Getty Images

Rozczarowanie i próba spoglądania z optymizmem w przyszłość – tak wygląda ostatnio życie kibica Manchesteru United. Po fatalnym starcie obecnego sezonu w wykonaniu “Czerwonych Diabłów” dziennikarz BBC, Simon Stone, przedstawia projekt Ole Gunnara Solskjaera z dwóch perspektyw. Z jednej strony przytacza bolesne statystyki ostatnich tygodni, a z drugiej stara się znaleźć kilka pozytywów, które bronią Norwega, przedstawiając przy tym “ciekawe smaczki z własnych źródeł”.

Felieton Simona Stone’a – treść oryginalna

Obecna kampania Manchesteru United to ich najgorszy start od 30 lat.

Klub z Old Trafford zajmuje aktualnie 12. miejsce w ligowej tabeli z zaledwie 9 punktami po 8 meczach. “Czerwonym Diabłom” nie udało się wygrać na wyjeździe na krajowym podwórku od lutego, a także nie zdołali strzelić więcej niż jednej bramki od pierwszej ligowej kolejki obecnego sezonu, kiedy to pokonali 4:0 Chelsea.

Z racji na przerwę reprezentacyjną United spędzą dwa najbliższe tygodnie z tylko dwoma oczkami przewagi nad strefa spadkową.

Następnym przeciwnikiem “Czerwonych Diabłów” będzie liderujący w tabeli Premier League Liverpool, który jest zaledwie o jedną wygraną od tego, aby wyrównać rekord Manchesteru City dotyczący 18 kolejnych zwycięskich potyczek w lidze.

Ole Gunnar Solskjaer robi dobrą minę do złej gry, a Ed Woodward zapewnia, że cierpliwość jest niezbędna, aby klub nawiązał do dawnych sukcesów.

Jak jednak zauważa Marcus Rashford w swoim najnowszym wpisie na Twitterze – “w piłce nożnej nie da się ukryć”. Czy więc posada norweskiego trenera jest niezagrożona? Czy Woodward pozostanie nieugięty i da czas Solskjaerowi na dźwignięcie zespołu z kryzysu? A nawet jeśli uda mu się ta sztuka, to czy ten mizernie zapowiadający się dla “Czerwonych Diabłów” sezon można jeszcze odmienić?

Więcej smutnych statystyk

Solskjaer na stałe przejął stery po Jose Mourinho 28 marca 2019 roku. Przegrał zaledwie jeden z siedemnastu meczów, kiedy był trenerem tymczasowym. Jego procent wygranych spotkań wynosił aż 82.35%.

Kiedy przeniesiemy się w czasie o siedem miesięcy naprzód to zobaczymy, że atmosfera w klubie ponownie jest ponura. Czternaście punktów w ostatnich piętnastu pojedynkach sprawia, że tylko Southampton, Brighton i Watford były gorsze od United, biorąc pod uwagę tylko te drużyny, które na przestrzeni sezonów występowały na najwyższym szczeblu rozgrywkom w Anglii.

Źródło: Daily Mail.

Obecnie procent zwycięstw Solskjaera wynosi zaledwie 47,5% – to najgorszy wynik od czasów Dave’a Sextona, który trenował “Czerwone Diabły” w latach 1977-81

United znajduje się tylko dwa punkty przewagi nad strefą spadkową. To mało prawdopodobne, ale nie niemożliwe, aby klub znalazł się w tej strefie po dziewięciu meczach ligowych. Ostatni raz kiedy klub ten okupował miejsce w strefie spadkowej, po minimum dwóch rozegranych kolejkach to sezon 1992-93. Wówczas po trzech meczach zespół z czerwonej części Manchesteru zajmował dwudzieste (na dwadzieścia dwa możliwe) miejsce. Tamtego sezonu drużyna z Old Trafford została mistrzem Anglii. Nikt, ale to nikt chyba nie wierzy, aby historia miała się powtórzyć w tym sezonie.

Podopieczni Solskjaera nie wygrali spotkania ligowego na wyjeździe od czasu pokonania na Selhurst Park ekipy Crystal Palace, co miało miejsce 27 lutego. Osiem kolejnych, wyjazdowych spotkań ligowych bez tryumfu to najgorszy wynik tej drużyny od 1989 roku.

Celność strzałów na poziomie 8,2% to także niechlubny wynik, będący piątym najgorszym rezultatem w tym sezonie. Na ostatnie osiem rywalizacji z Liverpoolem tylko jedno zakończyło się porażką “The Reds”, a w aż pięciu odnotowano podział punktów.

“Jedyny kryzys to kryzys z kontuzjami”

To zdanie było wymieniane jako ostatnie, kiedy pytano sztab szkoleniowy na temat ostatniej dyspozycji zawodników. Owszem fraza ta ma w sobie trochę prawdy, lecz jest to tylko jedna strona medalu.

