jerseyeveningpost.com

Nowy nabytek Manchester United miał powody do dumy po niedzielnym popołudniu. Jak sam przyznaje “spełniły się sny”, kiedy zdobył bramkę naprzeciwko Stretford End na Old Trafford.

Walijczyk mecz rozpoczął na ławce rezerwowych. Nie zmarnował jednak okazji danej przez Ole Gunnara Solskjaera i po zawitaniu na boisku, wpisał się do protokołu meczowego jako strzelec bramki na 4-0.

James wykorzystał wspaniałe podanie od Paula Pogby i strzelił w róg bramki. Piłka zmyliła bramkarza po odbiciu od nogi jednego z obrońców, a 21-latek mógł pobiec, aby cieszyć się wraz z zachwyconymi kibicami oraz kolegami z drużyny.

To był przełomowy moment dla Walijczyka. Kiedy emocje opadły, mógł odpowiedzieć na kilka pytań.

Czy było tak, jak sobie to wymarzyłeś?

– Cóż, chyba tak. Wciąż nie mogę w to uwierzyć – wybiegłem na boisko, zdobyłem bramkę w takim miejscu, zaliczyłem debiut. To w ogóle pierwszy mecz, który tu zagrałem, więc strzelenie gola niewątpliwie jest spełnieniem marzeń.

Jak się czułeś, wbiegając na boisko?

– Byłem podekscytowany. Nie powiedziałbym, że się denerwowałem. Wchodziłem przy stanie 3-0, więc mogłem cieszyć się grą i pokazać ludziom, dlaczego tutaj jestem. Tak właśnie było. Przy takim wyniku zawsze ma się jakieś kontrataki, a to pasuje do mojego stylu gry. Ciężko wymarzyć sobie lepszy scenariusz, niż wejście na boisko i strzelenie bramki.

Kiedy pojawiła się okazja, musiałeś być zachwycony?

– Myślę, że wielu nazwałoby głupotą to, jak zachowałem się przy piłce. Ona jednak lekko ode mnie odskoczyła, na całe szczęście, bo wydaje mi się, że bez tego obrońca zablokowałby mój strzał. Kiedy jednak piłka trafiła do siatki, zostały już tylko czyste emocje. Byłem zachwycony.

Czy tak właśnie wyobrażałeś sobie pierwszego gola na Old Trafford?

– Zdecydowanie tak. Kiedy wybiegłem na boisko, atmosfera była fantastyczna. Kibice zachowywali się świetnie. Byli z nami przez cały czas. To dało się odczuć na każdym spotkaniu przedsezonowym, fani zawsze byli z nami, tutaj tak samo. Zdobyć tu bramkę to spełnienie marzeń.

Rodzina musi być z ciebie bardzo dumna…

– Tak, na pewno są. Byli na trybunach podczas meczu, nie wiem dokładnie gdzie. Próbowałem ich znaleźć, ale to ciężkie wśród tylu kibiców. Zarówno dla mnie, jak i dla nich to jest coś, co trudno było sobie wymarzyć. Samo bycie tutaj jest dla mnie zaszczytem. Okazja, aby wejść i pokazać ludziom, dlaczego tutaj jestem, jest wspaniała.

Ale to dopiero początek twojej przygody?

– Zdecydowanie. Mecz zacząłem na ławce, ale nie mam zamiaru się tym zajmować. Po prostu muszę być gotów w każdej chwili wejść na boisko i myślę, że w tym meczu każdy miał swój udział w zwycięstwie. Kiedy się pojawiłem, grałem po obu stronach boiska. Nie robi mi to różnicy. Wiedziałem, że będą okazje do kontrataków, musiałem więc tylko znaleźć się w odpowiednim miejscu, w odpowiednim czasie. I tak się stało. Wiem, że odbicie było dla mnie nieco szczęśliwe, jednak los stał po mojej stronie.

Dyskusja