Getty Images

Kolejnym punktem zapalnym w dyskusji po poniedziałkowym meczu Manchesteru United z Wolverhampton była akcja bramkowa ekipy gospodarzy, która doprowadziła do wyrównania stanu meczu na 1:1. Sędziowie niemal przez 2 minuty sprawdzali czy podczas tej sytuacji Joao Moutinho nie znajdował się na pozycji spalonej.

Ostatecznie sędzia główny spotkania, Johnathan Moss, zdecydował się uznać bramkę zdobytą przez Rubena Nevesa, mimo że powtórki VAR sugerowały, że ramię Joao Moutinho, zanim wycofał on piłkę do swojego kolegi z drużyny znajdowało się na minimalnym spalonym.

“Manchester Evening News” zwraca uwagę, że w podobnej sytuacji w 1. kolejce Premier League nie uznano gola Raheemowi Steringowi w meczu przeciwko Aston Villi dopatrując się milimetrowego spalonego ramienia Anglika.

Tymczasem przy akcji bramkowej z udziałem Rubena Nevesa, wcześniej krótko piłkę z rzutu rożnego rozegrała dwójka piłkarzy Wolverhampton, a przy podaniu do Joao Moutinho, Portugalczyk zdawał się być na minimalnym spalonym, biorąc pod uwagę ustawienie jego ramienia. Tutaj jednak sędzia nie cofnął decyzji o uznaniu bramki. Inna sprawa, że w tej sytuacji zdaje się, że to zagrywana do Joao Moutinho piłka wyznaczała linię spalonego.

Na całą sytuację po meczu narzekał menedżer gospodarzu, Nuno Espirito Santo, który stwierdził, że przy powtarzających się tak długi i przeciągających się weryfikacji sytuacji bramkowych przez system VAR, piłkarze przestaną celebrować zdobywanie goli.

Dyskusja