juanmata8.com

Juan Mata tradycyjnie, jak co tydzień, zmieścił nowy środowy wpis na swoim blogu. Tym razem Hiszpan opowiada o tym jak wykorzystał wrześniową przerwę na mecze reprezentacyjne. Wyraża też swoje nadzieje wobec nadchodzącego meczu z Leicester City, a także informuje o nadchodzącej premierze jego książki pod oryginalnym tytułem “Suddenly A Footballer”.

Wpis Juana Maty (treść oryginalna) – środa, 11.09.2019 r.

Cześć wszystkim,

aby wyciągnąć jak najwięcej z przerwy na mecze reprezentacyjne, w minioną sobotę udałem się do Asturii, mojego rodzinnego regionu. Zawsze dobrze jest wrócić do domu. Miałem okazję zobaczyć się z rodziną i przyjaciółmi, ale także miałem okazję otrzymać nagrodę za zaangażowanie w ruch Common Goal. To był naprawdę cudowny dzień. Otrzymanie nagrody noszącej imię Enrique Castro “Quiniego” [urodzony w Oviedo, stolicy Asturii, nieżyjący już od 2018 roku, były hiszpański piłkarz – wyj. red.] to zawsze coś wyjątkowego. To daje pewność, że dziedzictwo “Brujo” cały czas żyje. Jest legendą, niezależnie od tego, któremu klubowi się kibicuje. Wciąż od niego się uczymy.

Teraz nadszedł już czas na powrót do Manchesteru i skupienie się po raz kolejny na rozgrywkach Premier League. Wyczekujemy już naszego wspólnego treningu w czwartek, aby przygotować się odpowiednio na sobotni mecz przeciwko Leicester. W ostatnich dniach mogliśmy zobaczyć poprzez występy reprezentacji Anglii, w które zaangażowanych było kilku moich kolegów z drużyny, że zmierza ona pewnie do kwalifikacji do turnieju Euro 2020. Tak samo jak Hiszpania. Kolejnym piłkarzem, który kontynuuje pokazywanie swojej spektakularnej formy jest Daniel James, który zdobył gola dla swojej reprezentacji w towarzyskim spotkaniu przeciwko Białorusi. Wcześniej strzelił kilka goli w klubie na początek obecnego sezonu. Miejmy nadzieję, że w najbliższą sobotę podtrzyma tę formę.

Odkładając na bok sprawy związane z piłką nożną i przenosząc się do tematu tenisa, w miniony weekend byliśmy świadkami kolejnej historycznej chwili w pojedynku Rafaela Nadala i Daniiła Miedwiediewa. To był finał [US Open – przyp. red.], który zostanie zapamiętany na długi czas. Ten mecz po raz kolejny pokazał fizyczną i mentalną siłę Rafy Nadala, którą zawsze podziwiałem. Zarówno na korcie, jak i poza nim jest wzorem do naśladowania, a do tego od wielu lat kontynuuje grę na niewiarygodnie wysokim poziomie. Najtrudniejszą rzeczą nie jest dotarcie na sam szczyt, ale utrzymanie się na nim, a on jest perfekcyjnym przykładem na to, jak to robić. Przezwyciężył wszelkie trudności, jakie miał na swojej drodze w postaci rożnego rodzaju kontuzji, ale wciąż tu jest, pozostawiając po sobie pewne dziedzictwo. Bez wątpienia to sportowiec, który daje lekcje innym zarówno z rakietą w rękach, jak i bez niej.

Na dziś to tyle. Jak zawsze dziękuję wam za wasze wsparcie i mam nadzieję, że wszystkich was czeka dobry tydzień.

Uściski,

Juan

PS. Dziękuję za wasze komentarze na temat książki, którą zamierzam opublikować pod koniec tego miesiąca. Mam nadzieję, że wam się ona spodoba i nie będziecie jej używać jedynie po to, aby pomogła wam w zaśnięciu! Będą przekazywał wam nieco więcej informacji na jej temat każdego kolejnego tygodnia…

Dyskusja