Getty Images

Wiele mówiło się o formacji ofensywnej “Czerwonych Diabłów”, zwłaszcza po odejściu Romelu Lukaku. Głównie niezbyt pochlebnych rzeczy. Czy jednak słusznie? Poczynaniom Anthony’ego Martiala pod kątem typowej “dziewiątki” przygląda się Michael Cox, spec od analiz z serwisu The Athletic

Analiza Michaela Coxa – treść oryginalna

Historia, która ciągnie się od początku tego sezonu w Manchesterze United to wykonawcy rzutów karnych.

Kiedy Paul Pogba wywalczył “jedenastkę” w starciu wyjazdowym z Wolves, zadecydował, że to on zmierzy się z Rui Patricio. Po wszystkim tłumaczyć się musiał Ole Gunnar Solskjaer: wyjaśniał, że zarówno Marcus Rashford, jak i Pogba mogli wykonać stały fragment.

Oczywiście w następnym tygodniu w spotkaniu przeciwko Crystal Palace stało się nieuniknione: Manchester United wywalczył kolejny rzut karny, wykonywał go Marcus Rashford i również spudłował.

Jednak kluczowym zawodnikiem w tym wszystkim nie był ani Paul Pogba, ani Marcus Rashford, a Anthony Martial.

Oba rzuty karne zostały wywalczone w podobny sposób – szarżujący z głębi pola pomocnicy byli podcinani. Powtarzającym się elementem była również gra tyłem do bramki w wykonaniu Anthony’ego Martiala.

Najlepszym przykładem jest tutaj karny wywalczony w spotkaniu z Wolves. Pogba otrzymał piłkę po lewej stronie środkowej części boiska, a Martial wykonał sprint przed nosem Ryana Bennetta, umożliwiając sobie szybką wymianę piłki. Pogba podał i ruszył do biegu, a Martial sprytnym zagraniem odegrał i zapewnił koledze dobrą sytuację.

Potem Pogba został zahaczony przez Connora Coady’ego, zanim zmarnował okazję na strzelenie bramki na 2:1.

Karny w meczu z Crystal Palace został podyktowany w podobnej sytuacji. Tym razem akcję zapoczątkował Mason Greenwood po prawej stronie boiska, podając lewą nogą do Martiala, który znów znalazł się na sprytnej pozycji.

Przytrzymał za sobą Gary’ego Cahilla i poczekał na ruch Scotta McTominaya. W odpowiednim momencie zagrał piłkę do Szkota, któremu przeszkadzał Luka Milivojević.  Kolejny karny, który okazał się kolejną zmarnowaną okazją.

To interesujące, obserwować grę Martiala od tej strony – napastnika grającego tyłem do bramki. W ciągu ostatnich dwóch dekad mogliśmy oglądać, ogólnie mówiąc, dwa typy francuskich napastników. Byli ci mniej mobilni, altruistyczni i niezbyt często strzelający bramki, jak Stephane Guivarc’h i Olivier Giroud, zdobywcy tytułów mistrza świata w kolejno 1998 i 2018 roku. Są też ci stawiający na szybkość, kierunek, wbiegający z głębi pola, jak Thierry Henry oraz ostatnio Kylian Mbappe.

Martial, podobnie jak Henry, rozwijał się za młodu w klubie Les Ulis na przedmieściach Paryża, a swoje nazwisko wyrobił w Monaco. Jego debiutancki gol w Premier League miał w sobie coś z Henry’ego – drybling z lewej strony i strzał po długim słupku. Porównania były nieuniknione. Jednak w tym sezonie Martial, ustawiany centralnie, a nie z lewej strony, pokazuje inne oblicze swojej gry. Oblicze środkowego napastnika, którego zagrania bardziej kojarzą się z Giroud niż z Henrym.

Wydawało się, że Martial jest typem napastnika, który zawsze chce wbiegać za plecy obrońców. Jego gol przeciwko Wolverhampton jest dobrym przykładem takiego zachowania. Okazuje się jednak, że najcenniejsze zagrania z jego strony padają, kiedy odsuwa się od obrońców. Przyjrzymy się asyście do Daniela Jamesa w meczu z Crystal Palace.

Tutaj dokłada się do akcji na dwa sposoby. Najpierw Pogba wygrywa piłkę w środku boiska i szybko podaje ją do nogi Martiala.

Martial otrzymuje piłkę oddalony od Gary’ego Cahilla i od razu zagrywa ją do Marcusa Rashforda, który również popisuje się umiejętnością grania tyłem do bramki. Oddaje piłkę Martialowi, kiedy ten przebiega za nim.

