Sport Expressen

Victor Lindelof, środkowy obrońca Manchesteru United, przed meczem eliminacji EURO 2020 z Hiszpanią spotkał się dziennikarzem szwedzkiego Sport Expressen. W wywiadzie udzielonym temu dziennikowi odniósł się do tego spotkania, a także opowiedział o swojej roli w Manchesterze United i gdzie widzi się za następne pięć lat.

Wywiad z Victorem Lindelofem – zapis oryginalny

Victor Nilsson-Lindelof przeszedł długą drogę od małego klubu w Szwecji, do bycia jedną z gwiazd narodowej reprezentacji. Od bycia fenomenem kadry narodowej U21 do bycia kluczowym graczem w jednym z największych klubów świata.

Jak ocenia swoją piłkarską podróż z Vasteras do Manchesteru?

Dziennikarz “Sport Expressen” spotkał się z “Viggiem” przed meczem z Hiszpanią. W ekskluzywnym wywiadzie opowiedział o swoim sezonie w United, kluczowym meczu z Hiszpanią, wiosennych zawirowaniach oraz swojej rodzinie, żonie Mai oraz synku Ted Louie.

Kadra Szwecji zakończyła ostatni trening przed meczem eliminacji EURO 2020 przeciwko Malcie. Na zewnątrz Ta’Qali Stadium, który jest stadionem narodowym Malty, ośmiu piłkarzy reprezentacji Szwecji siedzi na murku i czeka na autobus, który zabierze ich do hotelu.

Słońce grzeje, 26 stopni. Mikael Lustig i Victor Nilsson-Lindelof ściągnęli swoje koszulki, by skorzystać z upału i są ciekawi wywiadu udzielanego przez sekretarza generalnego Szwedzkiego Związku Piłki Nożnej, Hakana Sjostranda na temat ataku Zlatana na Janne Anderssona. Emil Forsberg i Albin Ekdal spoglądają na swoje telefony. Filip Helander i Marcus Berg śmieją się.

JOEL MARKLUND / BILDBYRÅN

Atmosfera jest luźna, pomimo burzy wokół kadry narodowej, która nigdy jeszcze pod wodzą Janne Anderssona nie zajęła żadnego znaczącego miejsca na turniejach międzynarodowych. Nagle Victor Nilsson-Lindelof zakłada koszulkę reprezentacji, zeskakuje z murka, wyjmuje telefon i staje w tłumie dziennikarzy, którzy rozmawiają z Sjostrandem.

Udaje, że również jest dziennikarzem, który przeprowadza wywiad z sekretarzem generalnym. Viggie odtwarzał rolę dziennikarza przez minutę. Sjostrand nie wytrzymał i parsknął śmiechem. Śmiejąc się, Lindeolf opuszcza grono reporterów i ponownie siada na murku. Kilka godzin później, wrzuca fotki z wywiadu z Sjostrandem na swojego Instagrama z podpisem “Nowa praca” i uśmiechniętą minką.

JOEL MARKLUND / BILDBYRÅN

***

Środkowy obrońca Manchesteru United, który zaczynał od nieśmiałego startu, stał się największą i najczęściej opisywaną gwiazdą reprezentacji Szwecji.

Po podpisaniu nowego, pięcioletniego kontraktu, warty 538 milionów koron szwedzkich Nilsson-Lindelof osiągnął niepodważalnie status gwiazdy. Każdy na niego patrzy z podziwem. 25-latek, który nie lubi udzielać wywiadów, jednak kiedy spotkał się z dziennikarzem Sport Expressen mówił o wszystkim otwarcie.

– Bez stresu. Nie śpiesz się.

Po pierwsze, jak nastrój przed meczem z Hiszpanią?

– To będzie wyjątkowy mecz. To zawsze radość grać z najlepszymi nacjami u siebie, mając za sobą rzeszę kibiców. Mamy nadzieję, że to będzie dobre spotkanie w naszym wykonaniu i damy powód do radości, tym którzy pojawią się na trybunach. To będzie trudne spotkanie. Hiszpanie dobrze się bronią, ale każdy z nas jest skupiony.

To będzie spotkanie, w którym nie będzie nic do stracenia?

– Właśnie tak. Nie mamy nic do stracenia w starciu z silną Hiszpanią. To ważne byśmy wyszli na murawę i każdy dbał nie tylko o siebie, ale także o kolegę z drużyny. Wtedy najważniejszą rzeczą będzie, jak tylko zdobędziemy piłkę, utrzymać ją, odważyć się grać i atakować. Kiedy nie będziemy mieć piłki, musimy wywierać presję i nie cofać się zbyt głęboko.

