Felieton Marka Ogdena: Pogba i Neymar udowadniają, że marka piłkarza nie gwarantuje sukcesu

ESPN Damian Domitrz
Zmień rozmiar tekstu:

Mark Ogden, dziennikarz ESPN, przygotował felieton, w którym podniósł problem, z jakim wiąże się “marka” piłkarza. Odwołując się początkowo do przykładów Angela Di Marii oraz Radamela Falcaco, później przechodząc do Paula Pogby, Neymara i Griezmanna, podkreślił jakie kłopoty mogą mieć kluby stawiające na rozpoznawalność piłkarza i komercyjny zysk zamiast na sukces czysto sportowy.

ARTYKUŁ – MARK OGDEN – TREŚĆ ORYGINALNA

Kiedy Manchester United sprowadził Angela Di Marię z Realu Madryt za rekordową wówczas sumę transferową wynoszącą 59.7 miliona funtów w sierpniu 2014 roku, badania przeprowadzone przez klub wykazały, że aktywność Google w odniesieniu do Argentyny w porównaniu do jego wcześniejszego transferu z Benfiki do Realu Madryt wzrosła o 1111%.

Tak samo stało się w przypadku Radamela Falcao, gdy przypieczętowano jego wypożyczenie z AS Monaco do Manchesteru United. Jego aktywność wzrosła o 909% w porównaniu z przeprowadzką z Atletico Madryt do francuskiego klubu.

Z perspektywy United te liczby podkreślały dwie rzeczy. Po pierwsze, są klubem, który może działać niczym paliwo rakietowe dla profilu komercyjnego i społecznościowego dowolnego piłkarza. Po drugie, zbyt często pozwalają na to, aby marka gracza przysłaniała najważniejszy czynnik dla uczestnika gry zespołowej – zdolności do spektakularnego pokazywania się na murawie.

Dwanaście miesięcy po przybyciu do United w blasku fleszy i skokach popularności w mediach społecznościowych Angel Di Maria i Radamel Falcao odeszli. Zostali wyrzuceni za burtę po tym, gdy okazali się skrajną porażką, jeśli chodzi o wykonywanie tego, czego od nich oczekiwano – czyli strzelanie bramek i kreowanie. Odejście Di Marii nie należało do cichych. Po tym, jak nie udał się z drużyną w letnią trasę po Stanach Zjednoczonych w 2015 roku, wymusił przeniesienie do Paris Saint-Germain i opuścił Old Trafford z niewieloma jego wielbicielami.

Historie dotyczące Di Marii i Falcao powinny być dla United oraz innych klubów przestrogą przed niebezpieczeństwem związanym z przykładaniem zbyt dużej wagi do marki gracza i jego reputacji. Ale pięć lat po tych ruchach transferowych do United, jeden z “markowych” piłkarzy stał się jeszcze większym problemem i nie tylko United cierpią z tego powodu.

Paul Pogba, oceniony przez SportsPro jako najbardziej atrakcyjny sportowiec na świecie w 2018 roku, to gracz, który tego lata odbija się United czkawką z powodu nieudolnych, własnych i jego agenta, publicznych oświadczeń mówiących o chęci odejścia z Old Trafford.

PSG radzi sobie z ich własną supergwiazdą, Neymarem, który po tym jak nie stawił się na przedsezonowym treningu na początku obozu, łączony jest z odejściem do Barcelony. W tym czasie Atletico Madryt zapłaciło Griezmannowi, aby ten nie pojawiał się na treningu, skoro wkrótce przeprowadzi się do Barcy.

Pogba, Neymar i Griezmann to zawodnicy, których marki są zbliżone. Wielu w United oraz PSG twierdzi, że Pogba oraz Neymar spisywali się poniżej oczekiwań i nie dostarczyli ich zespołom niczego dobrego. Jeśliby jednak ktokolwiek zapytał o tych dwóch w działach komercyjnych na Old Trafford i Parc des Princes, upieraliby się, że gwarantują oni ogromny sukces.

Pogba i Neymar są niezwykle rozpoznawalnymi ludźmi na całym globie i to dlatego są tak wartościowi dla swoich klubów. Atletico również radziło sobie dobrze z Antoinem Griezmannem jako podmiotem komercyjnym – Francuz wygrał jednak z Pogbą i Neymarem pod względem poziomu prezentowanego na boisku. Ale jego “samopobłażłiwość” w wystosowaniu ogłoszenia pt. “Zostaję w Atletico”, wskazywało na gracza, którego ego zaczęło rosnąć w zatrważającym tempie.

Griezmann zagrał w ten sam sposób pod koniec zeszłego sezonu, kiedy to poinformował w mediach społecznościowych, że opuszcza Atletico Madryt. Od tego momentu, w miarę upływu czasu między ogłoszeniem a przejściem na Camp Nou, stracił w oczach klubu i jego zwolenników.

Pogba codziennie jest przedmiotem pogardy wśród kibiców i byłych zawodników z powodu jego deklaracji odnośnie przyszłości, które wygłaszał w Stanach Zjednoczonych. Tymczasem, dyrektor sportowy PSG, Leonardo, przyznał, że Neymar może odejść za odpowiednią kwotę, ponieważ klub nie ma cierpliwości do zachowań 27-latka.

Można jednak także zbierać plony z tego typu działań związanych z Pogbą czy Neymarem.

United dawno dali do zrozumienia, że na Old Trafford liczy się komercyjna siła piłkarza. Richard Arnold, dyrektor klubu, od 2012 roku twierdzi, że United ma skład “25 George’ów Clooneyów”.

– Nasze mecze pokazywane są w 1.1 miliarda domów na świecie i wtedy myślisz sobie: jaki film pokazywany jest 60 razy w roku? Czy to George Clooney, czy Brad Pitt, co się dzieje, gdy jest to pokazywane? Po prostu nic takiego nie ma miejsca – mawiał Richard Arnold.

Gdy PSG w sierpniu 2017 roku podpisywało kontrakt z Neymarem z Barcelony za 198 milionów funtów, pobijając rekord transferowy, przyznało, że zawarcie tej umowy to dowód na chęć rozwoju, jak i chęć zdobywania trofeów. Mówili, że dołączenie Neymara do rodziny Paris Saint-Germain kładzie większy niż kiedykolwiek nacisk na dążenie klubu na szczyt klubowej piłki nożnej.

Z czystego, piłkarskiego punktu widzenia, trzeba zadać sobie pytanie, czy cały wzrost komercyjny i świadomość marki generowane przez zakup Pogby i Neymara naprawdę były opłacalne dla Manchesteru United i PSG. Jak bardzo skorzystało Atletico na tym, że Griezmann rozwinął ich markę do tego stopnia, że jego przedwczesne oświadczenia skończyły się problemem dla każdego, kto był z nim związany?

Od Di Marii i Falcao do Pogby i Neymara, istnieje wątek, który prowadzi do wniosku, że marka staje się tak samo ważna jak piłka nożna, lecz rzadko kończy się to dobrze. Innymi słowy, krótkoterminowy zysk tak naprawdę nie przekłada się na długoterminowy sukces tam, gdzie powinno – na boisku.

Komentarze

Podobne wpisy

Najnowsze