Przed Pierwszym Gwizdkiem #5: Arsenal

W serii „Przed Pierwszym Gwizdkiem” przyszedł czas na pierwszą z drużyn, która w poprzednim sezonie nie zakwalifikowała się do rozgrywek Ligi Mistrzów.

Arsenal Unaia Emery’ego poprzedni sezon rozpoczął znakomicie, notując serię kilkunastu meczów bez porażki. Jednak druga połowa sezonu nie była w ich wykonaniu już tak imponująca. „Kanonierzy” notorycznie gubili punkty, czego efektem była tylko piąta pozycja w Premier League. „The Gunners” mogli jeszcze powrócić do piłkarskiej elity bocznymi drzwiami, wygrywając Ligę Europy, jednak w finale ponieśli dość dotkliwą porażkę, przegrywając z zespołem Chelsea aż 1:4.

Dziś w rolę pierwszego eksperta wcieli się wieloletni fan Arsenalu. Gdy o pomyśle stworzenia serii powiadomiłem resztę redakcji ManUtd.pl, Artur Karpeta od razu polecił mi osobę Patryka Kusia, który bez wahania zgodził się mi pomóc, nadsyłając kilka słów swojego komentarza.

„Przedsezonowe mecze były dość dobrym sprawdzianem dla całej drużyny. W meczach z Angers i Colorado Rapids sporo czasu na murawie dostali młodzi zawodnicy aspirujący do gry w pierwszej drużynie, z dobrych stron pokazali się Willock, Nelson czy Nketiah, którzy prawdopodobnie będą zasilać ławkę rezerwowych w przyszłym sezonie. W pozostałych meczach z mniejszą lub większą intensywnością grał pierwszy garnitur i o ile ofensywa Arsenalu wygląda bardzo obiecująco, o tyle moim zdaniem w dalszym ciągu problemem jest linia defensywy. W meczach z liczącymi się rywalami (Bayern, Real, Lyon czy nawet Angers) drużyna traciła sporo bramek i gra w obronie wyglądała nieporadnie.

Podsumowując te przygotowania, drużyna wygląda lepiej pod względem taktycznym, wydaje się również, że zawodnicy mocno poprawili skuteczność pod bramką rywali w porównaniu do poprzedniego sezonu, natomiast w dalszym ciągu problemem jest obrona.

Do klubu zawitali: Martinelli, Ceballos, Saliba (który niestety przez najbliższy sezon będzie grał na wypożyczeniu w obecnym klubie Saint-Ettiene) i Pepe.

Z klubem pożegnali się m.in.: Cech, Ramsey, Welbeck, Lichtsteiner, Ospina

Krótko mówiąc okienko transferowe w wykonaniu Arsenalu jest naprawdę ciekawe. Bardzo cieszą transfery Pepe oraz Ceballosa, którzy podniosą poziom ofensywy. Niestety patrząc na wybory trenera, mam wątpliwości, że Pepe, Ceballos, Ozil, Lacazette i Aubameyang będą razem występować w wyjściowej jedenastce, obym się mylił.

Mieszane uczucia dotyczą transferu Saliby, który bardzo dobrze się prezentuje, ale zasili Arsenal po sezonie, przez co do klubu powinien przyjść klasowy środkowy obrońca (dużo mówi się o Tierneyu z Celticu i Ruganim z Juventusu, oby te transfery doszły do skutku), żeby chociaż spróbować załatać problemy w defensywie. Po odejściu Ospiny i Cecha, numerem dwa w bramce zostaje Martinez, jestem bardzo ciekaw z jakiej strony się pokaże, od lat w Arsenalu, ale nigdy nie miał okazji się wykazać. Nie sądzę, żeby Martinelli odegrał znaczącą rolę, moim zdaniem jest to transfer nie do końca potrzebny.