– Musimy nakreślić dobry plan na ten mecz i wcielić go w życie.

Jak oceniasz szanse na awans na Mistrzostwa Europy?

– Wszystko w naszych rękach, musimy wykorzystać tę szansę. Chcemy bezpośrednio awansować na Mistrzostwa. Będzie ciężko zająć pierwsze miejsce, ale druga pozycja również uprawnia do występu na Mistrzostwach i możemy to wykorzystać.

Janne powiedział mi podczas styczniowego touru w Katarze, że widzi cię, jako kapitana reprezentacji. Jesteś gotowy, by zostać kapitanem, gdy Andreas Granqvist zrezygnuje z gry w kadrze?

– Oczywiście. Jeśli to jest to, czego chciałby Janne, to będzie dla mnie ogromny zaszczyt. Byłem kapitanem młodzieżowej reprezentacji, więc to nie byłaby dla mnie nowa sytuacja. Czy Janne chciałby, żebym został kapitanem drużyny? Bycie liderem i branie na siebie większej odpowiedzialności to nie jest coś, z czym mam problem. Przychodzi mi to naturalnie.

– Trochę jest tak, że kiedy ktoś inny jest kapitanem zespołu, jestem bardziej zrelaksowany i kiedy jest taka potrzeba, interweniuję. Ale oczywiście, kiedy jesteś kapitanem, wybranym przez trenera, dodatkowym obowiązkiem jest wzięcie na siebie odpowiedzialności i poprowadzenie zespołu.

Jak twoje zdolności przywódcze rozwinęły się w Manchesterze United?

– Myślę, że zawsze miałem zdolności przywódcze. I uważam także, że ci, którzy byli w zespole, podczas gdy byłem kapitanem, byli szczęśliwi, jeśli można tak to określić. Możliwe, że biorę na siebie więcej odpowiedzialności, więcej dyskutuję. W przeszłości myślę, że byłem bardziej wycofany.

Jaki według ciebie powinien być dobry przywódca?

– Myślę, że to ktoś, kto dba o cały zespół, mówi za zespół i zawsze jest pozytywnie nastawiony, ale także przewiduje różne sytuacje i umie wstrząsnąć drużyną. Zdolność do przewidywania. To osoba, która ma łatwość w nawiązywaniu kontaktów i która zaraża pewnością siebie i z którą możesz porozmawiać.

– To coś, co chciałbym wprowadzić w życie, jeśli zostałbym kapitanem. Chłopaki powinni być w stanie mi zaufać, mówić otwarcie ze mną, żebym mógł rozwiązywać różne sytuacje w grupie.

HENRIK ISAKSSON TT NYHETSBYRÅN

***

Jak już wcześniej mówiłem, w ostatnim czasie rozpętała się burza wokół szwedzkiej reprezentacji. Sam “Viggie” stał się mimowolnie jej głównym bohaterem, kiedy odmówił przybycia na zgrupowanie. Chodziło o to, że on i jego żona Maja spodziewali się dziecka. W związku z tym Football Channel i Viasat doszły do wniosku, że częściowo było to spowodowane niepowołaniem jego bliskiego przyjaciela Johna Guidettiego.

Był to powód irytacji Lindelofa, który podczas ostatniego zgrupowania odmówił udzielenia wywiadu w TV4 – jednak już żyją ze sobą w zgodzie.

Ostatnio doszło do pewnych zawirowań wokół reprezentacji narodowej. Football Channel i Viasat podały, że odmówiłeś udziału w zgrupowaniu przed meczami z Rumunią i Norwegią z powodu odrzucenia Johna Guidettiego, a nie jak oświadczyłeś z powodów prywatnych. Jaka była twoja pierwsza reakcja na to?

– Początkowo nie zwracałem na to uwagi, ponieważ myślałem, że to żart. To trwało i trwało i stało się tematem numer jeden. Nawet po tym jak Janne potwierdził, że byłem nieobecny z powodów rodzinnych nagonka nie ustąpiła. Żył tym cały kraj, czego nie byłem w stanie zrozumieć. Jak to możliwe, że ludzie nie szanują czyjejś prywatności.

– Dla mnie i Mai był to czas wielkiego stresu. Spodziewaliśmy się pierwszego dziecka. Nie wszystkie badania wychodziły poprawnie, więc to jasne, że było nam ciężko.

