Wywiad The Athletic z Nemanją Vidiciem – część druga

The Athletic Paweł Waluś
Zmień rozmiar tekstu:

Jakiś czas temu przedstawiliśmy Wam pierwszą część wywiadu z Nemanją Vidiciem, w którym Serb opowiadał o najlepszych napastnikach, przeciwko którym grał. Teraz zapraszamy na drugą część rozmowy byłego obrońcy Man Utd z Andym Mittenem, w którym opowiada on o najlepszych piłkarzach, z którymi grał i obrońcach, którzy dziś robią największe wrażenie.

Wywiad Andy’ego Mittena z Nemanją Vidiciem, część druga – treść oryginalna

– Przepraszam, że przeszkadzam – mówi argentyński kelner po angielsku w północnych Włoszech. – Za niedługo zamykamy kuchnię. Chciałby pan jeszcze jakiś deser? Mamy dulce de leche, słodki deser popularny w Argentynie. To nasza specjalność.

Nemanja Vidić nie jest przekonany.

– Macie gorzką czekoladę?

– Mamy tort czekoladowy – odpowiada kelner.

– Poproszę to i jeszcze raz lody.

Jest już grubo po północy, a argentyński steakhouse zaproponowany przez Vidicia dawno opustoszał ze swoich gości. On jednak jeszcze nie chce wracać do domu.

– Możemy potem skoczyć na drinka. W okolicy jest jeden czy dwa dobre lokale.

Vidić nie bardzo chce udzielać tego wywiadu. Nie czuje się dobrze, opowiadając o sobie, wolałby o innych. Nie chce, aby jego głos docierał wszędzie. Jest jaki jest i zawsze wierzył w drogę, którą obrał w życiu. Nie ma tutaj PR-owych doradców, jakiejś strategii. Nie ma wywiadów przeprowadzanych pod sponsorów.

Ma odpowiednie kwalifikacje od UEFA, czeka na to, aż zostanie trenerem i tyle. Czeka na odpowiednią ofertę od klubu albo reprezentacji, która będzie korzystna dla niego i jego rodziny.

Ale Nemanja, musisz o tym powiedzieć ludziom. Świat nie będzie zgadywał, że może akurat chcesz zostać menadżerem. Albo że masz odpowiednie kwalifikacje i mieszkasz w Mediolanie. Albo że ktoś zadzwoni na twój włoski numer telefonu i akurat odbierzesz.

Nie jest przekonany. Stara się zachować obojętność, ale wydaje się, że tęskni za grą. Wie wszystko o swoich byłych kolegach z boiska, co kto mówi, czym się zajmuje. Niedawno był na Mallorce, gdzie spotkał Davida Dunna.

– Tylko się przywitaliśmy. Dobrze grał w Blackburn Rovers. Poprosiłeś mnie o opowieść o najlepszych piłkarzach, przeciwko którym grałem i opowiedziałem o nich, ale czy mogę teraz powiedzieć o tych, przeciwko którym grałem we własnym zespole? Znam ich o wiele lepiej, ponieważ trenowałem z nimi codziennie. I to nie byli słabi piłkarze.

Zaczyna od Wayne’a Rooneya.

– Kiedy spotkałem go pierwszy raz, myślałem, że mówi po Niemiecku. Nie potrafiłem zrozumieć jego akcentu, a mój angielski był ograniczony. Lubię go, ponieważ był szczerym piłkarzem. Był też zawodnikiem drużynowym. Można było go obserwować przebiegającego całe boisko, żeby otrzymać podanie od bocznych obrońców. Wiem, że zdobył bardzo wiele bramek, ale nie był samolubnym napastnikiem, który myślał tylko o tym jak trafić do siatki.

– Rooney był szybki i bardzo silny fizycznie. Ma za sobą świetną karierę i zawsze będzie kojarzony jako jeden z najlepszych zawodników w angielskiej piłce, ale myślę, że mógł zrobić więcej. Gdyby tylko naprawdę chciał tego dokonać.

Zimbio

– Rooney był dobrym gościem w szatni. Byliśmy kumplami z drużyny, ale nie takimi, którzy się socjalizowali, ponieważ miałem młodą rodzinę i nie wychodziłem za często na miasto. Szanowałem jednak piłkarzy, którzy walczyli za zespół, a Wayne zawsze to robił.

Kiedy byliście najlepszą drużyną w Europie w 2008 roku, w ataku biegali Rooney, Carlos Tevez, Louis Saha i Cristiano Ronaldo.

