Manchester United zdemolował Chelsea w pierwszej kolejce angielskiej Premier League. “Czerwone Diabły” wygrały 4:0. Po spotkaniu Ole Gunnar Solskjaer pojawił się na wymaganej konferencji prasowej, aby odpowiedzieć na pytania dziennikarzy dotyczące tej hitowej rywalizacji.

KONFERENCJA PRASOWA PO MECZU Z CHELSEA FC

Jesteś zachwycony pierwszym meczem nowego sezonu?

– Tak. Oczywiście. W pierwszym meczu zawsze chodzi przede wszystkim o punkty. Jestem zadowolony z postawy moich zawodników w drugiej połowie. Myślę, że to duży plus. Schodząc na przerwę, wydaje mi się, że byliśmy farciarzami. Rywale nas stłamsili, stworzyli swoje sytuacje. W przerwie opanowaliśmy nerwy i poprawiliśmy parę rzeczy. Druga część była naprawdę dobra.

Przed spotkaniem Greame Souness wyraził opinię, że Marcus Rashford nie jest gotowy na bycie główną postacią w Manchesterze United. Mówiono, że u sir Aleksa Fergusona taka sytuacja nie miałaby miejsca. Czy ten występ to odpowiedź na zarzuty?

– Marcus Rashford się rozwija i robi to naprawdę dobrze. Dojrzewa, zmienia się jego postura, jego ciało jest zdolne do zagrania większej ilości minut. W poprzednim sezonie cierpiał z powodu kontuzji kostki. W tym roku oczekuję od niego więcej. Całym składem jesteśmy jednak lepiej przygotowani kondycyjnie, jesteśmy zdrowsi. Widać było to w drugiej połowie, gdy byliśmy bardziej niż zdolni pokonywać trudności meczowe.

Musisz być zadowolony ze zmiany nastawienia i pewności siebie. Czy to efekt ciężkiej pracy? Jak wygląda to w porównaniu z poprzednim sezonem?

– Tak. Za nami sześć, dobrych tygodni. Ciągle jednak pracujemy. Nie jesteśmy nawet blisko końca drogi. Mamy naprawdę wiele, wiele do poprawy. Pierwsza połowa była tego doskonałym przykładem. Daliśmy się dopaść stresowi. W drugiej części nasza pewność siebie wzrosła, utrzymywaliśmy się przy piłce dużo lepiej, szczególnie przy wyniku 3:0.

Czy Paul Pogba swoimi podaniami, które otworzyły wam drogę do bramki, udowodnił, dlaczego jest tak ważny dla twojego zespołu?

– Uważam, że Paul radzi sobie dobrze w wielu aspektach. Może wykonywać pracę atakującego pomocnika. Dzisiaj był bardziej łącznikiem. Mając z tyłu Lindelofa, Maguire’a i Davida de Geę, można dać Paulowi więcej szans do gry z piłką przy nodze. Jeśli odpowiednio dostarczy się mu piłkę, a on znajdzie się na dobrej pozycji, to może zrobić dosłownie wszystko. Dzisiaj został przeze mnie poproszony do odegrania tejże roli. W pierwszej połowie Chelsea nas przycisnęła, zatem musiał sporo biegać za Rossem Barkleyem. Sprawili nam przez to kilka problemów. Później się dopasował i to podanie przy trzecim golu było fantastyczne. Podczas biegu przy czwartym golu chciałem, żeby szedł na całość i biegł do końca, wykorzystując swoje długie nogi.

Zanotowaliście pierwsze ligowe czyste konto od lutego. Jak ważni rolę odegrali przy tym Harry Maguire i Aaron Wan-Bissaka?

– Myślę, że wpasowali się naprawdę dobrze. Harry Maguire miał dopiero trzy lub cztery sesje treningowe z drużyną. Jest jednak doświadczonym profesjonalistą, który chce się uczyć. Odbyliśmy kilka wspólnych rozmów, wyjaśniłem mu, jak chcę, aby grał. On wytłumaczył mi, jak zazwyczaj broni. Bardzo nam pomógł. Z kolei Aaron Wan-Bissaka jest bardzo agresywny, nie lubi przegrywać pojedynków, walczy wślizgami. To typowy obrońca Manchesteru United.

Jak wygląda zaangażowanie i koncentracja Pogby w pracę w drużynie, biorąc pod uwagę spekulacje na temat jego przyszłości w klubie? Czy jest on całkowicie skupiony na grze w Manchesterze United? Podobał ci się jego występ?

– Zawsze mówiłem, że to światowa czołówka, wielki profesjonalista i wspaniały chłopak. Kocha grać w piłkę nożną. Nie ma znaczenia, czy gra na w piłkę na treningu, za zamkniętymi drzwiami, czy na Old Trafford. Dojrzewał tutaj. To mistrz świata. Zdaje sobie sprawę, że w swojej karierze może zajść bardzo daleko, więc nie ma sensu, aby zawodzić. Pragnie gry, jest pewny siebie i zawsze chce dostać piłkę. Dzisiaj stracił ją kilka razy, ale to nieważne. Starał się ją odzyskać i grać dalej.

