Press Association

W niedzielne popołudnie Manchester United w imponującym stylu pokonał Chelsea. Paul Scholes postanowił wymienić kilka elementów, które zadecydowały o tym, że to właśnie “Czerwone Diabły” schodziły z boiska zwycięskie.

Pierwszą i najważniejszą rzeczą, jaką wskazuje były pomocnik Manchesteru United, jest reżim kondycyjny, który pojawił się wraz z przyjściem Ole Gunnar Solskjaera. “Czerwone Diabły” pokonały podopiecznych Franka Lamparda 4-0 i dało się zauważyć, nad czym Norweg pracował ze swoimi podopiecznymi w lecie.

Kiedy legendarny napastnik zawitał jako trener, nie był zadowolony z jakości przygotowania fizycznego drużyny pozostawionej mu przez Jose Mourinho. Zespół został poddany intensywnemu treningowi w trakcie przygotowań przedsezonowych, aby nadrobić te braki. Paul Scholes od razu dostrzegł różnicę.

– Widać było różnicę w kondycji, szczególnie w drugiej połowie. Myślę, że to był istotny czynnik w Manchesterze United. Kiedy Ole przejął drużynę w zeszłym roku, nie był zadowolony z tego, jak przygotowani fizycznie byli jego zawodnicy – ocenia legenda “Czerwonych Diabłów”.

– To było widać w drugiej połowie, kiedy zostało dwadzieścia minut do końca, a oni pokonali ich swoją siłą. Myślę, że ich wybiegali w drugiej połowie, szczególnie Paul Pogba i Scott McTominay.

– Uważam, że McTominay był dobry. Nie olśniewający, ale wykonał swoją robotę, ładnie i cicho, co pozwoliło błyszczeć innym. A potem było tempo narzucone przez Marcusa Rashforda i Anthony’ego Martiala. Tego właśnie chcieli – tłumaczy Scholes.

– Ole chce od nich energii, w tej kwestii dobrze spisał się Jesse Lingard. W drugiej połowie naprawdę dało się wyczuć nabuzowanie, była tam szybkość oraz odpowiednia kondycja.

– Nie możemy powiedzieć, że Chelsea zagrała źle. Mieli swoje okazje. Gdyby byli nieco bardziej skuteczni i mieli nieco więcej szczęścia, historia tego spotkania mogłaby wyglądać zupełnie inaczej – zaznacza Paul Scholes.

Dyskusja