The Athletic

Były napastnik Manchesteru United, Louis Saha, udzielił niedawno wywiadu dziennikarzowi poczytnego serwisu The Athletic, Lauriemu Whitwellowi.

Francuz pochyla się m.in. nad różnicami, które kształtują obecnie piłkę nożną w porównaniu do czasów, gdy on sam jeszcze był zawodnikiem. 41-latek stara się też znaleźć przyczynę obecnych problemów “Czerwonych Diabłów”. Tłumaczenie tego ciekawego materiału znajdziecie poniżej.

Wywiad Lauriego Whitwella z Louisem Sahą dla The Athletic – treść oryginalna

Louis Saha zgodził się na podwózkę ze strony The Athletic, aby nasz wywiad mógł potrwać odrobinę dłużej, zanim wsiądzie w pociąg powrotny do Londynu. To tylko pięć minut jazdy od Coffee#1 w centrum Lichfield do stacji kolejowej, ale byli pasażerowie, którzy jeździli tym Volkswagenem Polo mogą się przyznać, że Francuz wykazał się tutaj odwagą.

Jak pokazała poprzednia godzina, Saha akceptuje ludzi, jakimi są. Dlatego też po włączeniu silnika i wrzuceniu kierunkowskazu, jest zadowolony, że może odpowiedzieć na kilka ostatnich pytań. Między innymi na to, kogo z drużyny Manchesteru United wskazałby jako najmądrzejszych zawodników w układance sir Aleksa Fergusona.

John O’Shea – odpowiedział. – I Darren Fletcher. I także Gary Neville.

Nie wspomina o sobie, nawet jeżeli myśli, że mógłby to zrobić. Saha, lat 41, jest bez wątpienia inteligentnym człowiekiem. Jest autorem zmuszającej do refleksji książki pt. „Thinking Inside the Box”, która bada cały szereg zagadnień związanych z piłką nożną. Poświęca „25 godzin na dzień” na rzecz AxisStars, platformy działającej w mediach społecznościowych, której jest współzałożycielem. Jest przy tym w stanie dość wymownie przedstawić problemy, z jakimi obecnie zmaga się Manchester United.

Kariera Sahy naznaczona były kontuzjami, ale mimo to wciąż miał ogromny wkład w sukcesy klubu z Old Trafford podczas swojego 4,5-letniego pobytu w tym klubie, zdobywając dwa mistrzostwa Premier League, Ligę Mistrzów i Puchar Ligi. W składzie drużyny byli wówczas m.in. Ruud van Nistelrooy, Cristiano Ronaldo, Wayne Rooney, Carlos Tevez i Ole Gunnar Solskjaer. Obecna formacja ataku, w której jedynie Marcus Rashford i Anthony Martial są środkowymi napastnikami z seniorskiego składu, wygląda przy tym blado.

Nie zrozum mnie źle, ci goście mają talent i to wszystko, czego potrzeba. Naprawdę podoba mi się ich potencjał, który jest ogromny – mówił jeszcze w kawiarni, opierając swoje ramię o krzesło i biorąc kilka łyków ze swojego podwójnego espresso. – Grają jednak w takim ustawieniu, gdzie nie mogą wyrażać siebie. Ja miałem wokół siebie wielkich piłkarzy. Jeżeli nie zaprezentowałem się dobrze, ludzie mogli zrzucić to na skład bądź taktykę. „Cristiano Ronaldo nie strzelił gola?” To znaczy, że nie zagraliśmy dobrze. „Van Nistelrooy nie zaliczył trafienia?” Nie miał odpowiednich okazji do zdobycia bramki, nie dośrodkowywaliśmy do niego piłek, ponieważ ten gość zawsze strzelał.

