Getty Images

Richard Shaw, były trener Aarona Wan-Bissaki w Crystal Palace, a także były zawodnik tego klubu, ma bardzo duży wkład w piłkarski rozwój nowego nabytku Manchesteru United. W swoim artykule dla oficjalnego serwisu internetowego “Czerwonych Diabłów” przybliża sylwetkę 21-latka. Jak zaczęła się przygoda Wan-Bissaki z dorosłą piłką? Jaki dzień okazał się kluczowy dla jego kariery?

Artykuł Richarda Shawa dla oficjalnej strony klubu – pisownia oryginalna

Jestem rozemocjonowany w kontekście Aarona Wan-Bissaki. Dołączył do instytucji futbolu.

Zanim jednak zacznę opowiadać o nim, chciałbym podzielić się swoimi przemyśleniami związanymi z Manchesterem United. W przeszłości wiele mówiło się o mnie i Man Utd, ponieważ pewnej nocy Eric Cantona miał sprzeczkę z kibicem Crystal Palace. Został wyrzucony z boiska za kopnięcie mnie.

Historia mówi, że przez całą noc kopałem go na boisku, więc sprowokowałem go do odesłania do szatni. Potem stało się coś z fanem, więc to była moja wina. Ale to nie do końca prawda. Uwierz mi, oglądałem cały mecz ponownie i nie zrobiłem nic niezgodnego z przepisami. Nie mam absolutnie żadnego problemu z Manchesterem United; nic oprócz szacunku dla tak wspaniałego klubu. Kiedy pojawia się rozkład kolejek, Man Utd jest pierwszym klubem, którego szukasz. Tak samo było, gdy ja byłem piłkarzem. Ci faceci: Giggs, Kanchelskis, Cantona, Hughes, Ince, Keane… mogę wymieniać dalej. Ten klub zawsze był niesamowity.

Jestem więc dobrze świadomy wielkości rozmiarów Manchesteru United i uważam, że Azza (Aaron Wan Bissaka – przyp. red.) poznaje teraz smak wielkości tego klubu. Podczas przedsezonowego tournee jest po drugiej stronie świata i z pewnością nauczy się wielu rzeczy.

Pozwól mi jednak powiedzieć, że Azza ma temperament, by sobie z tym poradzić. To dla niego wielka sprawa, jego wielka rzecz.

Patrząc na niego po meczu, nie jesteś w stanie wywnioskować, czy właśnie został zawodnikiem spotkania czy strzelił dwie bramki samobójcze. Nie byłbyś w stanie powiedzieć tego po jego zachowaniu. To jest w nim bardzo ujmujące: nigdy się nie unosi, ale nigdy też przesadnie nie uniża. Po prostu wykonuje swoją pracę. To właśnie w nim kocham: brak pychy i panoszenia się. Byle do następnego meczu. Ma wielkie zdolności i charakter, aby sobie poradzić.

Odkąd dołączył do Manchesteru United, widziałem mnóstwo osób, które mówiły, że zawsze wiedzieli, że Azza zajdzie daleko. Odkąd był w pieluchach.

To nie było jednak takie proste. Aaron przeszedł bardzo długą drogę do punktu, w którym jest teraz.

Wróciłem do Palace pięć lat temu, gdy dostałem możliwość pracy z zespołem U-16. Wcześniej byłem związany z pierwszym zespołem w Milwall i Coventry, a praca z dziećmi nie była tym, o czym wtedy myślałem. Patrząc jednak wstecz, zawsze miałem powiązania z młodymi piłkarzami. Kiedy byłem zawodnikiem i ktoś zaliczał debiut, to zawsze upewniałem się czy mogę mu w jakiś sposób doradzić. Nawet jako trener zawsze lubiłem pomagać w rozwoju piłkarzy.

Przyjście do Crystal Palace i zajmowanie się dziećmi, które przyszły ze szkoły w centrum Londynu, było misją bardzo otwierającą oczy. Wyzwaniem było znalezienie sposobu na ich rozwój i wydobycie z nich wszystkiego, co najlepsze.

Aaron był w mojej pierwszej grupie, kiedy miał 16 lat. Pamiętam naszą pierwszą wspólną sesję treningową.

Mogliśmy mieć siedmiu czy ośmiu nowych chłopaków rocznie, którzy dostawali dzień wolny w szkole i przychodzili z nami trenować. Kiedy po raz pierwszy spotkałem Aarona, był w tej szkole i wyszedł na jednodniową sesję z Palace. Ta grupa była bardzo hałaśliwa. Wyobraź sobie – grupa chłopaków z centrum Londynu dostała możliwość wyjścia ze szkoły na kilka godzin i mogła trenować w Crystal Palace. Wszyscy byli tym przepełnieni, uśmiechali się, że stracą lekcje historii. To było wyzwanie.