– Cristiano to jeden z największych profesjonalistów, jakich spotkałem w swojej karierze. Miał wielki talent. Miał wielkie marzenia, wielkie pragnienia i wielkie cele. Nigdy nie przestawał wyciskać z siebie absolutnie wszystkiego. Nigdy nie przestanie i bardzo to szanuję. Obserwowałem go na treningu każdego dnia. Jego technika była wspaniała. Mógł strzelać zarówno prawą, jak i lewą nogą. Był dobry w powietrzu. Zawsze trenował, aby jeszcze bardziej się rozwinąć.

– Jak wiele możesz wiedzieć, jako 21-latek w Manchesterze? Tyle miał Cristiano i oto co wiedział: że po treningu powinien jeszcze zostać i poćwiczyć inne rzeczy takie jak rzuty wolne i drybling, a potem wrócić do domu, aby się porozciągać i zrobić więcej ćwiczeń. Zasłużył na wszystko, co osiągnął.

Kto następny?

– Muszę wspomnieć Louisa Sahę. Wiem, że miał wiele kontuzji, ale jest kimś, kogo bardzo cenię. Był napastnikiem z najwyższego topu i bardzo ciężko grało mi się przeciwko niemu. Ruud Van Nistelrooy, z którym grałem przez chwilę, świetnie kończył akcje, był zabójczy w polu karnym. Można stać się dobrym tylko trenując przeciwko najlepszym każdego dnia. W ten sposób można się rozwijać.

Opowiedz nam o obecnych obrońcach. Kto jest teraz najlepszy na świecie?

Van Dijk – odpowiada bez zastanowienia. – Aby być jednym z najlepszych, musisz wygrywać trofea. Trofea zależą od twojej drużyny. Liverpool wygrał Ligę Mistrzów. Nie trzeba mówić nic więcej, a Van Dijk był bardzo, bardzo ważną częścią tego zespołu. Fizycznie dominuje innych piłkarzy. Jest silny i zwycięski w powietrzu. Robi duże wrażenie na boisku, ponieważ przeciwnicy widzą giganta. Jego koledzy z drużyny czują przy nim bezpieczeństwo i pewność siebie. Kiedy grasz na środku obrony, to będzie to czuł bramkarz, inni obrońcy i pomocnicy. Van Dijk wygrywa pojedynki, bez strachu przystępuje do starć jeden na jednego. Liverpool Kloppa nie zostawia przeciwnikom wiele czasu na rozegranie piłki.

– Jeśli przyjrzymy się dzisiejszym obrońcom, to jest tylko on i Koulibaly, którego opisałbym jako typowego obrońcę, który po prostu lubi bronić. Jego atutem jest to, że jest lewonożny. Jest silny i ma odpowiednią prezencję na boisku. Może grać na najwyższym poziomie. Oczywiście czasem chce się pocieszyć grą, ale priorytetem jest obrona. To odróżnia tę dwójkę od pozostałych.

– Mamy również nową generację. De Ligt jest dobrym zawodnikiem, szybkim, silnym i odpowiednio radzącym sobie z piłką. W wieku 19 lat był kapitanem Ajaksu, który świetnie spisywał się w półfinale Ligi Mistrzów. Przeniósł się tutaj do Włoch. Nie ma wątpliwości, że będzie potrzebował czasu na dostosowanie się. Nie sądzę, aby kontuzja Chielliniego była dla niego prezentem, ponieważ doświadczony kolega pomógłby mu w dostosowaniu się do drużyny. Teraz De Ligt musi grać więcej spotkań i uczyć się włoskiej piłki. Będzie potrzebował pół roku, a może nawet całego roku i wtedy wszystko będzie w porządku.

Żyjesz w Mediolanie, który swego czasu był domem dla świetnych obrońców.

– To wciąż dom Milana Skriniara, Słowaka z Interu. Jest bardzo agresywny, energiczny. Ma już 24 lata, ale powinien nieco lepiej czytać grę, rozumieć gdzie poleci piłka, a nie zawsze dążyć do zwarcia.  Oglądam dużo spotkań, we Włoszech i w Anglii. Nie odwiedzam zbyt wielu stadionów, ale zabrałem swoją rodzinę do Triesty w północno-wschodnich Włoszech, gdzie reprezentacja Serbii U-21 zakwalifikowała się do młodzieżowych Mistrzostw Europy (które skończyli na dnie tabeli, przegrywając wszystkie mecze). Droga zajęła pięć godzin. Chciałem, żeby zobaczyli Serbów. Zawsze mamy dobrych, młodych zawodników, jesteśmy z tego znani. Serbowie mają głód i chęć do trenowania. Może nie mamy infrastruktury jak inne kraje, ale mamy mentalność, która nakazuje nam każdego dnia udowadniać, że jesteśmy wystarczająco dobrzy.