Saha uważa przy tym, że w klubie ogromnie polega się na Paulu Pogbie, który ma odpowiadać za kreatywność w drużynie Solskjaera. Tymczasem United zdobyło zaledwie 19 bramek w ostatnich 23 meczach, a przy tym jedynie trzykrotnie strzelało więcej niż jedną bramkę w spotkaniu. Saha bierze tutaj na celownik politykę rekrutacyjną klubu z Old Trafford.

Gdy teraz na to spojrzymy, to wymówka brzmi: „Pogba nie grał”. Przecież to jest szalone, że klub znalazł się w takim położeniu. Przepraszam, ale nie można zwalać winy na Rashforda, nie można zwalać winy na Martiala, nie można też zwalać winy na nowo przybyłych zawodników. Kto w tym składzie jest wystarczająco silny, aby powiedzieć: „Ta drużyna upada?”. Poza Pogbą. Przy czym to niesprawiedliwe wobec niego, a także wobec reszty składu.

Prawdą jest też to, na co narzekał ostatnio Gary Neville, który mówił o braku chemii między tymi zawodnikami. Można teraz zatrudnić jakiegokolwiek menedżera w tym klubie, a mimo to przepraszam, ale będzie miał problemy.

Można mówić, że menedżer nie powinien pozwolić odejść Romelu Lukaku i Alexisowi Sanchezowi, ale szkoda została już wyrządzona, a ci goście nie chcieli zostać w klubie. Lepiej jest więc w takiej sytuacji, choć powiedzmy to z szacunkiem, posprzątać w klubie w jakiś sposób.

Aktualna siła historii United, nastawienia w tym klubie, została ograniczona przez ostatnie trzy czy cztery okna transferowe. To było jak strzał z shotguna w dwie stopy. Postawili się w takiej sytuacji, że nie mają narzędzi do tego, aby z tym walczyć.

Rashford niestety wygląda jakby obecnie ugrzązł gdzieś w ruchomych piaskach. Mimo dobrej formy na starcie sezonu, 21-latek zaciął się w wyniku absencji Martiala i Pogby. Wygląda na to, że albo potrzebuje odpoczynku, albo po prostu otoczenia się lepszymi piłkarzami, żeby się od tego odbić. Jego gol  dla Anglii w poniedziałkowym meczu z Bułgarią pokazał, co potrafi, gdy inni zawodnicy obsługują go dobrymi podaniami w ofensywie.

Podczas meczu z Newcastle wyglądał na zrozpaczonego i sfrustrowanego, że jego starty do zagrywanych piłek były bezproduktywne, aż w końcu w ogóle stracił ochotę do ich wykonywania. Grając na tej samej pozycji i strzelając 42 bramki w 124 spotkaniach w barwach United, Saha zdaje się rozumieć rozwój tej sytuacji.

Paul Scholes to piłkarz, u boku którego grając, czerpałem największą przyjemność. Nie musiałem nawet z nim rozmawiać czy podnosić ręki – mówił. – Jeżeli wykonałem sprytny wybieg na pozycje, otrzymywałem piłkę w 90% takich przypadków. To mogła być nawet piłka zagrana w korytarz, którą przejąłem, wycofałem i strzelaliśmy bramkę. Potem robiłem to znowu.

Jednak gdy to robisz i nie masz przy tym planu meczowego, następną rzeczą jest zadawanie sobie pytania: „Biec tam czy też nie?”. Tak to właśnie widzę. Widzę piłkarzy, którzy kwestionują to, co robią ich koledzy z drużyny. Nie ma tutaj zrozumienia. Jesse Lingard wyjdzie na boisko, będzie biegał po skrzydle, bez jakiegokolwiek celu. Martial będzie robił to samo.

Nie widać żadnych wskazówek, co do tego, co powinno się zadziać w danym momencie meczu. Trudno jest więc menedżerowi wprowadzić to wszystko za jednym razem. To zajmie mu jeszcze rok, aby to naprawić i jest to naprawdę trudne.