Aaron był częścią tej grupy, ale był całkiem sprytny w tym, jak sobie z tym radził. Z jednej strony był na zewnątrz i ponad tym, ale z drugiej uczestniczył we wszystkich rozmowach, jakie miały miejsce. Dystansował się w odpowiednich momentach, więc był sprytny. Skupiał się na sobie, na swojej głębi, ale patrzył na zewnątrz w odpowiednim czasie.

Ci młodzi chłopcy starają się zasłonić oczy. Dzieci są dziećmi, prawda? Mówię im to przez większość dni: chłopaki – siedziałem tam, gdzie wy siedzicie teraz; zmieniłem się tam, gdzie wy się zmieniliście. Miałem 15, 16 lat grając z pierwszą drużyną. Zrobiłem to, co wy zrobiliście, a nawet więcej. Korzystałem ze wszystkich wymówek, więc jak powiesz mi, że się spóźniłeś, bo cały system komunikacyjny w Londynie zawiódł, złodziej zabrał twoje buty (i biżuterię) albo że Wielkanoc jest teraz Bożym Narodzeniem – istnieje praktycznie pewność, że skorzystałem z nich, gdy byłem w młodym wieku. To korzystne, że mogę przypominać o tym chłopakom. Daje mi to coś więcej niż tylko spełnienie potrzeby afiliacji.

Zostałem zawieszony w college’u z dniem, w którym rzucałem jajka z okna. Steve Coppel zagroził, że mnie wyrzuci. Po latach się z tego śmialiśmy, a Steve przyznał, że nigdy mnie nie zwolni, ale wtedy byłem po drugiej stronie biurka i wiem, o czym mówię.

Dostaję czasem kilku chłopców, którzy przychodzą, a ludzie mówią, że nie będą w stanie czegoś zrobić. Lubię takie wyzwania, bo mogę być tym, który będzie w stanie coś zmienić – zarówno w piłce nożnej, jak i w życiu. Niektórzy z nich mają trudności. Niektórzy pochodzą z niepełnych rodzin – tak jak ja. Niektórzy pochodzą z trudnych środowisk – tak jak ja. Zanim zaczniesz oceniać chłopaka jako piłkarza, najpierw musisz poznać tło, zrozumieć rodzinę i problemy, przez jakie przechodzi. Musisz być psychologiem i opiekunem.

Jeśli chodzi o Aarona – pewnego dnia spóźnił się na mecz przeciwko Milwall. Czasem tak się dzieje, a powodem jest sytuacja drogowa w Londynie. Już prawie zaczynał się mecz, gdy zadzwonił i powiedział mi, że się spóźni i nie zasługuje na grę.

Powiedziałem mu: “Aaron, jeśli dotrzesz tutaj w ciągu najbliższych 10-15 minut – grasz. Nie mam urazy.

Udało mu się. Może dzięki temu zyskałem trochę jego zaufania.

Ludzie spóźniają się nie tylko z powodu ruchu w Londynie, ale także dlatego, że się rozwijają. Nie tylko w piłce nożnej, ale i w życiu. Były takie momenty, gdy Azza był młodszy, kiedy opuszczał treningi na siłowni. On ci to przyzna. Pójdę na siłownię, zapytam fizjoterapeutę gdzie był Aaron, a on odpowie, że jeszcze go nie było. Idę do szatni, a on tam będzie siedział.

Aaron, siłownia. Chodźmy.

Myślę, że wszyscy próbowali go wypróbować. Zobaczyć, jak bardzo jest silny.

Był czas, kiedy miałem go w pokoju do spotkań z mediami na boisku treningowym, razem z Markiem Bright i Davem Reddingtonem. Zapytali go, co chce zrobić ze swoją karierą.

Wielką pomocą dla Aarona było to, że kilku żartownisiów w jego gronie przyjaciół ruszyło dalej. Pomogło mu to stać się poważniejszym w piłce nożnej.

Dobrze wiadomo, że Az nie zawsze był prawym obrońcą. Korzystałem z niego jako skrzydłowego po obu stronach boiska, a nawet wtedy – w wieku 16 lat – imponował swoją odpowiedzialnością w defensywie. To był produkt końcowy, nad którym mocno pracowaliśmy. Miał te swoje długie nogi, więc kiedy myślisz, że go minąłeś, on sobie z tobą poradzi, kiedy ty w głowie będziesz już miał świadomość, że go minąłeś. Te nogi pojawiają się znikąd. I bum, on cię ma.

Jak każdy klub, wysyłaliśmy piłkarzy do treningów z pierwszą drużyną. Azza trenował w towarzystwie seniorów rok wcześniej, co okazało się kluczowym dniem w jego karierze.

Mierzył się z Wilfriedem Zahą i Androsem Townsendem – dwoma trudnymi, szybkimi i twardymi przeciwnikami, ale poradził sobie doskonale. Ludzie publicznie mówili o tym, jak spektakularny w tej sesji był Azza. Następnie Kevin Keen, który odbywał szkolenie, podszedł do mnie i Dave’a, aby porozmawiać o Aaronie. Zasugerował, żebyśmy spróbowali wystawić go na obronie. Pogadaliśmy przy filiżance herbaty, a w następnym meczu z Charlton zagraliśmy z Aaronem na prawej obronie.