Czy są jacyś inni obrońcy, o których chciałbyś coś powiedzieć?

– Chcesz więcej?

Tak.

– Bez przesady. Prosisz mnie o więcej, niż mam! To nie jest dobre dziennikarstwo.

Uśmiecha się. Nagrywanie zostaje wyłączone.

Kilka dni później otrzymuję wiadomość: „Zapomniałem wspomnieć o Robinie. Nie wiem jak mogłem o nim zapomnieć”.

Vidić oddzwania. Jest wrześniowy poranek i po tym, jak odwiózł chłopców do szkoły, ma zamiar pograć w golfa, niedaleko od Miediolanu.

A więc Robin van Persie.

– Przyszedł i miał ogromny wpływ na ostatni tytuł, który wygraliśmy. To się zaczęło, kiedy wszedł do szatni po swoim transferze z Arsenalu. Od razu pomyśleliśmy: „idzie naszych 20 bramek”. I to było 20 bramek mniej dla naszego rywala. Chcieliśmy natychmiast odzyskać tytuł od Manchesteru City. Wiedzieliśmy jak jest dobry, ponieważ graliśmy przeciwko niemu wiele razy. To elegancki piłkarz, ze świetną lewą nogą i zabójczym wykończeniem. Nie miał problemu z grą na małej przestrzeni i był bardzo skuteczny w sytuacjach blisko bramki, ale najlepszy był jego strzał. Pozwól, że wytłumaczę. To co sprawiało, że jego strzały były tak efektywne, to jego umiejętność ukrycia swoich intencji. Nie tylko strzelał, czasem wyglądał, jakby się do tego przymierzał i wcale tego nie robił. To koszmar dla obrońców, zwłaszcza tych po prawej stronie.

Twitter

– Zawsze ciężko mi się grało przeciwko niemu, kiedy występował w Arsenalu. Byli bardzo ruchliwi, wymieniali szybkie podania na małej przestrzeni. Robin świetnie się w to wpisywał i nie był samolubny, więc potrafił wykreować sytuację dla kolegów. Perfekcyjnie wpisał się również w Manchester United, zwłaszcza na wyjazdach, kiedy musieliśmy częściej kontratakować. Dobrze się do tego dostosował.

Nazwisko Teveza było wspomniane podczas kolacji, ale nie rozwinąłeś tej myśli.

– Nie spisywał się za dobrze na treningach, rzadko się w ogóle ruszał. Nie pracował ciężko, ale w meczach stawał się prawdziwym diabłem. Gonił za przeciwnikami, zapewniając im trudne chwile i nie pozwalając zbyt długo przebywać przy piłce. Tevez był dobrym technicznie zawodnikiem, który zdobywał ważne bramki.

Pozostało jeszcze jedno nazwisko, które trzeba poruszyć: Dymitar Berbatow.

– Berba, muszę o nim wspomnieć. Grał jako nasz napastnik, ale wolał kreować sytuacje innym, niż sam strzelać. Taka była jego mentalność, ale potem przestawił się na zdobywanie bramek. Dał nam bardzo wiele, był zawodnikiem z najwyżej półki. Dawał zespołowi balans, potrafił utrzymać się przy piłce. Miał niesamowite zdolności techniczne. Jesteśmy z tej samej części świata i dobrze się dogadywaliśmy, ale lubiłem go kopać na treningach. Nie przykładał się za bardzo do treningów, więc go kopałem. W ten sposób chciałem go sprowokować, żeby dał z siebie więcej. To był jeden z zawodników, przeciwko któremu byłbym bardziej agresywny.

Tęsknisz za kopaniem ludzi, Nemanja?

– Nie lubiłem kopać ludzi. Nie miałem zbyt wielu czerwonych kartek. Poza tymi przeciwko Liverpoolowi, ale one się nie liczą.

Vidić jako piłkarz United cztery razy dostawał czerwone kartki w spotkaniach z Liverpoolem, a trzy z nich otrzymał w okresie pomiędzy wrześniem 2008 roku a październikiem 2009.

– Nie byłem niegrzeczny, nie powodowałem wielkich kontuzji. Może nasze głowy się zderzały i obaj cierpieliśmy, ale to nie było cyniczne z mojej strony.

Chcesz być trenerem. Ale czy jesteś na to gotowy?

– Urodziłem się gotowy.

Komentarze

Podobne wpisy

Najnowsze