Z tej pozycji Martial zagrywa do Jamesa, który ścina do środka i pakuje piłkę w róg bramki. To szybko staje się znakiem rozpoznawczym młodego skrzydłowego.

We wcześniejszej sytuacji, Martial otrzymał piłkę odwrócony plecami do bramki, szybko odwrócił się w swoją lewą stronę i ruszył za plecy rywali. Martin Kelly wykonał niezgrabną obronę, powalając Martiala. Nie został za to podyktowany rzut karny, ale Martial zaprezentował umiejętność zagrożenia defensywie rywali na dwa sposoby, stojąc blisko albo wbiegając za plecy.

Martiał był również zamieszany w debiutanckiego gola Jamesa w spotkaniu z Chelsea. Ponownie ma w tym również swój udział Pogba, który otrzymuje piłkę tym razem po lewej stronie boiska i prawą nogą zagrywa futbolówkę do Martiala.

Martial zbiega ze środka na lewą stronę i odgrywa z pierwszej piłki do pędzącego Pogby, który przebiega linię środkową. Ta kombinacja wyklucza z akcji N’Golo Kante, a Cesar Azpilicueta nie jest w stanie nadążyć za Pogbą.

Teraz Pogba czeka tylko, aż James wbiegnie za obrońców i wykończy akcję.

To intrygujące, że w te akcje tak często zaangażowany jest Pogba. Martial wydaje się zawsze ustawiać tak, aby umożliwić pomocnikowi bezpośrednie podanie do ataku i ta współpraca wydaje się jednym z niewielu obiecujących znaków dla Solskjaera.

Francuskie duo dobrze spisywało się również w poprzednim sezonie, w którym Pogba zaliczył kilka asyst przy pięknych golach Martiala. Pomocnik dokonał wspaniałej wymiany na jeden kontakt z napastnikiem przy golu wyrównującym z Newcastle, które ostatecznie “Czerwone Diabły” wygrały 3:2.

Tutaj Martial gra skrajnie po lewej stronie i zagrywa piłkę pomiędzy dwóch rywali, aby potem od razu ruszyć w pole karne. Pogba wiedział dokładnie, jaki sprint wykona Martial i instynktownie odegrał piętką, pozwalając Martialowi uderzyć w stronę bramki.

Pogba zagrał również świetnie podanie w starciu z Evertonem, po którym Martial popisał się swoim typowym strzałem z lewej strony na dalszy słupek.

Tutaj nie chodziło o wizję Pogby, który zauważył kolegę – to było proste zagranie – ale o siłę podania, która pozwoliła Martialowi odpowiednio ułożyć swoją sylwetkę oraz stopę do strzału, dzięki czemu piłka ominęła Seamusa Colemana, potencjalnie mogącego zablokować proste uderzenie.

United ma kilku utalentowanych zawodników, ale w ciągu ostatnich lat ciężko było zauważyć pomiędzy nimi nić porozumienia. Solskjaer chce nawiązywać do czasów sir Aleksa Fergusona, a wtedy zawsze obserwowaliśmy coś takiego: współpracę Yorke’a i Cole’a, Beckhama i Neville’a, Vidicia i Ferdinanda. Te duety zawsze były efektywne na boisku. Pogba i Martial, którzy nie grają ze sobą dosłownie na boisku, bo występują na innych pozycjach, wydają się w tej chwili najbardziej regularnym duetem “Czerwonych Diabłów”.

Indywidualnie, to powinien być najlepszy sezon Martiala na Old Trafford. Po odejściu Alexisa Sancheza i Romelu Lukaku do Interu, to on i Marcus Rashford mają odpowiadać za siłę ofensywną swojego zespołu. Jak do tej pory w centralnej części najlepiej pokazywał się Martial, a kiedy zabrakło go w meczu z Southampton, United nie potrafiło znaleźć punktu skupienia akcji, kogoś kto dostałby piłkę i ją odegrał.

Kiedy Martial opowiadał o dumie ponownego otrzymania koszulki z numerem 9, po tym jak przez trzy sezony musiał biegać z 11. na plecach ze względu na obecność Zlatana Ibrahimovicia i Romelu Lukaku, dało się zauważyć u niego zmianę. Wcześniej był 11., kimś kto biega po lewej stronie i sprintuje w wolne korytarze. Teraz rozgrywa akcje jak rasowy napastnik, wykorzystując dośrodkowania w pole karne (spotkanie z Chelsea) i stanowiąc centralny punkt akcji konstruowanych przez swój zespół. W takiej formie, jeśli Manchester United wywalczy kolejny rzut karny, być może to właśnie Martial stanie na przodzie kolejki do jego wykonania.

Dyskusja