manutd.com

Scott McTominay udzielił niedawno wywiadu dziennikarzowi “The National”, Andy’emu Mittenowi. Szkot mówił w nim o przebijaniu się do pierwszej drużyny, współpracy ze sztabem szkoleniowym, braterskiej więzi z Nemanją Maticiem, a także o planach dotyczących rozwoju swojej kariery w Manchesterze United.

WYWIAD ANDY’EGO MITTENA ZE SCOTTEM MCTOMINAYEM

Piłkarze Manchesteru United opuścili w miniony wtorek Ulleval Stadium w Oslo po piątym z rzędu zwycięstwie odniesionym podczas tegorocznych przedsezonowych przygotowań. To był kiepski mecz, rozgrywany w wilgotny wieczór, ale mimo to setki fanów zgromadziło się blisko autokaru drużyny, aby chociaż przez chwilę móc rzucić z bliska okiem na graczy “Czerwonych Diabłów” po odniesiony 1:0 zwycięstwie, osiągniętym dzięki wykorzystaniu rzutu karnego przez Juana Matę.

Marcos Rojo jako pierwszy wszedł do klubowego autokaru, na długo przed resztą drużyny. Wyizolowana postać z wątpliwą przyszłością w United. Nemanja Matić, mężczyzna z krainy wysokich ludzi, górował nad dziennikarzami i lokalnymi celebrytami, którzy przeprowadzali z nim wywiady.

Mimo to wyższy od niego był Scott McTominay, który pod garniturem przyszedł udzielić wywiadu dla “The National”. Mając 17 lat miał zaledwie 176 centymetrów wzrostu, a dziś mierzy 192 centymetry i jest najwyższy w kadrze drużyny, ale też biorąc pod uwagę muskulaturę, której nabrał, nie jest już także najsmuklejszy.

McTominay dołączył do United w wieku 10 lat i od tamtej pory klub trzymał się go, pozwalając mu rosnąć. Uważano, że pomimo tego, że był szczupły i “tyczkowaty”, w swojej grze wykazywał się dużą odwagą – coś, co Nicky Butt zauważył, gdy trenował go w zespole młodzieżowym.

Butt powiedział o tym Jose Mourinho, który pozwolił mu zadebiutować w pierwszej drużynie. Obecnie mający 22 lata zawodnik staje się coraz bardziej pierwszoplanową postacią w seniorskiej drużynie Manchesteru United.

– Naprawdę podoba mi się obecny okres przygotowawczy – mówił. – Był inny, musieliśmy w niego włożyć wiele pracy. Myślę jednak, że koledzy dobrze to przyjęli, a w naszych przedsezonowych meczach pokazaliśmy przebłyski tego, co jesteśmy w stanie grać dzięki ofensywnej taktyce.

– Wciąż jeszcze mamy wiele elementów do poprawy, a w meczu z Kristiansund pojawiło się kilka błędów u każdego z nas, ale to jest właśnie czas, aby popracować nad tym w okresie przygotowawczym i poukładać wszystko przed pierwszym meczem nowego sezonu.

– Znajduję się obecnie w zdecydowanie lepszej kondycji fizycznej niż wcześniej. Czuję się świeżo i jestem gotowy do gry, do rywalizacji o miejsce w wyjściowej jedenastce – dodał.

To jednak tylko słowa, biorąc pod uwagę to, że Manchester United zajął 6. miejsce w tabeli ligowej. McTominay przyznaje, że nie było to łatwe.

– To był trudny sezon. Musimy zostawić go za sobą – powiedział. – Po wyjazdowym spotkaniu z Evertonem wróciłem do domu i niemal zalałem się łzami. Tak trudno było mi to znieść [“Czerwone Diabły” przegrały aż 0:4 – przyp. red.].