W dwóch pierwszych meczach obecnego sezonu, wygrana przed własna publicznością nad Chelsea i remis na Molineux, gdzie United było stroną wyraźnie dominującą i pewnie wygrałoby ten mecz, gdyby Pogba wykorzystał rzut karny, Solskjaer poczynił tylko jedną zmianę. Za Andreasa Pereirę wprowadził nowo pozyskanego Daniela Jamesa.

W trzeciej kolejce urazu doznał Luke Shaw, który od porażki z Crystal Palace jeszcze nie zagrał. We wspomniany spotkaniu po raz ostatni zagrał też Anthony Martial, jednak Francuz wrócił już do treningów po kontuzji uda.

W ostatniej rywalizacji przeciwko Newcastle, zaledwie pięciu zawodników z podstawowej jedenastki grało także od pierwszej minuty przeciwko Chelsea. Byli to: David de Gea, Scott McTominay, Andreas Pereira, Marcus Rashford, a także sprowadzony latem za 80 milionów funtów Harry Maguire, który w meczu ze “Srokami” był najbliższy pokonania Dubravki.

W klubie panuje przeczucie, że jeśli uda się ułożyć drużynę na mecz z nazwisk, które zagrały przeciwko Chelsea, włączając w to Pogbę, który opuścił pięć z siedmiu ostatnich meczów z powodu kontuzji kostki, to wyniki i występy zespołu się poprawią.

“Bagno przeciętności”

To prawdziwy cytat jednego z członków sztabu, który właśnie tak ocenił obecną sytuację w klubie.

Przy czym rozmówca nie obwiniał za tą sytuację zestresowanego tym wszystkim Ole Gunnara Solskjaera. Podkreślił jedynie, że była to jego szczera ocena możliwości zespołu w obecnym czasie.

Źródła bliskie BBC podały informację, że Ole Gunnar Solskjaer po objęciu klubu po Jose Mourinho, robiąc pierwszy przegląd kadry zasugerował, że potrzebna będzie zmiana dziewięciu piłkarzy.

Na ten moment z klubu odeszło trzech zawodników, a Alexis Sanchez i Chris Smalling przebywają na wypożyczeniach. Dodatkowo Marouane Fellaini w lutym odszedł do Chin, a z Antonio Valencii, który rozegrał dwa mecze pod wodzą Norwega, nie zaoferowano nowego kontraktu.

Wielu członków sztabu zgodnie podkreśla, że zatrzymanie Romelu Lukaku i Alexisa Sancheza przyniosłoby efekt odwrotny do zamierzonego. Obaj mieli poinformować klub, że nie chcą już w nim być, a przy tym nie zagrali żadnego przedsezonowego meczu przed dołączeniem do Interu Mediolan.

Solskjaer chciał dokonać kolejnym wzmocnień latem, ale połączenie kilku czynników, takich jak brak dostępności na rynku transferowym odpowiednich piłkarzy, nieumiejętność pozbycia się z klubu niechcianych zawodników, którzy zwolniliby miejsce dla nowych, a także zbyt wysokie kwoty żądane przez inne kluby za swoich graczy, sprawiły że stało się to zbyt niepraktyczne.

Jako przykład można tutaj podać Seana Longstaffa z Newcastle. Kiedy podjęto decyzję o próbie ściągnięcia młodego Anglika, to zarząd popularnych “Srok” odpowiedział, że cena wywoławcza za tego gracza to 50 milionów funtów.

Taka kwota według “Czerwonych Diabłów” była nieodpowiednia jak na 21-latka, który wystąpił wówczas w zaledwie trzynastu meczach w seniorskiej drużynie Newcastle. Za podobną kwotę United sprowadziło tego lata z Crystal Palace Aarona Wan-Bissakę, który w tym samym wieku miał na swoim koncie już czterdzieści sześć spotkań w dorosłej piłce. Dlatego też zdecydowano się odpuścić.

Poza oczywistą frustracją członków sztabu z poczynań w letnim okienku, to i tak United nie miał nieograniczonego budżetu na transfery, mimo że jest jednym z najbogatszych klubów na świecie.

Ta sprawa rzuca ponownie światło na kwalifikacje głównego negocjatora do spraw transferów w klubie, a także szefa rozwoju korporacyjnego, Matta Judge’a. Woodward cały czas broni swój zespół rekrutacyjny, a także jego struktury, jednak jeden z agentów, który próbował próbował zawrzeć umowę wypożyczenia swojego klienta zasugerował, aby Judge sam udał się gdzieś na “jakieś wypożyczenie”, aby mógł zdobyć większe doświadczenie.

Oczywistym problem Solskjaera jest więc brak wystarczającej liczb ruchów transferowych w wykonaniu klubu, co sprawiło, że został on z kadrą piłkarzy, spośród których wielu jego zdaniem nie spełnia wymagań gracza United – ani mentalnie, ani poprzez umiejętności. Dodatkowo ostatnie problemy z kontuzjami w zespole sprawiły, że ci niechciani dotychczas gracze wysunęli się na czoło drużyny.