Patrząc na grę w przedsezonie, atmosferę wokół drużyny, transfery i działalność innych drużyn, wydaje mi się, że Arsenal jest głównym kandydatem do zajęcia miejsca 3-4. Ofensywa wygląda fantastycznie, skuteczność jest coraz lepsza, ale do walki o tytuł potrzebna jest żelazna obrona, której Arsenal na tą chwilę nie ma. Bardzo dużo zależy od tego, czy w klubie pojawią się nowi obrońcy. Dlatego też myślę, że Liverpool i Manchester City są poza zasięgiem, ale sezon 2019/2020 będzie sezonem, w którym Arsenal nie będzie miał problemów z powrotem do Ligi Mistrzów i będzie liczącym się kandydatem do zwycięstwa w Lidze Europy.”

W Patryka wstąpił umiarkowany optymizm. Arsenal przypomina kolosa na glinianych nogach. Świetna na papierze ofensywa, w połączeniu z defensywą, która jedyne, co potrafi, to dostarczać filmiki na Twitterowe konto „Out of context Arsenal”, dając obserwującym potężną dawkę śmiechu. Mimo wszystko, nasz gość wierzy w miejsce w czołowej czwórce.

Czy podobnie jest z drugim zapytanym dziś fanem „Kanonierów”? Poznajcie opinię mojego dobrego znajomego, Miłosza Matelskiego.

„Arsenal F.C. – tak można było nazwać w skrócie frajerstwo, bycie przegrywem, skończonym zerem i pośmiewiskiem pod koniec minionego sezonu. Drużyna, której wystarczyła wygrana U SIEBIE Z BRIGHTON CZY CRYSTAL PALACE, aby powrócić do upragnionej Ligi Mistrzów kosztem największych farciarzy ubiegłego sezonu, czyli Tottenhamu. Jakby kompromitacji w lidze było mało, to na dokładkę przyszedł finał Ligi Europy. Pierwszy finał od 13 lat, gdzie Kanonierzy mieli ponownie szanse na zdobycie pucharu na szczeblu europejskim. I ponownie zakończyło się na szansach. Arsenal dostał 4 w plecy od Chelsea i mógł wracać do domu znowu z niczym.  Czy można to wszystko jakoś usprawiedliwić? Oczywiście że tak. Pierwszy sezon Unaia “Good ebening“ Emery’ego na ławce trenerskiej, standardowy szpital w kluczowych momentach czy też wąska kadra.

Były jednak momenty, kiedy to kibice Armatek mogli poczuć się nawet nie najgorzej: wygrane z Tottenhamem, Manchesterem United, Chelsea w lidze oraz triumfy nad tak uznanymi firmami jak Napoli czy Valencia we wspominanej już Lidze Europy. Czy to wszystko jednak ma jakieś przełożenie mając w perspektywie sezon 19/20? Oczywiście, że nie. Kogo teraz obchodzą jakieś 3 punkty zdobyte wtedy i wtedy? Dla Arsenalu liczy się tu i teraz. Widzą to dziennikarze, widzą to kibice, widzą to piłkarze. Wątpię, by bromance na linii Lacazette – Aubameyang trwał jeszcze jeden sezon, jeżeli The Gunners ponownie nie załapią się do Champions League.

Zaczyna to chyba też dostrzegać Stanley Kroenke. Główny udziałowiec drużyny z Londynu jednak przebił doniesienia mówiące o budżecie transferowym wynoszącym +/- 45 milionów euro wydając kolejno 30 milionów na Williama Salibe (który z miejsca został wypożyczony do Saint – Etienne także jego wpływ na morale drużyny ograniczy się do lajkowania postów na Instagramie) oraz rekordowe 80 milionów na Nicolasa Pepe. Do klubu przeszedł również młody Gabriel Martinelli, jednak nie należy oczekiwać wobec niego Bóg wie jakich fajerwerek w nadchodzącym sezonie. Ponadto odchodzącego za darmo do Juventusu (Arsenal oddaje zawodnika, który ten klub ma w swojej krwi za frajer gdzie indziej? Nowe, nie znałem) Aarona Ramsey’a zastąpić ma wypożyczony z Realu Madryt Dani Ceballos, który niejednokrotnie pokazywał, że w piłkę to coś potrafi grać. Z klubem poza Ramseyem pożegnali się też David Ospina, Takuma Asano, Danny Welbeck, Stephan Lichtsteiner, Krystian Bielik oraz Petr Cech.