Później, w maju br. po meczu wyjazdowym z Huddersfield Town [1:1 – przyp. red.], kiedy to United był już w opłakanym stanie w swoim przedostatnim meczu w sezonie, McTominay usiadł po meczu i przeklinał na to jak słaby stał się jego zespół.

Mogło to wyglądać na coś wymyślonego, ale uczucie to było szczere i nawiązywało do tego sprzed roku, kiedy to Jose Mourinho wynalazł dla McTominaya nową wewnątrz klubową nagrodę – dla najlepszego piłkarza drużyny według jej menedżera.

Mourinho, który zwykł go nazywać “Dzieciakiem” w pewnym momencie stał się adwokatem piłkarza, który dorastał w Lancaster, około 80 kilometrów od Manchesteru.

United jest popularne w Lancaster, które ma własną półprofesjonalną drużynę, ale McTominay chodził oglądać grające w pobliżu Preston North End i jeszcze mu bliższe Morecambe, drugi najgorzej wspierany przez kibiców zespół z 92 profesjonalnych klubów piłkarskich w Anglii, który w minionych rozgrywkach nieźle sobie poradził utrzymując się w League Two.

Matka McTominaya pochodzi z Morecambe, zaś jego ojciec wywodzi się ze Szkocji. Oboje zasiadają wraz z pozostałymi fanami United na Stretford End i oglądają syna w akcji.

Podążają za nim także do Szkocji, jak również bliżej domu, do Lancaster, gdzie McTominay zjawił się na Giant Axe w tym tygodniu.

– Rozgrywaliśmy mecz charytatywny piłki nożnej dla mojego kolegi, którego mama dowiedziała się kilka dni temu, że ma raka. Zebraliśmy dużo pieniędzy – powiedział.

Zbiórka funduszy została wciśnięta w krótki termin pomiędzy zakończeniem tegorocznego tournee Manchesteru United w Australii i Azji, a przed wylotem na kolejny przedsezonowy mecz towarzyski do Norwegii.

– Pojawiło się około 300 osób, w tym moi przyjaciele, których nie zawsze mam już okazję widywać. Zabraliśmy dużo pieniędzy dla sprawy, która jest bliska sercu wszystkich moich przyjaciół.

Gdy Mourinho ruszył w dalszą drogę, fani United mieli wątpliwości co do przyszłości klubowej McTominaya. Cyniczne opinie wyrażane przez kibiców kręciły się wokół tematu, jakoby Portugalczyk celowo korzystał z usług Szkota, robiąc na złość Paulowi Pogbie, z któremu nie było mu po drodze.

Brwi marszczyły się kibicom United, kiedy McTominay wyszedł w pierwszym składzie zamiast Pogby w meczu wyjazdowym Ligi Mistrzów przeciwko Sevilli, jak również we wrześniu 2018 roku, gdy Szkot został wystawiony na środku obrony w przegranym spotkaniu z West Hamem, w którym swoją drogą nie był jedynym piłkarzem klubu z Old Trafford, który nie poradził sobie z tamtym pojedynkiem.

Być może Mourinho chciał coś pokazać innym, gdy wychwalał postawę i talent McTominaya, ale pragmatyczny Portugalczyk także wydawał się instruować Szkota, aby ten nie popadał za bardzo w emocje – miał po prostu blokować przeciwników, przerywać ich akcje oraz zamykać wolne przestrzenie. No i też Manchester United tradycyjnie nie dostarczał emocji.

McTominay był dla Mourinho kimś, kim dla sir Aleksa Fergusona był Darren Fletcher – piłkarzem, do którego menedżer miał największą słabość. Fletcher stał się z czasem ważnym trybikiem w zwycięskiej maszynie United, a teraz także przyszłość klubowa McTominaya wygląda jaśniej niż kiedykolwiek wcześniej.

– Menedżer jest dla mnie dobry – mówił o Ole Gunnarze Solskjaerze. – Na początku musiałem być cierpliwy.