Mówiłeś wcześniej o rzeczach, które wciąż musicie poprawić. Dlaczego, skoro tak wysoko pokonaliście Chelsea?

– Taka jest praca menedżera. Musimy się poprawiać. Nie patrzmy tylko na wyniki. Powiedziałbym to samo nawet przy innym rezultacie. Nasza praca jest w toku. Chłopcy byli doskonali od 1 lipca. Byli wystarczająco przygotowani, aby zrealizować plan, który nakreśliliśmy. Wiemy, że to dopiero początek i są aspekty, nad którymi musimy się pochylić. Im lepiej się zrozumiemy i zaczniemy się sobą cieszyć, udowodnimy, że jesteśmy zespołem, który pragnie być lepszy.

Jak wygląda sytuacja Alexisa Sancheza?

– Alexis wrócił do nas bardzo późno. Czeka go teraz dwa tygodnie ciężkich treningów. Rozegrał mecz za zamkniętymi drzwiami przeciwko Blackburn Rovers. Powoli zbliża się do optymalnej dyspozycji. Nie mam z nim żadnych zmartwień.

Jak pomocna może okazać się współpraca Marcusa Rashforda i Anthony’ego Martiala na przestrzeni całego sezonu? Co zmieniło się w Rashfordzie w porównaniu do poprzedniej kampanii?

– Jest lepiej przygotowany kondycyjnie, rok starszy. Przez sześć tygodni pracowaliśmy nad tym, jak chcemy wyglądać. Jest wyjątkowy, gdy urwie się obrońcom. Podobną bramkę do trzeciej zdobył prawie w meczu z Kristiansund w Norwegii. Wtedy zawiodło go przyjęcie. Dzisiaj już nie.

Średnia wieku twojego zespołu wynosiła dzisiaj 23 lata…

– 24. Wydaje mi się, że 24 lata.

23 lata nie licząc Davida de Gei…

– David jest integralną częścią zespołu (śmiech). Zawsze był. Dzisiaj nam pomógł z piłką i bez niej.

Chodziło mi o zawodników z pola. Jak bardzo jesteś zadowolony z wyboru składu na ten mecz? Zaufałeś wielu młodym piłkarzom, którzy cię nie zawiedli. Co zrobiło na tobie największe wrażenie?

– Jak powiedziałem, będziemy coraz lepsi. Nie jesteśmy nawet blisko poziomu, na którym możemy być. Musimy grać lepiej niż dzisiaj, więc potrzebujemy poprawy. Mamy kilku doświadczonych graczy, którzy pomagają młodszym. Ashley Young, Nemanja Matić, Juan Mata… Prowadzą tych chłopaków. David de Gea jest częścią zespołu (śmiech).

Jak ważne było zdobycie goli dla Anthony’ego Martiala i Marcusa Rashforda?

– Bardzo. To zawsze jest ważne dla napastnika. Najistotniejsza jest reakcja. Możesz pomyśleć, że skoro zdobyłeś już swojego gola, to przyszła pora na relaks. Drugą opcją jest dążenie do strzelenia kolejnego. Sam strzelałem takie gole, jak Anthony Martial w tym meczu. Nie polegały one na zejściu z lewej strony i pokazywaniu swoich umiejętności. Trafiałem do siatki, czekając w polu karnym przeciwnika. Bardzo mnie ucieszył gol Martiala z piątego metra. Wydaje mi się, że nie zobaczyliśmy zbyt wielu takich bramek w jego wykonaniu.

Daniel James również strzelił swojego gola. Jak oceniasz jego pracę?

– Nagle stał się dobrym zawodnikiem, czyż nie? Wiesz, że to ciężka praca i poświęcenie. Chłopak zachowuje się dokładnie tak, jak powinien zachowywać się profesjonalista. Posiada odpowiednie umiejętności, szybkość, ma to coś. Miał swoje wzloty i upadki. Pracował naprawdę ciężko. Jestem z niego zadowolony. Jego lato było pełne trudności [śmierć ojca przed transferem do Manchesteru – przyp. red.]. Musi czuć dumę, skoro strzelił gola na oczach Stretford End.

Czy w tym spotkaniu pokazaliście swoją jasną wizję i pomysł na grę?

– Mam nadzieję. Powiedziałem chłopakom przed meczem, że znaleźliśmy sposób, w jaki chcemy grać. Wierzymy w niego, dzięki nim. Poprosiłem, aby wyszli na boisko i robili dokładnie to samo. Podejmowaliśmy ryzyko – wiem. Ale tak już tutaj jest. Trzeba je podejmować. Przeciwko Chelsea zaryzykowaliśmy i zostaliśmy nagrodzeni.

Dyskusja