Czy za kimkolwiek fani Arsenalu powinni płakać? Poza nowym nabytkiem Derby (nie oszukujmy się, ale Krystian gorzej od Szkodnika Mustafiego mając przed oczami Euro U21 raczej by nie zagrał) zdecydowanie nie. Każdy z nich częściej wadził klubowi (w głównej mierze w kwestiach finansowych) aniżeli pomagał. Asano to już w ogóle był dla tej drużyny kimś na wzór Douglasa w Barcelonie. Niby jest, ale w sumie nikt o nim nie pamiętał. Czy na tym powinny zakończyć się poczynania na rynku transferowym? Oczywiście że nie. Jeżeli ten klub ma faktycznie się rozwijać potrzeba wpierw pozbyć się wszelkiego szrotu z niego. Do niego zaliczyć można: Alexa Iwobiego, Granita Xhakę, Henrikha Mkhitaryana, Mohameda Elneny’ego, Nacho Monreala, “kapitana“ Laurenta Koscielnego, Mesuta Ozila oraz Szkodnika Mustafiego. Nikt mi nie wmówi że więcej nie wniesie taki Nelson od Iwobiego, Guendouzi od Elneny’ego czy Tierney (którego oficjalka wydaje się kwestią paru dni) od Monreala.

Ponadto z pieniędzy uzyskanych przez sprzedaż niepotrzebnych zawodników spokojnie możnaby pokusić się o sprowadzenie przykładowo jeszcze jednego środkowego obrońcy, który o piłce wie więcej, niż to, że jest okrągła. Arsenal też potrzebuje zmienników z prawdziwego zdarzenia. Drużyny z topu nie mają problemu, by posadzić kogoś na ławce            

skoro i tak w rezerwie mają przynajmniej jednego zawodnika na poziomie z wybranej pozycji. Jest to jednak melodia dopiero pod okienko przed sezonem 20/21. Czy to wszystko czego brakuje tej drużynie? Oczywiście że nie. Tej drużynie brakuje charakteru, zadziorności, czegoś na wzór DNA drużyny. We wspaniały sposób pokazał to “kapitan” Koscielny tupiąc nóżką i nie jadąc z drużyną na tour po Stanach Zjednoczonych. Oczywiście można powiedzieć, że taki Xhaka jest waleczny niekiedy za trzech, ale nie chodzi tu o głupie łapanie kartek. W tym wszystkim brakuje chemii. Co z tego, że istnieje najpiękniejszy duet Aubazette? Co z tego, że Kolasinac portafił wyskoczyć z gołymi rękoma na typów atakujących Mesuta Ozila? Co z tego, że raz po raz pojawiają się jakieś śmiechowe filmiki w internecie? Brakuje tu czegoś co zostało zaprzepaszczone przez ostatnie lata.

Brakuje momentów takich jak ten, kiedy to Theo Walcott pokazywał fanom spurs jaki jest aktualnie wynik będąc znoszonym z boiska. Być może zmieni to nowe pokolenie takich zawodników jak Nelson, Willock, Maitland-Niles czy Nketiah. Okres przygotowawczy już pokazał bowiem, że ta grupka jakiś potencjał w sobie ma. Apropos samego okresu przygotowawczego: absolutnie nie pokazał on nic. Oczywiście na Twitterze już można było dostrzec grupę śmieszków która wróżyła Arsenalowi wypad poza top 6 po remisie z Boreham Wood. Co z tego, że większość zawodników wtedy grających z armatką na piersi nawet nie ma własnej karty w Fifie. Idąc dalej: występ w ICC. Wygrane spotkania z Bayernem oraz Fiorentiną a także porażka po karnych z Realem. Czy coś one pokazały? Poza chwilami, gdzie młodzi Kanonierzy wykazali się chęcią walki z mocniejszym oponentem również niezbyt wiele. Patrząc też po spotkaniach z Lyonem i Angers raczej ciężko jest wskazać jednoznacznie, czy Unai Emery ma już gotową wyjściową jedenastkę w głowie.