Solskjaer nie wystawiał Szkota w pierwszym składzie w meczu ligowym przez pierwsze dwa miesiące swojego pobytu na Old Trafford. McTominay otrzymał w końcu szansę przede wszystkim dlatego, że inni zawodnicy doznali urazów. Złapał jednak tę okazję, gdy tylko się pojawiła.

– Musiałem pokazać menedżerowi, że mogę być piłkarzem Manchesteru United i że może mi zaufać w wielkich meczach. Czuję, że udało mi się tego dokonać w minionym sezonie.

View this post on Instagram

pre-season flow 👣 ❄️

A post shared by SM ❤️🌍⚽️ (@scottmctominay) on

Dobre występy McTominaya w końcówce minionego sezonu były dla fanów Manchesteru United jak okruchy z talerza, z którego jeszcze niedawno tak obficie się pożywiali.

Zawodnika zachęcono do tego, aby wychodził z piłką do przodu, nieco więcej nią pograł, częściej włączał się w akcje ofensywne. Solskjaer zawsze chciał mieć w drużynie pomocnika, który wbiegałby w pole karne rywali. Większość z nich wyglądała już na zbyt wyczerpanych, aby robić to jeszcze na wiosnę, ale McTominay pomiędzy marcem a majem br. strzelił jedyne dwie bramki dla klubu, które w tym okresie Manchester United zdobył z otwartej gry – trzeba przyznać, że jest to zaskakująca statystyka.

Strzał McTominaya znajdujący drogę do bramki w meczu z Wolverhampton, był prawdopodobnie jedynym jasnym punktem we wszystkich trzech pojedynkach Manchesteru United z ekipą z Midlands w poprzednim sezonie.

Młody zawodnik z numerem 39 na plecach nie raz był lepszy niż otaczające go gwiazdy. “L’Equipe” uznało go najlepszym piłkarzem meczu w rozgrywanym na Old Trafford ćwierćfinałowym spotkaniu Ligi Mistrzów z Barceloną, kiedy to McTominay wykazał największą chęć do walki z rywalami, którzy zdominowali to spotkanie przez pierwsze 15 minut gry.

Manchester United grał z Barceloną po tym jak w jakiś sposób wyeliminował w poprzedniej rundzie Paris Saint-Germain. To osiągnięcie wciąż pozostaje mocno w pamięci McTominaya.

– Tamta noc w Paryżu była prawdopodobnie najlepszą w moim życiu. Było tyle adrenaliny – mówił o dramatycznym zwycięstwie United 3:1 Paryżu, kiedy to gol z rzutu karnego w doliczonym czasie gry strzelony przez Marcusa Rashforda, dał “Czerwonym Diabłom” awans dzięki lepszemu bilansowi bramek zdobytych na wyjeździe.

– Rzut karny, podbiegnięcie do fanów, aby celebrować tę chwilę. Nie tylko chcemy więcej takich chwil w tym klubie, my potrzebujemy ich więcej. Będziemy pracować niewiarygodnie ciężko, aby upewnić się, że będziemy mogli tego dokonać

McTominay jest optymistą, do tego potrafi także dobrze przemawiać.

– Chcę dojść do takiego poziomu, aby zostać w tej drużynie liderem. Być tym, który przemawia do ludzi, który ustanawia standardy w klubie – dodaje.

McTominay rozegrał do tej pory zaledwie 47 spotkań w barwach pierwszej drużyny Manchesteru United. Nie jest więc jeszcze ostoją klubu, ale decyzja o umieszczeniu go na okładce gry Pro Evolution Soccer 2020 słusznie wywołała odruch uniesienia brwi. Zawodnik kroczy pewnie do przodu, a jego koledzy z drużyny mu w tym pomagają.

– Nemanja i Paul są dla mnie niezwykle dobrzy – mówi o Maticiu i Pogbie. – Uczę się od nich tych małych detali, nie tylko związanych ze sprawami boiskowymi, ale także dotyczącymi życia. Tego jak sobie radzić na boisku, jak i poza nim. Jak być w pobliżu fanów i w jaki sposób ich szanować.