To zajmie czas. Dajcie mu budżet, jakim dysponowali wszyscy dotychczasowi menedżerowie, aby pozyskał odpowiednich piłkarzy. Trzeba za to zapłacić, ile będzie trzeba. Zgodzę się, że postąpił odważnie pozwalając na odejście Lukaku i Sanchezowi. Postawił się w trudnej sytuacji, ponieważ ludzie zaczynają go za to krytykować. Przy czym moim zdaniem, to był właściwy ruch.

– Przez ostatnie sześć lat zarząd zmieniał strategie, zmieniał menedżerów. Teraz więcej opiera się o młodzież, a wcześniej stawiano na piłkarzy, którzy mieli już coś „gwarantować”. Gdy jednak gubi się dostęp do gry w Lidze Mistrzów, to jest trudniej. Na przykład nie można było pozyskać Paulo Dybali. Tacy zawodnicy chcą grać w Lidze Mistrzów, ponieważ chcą grać także dla swoich reprezentacji narodowych. To błędne koło.

Gdy już Francuz w pełni się otwiera, tak jak to robił na boisku, to jest przekonujący. Jednak podobnie jak wtedy, gdy przebywał na boisku, nie twierdzi, że sam posiada odpowiedzi na wszystkie pytania.

Nie mówię tego, siedząc na swojej sofie, jakbym był nauczycielem piłki nożnej. Wiem to z emocji, których doświadczyłem i które zapamiętałem. Jednak futbol się zmienił. Dla mnie niektóre mecze były kiedyś bardziej bezpośrednie. Mogłem odzyskać piłkę i ktoś bardzo sprytny mógł podbiec 10 czy 15 metrów i mogłem do niego zagrać.

Teraz jest cała ta potrzeba, aby piłka znajdowała się przy stopie. Wszystkie podania muszą być idealne. Jeżeli ci faceci nie mają do tego inspiracji [pstryka palcami], to nic nie stanie się od tak.

Czasami trzeba znaleźć na coś inny sposób. To leży u podstaw charakterów zawodników – jeżeli nie widzisz rozwiązania w danej sytuacji, to poszukaj innego.

Kwestia braku posiada liderów na boisku jest znaczącym problemem dla Solskjaera, który niemal cały mecz na St James’ Park spędził przy linii bocznej, instruując swoją drużynę. Gdy Saha był w United, w zespole było wielu liderów.

Oglądaliśmy Gary’ego Neville’a, który budził się o szóstej nad ranem, przeglądał wszystkie gazety i obwiniał wszystkich, wielkość piłki, cokolwiek. Można dostrzec, że ten gość to pasjonata – mówił Saha i w pewnym sensie można zrozumieć jego punkt widzenia. – Przepraszam, ale myślę, że obecnie trzy czwarte piłkarzy nie jest tak poświęcona temu klubowi, jak robił to Gary Neville – dodał.

Neville bez wątpienia wysoko postawił poprzeczkę w tym elemencie.

Zresztą to kwestia obecnej ery – dodaje Saha. – Nie chodzi tu tylko o skład United. Ogólnie piłkarze mają obecnie większe poczucie indywidualności. Patrzą nieco więcej na siebie samych. To leży u podstaw social mediów. Moje konto, moje to, moje tamto. Piłkarze potrafią mieć więcej followersów niż kluby, co pokazuje jak wielką władze mają obecnie. To się zmieniło.

Mamy obowiązek edukować, celować w piłkarzy, którzy naprawdę rozumieją co to znaczy poświęcić się dla drużyny. Tymczasem, gdy spojrzy się na obecny skład United, to nie wydaje mi się, że można określić zdecydowanego kapitana. Kto jest w tej drużynie, kto mógłby pomóc określić pewne zasady?

Człowiek uczy się widząc coś na własne oczy. Nie uważam, że posiadają, przy całym szacunku do obecnej kadry, piłkarzy którzy mają jednocześnie talent i taką determinację. Czasami, aby pchnąć kogoś do przodu potrzeba, aby ktoś inny zrobił coś poza polem karnym, aby inni mogli pomyśleć: „Wow, ten gość pracuje dwa razy ciężej niż normalnie”.

