manutd.com

Szansa na grę jest niewielka, kiedy jest się zastępstwem za Davida de Geę i Sergio Romero. Taki los spotkał Lee Granta. W Stoke City bramkarz numer jeden, w Manchesterze numer trzy. Anglik postanowił wyjaśnić swoją rolę w drużynie z Old Trafford.

Lee Grant rok temu przeszedł do Manchesteru United ze Stoke City. W swoim poprzednim klubie był podstawowym bramkarzem. Na Old Trafford jest trzeci w kolejce do miejsca między słupkami.

36-latek tej pory zagrał tylko w jednym meczu “Czerwonych Diabłów”. Było to spotkanie z Derby County w Pucharze EFL we wrześniu 2018 roku. Sergio Romero opuścił boisko z czerwoną kartką, a Grant zmienił Juana Matę. Man United zostało pokonane przez “The Rams” w rzutach karnych 8:7 (w regulaminowym czasie gry był remis 2:2). Grantowi niełatwo było przyzwyczaić się do nowej roli, którą otrzymał w Manchesterze.

– Jest ona trochę nietypowa. Patrzę jak grają inni. Nie byłem pewien jak sobie z tym poradzę i przyznam, że czasem jest mi ciężko. Śmiesznie jest, kiedy rozmawiam z przyjaciółmi, którzy mówią “to musi być najłatwiejsza robota na świecie” albo “jaką masz niewiarygodną pracę”. I nie zrozumcie mnie źle, nigdy nie powiem, że katorgą jest wykonywanie tej pracy. Jest ona dziwna i bardzo nietypowa. Bez gry, bez poczucia zwycięstwa, końce tygodnia bywają ciężkie – wyjaśnił w rozmowie z Sky Sports.

Będąc zastępstwem dla De Gei i Romero, Grant nie może liczyć na szybkie znalezienie się w podstawowej “11”. Na pytanie czy dzieli się radami z kolegami podczas treningów, odpowiedział:

– Wydaje mi się, że dla najlepszych graczy w kraju moje zachowanie byłoby protekcjonalne. Podczas treningów mój kontakt z Davidem [de Geą] i Sergio [Romero] jest fantastyczny. Mamy twardą rywalizację, bo że każdy chce grać, to jest oczywiste. Jednocześnie jest to dobra, uczciwa rywalizacja. Uważam, że moją rolą jest naciskanie na pozostałych chłopaków – dodał.

Dyskusja