Gareth Copley/Getty Images

W szczerym wywiadzie dla Sky Sports Jose Mourinho odniósł się do swojego czasu spędzonego w Manchesterze United i przyznał, że był zawiedziony niedocenianiem efektów jego pracy. Zdradził również, że prywatnie jest całkiem inną osobą niż ta, którą kibice znają z telewizji.

Jose Mourinho w ekskluzywnym wywiadzie dla Sky Sports przedstawił, jak bardzo jego publiczna osobowość różni się od tej prywatnej. Podkreślił także, że jego sukcesy w Manchesterze United nie zostały w pełni docenione. Zdaniem Portugalczyka wygranie Ligi Europy w 2017 roku oraz zajęcie drugiego miejsca za Manchesterem City, który zdobył 100 punktów, było bardzo pozytywnym efektem jego pracy.

56-latek, którego % zwycięstw w Premier League jest wyższy niż ten u Jurgena Kloppa, Mauricio Pochettino i Arsene’a Wengera, cieszy się czasem spędzonym poza boiskiem od czasu jego zwolnienia z Manchesteru United. W wywiadzie dla Sky Sports przyznał, że jego wizerunek publiczny znacznie różni się od tego, jakim człowiekiem jest prywatnie.

– To pewnie moja wina. Jestem bardzo zamknięty. Kiedy pracuję, potrzebuję swojej przestrzeni, samotności. Menedżer piłkarski w wielu sytuacjach jest samotnym mężczyzną. Sam ze swoimi myślami, uczuciami, decyzjami. Możesz mieć sztab i ludzi, którzy z tobą pracują, ale kluczowym słowem jest decyzja. Tylko jedna osoba jest odpowiedzialna za podejmowanie decyzji.

– Być może jest to moja wina, bo mam tendencję do zamykania się w swojej skorupie. To, co widzą ludzie, to jest tylko 90 minut. To, jak zachowujesz się podczas meczu, wizerunek, jaki zobaczą na zdjęciu. Ludzie, którzy widzą mnie na ulicy, mówią “wow, wyglądasz młodziej”, “o, myślałem, jesteś trochę grubszy, wyglądasz szczuplej”, “och, jesteś wyższy, myśleliśmy, że jesteś dość mały”. Myślę więc, że telewizja zmienia perspektywy.

– Jestem tym, kim jestem. Nie działam. Widzę ludzi działających, ale nie działam. Wszystko jest naturalne. Kiedy jestem na ławce i nie celebruję zdobycia bramki, to jest naturalne. Koncentruję się na tym, co nadchodzi. Naturalne jest to, kiedy kopię butelki wody. To, co widzisz, jest tym czym jest. Jeśli mam powód do uśmiechu, to się uśmiecham. Kocham się uśmiechać i nie umiem tego wyjaśnić.

Jose Mourinho został menedżerem Manchesteru United w 2016 roku, a podczas swojego pierwszego sezonu sięgnął po Tarczę Wspólnoty, Puchar Ligi Angielskiej oraz Ligę Europy. Portugalczyk uważa jednak, że być może większym wyczynem było zajęcie drugiego miejsca w Premier League sezon później. Mourinho był zaskoczony otrzymaną krytyką.

– Mogę tylko powiedzieć, że czas, w którym byłem w Manchesterze United, nie był łatwy. Zawsze uważałem, że wygranie Ligi Europy jest fantastyczne, ale nie wyglądało na to, że ludzie też tak do tego podchodzili. Skończenie sezonu na drugim miejscu było nawet czymś więcej niż sukces, więc czułem się trochę jak “wow, pracuję dobrze, daję z siebie wszystko, ale nie dostaję tego, na co moim zdaniem zasługuję”.

– Jedyną rzeczą, jaką mogę ci obiecać, jest to, że kiedy będę miał następny klub i wezmę udział w następnym projekcie, będę tak szczęśliwy, że z wielkim uśmiechem wejdę na konferencję prasową. To mogę obiecać.

Po niespodziewanej wygranej Ligi Mistrzów z FC Porto w 2004 roku, Jose Mourinho został zatrudniony w Chelsea. Piętnaście lat po swojej pierwszej konferencji na Stamford Bridge Portugalczyk wyjaśnia historię swojego przydomku – “The Special One”. Choć kontekst oryginalnej wypowiedzi wielokrotnie został zmieniony, Mourinho nie ma z tym problemu.

– Kiedy brałem udział w swojej pierwszej konferencji prasowej zapytano mnie, czy jestem gotowy na Premier League. Myślałem: “co? Właśnie wygrałem Ligę Mistrzów i myślisz, że jestem nikim?”. Zareagowałem więc trochę agresywnie. Powiedziałem, że nie jestem kimś przypadkowym, bardziej wyjątkowym (Mourinho użył właśnie słowa special – przyp. red.). A potem bum, to przy mnie zostało. Nie mam z tym problemu.

Dyskusja