MARK ENFIELD/REX FEATURES

Podczas, gdy wielu chciałoby się pozbyć Ole Gunnara Solskjaera z Old Trafford, Henry Winter jest przekonany, że Norweg ma duże szanse, by po raz kolejny zapisać się w historii Manchesteru United. W swoim artykule opublikowanym w “The Times” dziennikarz przedstawił argumenty, które przemawiają za jego tezą.

Artykuł Henry’rgo Wintera z “The Times” (treść oryginalna)

Żaden menedżer w Premier League nie funkcjonuje w świecie tak wygórowanych oczekiwań, jak człowiek, któremu powierzono przywrócenie chwały Manchesterowi United. Klub wierzy, że ma ponad 600 milionów fanów na całym świecie i ich liczba rośnie. Żądają oni chwały i to w krótkim czasie. Sir Alex Ferguson i jego pozłacana epoka rzucają coraz dłuższy cień.

Nawet już uznani trenerzy, jak Louis van Gaal czy Jose Mourinho, zwycięzcy Ligi Mistrzów, spotkali się z brutalnością bycia w centrum uwagi oraz jego oślepiającym skutkiem. Bycie menedżerem United to niemal praca niemożliwa do zrealizowania.

Presja robi się coraz większa, zwłaszcza w świecie, gdzie niecierpliwość jest domeną wielu i platformy mediów społecznościowych wrzucają ostre ścieki z toksycznej wyobraźni wprost do publicznej debaty. Ludzie już nie rozmawiają o United: oni krzyczą. Kibice cierpią z powodu cierpień ich ukochanej drużyny, a ich rywale równie głośno się rozkoszują. Rzadko słychać uzasadniony dyskurs wokół United, tylko emocje.

W związku z tym człowiek będący w środku tego wszystkiego musi być niewiarygodnie silny i zdeterminowany. Dlatego Ole Gunnar Solskjaer powinien być szanowany i podziwiany. Odłożył ego na bok, ciężko pracujący człowiek, który stara się naprawić błędy ostatnich sześciu lat, próbujący przebudować drużynę i kulturę. Co z tego, że nie ma doświadczenia, były trener Cardiff City i Molde z pewnością rekompensuje to pasją, by zmienić Manchester United.

Czczony przez klub, były napastnik robi to, co zawsze robił w United, daje z siebie wszystko za sprawę i zna skalę dziedzictwa, jakie otrzymał po Mourinho, Van Gaalu, Davidzie Moyesie i Fergusonie. 46-letni Norweg ma skłonność do deprecjonowania, pokory, ale nie może być posądzany o brak ambicji. Ci z nas, którzy mieli ten przywilej, by spotkać go na The Cliff, byłym boisku treningowym United, kiedy przychodził w 1996 roku, zostali po cichu napomnieni przez klub, by nie mylić grzeczności z brakiem bezwzględności.

Strzelał bramkę za bramką, walczył i zwyciężył z kontuzją kolana, która mogłaby złamać słabszego człowieka. Więc to niebezpieczne nie doceniać Solskjaera, nawet przy tym gorszym starcie sezonu. Perspektywa i spokój muszą być wprowadzone w szał wokół jego osoby, ponieważ w innym przypadku United popadnie w samodestrukcyjny cykl mianowania, płukania, powtarzania. Solskjaer zasługuje na wsparcie.

Poprzez wszystkie, coraz to nowsze, bolesne analizy obiecującego początku sezonu United, od 4:0 z Chelsea, do dwóch remisów i porażki, Solskjaer pozostaje właściwym człowiekiem na właściwym miejscu, ponieważ jest imponująco pewny siebie w konfrontacji z problemami Manchesteru United. Nie ulega pokusie przyklejania plastrów na otwarte rany, tylko używa właściwych leków.

Ci, którzy próbują wypchnąć Solskjaera przez wyjściowe drzwi, powinni zrozumieć, że z zimną krwią, spokojnie przeprowadza “rewolucję”, jak to mówił Marcus Rashford. Robi coś, czego fani oczekiwali: wymienia skład, który był tworzony przez czterech menedżerów, a który został przez nich pozostawiony nadętym i pozbawionym balansu.

Odpowiedź Solskjaera? Ander Herrera? Sprzedany. Romelu Lukaku? Sprzedany. Matteo Darmian? Sprzedany. Antonio Valencia? Wypuszczony. Alexis Sanchez? Wypożyczony. Chris Smalling? Wypożyczony. Solskjaer nie robił zamieszania.

W jego pierwszym oknie transferowym nowe nabytki miały sens, ożywiając prawą obronę, środek obrony oraz skrzydła, skupiając się na młodych, brytyjskich i głodnych sukcesów zawodnikach. Kupił graczy z dobrym charakterem, a także świetnych piłkarzy, starannie badając ich osobowość, nie dając się zwieść reputacji. Buduje przyszłość i zasługuje, by zobaczyć, jak to owocuje.