Prowadzony przez Fergusona, Saha był w United otoczony przez wiele inspirujących postaci. Był między innymi Roy Keane. – Mieliśmy ze sobą bardzo szczere, pełne szacunku relacje. Był silnym charakterem, ale przy tym miał wielkie poczucie humoru.

Był też Ryan Giggs: – Giggsy był mistrzem w dominowaniu nad swoim przeciwnikiem. Wystarczyło podać mu piłkę, a on już postarał się, aby zaszkodzić prawemu obrońcy rywali.

Był tam także Wayne Rooney: – Wazza był najinteligentniejszym piłkarzem, z jakim grałem na boisku.

Był też oczywiście Ronaldo, który krążył samotnie w myślach Sahy, biorąc pod uwagę jego umiejętności i podejście do obowiązków.

Ten gość był szalony – roześmiał się Saha. – Jeżeli sesja treningowa była na 10 rano, to przychodziłem na 9 i robiłem swoje. Jednak on pojawiał się o 8:30 i wykonywał ćwiczenia mające na celu zapobiegnięcie kontuzji. Wykonywał całą tę pracę, zakładał elastyczne opaski wokół swoich kostek.

Pewnego poranka, Saha myślał, że w końcu postawi do cienia rutynę treningową Ronaldo już po normalnej sesji.

Chodziło o pracę nad dryblingiem, przebiegnięcie dwóch pełnych długości boiska, na bardzo wysokim tempie. Nie mogłem nadążyć. Po dwóch czy trzech biegach w te i z powrotem, nie mogłem już oddychać. Jednak dla tego gościa wszystko było takie naturalne. Poza talentem odznaczał się niezwykłą determinacją do ciężkiej pracy. Zrobić coś takiego po normalnej sesji treningowej? Jestem pewny, że robi to samo także dziś.

Inny były kolega Francuza z United, który odznaczał się bezwzględnym wykończeniem akcji, Van Nistelrooy, początkowo partnerował Sasze w ataku, zanim ostatecznie Ferguson postanowił go sprzedać, przechodząc na bardziej płynny system gry. W drugim swoim meczu w barwach United – po tym jak Saha dołączył z Fulham za 12,4 milionów funtów w styczniu 2004 roku – razem z Van Nistelrooyem zdemolowali Everton na Goodison Park, po świetnym występie, w którym zdobyli po dwa gole.

Jednak gdy już przejdziemy do finału Pucharu Ligi z lutego 2006 roku, relacje Van Nistelrooya z Fergusonem pogorszyły się. Holender usiadł wtedy na ławce rezerwowych, a Saha, Rooney i Ronaldo strzelali gole w wygranym 4:0 meczu z Wigan. Van Nistelrooy wyraził swoje niezadowolenie tym faktem, by potem latem zostać sprzedanym do Realu Madryt.

Wracałem do gry po kontuzji, więc Ferguson wystawiał mnie w meczach Pucharu Ligi, gdzie strzelałem gola w każdej rundzie. Pozostał więc lojalny i wystawił mnie do gry także w finale – wspominał Saha. – Być może wtedy zaczął dostrzegać złą stronę Ruuda. Jego temperament. Rozmawiali ze sobą, a menedżer jest w tym bardzo, ale to bardzo mocny. Podejmował decyzje bardziej w oparciu o samo podejście aniżeli umiejętności piłkarza.

Ruud był niesamowitym napastnikiem, zdecydowanie lepszym ode mnie. Potrafiłem strzelać gole, ale byłem bardziej podłączającym się do gry piłkarzem. To całkiem inny styl. Być może to pomogło rozwinąć się Cristiano i Rooneyowi, ponieważ nie byłem tego typu zawodnikiem, który chce, aby wszystkie światła reflektorów były skierowane na niego.

