YouTube.com

Ole Gunnar Solskajer tradycyjnie spotkał się z dziennikarzami na konferencji prasowej po zakończonej 5. kolejce Premier League. Manchester United pokonał Leicester City 1:0, a norweski szkoleniowiec szczególnie mógł pochwalić charakter i zaangażowanie swoich piłkarzy. 

KONFERENCJA PRASOWA OLE GUNNARA SOLSKJAERA PO MECZU Z LEICESTER CITY

Powiedziałeś w wywiadzie telewizyjnym, że twój zespół nie grał dobrze. Czy w końcówce był to bardziej pokaz odporności i charakteru niż jakości? 

– Oczywiście, że można mówić o duchu walki, charakterze, zaufaniu własnym zasadom. To pierwszy raz w tym sezonie, kiedy musieliśmy bronić się długimi fragmentami. Uważam, że wykonywaliśmy tę robotę doskonale. Chcemy grać lepiej niż w tym spotkaniu, pragniemy posiadać piłkę i dominować. Czasami gra się jednak z drużynami, które sprawiają problemy. Wydaje mi się, że dobrze utrzymywaliśmy korzystny rezultat. 

Jak oceniasz postawę Victora Lindelofa i Harry’ego Maguire’a w pojedynku z Jaimiem Vardym? 

– Spisali się doskonale. Obaj bardzo dobrze czytali grę. Podziwiam Vardy’ego, ponieważ to mój typ napastnika, który wybiega za plecy obrońców. W pojedynkach z takim zawodnikiem trzeba podejmować trafne decyzje, czy zostać na pozycji, czy ją opuścić. Victor i Harry udowodnili swoją wartość. Mieliśmy do czynienia z kilkoma gonitwami za piłką, ale Harry dobrze sobie poradził. 

Nie przeszkadzały mu przyśpiewki fanów drużyny przyjezdnej? 

– Nie, nie sądzę, aby miało to jakiś wpływ. 

Wydaje się, że spokój to jego największy atut… 

–  Chyba tak powinno być. W byciu piłkarzem, trenerem i menedżerem nie możesz ponieść się emocjom. Nie popadamy w euforię, zwyciężając spotkania, w których prawdopodobnie nie zasłużyliśmy na wygraną. Zdarzały nam się występy stokroć lepsze od tego. Akceptujemy trzy punkty, a jutro budzimy się z uśmiechem na ustach i korzystamy z dnia odpoczynku. Wypatrujemy kolejnego tygodnia. 

Otrzymaliście czwarty rzut karny w pięciu meczach w tym sezonie Premier League. Myślę, że to około 11% wszystkich jedenastek, które podarowano Manchesterowi United w historii występów w najwyższej klasie rozgrywkowej. 

– Powinno być ich więcej! Nawet o kilka [śmiech]! 

Czy możesz wyjaśnić, co jest powodem takich wydarzeń? 

– Myślę, że chodzi o typ piłkarzy, których posiadamy. Dysponują szybką nogą, dobrymi umiejętnościami. Większość karnych nie podlegała żadnej dyskusji. Niedługo do gry powróci Anthony Martial i jestem przekonany, że dojdzie do kolejnych starć w polu karnym. Z systemem VAR tych jedenastek będzie coraz więcej. 

Tym razem Marcus Rashford wykorzystał rzut karny. Czy świadczy to o jego mentalności? 

– Każdemu zdarza się nie wykorzystać jedenastki. Widziałem to w wykonaniu Maradony, Messiego, Platiniego czy Zico, który był moim ulubionym piłkarzem. Po prostu trzeba być wystarczająco pewnym siebie, aby podejść do piłki raz jeszcze. Co złego może się wydarzyć? 

Jak oceniasz jego występ? 

– Myślę, że dał coś drużynie. Wie, że nie daliśmy mu zbyt wielu okazji do wybiegania za plecy obrońców. Rywale zepchnęli nas do defensywy. Marcus Rashford dojrzewa. Dzisiaj nie chodziło tylko  o gole, ale o trzymanie się razem. Chodziło o współpracę pomocy i obrony. Musieliśmy się bronić. Jestem zadowolony, że mimo głębokiej defensywy nie pozwoliliśmy Leicester City stworzyć zbyt wielu okazji. Na początku meczu po długiej piłce Harry Maguire powinien wybić futbolówkę, ale David de Gea popisał się znakomitą interwencją. Ostatecznie udało się utrzymać naszych rywali z dala od pola karnego. 

Jak ważna jest to wygrana? Powróciliście na zwycięską ścieżkę po ostatnich trzech rozczarowujących wynikach. 

– Bardzo ważna. Dobre występy nie zapewnią ci zwycięstw, jeżeli nie zdobywasz bramek. Tak samo jest z czystymi kontami. Dzisiaj udało nam się zagrać na zero z tyłu. Dzięki wygranej nie będziemy zastanawiać się, czy robimy właściwe rzeczy. Ten wynik da nam zastrzyk pewności siebie. 

Jak ważnym piłkarzem jest dla ciebie Scott McTominay? 

– Rozwija się, czyż nie? Uważam, że dzisiaj zagrał doskonale. Stracił piłkę kilka razy, ale można się tego spodziewać, ponieważ dopiero się uczy nowej roli centralnego pomocnika. Wykonuje wślizgi, pojedynkuje się. Gdy rywale próbują nas zastraszyć, on pierwszy się przeciwstawia. To lider. Nie chciałbym iść z nim na przebitkę. 

Jak odbierasz sytuację z końcówki meczu w narożniku Leicester City? 

– Scott spisał się doskonale na przestrzeni całego spotkania. Raz czy dwa zgubił swoją pozycję, ale jest wystarczająco pewny siebie, aby sobie poradzić. Ogólnie odczuwam zadowolenie z jego postawy. 

 

Dyskusja