Na co zatem Arsenal może liczyć w tym sezonie? Rzeczą naturalną będzie odpadnięcie z jakimiś ogórami w pucharze ligi na przełomie roku. Jeżeli chodzi o FA Cup, to należy już mieć na uwadze fakt jak istotne są to rozgrywki w kraju. Arsenal tutaj powinien walczyć do tego stopnia, by móc zagrać na Wembley chociaż raz. Oczywiście wszystko przy odpowiednim losowaniu. Jeżeli już na starcie wyjdzie, że Kanonierzy będą musieli grać z City/Liverpoolem nikt nie powinien mieć żalu o fakt szybkiego odpadnięcia. Na arenie europejskiej zaś Arsenal zwyczajnie MUSI wygrać Ligę Europy. Nie ma już zostawiania sobie drugiej furtki do Ligi Mistrzów, gdyby w Premier League znowu nie udało się awansować. Ostatni sezon już wystarczająco w tej kwestii pokarał drużynę, której nowym sponsorem stał się Adidas. Czy jednak Arsenal wywalczy sobie awans bezpośrednio przez top 4? Wątpię. Pamiętajmy, że to jest jednak Arsenal. Tutaj w DNA jest bycie przegrywem i pośmiewiskiem aniżeli wola walki do ostatniej kropli krwi. Jeżeli ktoś będzie chciał to zanegować to zapraszam do ponownego zobaczenia końcówki sezonu oraz innych wtop typu mecze z BATE czy Rennes. Gdzie zatem Kanonierzy zakończą sezon? Moim zdaniem piąte miejsce będzie w pełni zasłużone. Kadra i wstępne podstawy na taki wynik są. Odejmując parę punktów za głupie porażki itp. oraz uwzględniając, że Chelsea/Man United i tak częściej będą się wykładać, to o kwalifikację do Ligi Europy można być spokojnym. Jedyne co pozostaje kibicom The Gunners to życzyć swoim ulubieńcom by omijały ich kontuzję oraz Szkodnik Mustafi a także, by zaczęli faktycznie walczyć za ten klub, za kibiców, za trzy paski na rękawie oraz za swój własny honor.”

Nie da się nie dostrzec emocjonalnego toku przemyśleń Miłosza. Ale, czy ktoś mu się dziwi? Wystarczy zajrzeć na fora poświęcone Manchesterowi United i poczytać newsy sprzed dnia, w którym wytransferowany z Leicester został Harry Maguire.

Przeczytaj również:  Jurgen Klopp: rzadko wykorzystuje się każdą sytuację w meczu, my to zrobiliśmy
Przeczytaj również:  Jurgen Klopp: rzadko wykorzystuje się każdą sytuację w meczu, my to zrobiliśmy

Moim zdaniem Arsenal na ten moment, mimo potężnej ofensywy, wygląda najgorzej kadrowo z całego TOP6. Atakiem wygrywasz mecze, ale tytuły przede wszystkim defensywą, która w tym klubie, mówiąc ortodoksyjnie, nie istnieje. Ponadto trzeba dodać, że „Kanonierzy” co roku w najważniejszym okresie budzą w sobie instynkt dostarczycieli punktów, tracąc szanse właściwie na cokolwiek. Uważam, że będą jedną z drużyn, która nie załapie się do czołowej szóstki i swojej szansy na Champions League będą musieli szukać znowu w rozgrywkach Ligi Europy.

Bardzo dziękuję Patrykowi i Miłoszowi za nadesłanie swoich tekstów. Dobra robota, Panowie! A Was zachęcam do dyskusji na temat „Kanonierów” w sekcji komentarzy i jednocześnie zapraszam na jutro na ostatni odcinek poświęcony Manchesterowi United!

