Ole Gunnar Solskjaer spotkał się z dziennikarzami na konferencji prasowej po spotkaniu z Wolverhampton. Norweski szkoleniowiec skomentował zamieszanie z rzutem karnym, VAR-em, a także ocenił występ swoich piłkarzy.

KONFERENCJA PRASOWA PO MECZU Z WOLVERHAMPTON

Ole, Roy Keane powstrzymał niegdyś Diego Forlana przed wykonaniem rzutu karnego przy wyniku 3:0…

– Pamiętam to.

Gary Neville stwierdził, że na boisku brakowało lidera, który mógłby zdecydować, kto podejdzie do jedenastki. Czy jest to coś, czemu musisz się bliżej przyjrzeć?

– Nie do końca. Marcus Rashford i Paul Pogba są bardzo pewni siebie i dobrze wykonują rzuty karne. Sam znalazłem się w takiej sytuacji. Zmarnowałem rzut karny, grając dla reprezentacji Norwegii. Skoro na liście znajdują się dwa nazwiska, to do wykonania jedenastki podchodzi zawodnik, który czuje się pewniej. Paul wykorzystał wiele rzutów karnych wcześniej. Nie widzę żadnego problemu.

Nie masz problemu z tym, że to właśnie Paul Pogba podszedł do tego rzutu karnego, chociaż tydzień temu Marcus Rashford wykorzystał jedenastkę przeciwko Chelsea?

– Absolutnie nie. Nie mam problemów z zawodnikami, którzy podchodzą do piłki i biorą na siebie odpowiedzialność.

Nuno Espirito Santo pokusił się o stwierdzenie, że wkrótce piłkarze przestaną celebrować bramki. Podjęcie decyzji trwało 1 minutę i 59 sekund. Jaki jest twój punkt widzenia? 

– Pragniemy szybkich decyzji. To trudna sprawa, kluczowa dla przebiegu meczu. Jeśli Jimenez byłby ustawiony bardziej o pół metra w prawo, to mógłby zasłaniać pole widzenia Davida de Gei. Gdyby Joao Moutinho przesunął się 20 cm w prawo, mógłby być ofsajd. Wielka decyzja. Wolę mieć prawidłową niż złą, ale niech zostanie ona podjęta w 15 sekund. Im szybciej, tym lepiej.

Możemy porozmawiać o Martialu?

– A macie dużo czasu?

Wspominałeś o tym, że chciałbyś, aby częściej zdobywał brzydkie gole z bliskiej odległości. Musisz czuć się zakłopotany po takim golu jak dzisiaj…

– Nie, nie jestem zakłopotany. Anthony [Martial] to chłopak, który chce się uczyć i rozwijać. Ma na koncie dwa gole po dwóch spotkaniach. Będzie coraz lepszy. Poprawi się także jego relacja z Rashfordem, Lingardem i innymi napastnikami. Im częściej znajdzie się w dogodnych sytuacjach, tym częściej ujrzymy go trafiającego piłkę do siatki. Udaje mu się częściej przebywać w świetle bramki. Podoba mi się to. Zdobył wspaniałą bramkę, a jeśli dołoży do tego jeszcze pięć goli, przy których dołoży tylko nogę, to będzie jeszcze lepiej. Zdobył jedną tydzień temu, więc zostało mu jeszcze cztery.

Adama Traore zmienił przebieg spotkania. Nie uważasz, że zbyt późno dokonałeś zmian w swoim zespole?

– Wydaje mi się, że cierpieliśmy tylko przez 15 minut drugiej połowy. Byliśmy niechlujni i oddawaliśmy piłkę przeciwnikom. Rywale zasłużenie zdobyli swoją bramkę, a Traore był jej częścią. Po pięciu minutach wróciliśmy do gry. Nie czułem konieczności wprowadzenia roszad. Mogliśmy wygrać to spotkanie w końcówce, choćby dzięki rzutowi karnemu. Takie były decyzje. Traore pojawił się na murawie i wywarł dobry wpływ na drużynę przeciwnika.

Daniel James był bardzo często faulowany w tym spotkaniu, a dodatkowo otrzymał żółtą kartkę za symulację. Czy to przykład traktowania o którym mówiłeś w Szanghaju?

– Tak, oczywiście. Przy pierwszym kontakcie sędzia nie odgwizdał faulu, choć był on ewidentny. Nasi rywale stworzyli niemal z tego dobrą sytuację. Daniel James jest tak szybki, że trzeba go powstrzymywać faulem. Czasami naturalnie stara się ochronić swoje nogi. Muszę przyznać, że nie widziałem tej sytuacji. Jak wiele fauli na nim podyktowano w tym spotkaniu? Nie mam żadnego problemu z tym, że czasem spróbuje uniknąć kontaktu.

Czy jesteś zadowolony z dwóch dotychczasowych występów swojej drużyny? Z pewnością zaprezentowaliście się lepiej przeciwko Wolves niż rok temu.

– Pierwsza połowa w naszym wykonaniu była bardzo dojrzała. Zagraliśmy gorzej przez 10-15 minut drugiej części gry. Wróciliśmy jednak do gry, więc mogę się cieszyć. Momentami za bardzo chcieliśmy grać do przodu, przez co stwarzaliśmy rywalom okazje do kontrataku. Nieustannie się poprawiamy i będziemy lepsi. Piłkarze ewidentnie pragną się uczyć. Od pierwszego meczu ciągle się poprawiamy.

David de Gea nosił w tym spotkaniu opaskę kapitańską. Czy będzie pełnił rolę drugiego kapitana? Drugie pytanie dotyczy Alexisa Sáncheza. Czy spodziewasz się, że zostanie w klubie?

– Do końca okienka transferowego pozostało kilka tygodni. Niektóre kluby wyrażają zainteresowanie usługami Alexisa [Sancheza]. Zobaczymy, co się stanie. Nie mogę zdradzić wam nic więcej.

David [de Gea] nosi opaskę kapitańską, ponieważ to jeden z liderów w naszej szatni. Wie, że bardzo go cenimy za to, kim jest.

Dyskusja