Przeciwko Newcastle, ale też i w poprzednich meczach, można było dostrzec okresy przyzwoitej gry “Czerwonych Diabłów” przeplatane z tymi, w których United nie potrafiło wymienić kilku celnych podań.

Innym problem jest to, że długoletni piłkarze klubu, którzy pamiętają jeszcze współpracę z sir Aleksem Fergusonem, nie potrafią odzyskać pewności siebie, która wyciągnęłaby ich z marazmu formy.

Młodzież

Ole Gunnar Solskjaer wielokrotnie wypowiadał się na temat młodych zawodników, w których to bardzo mocno wierzy. W zeszłym miesiącu określił Masona Greenwooda jako jednego z najlepszych finalizujących akcję zawodników, jakich kiedykolwiek widział.

Jednak poza światłami reflektorów sztab szkoleniowy klubu wie, że zbyt wiele wymaga od Masona Greenwooda, Tahitha Chonga, Angela Gomesa i Brandona Williamsa. Porównując ich do Masona Mounta, Fikayo Tomoriego i Tammy’ego Abrahama z Chelsea, to młodzi zawodnicy z Londynu mieli dwa, albo trzy sezony spędzone na wypożyczeniach, które pozwoliły im się piłkarsko rozwinąć. 

Tammy Abraham, który w obecnym sezonie Premier League strzelił już osiem bramek dla “The Blues”, 2 października br. skończył 22 lata, a więc jest cztery tygodnie starszy od Marcusa Rashforda, który sam musi dźwigać odpowiedzialność za strzelanie bramek w Manchesterze United.

Sir Alex Ferguson raczej powoli wdrażał młodzież do pierwszej drużyny. Wyjątkiem był Ryan Giggs, którego Szkot uznał za szczególny przypadek. Biorąc pod uwagę jednak piłkarzy ze słynnej Class of 92’ to były trener “Czerwonych Diabłów” niejednokrotnie pomijał ich przy ustalaniu składu. Tak przynajmniej było do początku sezonu 1995-96 i słynnego już zdania o tym, że “z dzieciakami nie da się nic wygrać”. Potem zaczęli być już wystawiani w składzie regularnie.

Obecnie największą obawą przy stawianiu na młodzież jest fakt, że zacznie się ona przyzwyczajać do przegrywania. Wtedy będzie to nawyk bardzo trudny do przełamania w późniejszym etapie ich karier.

Co się teraz stanie?

Źródła bliskie z klubem informują, że priorytetem po niedzielnej porażce z Newcastle będzie próba dotrwania z jak najlepszym skutkiem do stycznia.

Oficjele klubowi przyznają, że obecnie panuje bardzo trudny czas do przeprowadzania transferów, a przybycie z Arsenalu Sancheza w styczniu 2018 roku idealnie obrazuje pułapki, na jakie można w tym okresie natrafić.

Jednak bez wzmocnienia składu ukończenie sezonu nawet w czołowej szóstce wydaje się niemożliwe, a co dopiero wspominać o zakwalifikowaniu się do Ligi Mistrzów na kolejny rok. Przy tym brak awansu do Champions League w kolejnym sezonie spowoduje aktywowanie karnych klauzul w umowach sponsorskich, które obecnie klub ma podpisane. 

Solskjaer wciąż ma być przekonany, że piłkarze cały czas chcą przenosić się do United. Kluczem jest dostrzeżenie i zakontraktowanie tych z odpowiednią mentalnością. Ta sztuka udała się latem i musi być powtórzona zimą, aby klub mógł poczynić jakikolwiek postęp.

Najważniejszym pytaniem jest jednak, czy 46-letni Norweg utrzyma posadę, jeśli sytuacja się pogorszy?

Niepewna sytuacja Mauricio Pochettino w Tottenhamie sprawia, że w mediach społecznościowych rozgorzała dyskusja na temat kompetencji byłego trenera Molde i Cardiff City. Mimo tego, na trybunach Old Trafford wciąż głośniejsi są kibice obwiniający za obecny stan rzeczy rodzinę Glazerów od tych, którzy za cel obrali sobie Solskjaera.

Mimo to niektórzy w klubie naprawdę mocno obawiają się tego, że jeżeli 20 października Liverpool odniesie wysokie zwycięstwo nad United, to reakcja zewnętrzna może wytworzyć tak wielką presję, że władzom klubu może być już zbyt trudno się jej przeciwstawić.

Taka sytuacja byłaby jednak postrzegana jako niesprawiedliwa przez tych, którzy uważają, że dotychczasowe trzy nowe nabytki Solskjaera wywarły pozytywne wrażenie w grze zespołu, ale to dopiero pierwszy krok do tego, co musi zostać zrobione.

Kibice będący w opozycji do tego stwierdzenia uważają jednak, że Norweg nie nadaje się do pracy w tym klubie, a porażka z odwiecznym rywalem tylko to przypieczętuje.

Jakby jednak na to nie spojrzeć następne dwa tygodnie nie będą łatwe dla kogokolwiek związanego z Manchesterem United.

Dyskusja