MUTV

Ole Gunnar Solskjaer klasycznie spotkał się na przedmeczowej konferencji prasowej z dziennikarzami. Tym razem spotkanie to dotyczyło oczywiście poniedziałkowego meczu z Arsenalem. Norweg odpowiadał dziennikarzom m.in. na pytania dotyczące rosnącej na nim presji w związku ze słabymi wynikami, a także na temat stanu kadry przed potyczką z “Kanonierami”.

KONFERENCJA PRASOWA OLE GUNNARA SOLSKJAERA PRZED MECZEM Z ARSENALEM – CZĘŚĆ I

Dzień dobry, Ole. Masz jakieś dobre wieści do przekazania na temat kontuzjowanych zawodników?

– Niezupełnie. Luke [Shaw] wrócił już do treningów, więc przyjrzymy się bliżej jego sytuacji. Jest już bliski powrotu na boisko, zobaczymy jak będzie radził sobie na treningach w ciągu dwóch następnych dni. Bardzo ciężko nad tym pracował, więc mamy nadzieję, że zobaczymy go na boisku jeszcze przed przerwą na mecze reprezentacyjne. Może już w poniedziałek, choć nie mam pewności. Może. Czy jest szansa, że Martial i Rashford wrócą do gry na najbliższy mecz? Cóż nie postawiłby na to swojego życia, ale taka jest już część tej gry. Pracuje się z tymi zawodnikami, których ma się do dyspozycji. Wyczekujemy już nadchodzącego meczu.

Jesteś już przyzwyczajony do odpowiadania co tydzień na pytania dotyczące Paula Pogby i pewnie już się uśmiechasz. Nie był kapitanem w ostatnim meczu, nie podszedł do rzutu karnego w konkursie „jedenastek”, nie pojawił się też na drużynowej kolacji po meczu, więc znowu zaczęły się pomrukiwania na jego temat. Jak ogólnie wygląda sytuacja z nim?

– Sytuacja wygląda tak, że Paul [Pogba] dokończył ostatni mecz. Zagrał pełne 90 minut, co jest fantastyczne, ale ma stłuczoną kostkę, która jest bardzo opuchnięta, więc lepiej dla niego było nie udać się na tę kolację razem z resztą drużyny. Walczy z czasem, aby wyleczyć się do poniedziałku. Jego występ jest wątpliwy, ale tak już jest.

W tym tygodniu znajdujesz się na świeczniku w mediach. W poniedziałek mierzycie się z drużyną, której forma nie jest lepsza niż wasza. To dwa duże kluby, ale Unai Emery nie otrzymuje tego rodzaju krytyki. Czy to jest kwestia wielkości takiego klubu jak Manchester United? Jak w ogóle się z tym czujesz?

– Nie przejmuje się tym, co prasa wypisuje na temat innych drużyn. Nie przejmuje się też tym, co prasa pisze o mnie i Manchesterze United, ponieważ skupiamy się nad tym, co mamy do zrobienia, czyli na ciągłym rozwoju. Czytanie gazet nie zmienia mojego poglądu na całą sytuację. Oczywiście raz na jakiś czas widzę jakieś artykuły w prasie, czasami też moje dzieci pytają mnie o co w tym wszystkim chodzi. Jednak tak to już jest, gdy stanowi się część tego klubu. Zawsze tak było. Gdy byłem piłkarzem, Manchester United zawsze znajdował się na czołówkach gazet, co oczywiście jest świetne. Nie chcemy być nigdzie indziej. Nie chcemy przewracać stron gazet w poszukiwaniu czegoś, co może o nas napisano, ponieważ bycie na czołówkach gazet to jest nasze odpowiednie miejsce.

Pomimo tych nierówności w drodze, po której kroczycie i o której mówisz, tych dobrych dni i tych złych, doskonale zdajesz sobie sprawę, jakie są oczekiwanie wobec tego klubu. Myślisz, że istnieje akceptacja tego, że z takimi nierównościami w waszej drodze trzeba się pogodzić? Każde kolejne potknięcie rodzi większą presję, większą nagonkę, większą krytykę.

– Nigdy nie mówiłem, że ten sezon będzie dla nas łatwy. Wiele razy powtarzałem, że nie, że będą pojawiać się wzloty i upadki, lepsze i słabsze występy. Gdy przegrywamy mecz, gdy przechodzimy przez trudny okres, to jest to dla nas czas, aby sobie zaufać. Zaufać temu, co robimy, skupić nasz wzrok na naszym celu i dalej pracować w zgodzie z zasadami, w które wierzymy. Nie będziemy zmieniać kierunku działań za każdym razem, gdy przegramy mecz. Każde spotkanie w Premier League jest do wygrania, ale każde też można przegrać. Istnieje tutaj mały margines błędu. Czasami stoisz i uśmiechasz się będąc szczęśliwym, bo wygrałeś mecz, a innym razem jesteś zły z powodu porażki. Jednak w głębi duszy wiem, że kroczymy właściwą drogą. Można też wygrać mecz, ale nie być do końca zadowolony z postawy zawodników, więc trzeba przedstawić tego odpowiedni obraz.

