juanmata8.com

Juan Mata tradycyjnie, jak co tydzień, zmieścił nowy środowy wpis na swoim blogu. Tym razem Hiszpan m.in. przyznaje, że jest optymistą przed nadchodzącym maratonem spotkań Manchesteru United oraz opowiada o tym, co znaczył dla niego tryumf w Lidze Europy z 2017 roku oraz w Mistrzostwach Świata z 2010 roku. 

Wpis Juana Maty (treść oryginalna) – środa, 18.09.2019 r.

Cześć wszystkim,

w czwartek rozgrywać będziemy nasz pierwszy mecz w środku tygodnia w tym sezonie. Ogólnie czeka nas teraz napięty terminarz spotkań, wyjazdów, wylotów…tak będą wyglądały trzy najbliższe tygodnie. Musimy być na to przygotowani, zarówno fizycznie jak i mentalnie.

Na szczęście dotarliśmy do tego momentu po bardzo zaciętym boju i zwycięstwie w meczu przeciwko Leicester, co dodało nam optymizmu i pewności siebie przed rozpoczęciem naszej batalii w Lidze Europy. Wszyscy w klubie uważają, że Manchester United powinien grać w Lidze Mistrzów co sezon, ale musimy zaakceptować to, gdzie teraz się znajdujemy i szanować te rozgrywki oraz naszych przeciwników, jednocześnie wymagając od siebie jak najwięcej. Miałem wystarczające szczęście, aby razem z kolegami z drużyny wznieść to trofeum w Sztokholmie i pamiętam jak słodki był smak zdobycia tego tytułu.

Ruszajmy więc po kolejne zwycięstwo. Wejdziemy w mecz przeciwko Astanie z ambicją. Mistrz Kazachstanu dostał się do tych rozgrywek poprzez kwalifikacje do Ligi Mistrzów, gdzie musiał przejść przez trzy rundy, zanim dostał się do fazy grupowej Ligi Europy. Spodziewamy się gry przeciwko rywalom, którzy będą chcieli napisać historię swoim występem na Old Trafford, ale dla nas bardzo ważnym jest rozpoczęcie udziału w tym turnieju od zwycięstwa. Następnie, trzy dni później, złożymy wizytę West Hamowi, który nie przegrał od czterech spotkań. Chcemy sprawić, że zaliczymy trzy zwycięstwa z rzędu.

Poniedziałek był dniem pełnym emocji. Po pierwsze pojawiła się wspaniała wiadomość, że David [de Gea] przedłużył swój kontrakt z klubem i chce tu zostać, aby przywrócić Manchester United i jego fanów na miejsce, które im się należy. Będę więc musiał trzymać się go jeszcze przez kilka lat 😉

Tego samego dnia popołudniu oglądałem reprezentację Hiszpanii w koszykówce, która świętowała w Madrycie zdobycie mistrzostwa świata. Poczułem się bardzo nostalgicznie. Minęło dziewięć lat od czasu, gdy mogłem przeżywać podobne doświadczenie jako mistrz świata ze swoimi kolegami z kadry narodowej i mogę zapewnić was wszystkich, że był to jeden z najbardziej wyjątkowych momentów w moim życiu. Dopiero gdy wraca się do domu i spotyka ludzi na ulicach, to człowiek zdaje sobie sprawę jak wielki wpływ na życie potrafi mieć sportowy sukces i jak to wpływa na samopoczucie ludzi. Uważam, że ten tytuł na zawsze zmienił postrzeganie hiszpańskiej piłki nożnej. Choć nasza reprezentacja w koszykówkę zdążyła nas już przyzwyczaić do zdobywania tytułów, to wszyscy wiemy jak trudnym jest dotarcie do tego poziomu i utrzymywanie go. To DRUŻYNA, dosłownie, abstrahując już od indywidualnych nazwisk. Uważam, że to jest właśnie ich największy sukces. Moje gratulacje.

Na dziś to tyle. Jak zawsze, dziękuję wam za wszystkie wasze komentarze. Zawsze będę je czytał.

Uściski,

Juan

PS. W ostatnich dniach widziałem materiały wideo z sytuacji w moim kraju. Ulewne deszcze i powodzie na południowo-wschodnim półwyspie wyrządziły wiele szkód zarówno ludziom, jak i ich własnościom. Przesyłam najlepsze życzenia wszystkim poszkodowanym.

Dyskusja