YouTube.com

Ole Gunnar Solskaer tradycyjnie stawił się na pomeczowej konferencji prasowej po zakończonym spotkaniu z AZ Alkmaar. Podopieczni norweskiego szkoleniowca wywieźli z trudnego terenu jeden punkt. Norweg po pojedynku kilkakrotnie wbił szpilkę w sędziego, który zdaniem 46-latka nie odgwizdał “Czerwonym Diabłom” oczywistego rzutu karnego.

KONFERENCJA PRASOWA OLE GUNNARA SOLSKJAERA PO MECZU Z AZ ALKMAAR

To nie był łatwy mecz. Na plus na pewno można zaliczyć zachowanie czystego konta. Zmartwieniem może być jednak kontuzja Jessego Lingarda.

– To cenny punkt zdobyty na wyjeździe w pojedynku z mocnym przeciwnikiem. Nawierzchnia była bardzo trudna. AZ Alkmaar kilka dni temu pokonało na wyjeździe Feyenoord 3:0. Wprowadziliśmy sporo roszad i jestem bardzo zadowolony. Oczywiście, powinniśmy wygrać. Mam dość mówienia o rzutach karnych, które nam się należały. Poniedziałkowe spotkanie z Arsenalem i dzisiejszy wieczór… To rzut karny w stu przypadkach na sto. Nie można podejmować tak złych decyzji w piłce nożnej.

Sędzia nie odgwizdał przeciwko wam zagrania ręką…

– O zagraniu ręką zawsze można dyskutować. Sytuacja z poniedziałkowego meczu z Arsenalem nie podlega jednak żadnej dyskusji. Tam było wiele czasu, aby zmienić ustawienie ciała. Asystent miał wzrok skierowany wprost na nogi Marcusa [Rashforda]. To była zła decyzja. Nie zamierzam narzekać, bo nie lubię tego robić. Przyjdzie moment, w którym sędziowie będą podejmowali decyzje na naszą korzyść. Wierzę, że tak się stanie.

Jak wygląda uraz Jesse’ego Lingarda?

– Ucierpiało ścięgno udowe Jesse’ego [Lingarda], więc nie chciał podejmować ryzyka. Mam nadzieję, że to nic groźnego.

Nie wygraliście na wyjeździe od dziesięciu meczów. Dlaczego? 

– Dzisiaj nie udało się przez decyzję sędziego. To powinien być rzut karny. Mogłem siedzieć tutaj i się uśmiechać. Rozegraliśmy wiele meczów, które powinniśmy wygrać. Nie uważam, że to jakiś problem. Zdobyliśmy cenny, wyjazdowy punkt. Jeżeli w fazie grupowej remisuje się na wyjeździe, a wygrywa u siebie, awansuje się dalej.

Czy ustawienie Daniela Jamesa na środku ataku miało rozwiązać wasze problemy ze strzelaniem goli?

– Chcieliśmy rozciągnąć defensywę rywali. Miałem wrażenie, że nie potrafiliśmy przyzwyczaić się do sztucznej nawierzchni. W pierwszej połowie potrzebowaliśmy trochę czasu, aby przejąć kontrolę. Daniel [James] potrafi grać w środku, ponieważ robił to już wcześniej. Zdecydowaliśmy się na spróbowanie takiego wariantu taktycznego. Oczywiście, Mason [Greenwood] czuje się lepiej jako centralny napastnik, dlatego później dokonaliśmy przetasowań.

Twoi zawodnicy nie oddali żadnego celnego strzału. To musi być martwiące.

– Nie widzę w tym celu, abym mówił piłkarzom, żeby trafiali w bramkę. Sami to wiedzą. Jestem zadowolony z dzisiejszego występu. Brandon [Williams] zanotował pełen debiut. Spisał się fantastycznie, nie widać było po nim żadnej nerwowości. Jest odważny, domaga się piłki, atakuje, świetnie broni. To wielkie plusy tej rywalizacji.

Jak oceniasz postawę swojej defensywy?

Marcos Rojo, Victor Lindelof i David de Gea byli dzisiaj kręgosłupem zespołu. Wyżej postawiliśmy na Freda, Nemanję [Maticia] i Juana [Matę]. Celem było posiadanie trzech doświadczonych pomocników. Z Victorem i Marcosem oraz Davidem zaprezentowaliśmy się solidnie w tyłach. Cieszę się, że Marcos znajduje się w coraz lepszej kondycji, ponieważ jest topowym graczem.

 

Dyskusja