manutd.com

Les Parry, jeden z pracowników Akademii Manchesteru United, który odpowiada m.in. za obserwację wypożyczonych piłkarzy przyznaje, że w styczniowym oknie transferowym możemy spodziewać się kolejnych czterech czy pięciu wypożyczeń młodych zawodników „Czerwonych Diabłów”.

Niewykluczone jest, że wypożyczenia te mogą dotyczyć m.in. zawodników, którzy już teraz ocierają się o kadrę pierwszej drużyny – jak Tahith Chong, Angel Gomes czy James Garner, których chciano wypożyczyć już latem, ale wówczas Ole Gunnar Solskjaer zapowiedział, że planuje sprawdzić ich w pierwszej drużynie.

– Przed nami mnóstwo ciężkiej pracy, jako że mamy do zrealizowania coś, co Nicky Butt określił opracowaniem indywidualnego planu dla każdego zawodnika. Zajmiemy się tym planowaniem, a następnie zidentyfikujemy czterech czy pięciu piłkarzy, którzy w styczniu będą mogli udać się na wypożyczenie. Przy czym oczywiście menedżer pierwszej drużyny będzie miał tutaj swój głos – mówił Les Parry.

– Trójka chłopaków miała możliwość pójść ostatnio na wypożyczenie – Angel Gomes, Tahith Chong i James Garner – ale menedżer chciał ich tutaj zatrzymać i przyjrzeć im się bliżej podczas przedsezonowego tournee. Na pewno też stosowna decyzja dotycząca tych zawodników zostanie podjęta w zakresie styczniowego okna transferowego. Miejmy nadzieję, że cała trójka będzie dalej w pierwszej drużynie i nigdzie się nie ruszy.

– Jak dobrze wiemy w tym klubie młodzi chłopcy mają okazję wchodzić do pierwszej drużyny, a wiele takich przypadków jest zależnych od okoliczności, nad którymi nie mają nawet kontroli. Otrzymują szansę i wykorzystują ją, dlatego też teraz kilku z nich regularnie znajduje się co tydzień w kadrze meczowej pierwszej drużyny. Były też okazje, które pojawiły się znikąd. Taka jest już piłka nożna.

– Miejmy nadzieję, że niektórzy z wypożyczonych obecnie chłopaków również przykują uwagę, ponieważ niektórzy udali się na te wypożyczenia z pewną percepcją wobec swoich umiejętności i miejsca, w którym się aktualnie znajdują. Mamy nadzieję, że wrócą do nas, a ludzie może powiedzą, że mamy u siebie „mały diament” – dodał.

Parry dodaje, że praca, jaką wykonał z kilkoma innymi kolegami ze sztabu podczas letniego okna transferowego, zakończyła się sukcesem, bowiem klub wypożyczył wszystkich zawodników, których miał zamiar.

– Jesteśmy bardzo zadowoleni z pracy, jaką wykonaliśmy. Razem z Nickym Buttem [szef rozwoju w drużynie z Old Trafford – przyp. red.], Neilem Woodem [menedżer drużyny rezerw – przyp. red.] i menedżerem określiliśmy, którzy zawodnicy powinni udać się na wypożyczenie i wszystkich udało się na takie wysłać. Wszystkim znaleźliśmy kluby – kontynuował Parry.

– Są czasem okazje, które się pojawiają i zastanawiasz się czy je przyjąć czy też nie, może lepiej poczekać jeszcze z tym tydzień, z nadzieją że zaraz pojawi się coś bardziej odpowiedniego.

– To nieustanna praca, zwłaszcza gdy ludzie wiedzą, że ja ją wykonuje, wówczas telefony rozdzwaniają się przez cały czas, pytają nas o konkretnych piłkarzy, oczywiście nie tylko o tych, którzy już występują w pierwszej drużynie.

– Nakreślamy potrzeby poszczególnych piłkarzy, zanim zaczniemy wdrażać proces. Nie będę kłamał, że od razu odhaczyliśmy wszystkie rubryki, ponieważ zdarzyło się kilka klubów w przypadku jednego czy dwóch zawodników, przy których myśleliśmy, że nie będą do nich pasować. Z jednej strony wyglądało to na dobry ruch, ale tak nie uważaliśmy, z takiego czy innego powodu. Dlatego rozglądaliśmy się za czymś innym – dodał.

Na wypożyczeniu zawodników praca się jednak nie kończy. Manchester United nierzadko wypełnia pewne luki u klubów z niższych lig, które nie są w stanie dostarczać na Old Trafford wszelkich niezbędnych informacji o wypożyczonych tam zawodnikach.

– Patrzymy też na miejscowe kluby i czy są jakieś obszary, w których nie są w stanie poruszać się sami. Analiza jest tu dobrym przykładem. Niektóre kluby nie posiadają pełnoetatowej analityki, więc nie są w stanie wysyłać materiałów wideo ze spotkań, jak my to robimy. Wtedy my zajmujemy się wysyłaniem takich analiz do chłopaków. Przy czym w zeszłym sezonie Axel Tuanzebe był poddawany świetnej analizie w Aston Villi, która wysyłała mu materiały wideo – mówił dalej Parry.

– Nie było więc potrzeby w tym przypadku, abyśmy my to robili, ale dodawaliśmy przy tym swoje komentarze, nawet jeżeli nie było to konieczne. Są też inne rzeczy, jak chociażby suplementy, których niektóre klubu nie są w stanie dostarczać.

– Dlatego też upewniamy się, że chłopcy otrzymują te rzeczy i że wypełniamy wszystkie braki, które pojawiają się w wypożyczających klubach. Bardziej doświadczone drużyny, jak w przypadku Timothy’ego Fosu-Mensaha z Fulham w minionym sezonie, mają wszystko dobrze zorganizowane, więc konieczność opiekowania się takim zawodnikiem z naszej strony jest mniejsza niż wobec chłopców, którzy udają się na wypożyczenia do klubów z niższych lig – zakończył.

Dyskusja