przygotowanie fizyczne jest kluczem. Dlatego Ole Gunnar Solskjaer zwiększył intensywność treningu przed sezonem o 50%, aby upewnić się, że jego piłkarze będą gotowi do sprostania jego wymaganiom. Ale czy to wystarczy aby rzucić wyzwanie City i Liverpoolowi?

– Nie będzie im tak łatwo jak w zeszłym sezonie. Ludzie prawdopodobnie już w nas wątpią, ale mogą to robić. Ja i my jako drużyna wiemy co możemy osiągnąć. Najbliższy sezon będzie dużo lepszy od poprzedniego – zapowiadał dalej Shaw.

– Musimy wrócić na zwycięską drogę. Musimy podnosić trofea i dobrze zacząć sezon. Mam nadzieję, że nam się uda. Wszyscy bardzo wierzymy w skład, menedżera, sztab. Chcemy zostawić ostatni sezon za sobą – dodał.

Najjaśniejszym punktem drużyny na tournee był Mason Greenwood. 17-letni napastnik może być tajną bronią Solskjaera w jego pierwszym pełnym sezonie. Dla starszych graczy gra Greenwooda nie jest zaskoczeniem. Od dawna dyskutowali oni o jego wielkim potencjale.

– Jest niesamowity. Myślę, że Mason ma wielki talent. Trudno jest myśleć, że nie dawno skończył 17 lat, to szaleństwo. Ma tyle talentu, że to jest niewiarygodne. Potrafi grać obiema nogami, nie wiem czy ktoś wie, czy nie, ale to jest niesamowite w takim wieku – chwalił Shaw swojego młodszego kolegę.

– Ma poziom dojrzałości, który znacznie przekracza jego wiek. Jest też pewny siebie, ale przy tym nie jest zarozumiały. To jest idealny sposób bycia, wierzy w siebie i my wszyscy w niego wierzymy.

– Przy czym są jeszcze trzy inne młode osoby, które do nas dołączyły: Jimmy (Garner), Angel (Gomes) i Chongy (Tahith Chong). Cała czwórka ma różne cechy, ale wszystkie są cechami, które pozwolą im pewnego dnia lub nawet bardzo szybko stać się ważnymi piłkarzami drużyny.

– Myślę, że Mason jest bardzo blisko. Jest wyjątkowy. Musi tylko ciężko pracować i twardo stąpać po ziemi. Nie mam wątpliwości, że pod koniec sezonu może być dla nas ważnym graczem – dodał.

Luke Shaw był również pod wrażeniem nowych nabytków „Czerwonych Diabłów”: Daniela Jamesa i Aarona Wan-Bissaki.

Solskjaer jest zdeterminowany, aby przed końcem okna transferowego przeprowadzić jeszcze dwa transfery. Na celowniku Norwega znajdują się Harry Maguire i Sean Longstaff.

Nawet po tak zachęcającym okresie przygotowawczym, w którym „Czerwone Diabły” wygrały wszystkie trzy mecze, Shaw rozumie, że kibice oczekują kolejnych wzmocnień.

– W pełni to rozumiem, zwłaszcza po sezonie jaki mieliśmy. Nie ma powodu żeby mieli się zachowywać inaczej, ale jak już mówiłem mamy duży potencjał. Nie wiem co się dzieje z transferami, ale zostało jeszcze trochę czasu, więc może uda się jeszcze kogoś sprowadzić – zakończył Anglik.

Dyskusja