– Wychowałem się w pokorze, w oparciu o dobre standardy. Jednak mimo to młodzi piłkarze zawsze mogą zboczyć z właściwej drogi.

– Nemanja powiedział mi, że powinienem stąpać twardo po ziemi. Mówił, żebym koncentrował się na piłce nożnej, a nie na rzeczach materialnych jak chociażby samochody.

To Matić jest tym zawodnikiem, który przekazuje pokaźną część swoich zarobków do swojego rodzinnego miasta w Serbii, aby uczynić je lepszym miejscem.

– Kocham Nemanję, jest dla mnie jak starszy brat – dodaje McTominay.

Mourinho nie miał nic przeciwko temu, gdy wchodził do szatni pierwszej drużyny, aby mówić młodym zawodnikom, że niezależnie od tego jak dobrzy są, muszą być też lubiani przez starszych piłkarzy.

To jednak nie zawsze miało miejsce. Pewny siebie Adnan Januzaj był przykładem tego, w jaki sposób nie zdobywać przyjaciół i wpływać na ludzi. Mourinho zachęcał więc McTominaya do szanowania starszych kolegów i uczenia się ich nawyków z szatni.

Obecnie treningi “Czerwonych Diabłów” prowadzone są głównie przez tych ludzi, których w klubie z Old Trafford Mourinho wypromował – Michaela Carricka i Kierana McKennę.

– Kieran i Michael są naprawdę dobrymi trenerami. Niesamowita dbałość o szczegóły, planowanie oraz mnóstwo porad. Jeżeli nie będę tego słuchał i się uczył, to potem ktoś inny zajmie moje miejsce. Mój ojciec zawsze mi to powtarzał.

– To niezwykle ważne, aby ten klub promował piłkarzy z Akademii. Pamiętam jak sam debiutowałem w pierwszej drużynie przebijając się z niej.

– Poszedłem na trening, a na stołówce wszyscy byli nabuzowani. Mówili o tym jak dumni są z tego wszystkiego, odgrywali w tym także swoją rolę. Chcę także, aby inni chłopcy mogli to poczuć, aby poszli w ślady Marcusa i Jesse’ego. To dwa najlepsze przykłady.

– Dobrze jest gdy piłkarze pochodzą z tych samych zespołów i znają się od 10 lat. To powoduje budowanie prawdziwego ducha drużyny.

McTominay grał z Marcusem Rashfordem w drużynie do lat 16. Wówczas na pozycji nr 10, dziś raczej przed linią defensywną. O miejsce w składzie rywalizuje z Nemanją Maticiem, Paulem Pogbą, Fredem i Andreasem Pereirą, ale zdaje się, że Szkota czeka więcej szans na występy po tym, jak z klubu odeszli Marouane Fellaini oraz Ander Herrera.

– Jest jeszcze wiele elementów w mojej grze, o których wiem, że mogę je poprawić – mówił. – Nieustannie nad sobą pracuję. Nie chcę osiąść na meczach, w których grałem, chcę wejść na wyższy poziom.

Ma przy tym wsparcie ze strony menedżera.

– Scott jest dobrym przykładem tego, czego oczekujemy i na co mamy nadzieję w odniesieniu do naszej młodzieży – mówił Solskjaer w jednym ze swoich ostatnich wywiadów.

– Był cierpliwy i mam nadzieję, że w prawidłowy sposób przebije się do drużyny w tym sezonie i będzie miał przy tym na nią świetny wpływ.

McTominay nie jest już dzieciakiem. Nie będzie już otrzymywał forów z tego powodu. Jak w przypadku wielu obecnych piłkarzy United, nadszedł czas, aby zaczął dostarczać dobrą grę i wyniki.

Dyskusja