YouTube.com

Ole Gunnar Solskjaer po fatalnym spotkaniu swoich podopiecznych prawdopodobnie niechętnie, ale stawił się na konferencji prasowej zorganizowanej po wyjazdowym spotkaniu z Newcastle United. “Czerwone Diabły” przegrały ze “Srokami” 0:1 i nie przerwały swojej kiepskiej serii meczów wyjazdowych.

KONFERENCJA PRASOWA OLE GUNNARA SOLSKJAERA PO MECZU Z NEWCASTLE

Co sądzisz o tym rozczarowującym rezultacie?

– To bardzo symptomatyczne w kontekście tego, w jakim położeniu się teraz znajdujemy. Jesteśmy rozczarowani. Nie tworzymy wielu sytuacji pod bramką przeciwnika, aby zasłużyć na wygranie meczu. To tak w streszczeniu. Pierwsza połowa – nie spodziewałem się czegoś takiego. Spisaliśmy się naprawdę rozczarowująco. Piłka przypominała gorącego ziemniaka, którego nie potrafiliśmy opanować. Odbijała nam się od nóg. Druga połowa – było lepiej, dominowaliśmy. Mimo tego rywale wyprowadzili kilka kontrataków. Staraliśmy się zorganizować jako zespół, ponieważ widać było, jak dobrze się przygotowali. Nastawienie na odrobienie strat było fantastyczne. Siedmiu naszych piłkarzy znajdowało się w polu karnym rywala. Nie podejmowaliśmy jednak wystarczająco dobrych decyzji, nie zablokowaliśmy strzału i nie broniliśmy zbyt dobrze.

Czy to kontuzje i brak pewności siebie są przyczyną takiej postawy?

– Trafiłeś w sedno, mówiąc o tych dwóch aspektach. Nie chcę zbyt długo debatować na temat kontuzji. Jednak pewność siebie jest bardzo ważna. Piłkarzom pewność siebie zapewnią tylko i wyłącznie dobre występy i wyniki. Gdy przychodzi do podejmowania decyzji, moi zawodnicy nie robią tego instynktownie. Spóźniamy się z decyzjami. Ta sytuacja ma wpływ na wszystkich. Przerwa na reprezentacje przychodzi w idealnym momencie.

Podczas meczu kibice śpiewami dawali do zrozumienia, że chcieliby, aby rodzina Glazerów znalazła się poza Manchesterem. Co o tym myślisz?

– Wyniki wpływają na humor wszystkich. Pozostaje mi tylko przeprosić kibiców, że nie wygrywamy spotkań. Trzeba jednak pamiętać, że rozpoczęliśmy przebudowę. Nie jest to podobna sytuacja do tej, gdy siedziałem tu po spotkaniu z Evertonem w poprzednim sezonie. Wtedy czułem, że piłkarze się poddali i nie chcieli dać z siebie wszystkiego dla tej koszulki. Teraz ci zawodnicy dają z siebie maksa.

Sporo mówicie o długoterminowych planach. Z jakiego wyniku na koniec sezonu będziecie zadowoleni?

– Wyznaczaliśmy sobie bardzo, bardzo trudne zadanie awansu do czołowej czwórki. Nie miałbym nic przeciwko czołowej szóstce. Musimy osiągać wyniki. Potrzebujemy zaliczyć serię zwycięstw. Nie powiem wam, co będzie akceptowalne. W każdym meczu powinniśmy szukać wygranej. Jak na razie nie potrafimy tego robić, zwłaszcza na wyjazdach. Przed nami świetna szansa na powrót kilku zawodników, na zmianę nastrojów kibiców i naszej gry w konfrontacji z Liverpoolem.

Nie po raz pierwszy straciliście bramkę po kontrataku z własnego rzutu rożnego…

– Nie byliśmy na to przygotowani. W głowie mam dwa spotkania, w którym traciliśmy podobną bramkę – Everton i Wolverhampton. Coś takiego nie powinno się zdarzyć. Z szybkością, którą posiadamy, trzeba to zablokować. Przekazanie instrukcji było jednak niemożliwe, ponieważ sprawiliśmy dziś radość kibicom Newcastle. Daliśmy im mecz, którego chcieli. Pozwoliliśmy na zbyt wiele kontrataków, które pobudziły ich publikę. Widzieliście, że ich fani wspierali swój zespół, wspierali Steve’a Bruce’a. Trudno mi było ustawić jednego czy dwóch zawodników w miejscu, w którym powinni być.

Trudno wam się zorganizować w takich sytuacjach?

– Piłkarze starali się zorganizować, ale nie udało im się. Przy akcji bramkowej sześciu lub siedmiu naszych piłkarzy wróciło się pod nasze pole karne, ale nie potrafiliśmy wybronić tej piłki. Dwa razy próbowaliśmy wślizgiem, zdaje się, że Daniel James i Fred tego próbowali, ale zabrakło nam opanowania.

Harry Maguire miał doskonałą okazję do wpisania się na listę strzelców tuż przed zejściem do szatni…

– Taka jest piłka nożna. Sam marnotrawiłem lepsze sytuacje. Gdy wygrywa się 2:0, a zespół zwycięża w każdym spotkaniu, Harry [Maguire] strzeliłby to z zamkniętymi oczami. Na ten moment po prostu nic nie układa się po naszej myśli. Harry wie, że powinien zdobyć bramkę. Opowiadałem już o tych kluczowych momentach w rywalizacjach, które trzeba wykorzystywać, gdy są okazję na zwycięstwo w meczu bądź podwyższenie rezultatu z 1:0. Nie robiliśmy tego. Czas oczyścić głowy i przygotować się na Liverpool.

Jakie macie plany na przerwę na mecze reprezentacyjne?

– Będziemy rozpracowywali Liverpool. Oczywiście analizowaliśmy ich grę już wiele razy, ale musimy znaleźć rozwiązanie na to, aby poprawić nasze występy. Musimy dokonać niewielkich korekt taktycznym i tym podobnych, ponieważ cały czas trzymamy się tych samych zasad, tego samego systemu gry w każdym meczu. Musimy po prostu podjąć decyzję czy to jest odpowiednia droga, aby iść nią dalej. Osiem spotkań w lidze, to nie jest taka duża liczba gier, więc prawdopodobnie będziemy dalej robić to, co do tej pory.

Dyskusja