Ruud to typowy napastnik. Świetnie jest mieć w składzie takiego zawodnika, jeżeli chce się wygrywać trofea. Pomiędzy nami panowała dobra rywalizacja, dzięki której się rozwijaliśmy. Wiele tutaj opiera się na ego, ponieważ napastnicy chcą grać i strzelać gole. Ja chciałem strzelić więcej bramek niż Van Nistelrooy, a on z pewnością chciał strzelić więcej bramek niż jakikolwiek inny napastnik na świecie. To była bardzo zdrowa sytuacja.

Jednak Ferguson zdecydował, że stała się niezdrowa. I tak, gdy w sezonie 2002/2003 Van Nistelrooy pomógł United sięgnąć po tytuł, tak w kampanii 2006/2007, jego odejście pomogło rozkwitnąć Ronaldo i Rooneyowi. Już w pierwszej kolejce ta dwójka, jak również Saha, strzelili bramki w zwycięskim 5:1 meczu z Fulham i United nigdy już nie patrzyło za siebie.

Trzeci okres pełny chwały dla Fergusona pojawił się podczas tryumfu w Lidze Mistrzów w 2008 roku. Saha zagrał wtedy w pięciu z sześciu meczów fazy grupowej tych rozgrywek, ale nie wystąpił już w żadnym ze spotkań pucharowych i był kontuzjowany podczas finału w Moskwie przeciwko Chelsea. Opuścił także finał Mistrzostw Świata w 2006 roku z powodu zawieszenia, rozgrywając jedno ze swoich 20 spotkań w kadrze narodowej podczas półfinału. Tracąc te doświadczenia Saha nazywa swoją karierę “paradoksalną”.

To trudne, ponieważ zawszę mówię, że absolutnie niczego nie żałuję – mówi. – To bardziej frustracja. Zawsze chciałoby się grać więcej, wygrać więcej, strzelić więcej bramek. Być częścią tego, dlaczego zdobyliśmy te trofea. To kwestia ego.

Menedżer dodawał mi pewności siebie, ponieważ chciał mnie mieć na boisku. Napastnika, który pomaga drużynie. Tymczasem ja nie byłem w stanie tego zrobić, ponieważ zawodziło mnie moje własne ciało.

To było naprawdę trudne, ponieważ nic nie mogłem na to poradzić. Cristiano miał swoje ciało. Potrafił szybko się regenerować. Moje z kolei było nieco bardziej kruche. Musiałem naprawdę ciężko pracować podczas sesji treningowych, aby za każdym razem wracać do pełni dyspozycji.

Ludzie nie zdają sobie sprawy z tego, że gdy jest się trzy bądź cztery miesiące poza składem i wraca się do gry, to trzeba się naprawdę dobrze prezentować, ponieważ inni piłkarze mogli w międzyczasie strzelić już po 10 bramek. Trzeba więc wpłynąć na grę drużyny. Robiłem to, ale odciskało to na mnie pewne piętno.

Saha przy okazji jest pełen podziwu, w jaki sposób Ferguson radził sobie z różnymi rzeczami. – Był niewiarygodny – mówił. – Może miałem jeden taki okres, gdy już zbliżałem się do końca swojej kariery w United, gdy rzucał mi pewne wyzwania, ponieważ czuł, że się czegoś obawiam bądź coś w tym stylu.

Jednak początkowo wspierał mnie i nie wydaje mi się, żeby jakiś klub na świecie zrobił coś podobnego. Pamiętam jedną historię, która podsumowuje w pewien sposób jego mentalność oraz ten klub. W zasadzie miałem kolejną kontuzję, już piątą czy coś w tym stylu. Powiedziałem sobie, że wystarczy tego. Byłam naprawdę przybity, wszedłem do jego biura i powiedziałem: “Proszę pozwól mi popracować nad rehabilitacją, ale gdy już wrócę, pozwól mi przejść proces, jakbym był piłkarzem z Akademii”. Nie chciałem być postrzegany jako piłkarz pierwszego składu. Chciałem udowodnić coś na nowo.