Aaron Wan-Bissaka ze swoją atletyczną budową i wślizgami potwierdził swoją wartość. Harry Maguire – zdarza mu się popełniać błędy, ale wniósł do drużyny opanowanie i autorytet, które będą procentować. Daniel James jest prawie symbolem United Solskjaera, skrzydłowy, który ma wapno na butach, schodzi do środka i strzela. “Jest skromny, ciężko pracuje i wie, że może być coraz lepszy” – mówił Solskjaer. Brzmi jak szablon jego zespołu.

Wprowadza coraz więcej młodych wychowanków, co ucieszy wielbicieli etosu pracy w United. Wraz z Rashfordem i Scottem McTomiayem, Solskjaer wprowadza Masona Greenwooda, Axela Tuanzebe, Jamesa Garnera, Tahitha Chonga czy Angel Gomesa.

Oczywiście obawy również są uzasadnione. Solskjaer musi udowodnić, że potrafi: zmienić styl gry zawodnikiem z ławki, jak to spektakularnie robił podczas swojej kariery, jako zawodnik; popracować nad obroną i atakiem przy stałych fragmentach gry; uczulić na nowe zasady gry w piłkę nożną, które mówią, że przy wznowieniu przez bramkarza piłka nie musi opuścić pola karnego, jak na przykład David De Gea i środkowi obrońcy są szybko atakowani; zmusić Paula Pogbę do podjęcia ryzyka dalej od jego strefy technicznej; i poprawić wykończenie Rashforda.

I czy jego chęć okrojenia składu nie pozostawiła mu zbyt małego wyboru w ataku? Prawdopodobnie tak, ale mowa ciała Lukaku mówiła “odejdź”, a droga obecność Sancheza wzbudzała zazdrość. Solskjaer był zdecydowany. Jest oskarżany o bycie zbyt miłym, ale potrafi być zabójcą z twarzą niemowlęcia.

Na całe szczęście dla włodarzy z Old Trafford, Solskjaer nie bawi się publicznie w gierki psychologicznie, opłakując kłopoty transferowe, jak to miał w zwyczaju Mourinho. Zachowuje się z należytą elegancją, na jaką zasługuje klub. Jest zarówno trenerem, jak i ambasadorem, wnosząc odrobinę klasy na pozycji umniejszonej przez Mourinho. Odziedziczył problemy, takie jak trudny czas pomiędzy kibicami i niepopularnymi Glazerami, potrzebę zatrudnienia dyrektora sportowego, który koordynowałby długoterminową rekrutację, tak jak to się dzieje w Manchesterze City i Liverpoolu oraz prowadzenie piekielnej operacji “Spraw, by Pogba się uśmiechnął”.

Można usłyszeć głos rozsądku, powściągliwości oraz perspektywy. Warto było posłuchać jednego z fanów United, wychowanego w domu “Czerwonych Diabłów” i od wielu lat (głównie) stojącego na trybunach. “Jestem fanem Ole” napisał wczoraj. “Musi otrzymać czas, żeby przebudować zespół, nie ma szybkich zmian. Nie oczekuję w tym sezonie Top 4, ale ciekawego futbolu z dobrym tempem do oglądania”.

“Manchester City i Liverpool są daleko przed nami i nie sądzę, że będziemy ich w stanie natychmiast dogonić, nieważne kogo byśmy mieli, jako trenera. Więc dajcie Ole trochę czasu i przebuduje zespół wraz z młodymi, którzy są szczęśliwi, grając w koszulce tego klubu i nie mają wybujałych ego. To nie jest najlepszy start, ale jeśli wykorzystalibyśmy dwa rzuty karne, mielibyśmy więcej punktów na koncie”. Jeśli ogba wykorzystałby karnego w meczu przeciwko Wolverhampton, a Rashford przeciwko Crystal Palace, United mogłoby być na trzecim miejscu w tabeli.

Styl Manchesteru City i Liverpoolu nie zmaterializował się z dnia na dzień. Pressing Liverpoolu i szybkie wyjścia, a także pressing City i utrzymanie się przy piłce, z pewnością zajęły Jurgenowi Kloppowi i Pepowi Guardioli godziny na boiskach treningowych.

Część kibiców lamentuje, czy Solskjaer i jego sztab szkoleniowy poprawiają grę drużyny. Ponownie. Potrzebny jest czas. Solskjaer, Michael Carrick i Mike Phelan rozegrali 976 spotkań pod wodzą Fergusona. Doświadczyli treningu z nim, tego, czego oczekiwał od tych, którzy zakładali czerwoną koszulkę oraz w jaki sposób ich inspirował. Solskjaer i jego sztab zasługuje na szansę, by przywrócić United na właściwe tory, tory, które znają.

Dyskusja