Możesz mówić, że jeden gol, którego straciliśmy, był winą Aarona. Został złapany, piłka przeszła za nim i nagle straciliśmy gola na 0:1. Walczyliśmy o remis 2:2, ale po tym meczu, w innym środowisku, ten mecz oznaczałby koniec kariery Azzy na prawej obronie. Jest wielu ludzi w tym biznesie, którym zależy tylko i wyłącznie na uzyskaniu wyniku. Zauważyliby, że jego błąd kosztował zespół utratę bramki i zrezygnowaliby pomysłu Aarona na prawej obronie. To doprowadza mnie do szaleństwa. Jestem zafascynowany tą kulturą osiągania wyników za wszelką cenę w akademiach. To się dzieje naprawdę! Tu nie chodzi o wyniki, tylko o rozwój piłkarzy. Jeśli po drodze możesz uzyskać wyniki i trenować w szczęśliwym środowisku, to oczywiście pomaga. Nie zaprzeczę temu, ale pracuję nad rozwojem. Zadanie polega na rozwijaniu indywidualnych talentów w tej grupie.

Graliśmy z Aaronem na prawej stronie przez kilka meczów. Przegraliśmy niektóre spotkania, nie zawsze był w najlepszej formie. I co z tego? Kogo to obchodzi? To jedyny sposób, w jaki się tego nauczy.

Oprócz testowania go pod presją w meczach, ja i Dave zabieraliśmy go rano i popołudniami, a on pracował nad swoją pozycją, zagrywaniem piłek do przodu… kontynuowaliśmy pracę. Im więcej pracowaliśmy, tym lepsze były rezultaty.

Tuż przed debiutem w pierwszym zespole, w klubie mówiono o wypożyczeniu Azzy. Zadzwonił do mnie, żeby o tym porozmawiać. Powiedziałem, żeby poszedł do menedżera, więc udał się do Roya Hodgsona. Powiedział “nie”. Po pierwsze dlatego, że w drużynie było sporo kontuzji, ale myślę, że menedżer zobaczył w Aaronie to, co my także widzieliśmy. Wielu menedżerów mogłoby postawić na starszego zawodnika do wypełnienia dziury na prawej stronie, jednak Hodgson ma zdolność przewidywania i popchnął Azza do pracy.

Wykonał wielką pracę.

Pamiętam jego pierwsze mecze w seniorskiej drużynie, przeciwko Tottenhamowi, Manchesterowi United i Chelsea. To były jego pierwsze spotkania – co za chrzest – ale był rewelacyjny. Ja i Dave rozmawialiśmy ze sobą podczas meczów o tym, jak świetnie się rozwija. Cieszyliśmy się jak dzieci patrząc na to, co robił.

Był znakomity przeciwko Man Utd, absolutnie rewelacyjny. Gra na Selhurst Park przy blasku jupiterów jest szczególnym uczuciem. Oglądanie go przypominało mi z powrotem swoją karierę. Uświadamiałem sobie, że wcale nie minęło tak dużo czasu od momentu, gdy ja to robiłem. Wspaniale było to oglądać.

Wtedy zaczęła się jego kariera. Zobacz gdzie jest teraz.

Azza wysłał mi uroczą wiadomość, kiedy podpisał kontrakt z Manchesterem United. Podziękował mi za wiarę w niego, kiedy tego potrzebował, za popchnięcie we właściwym kierunku, za bycie przy nim. Byłem na wakacjach, gdy dostałem tę wiadomość i byłem jak… “wow. Dzięki Az. To dla mnie naprawdę dużo znaczy”.

Do tej pory w sukces Aarona włożono wiele pracy. Kevin zasługuje na wielki szacunek za swój pomysł. Jestem bardzo dumny z wielu godzin, które Dave i ja spędziliśmy z Azzem na boisku treningowym, próbując rozwinąć jego grę. Wytrwaliśmy w pomyśle, aby grał na prawej obronie. Mógłby być innym piłkarzem.

Cała zasługa w sukcesie Aarona należy do jednej osoby.

Aarona.

Nie musiał przychodzić wcześnie rano do klubu.

Nie musiał przyjeżdżać drugi raz popołudniami.

Nie musiał pukać do naszych drzwi i pytać: “chcę być obrońcą, jak mogę się tego nauczyć?”.

Nie musiał zasypywać nas pytaniami podczas treningów: “powinienem tu być?”.

Nie musiał zmieniać swojego życia, zaczynać pracy na siłowni, zmieniać diety, uświadamiać siebie na temat tego, jak być zawodowym piłkarzem.

Aaron to wspaniały chłopak, jestem z niego bardzo dumny. Jest przykładem tego, co chcemy, aby każde dziecko wynosiło z akademii. Wziął odpowiedzialność za swoją piłkę nożną i styl życia.

Teraz nie mogę się doczekać, aby zobaczyć jego następny krok.

Dyskusja