Jednak on odpowiedział: “Nie, jesteś piłkarzem pierwszej drużyny. Będziesz dalej z nami trenował i ciężko pracował”. Gdy ktoś tak wielki jak on, daje ci takiego kopa, gdy czujesz się tak przybity, muszę przyznać, że to miało na mnie ogromny wpływ. Później wraca się do gry i dalej robi swoje. Miałem szansę stać się częścią historii, ponieważ ten skład był bardzo wyjątkowy.

Saha wyznał też, że jego ambicje gry dla United pojawiły się jeszcze, gdy przebywał na wypożyczeniu w Newcastle i grał między innymi obok Alana Shearera w trakcie kampanii 1998/1999.

Byłem na ławce rezerwowych, gdy obie drużyny grały ze sobą w finale FA Cup – mówił. – Miałem okazję na własne oczy zobaczyć w akcji Dwighta Yorke’a i Andy’ego Cole’a, więc stałem się wtedy wielkim fanem tego klubu. To mnie zbudowało. Moją obsesją stało się rozwijanie i dorastanie do momentu, aby pewnego dnia zagrać dla Manchesteru United.

Jego występy dla Fulham przeciwko drużynie Fergusona sprawiły, że jego marzenia się spełniły. Zagrał dobrze w 2001 roku w Pucharze Anglii na Craven Cottage, siedem miesięcy później strzelił dwa gole w swoim debiucie w Premier League na Old Trafford w przegranym 2:3 meczu. Ponownie pokazał się ze świetnej strony, gdy Fulham, prowadzone wówczas przez Chrisa Colemana, mierzyło się z United i wygrało 3:1 w październiku 2003 roku.

Coleman swego czasu przyznał, że Saha znajduje się wśród jego ulubionych piłkarzy z tych, których miał okazję prowadzić, choć przyznał, że na początku komunikacja między nimi była nieco napięta. Saha w minimalnym stopniu mówił po angielsku, więc menedżer używał głównie słowa “merde” [z francuskiego potocznie “gówno” – wyj. red.], aby przeprowadzić go przez sesje treningowe. – Rozwinąłem się – śmieje się teraz Saha.

Ostatecznie Ferguson wysłał francuskiego agenta, aby ten rozpoczął proces pozyskiwania Sahy na Old Trafford. – Sprawiłem im wystarczająco dużo kłopotów, aby mnie dostrzegli, więc otrzymałem nawet kilka telefonów od Mikaela Silvestre’a – wspomina Saha. – Powiedział mi między innymi, że “Boss” jest mną zainteresowany.

Ferguson osobiście włączył się do negocjacji i ustalono kwotę wykupu Francuza, która pomogła Fulham w renowacji Craven Cottage.

Saha odszedł z United do Evertonu w 2009 roku, potem grał jeszcze w Tottenhamie, Sunderlandzie i Lazio. To właśnie podczas swojego pobytu we Włoszech, w 2013 roku, Saha rozmawiał o problemach rasizmu w tym kraju, gdy udzielał wywiadu w Channel 4 News dziennikarzowi Jonowi Snowowi.

Jest mu smutno, gdy widzi, że te problemy nie wyblakły, gdy czarnoskórzy angielscy piłkarze w meczu z Bułgarią w Sofii zostali potraktowani przez miejscowych kibiców małpimi odgłosami, gdy Romelu Lukaku w Interze pada ofiarą ohydnych drwin, a także gdy Rashford i Pogba są atakowani na tle rasistowskim w Internecie. Z kolei z drugiej strony jest zachwycony sposobem, w jaki ci zawodnicy, wykazując postawię zainicjowaną przez Raheema Sterlinga, angażują się w walkę z rasizmem.