– To było nasze pierwsze dziecko. Nie wiedzieliśmy, co się dzieje, że urodzi się wcześniej. To wszystko kosztowało Maję wiele nerwów, więc próbowałem dać jej miłość i dodać energii. Oni na nas naciskali. Staliśmy się gorącym tematem. Uważam, że to było nie w porządku. Dlatego wtedy nic nie chciałem mówić.

SIMON HASTEGÅRD / BILDBYRÅN

Zostałeś wykluczony?

– Oczywiście. Myślę, że każdy, by był. Ponieważ gram w piłkę, reprezentuję Szwecję i gram w wielkim klubie, to można pisać o mnie takie rzeczy?

– Zawsze zakładam, że takie rzeczy znów mogą zostać opublikowane. To moja praca, muszę sobie z tym radzić. Ale kiedy publikacje wkraczają w moje życie rodzinne, dotyczą mojej żony, nie jestem w stanie tego zaakceptować. Już to mówiłem

Później Zlatan udzielił wywiadu Sport Expressen, w którym krytykował Janne. Jaka była twoja reakcja?

– Kiedy Zlatan coś robi czy mówi, nagle to coś ma ogromne znaczenie. Jest najlepszym szwedzkim piłkarzem w historii, więc może mówić wszystko, co myśli i stanie się to bardzo popularne.

– Oczywiście, nie zgadzam się z nim, z jego krytyką. Znam Janne. Zlatan mówi o rasizmie, że to problem piłki i musimy z tym walczyć. Jednak uważam, że Janne nie jest osobą, która może być posądzana o takie rzeczy. Wybiera do kadry tych zawodników, którzy według jego opinii są w stanie jej dać jak najwięcej.

– To jest moje zdanie na ten temat.

Jak zwykle kolejny sezon w Manchesterze United wiąże się z pochwałami, ale także krytyką. Victor jest zdania, że “Czerwone Diabły” nie grają na ich optymalnym poziomie, jednak jest przekonany, że wyniki ulegną poprawie.

– W odniesieniu do tego roku, jako Manchester United nie osiągnęliśmy dobrych wyników. Myślę, że graliśmy dobrze w piłkę, ale nie było wyników. Jest to coś, co chcemy poprawić.

– Wiemy, co musimy poprawić, zacząć grać lepiej i zdobywać punkty. To coś nad czym ciężko pracujemy.

Twoja nowa umowa wygasa w 2024 roku i masz możliwość przedłużenia jej o kolejny rok. Co dla ciebie oznacza fakt, że otrzymałeś taką umowę?

– Oczywiście, to wiele znaczy. To zaufanie, które otrzymałem od klubu i trenera. To sprawia, że chcesz się odwdzięczyć i grać na najwyższym poziomie. Dało mi to też wiele pewności siebie.

Przygoda w Manchesterze United. Jak to widzisz? Od momentu, w którym przyszedłeś, do bycia kluczowym zawodnikiem. W zeszłym roku jednym głosem przegrałeś tytuł Piłkarza Roku. Wygrał Luke Shaw.

– Tak. Ciężko mi mówić o sobie w ten sposób. Myślę, że w zeszłym roku występowałem na najwyższym poziomie. W tym roku musiałem wziąć na siebie trochę więcej odpowiedzialności. Wiem, że mogę grać jeszcze lepiej. Czuję to.

– Mam nadzieję, że pokażę to w tym sezonie i wciąż będę nad sobą pracował. Trudno mi określić, jaki mam status. Co do głosowania, to chyba mój głos pozbawił mnie tytułu. Głosowałem na Luke’a Shawa, ponieważ uważałem, że na to zasłużył. Miał za sobą ciężki rok, wrócił po kontuzji. Naprawdę zasłużył na tę nagrodę.

Jaki jest Ole Gunnar Solskjaer, jako trener?

– Jest bardzo dobry. To trener, z którym można porozmawiać i podyskutować i który wie, kiedy powinien być stanowczy, a kiedy nie. Od kiedy przyszedł do klubu, jako zawodnik, wie co trzeba robić, by odnieść sukces i ma kontrolę nad tym.

Jak znosi ten trudny okres? Uważasz, że dostał zbyt odpowiedzialne zadanie?

– Przyzwyczaił się do tego. Kiedy jesteś w United, wszystko staje się dużo trudniejsze. Więcej ludzi patrzy ci na ręce, więcej ludzi pisze o klubie. Dla niego to pewnie nic nowego, sam był kiedyś zawodnikiem. Wtedy sprawy miały się lepiej, ale on wie, co trzeba robić, wie jak to jest być piłkarzem i jak duża presja na nas ciąży. Prawdopodobnie to nie jest dla niego niebezpieczeństwo.