 

Ostatnie sztuki

Koszulka adidas Manchester United Training Top DP6825

Wykonana z najwyższej jakości materiałów, oficjalna replika koszulki treningowej z długim rękawem, w której piłkarze Manchesteru United przygotowywali się do meczów w sezonie 2018/2019. Podkreśli dumę z faktu wspierania drużyny "Czerwonych Diabłów" zarówno w trakcie aktywności sportowej, jak i podczas wyjścia na miasto. Licencjonowany produkt klubowy. Cechy produktu:
  • kolor: jasnoszary, czerwony
  • materiał: 100% poliester
  • naprasowany herb klubu
  • dekolt w kształcie litery V
  • długi rękaw
  • wzmocniona, chroniąca przed wiatrem konstrukcja
  • mankiety z otworami na kciuki, zapewniające lepsze przyleganie do ciała
  • wykorzystana technologia adidas Climalite
Technologia adidas Climalite:
  • odprowadza wilgoć od skóry
  • zapewnia maksymalną lekkość i miękkość materiału
  • przynosi uczucie chłodu i komfortu termicznego nawet w najgorętszych warunkach

Dyskusja

Najnowsze

Ander Herrera został napadnięty i okradziony w Paryżu

Hiszpański pomocnik skradł serca kibiców Manchesteru United. Wielu z nich zastanawia się, dlaczego klub z Old Trafford nie próbował...

“The Times”: IFAB rozważa wprowadzenie zasady pięciu zmian na stałe

"The Times" donosi, że IFAB rozważa wprowadzenie zasady pięciu zmian w meczu na stałe. Decyzja federacji niekoniecznie może wpłynąć...

BBC: Sir Alex Ferguson nie spotkał się z Ole Gunnarem Solskjaerem w Carrington

Według BBC, ostatnie doniesienia medialne o wizycie Sir Alexa Fergusona w Carrington zostały źle zinterpretowane. Szkocki szkoleniowiec nie odwiedził...

“MEN”: Cristiano Ronaldo próbuje scalić szatnię Man Utd i nawołuje do ciężkiej pracy

Wielu zawodników straciło wiarę w Ole Gunnara Solskjaera, ale jednym z tych, którzy otwarcie popierają norweskiego szkoleniowca, jest Cristiano...

Sytuacja kadrowa przed meczem z Tottenhamem. Paul Pogba zawieszony na trzy spotkania

Manchester United do starcia ligowego z Tottenhamem przystąpi bez Paula Pogby. Reprezentant Francji został zawieszony na trzy ligowe spotkania....

Ian Wright: nie rozumiem, dlaczego Solskjaer sadza na ławce graczy takich, jak Jadon Sancho czy Jesse Lingard

Były napastnik Arsenalu i reprezentacji Anglii, Ian Wright, zaatakował Ole Gunnara Solskjaera za to, że nie wybiera Jadona Sancho...

Paul Pogba ostro w odpowiedzi na plotki mediów: Dziennikarze wykorzystują moje imię dla rozgłosu. To bezpodstawne spekulacje

Francuski pomocnik ewidentnie ma dość zamieszania, które rozgorzało po ostatnich wydarzeniach w Manchesterze United. Trudne chwile są oczywiście pożywką...

“The Times”: po porażce z Leicester City piłkarze oraz sztab wymienili się spostrzeżeniami na temat funkcjonowania drużyny

Od porażki 0:5 z Liverpoolem na Old Trafford do mediów nieustannie docierają ciekawe informacje odnośnie reakcji drużyny na kryzys...

Najważniejsze

Konferencja prasowa Solskjaera po porażce z Liverpoolem: ponoszę odpowiedzialność za porażkę i to ja muszę sprawić, aby drużyna ruszyła do przodu

Ole Gunnar Solskjaer stawił się na konferencji prasowej, która została zorganizowana po porażce 0:5 z Liverpoolem. Norweski szkoleniowiec porozmawiał...

Kompromitacja na Old Trafford. Liverpool upokorzył Manchester United

Manchester United w żenującym stylu poddał spotkanie derbowe z Liverpoolem ulegając największemu rywalowi aż 0:5 w spotkaniu 9. kolejki...

Może Cię także zainteresować

0