To, co jest w tej kwestii bardzo ważne, to sposób, w jakim o tym mówią – stwierdza Saha. – Postępują naprawdę bardzo sprytnie, bardzo elokwentnie. Wiedzą w jaki sposób zaadresować przekaz. Nie mówią: “Po prostu uderz w nich”. Starają się użyć swojego głosu w odpowiedni sposób.

Przez to jak inteligentnie to robią, pokazują że są przeciwko rasizmowi. To, co robi Raheem Sterling jest zawsze bardzo dobre.

Energia Sahy obecnie skupia się na wspomnianym AxisStar. – To cyfrowa plafforma, która łączy gwiazdy sportu i przemysłu rozrywki bezpośrednio z zainteresowanymi uługodawcami i markami – mówi.

Francuz przebywa w Lichfield przy okazji spotkań bizneowych. Wygląda elegancko w czarnej marynarce, jeansach i czarnej czapce.

Chodzi o to, aby być bliżej przedsiębiorczości, mieć swego odzaju drugie kariery. To platforma korzystna dla wszystkich stron. Partnerzy czerpią z tego korzyści będąc uznanymi markami. To bardzo niszowy rynek.

Tak więc piłkarz może zalogować się na tej platformie i znaleźć agenta nieruchomości, który działa z polecenia zespołu Sahy, bądź też na przykład otrzymać szansę pracy jako ekspert w stacji Sky Sports.

Mamy więc odpowiednią sieć połączeń, a gwiazdy czerpią korzyści z naszej należytej staranności. My zaś upewniamy się, że otrzymują jedynie odpowiednich partnerów w danym czasie – dodaje. – Mamy okazję funkcjonować w bardzo uprzywilejowanej branży, ale człowiek zawsze się porusza, więc jest z tym związana jakaś niepewność. Można nie znać gościa, który stoi przed tobą.

Saha doświadczył się mediów społecznościowych poprzez trójkę swoich dzieci, dwóch chłopców i dziewczynkę. Jego najstarszy syn lubi koszykówkę, jego córka tańczy, a drugi syn, który ma 12 lat, gra w piłkę.

Obecnie gra w swoim lokalnym mieście i jestem zadowolony z możliwości oglądania jego rozwoju. Ma cały czas uśmiech na twarzy, ponieważ w jego wieku wciąż dominuje naiwność – mówił Saha. – Nie chcę, aby przebywał już w środowisku, w którym musi rywalizować. Chcę, żeby rozwinął się jako młody chłopak, a gdy już będzie miał te 15 czy 16 lat, to może zaczniemy robić z tym coś na poważnie.

Sahę przy okazji nachodzi refleksja na temat tego, w jaki sposób piłka nożna zmieniła się na przestrzeni ostatnich lat.

Nie ma w tym sporcie już nic w pełni czystego, jak miało to jeszcze miejsce z 20 lat temu. Wychodziłem na podwórku i po prostu grało się sąsiedzi kontra sąsiedzi. Może jeden, maksymalnie dwa mecze na tydzień można było zobaczyć w telewizji. To nie to co teraz, gdzie wszystko jest w mediach społecznościowych i na różnego rodzaju streamingach.

Obecnie każdy rodzic naciska na swoje dziecko i w ten sposób naprawdę daje im do zrozumienia, że to jest szansa na ocalenie ich całej rodziny. To trochę żałosne, ale taka jest rzeczywistość współczesnej piłki nożnej.

Mamy takie historie w sportowych agencjach, gdzie rodzice najpierw dopinają umowy pod tym kątem, aby przede wszystkim sobie zapewnić bezpieczeństwo, zanim zaczną w ogóle myśleć o swoim synie. To się zdarza. Nie możemy napluć sobie do zupy.

Z pewnością dzięki piłce nożnej Saha ukształtował w pełni swoją osobowość.

Dyskusja