A jak kibice do tego podchodzą? Jak to wyczuwasz?

– Bardzo, ale to bardzo pozytywnie. Mówią mi: „widzimy, co robisz, rób dalej swoje”. Oczywiście łatwiej jest być pozytywnie nastawionym, gdy spotyka się kogoś twarzą w twarz. Z kolei w mediach społecznościowych łatwiej jest się schować i być negatywnym. Jednak póki co jestem zdumiony postawą naszych fanów. Gdy posłucha się tłumu zgromadzonego na Old Trafford, to są niesamowici i cały czas nas wspierają. Teraz jest właśnie czas na to, aby to robić, ponieważ przechodzimy przez „chudszy okres”, zarówno pod kątem zdobytych trofeów w ostatnich latach, jak i osiąganych rezultatów w ostatnich meczach.

Ole, zdobywanie bramek wydaje się być problemem dla drużyny w tym sezonie, przynajmniej jak na razie. Jak to oceniasz?

– Myślę, że można dostrzec jak bardzo poprawiliśmy się pod kątem gry defensywnej, ponieważ we wzmocnienie tej formacji zainwestowaliśmy ostatnio duże pieniądze kupując Aarona [Wan-Bissakę] i Harry’ego [Maguire’a]. Myślę, że w tyłach wyglądamy naprawdę solidnie. Nie pozwalamy rywalom stworzyć sobie zbyt wielu okazji bramkowych. Choć zgadzam się, że i tak tracimy zbyt dużo bramek w porównaniu do tego, na tworzenie ilu okazji bramkowych pozwalamy naszym przeciwnikom. Z drugiej strony, jeżeli chodzi o ofensywę, to obecnie zmagamy się tam z kontuzjami. Urazów doznali Paul [Pogba], Marcus [Rashford] i Anthony [Martial], więc można mówić tutaj o pechu. Chodzi o budowanie relacji. To nie pomaga, gdy traci się piłkarzy z powodu urazów. Tymczasem chłopcy muszą wyrobić sobie pewne schematy gry i pracy ze sobą, a następnie się do nich przyzwyczaić. Gdy jest się chociaż o pół sekundy szybszym w danych ruchach, to jest znacznie łatwiej i wykończenie akcji może być lepsze. Oczywiście to jest frustrujące, gdy nie wykorzystuje się dużych okazji bramkowych, ale to też zasługa świetnie broniących bramkarzy.

Mason Greenwood to oczywiście zawodnik, który przebił się do składu przy okazji waszych dwóch ostatnich meczów domowych. Jest gotowy na to, aby zrobić kolejny krok do przodu i zacząć mecz od początku w Premier League z rywalem takiego kalibru jak Arsenal?

– Cóż, tak może się stać, ponieważ Mason [Greenwood] udowodnił, gdy już przebywał na boisku od początku meczu w dwóch ostatnich spotkaniach przeciwko Astanie i Rochdale, że gdy znajdzie się już w polu karnym, to jest groźny. Co jednak najbardziej zadowala mnie w jego postawie podczas tego okresu, w którym się znajdujemy, że nie boi się wykańczać akcji. Gdy nie ma się skończonych nawet 18 lat, ale wciąż wierzy się we własne umiejętności, to zawsze ma się okazje do zdobycia bramki, dlatego też nie martwię się o niego. Przy czym z rozwagą zarządzamy jego rozwojem. Nie możemy go tak po prostu rzucać przez cały czas na głęboką wodę, mimo że udowodnił w ostatnich meczach, że jest na to gotowy. Teraz jednak czeka nas w poniedziałek mecz w Premier League, więc będę miał jeszcze czas przez weekend, aby nad tym pomyśleć.

Ostatnio wiele pisze się o Manchesterze United w prasie, a także wiele o nim mówią różni eksperci w studiach telewizyjnych. Jak w swoich własnych słowach opisałbyś swoją drużynę i to w jakim momencie się ona aktualnie znajduje?

– Dla mnie obecny Manchester United to drużyna, która się rozwija i ewoluuje. To młody zespół, który posiada odpowiednią kulturę. Widzę tych chłopaków codziennie na treningach i nie mamy żadnych problemów z ich podejściem, pracowitością czy determinacją. Teraz chodzi tylko o to czy potrafimy sobie zaufać? Czy jesteśmy w stanie znaleźć w sobie odrobinę tego spokoju? Mogliście zobaczyć w spotkaniach przeciwko Astanie i Rochdale, że chłopcy chcieli zaimponować swoim występem i spisać się dobrze. Być może czasami za bardzo śpieszyli się z wykańczaniem akcji, ale tak już bywa.

Transkrypcję z drugiej części konferencji prasowej Ole Gunnara Solskjaera przed meczem z Arsenalem znajdziecie tutaj.

Dyskusja