Wydaje się, że masz bliskie relacje z Paulem Pogbą. Jak opisałbyś tę relację?

– Bardzo dobrze się dogadujemy. Jest miłym i życzliwym gościem, z którym możesz się dobrze bawić. Nic więcej. Mieszkamy też blisko siebie, co ułatwia wiele spraw.

Co robicie, kiedy się spotykacie?

– Gramy w gry, jemy razem, Cokolwiek.

Mówiło się, że przeniesie się do Realu Madryt. Cieszysz się, że został?

– Wciąż ma kontrakt w klubie i jest dla nas ważnym graczem. Bardzo się cieszę, że wciąż jest moim klubowym kolegą. Nie tylko dlatego, że jest fajnym człowiekiem, ale również jest wspaniałym piłkarzem.

Ty za to byłeś łączony z Barceloną. Jak to jest być kojarzonym z takim klubem?

– Dużo się o tym pisało. Mam kontrakt w United i jestem lojalny wobec klubu. Dla mnie plotki nie istniały. Chciałem zostać w United. Wierzę, że będzie lepiej i dlatego podpisałem nowy kontrakt.

– Jestem przeszczęśliwy, że mogę reprezentować United i nosić tę koszulkę. Moim celem, kiedy przychodziłem do klubu, było wygrywanie tytułów i grać dobrze dla naszych kibiców. Nie wygraliśmy jeszcze żadnego tytułu, więc wciąż moim celem jest zgarnięcie kilku z tym klubem.

Myślisz, że może się to stać w tym sezonie?

– Tak. Mam taką nadzieję. Jeśli osiągniemy odpowiedni poziom i każdy da z siebie wszystko, możemy zdobyć kilka trofeów.

***

Przejście do Manchesteru United i Premier League oznaczało również zmiany w życiu prywatnym. Został ojcem Teda Louie’ego. To oznacza, że obecnie musi dbać o swoją rodzinę, opiekować się nimi.

Jesteś gwiazdą w czasach, kiedy media społecznościowe mają wielką moc i Ty oraz inni piłkarze Premier League jesteście stale pod obserwacją. Jak z tym żyć?

– Tak, dokładnie rozumiem, o co chodzi. Oczywiście, uważam, co publikuję w mediach społecznościowych. Trzeba się zawsze zastanowić, co umieszczasz i co piszesz. Wielu młodych ludzi uważa cię za wzór i czytają i oglądają, co masz do powiedzenia.

– Ze swojej strony, nie jestem, aż tak aktywny w social mediach. Czasami mi się zdarza. Mam zespół, który mi pomaga, zajmuje się większością spraw, więc nie muszę się tym przejmować.

– Jednak wszystko, co publikują, musi zostać przeze mnie zaakceptowane, więc staje się to moją osobistą myślą.

– Myślę, że jesteś w stanie do tego przywyknąć. To część zawodu, który uprawiasz. W Anglii przykłada się do tego większą wagę, niż w innych częściach świata. Jednak oboje z Mają jesteśmy spokojni i czujemy się bezpiecznie. Oczywiście, byłoby fajnie móc wyjść i zjeść lunch bez ludzi robiących zdjęcia, ale nie narzekamy na to zbytnio. Stało się to codziennością.

W kilku wywiadach opowiadałeś o tym, jak blisko jesteś związany z rodziną. Jaki wpływ mieli twoja matka, twoi bracia, Maja na twoją karierę?

– Jesteśmy ze sobą bardzo blisko, ja, moja mama, moi bracia, Maja, a teraz mój syn. Są dla mnie bardzo ważni i dają mi poczucie bezpieczeństwa. Gdyby nie oni, nie byłbym tu, gdzie obecnie jestem.

– Na pierwszym miejscu jest Maja, która jest ze mną od Portugalii i jest moją przystanią w życiu w ciągu ostatnich lat. Zrobiłbym dla niej wszystko.

PETTER ARVIDSON / BILDBYRÅN

***

Victor podkreśla również, jak ważna była dla niego jego matka Ulrica. Samotna matka z czwórką dzieci poukładała całe życie i to ona wysłała Viggy’ego na pierwszy trening. W hołdzie dla matki 25-latek wytatuował sobie jej portret na ramieniu.

– Nie wiem, jak jej dziękować za wszystko, co dla zrobiła dla mnie i moich braci na przestrzeni lat. Jeśli będę w połowie tak dobrym rodzicem, jak ona, to będzie wspaniale. Wiem, że nie zawsze było łatwo i ciężko jest opisać słowami, co przeżywała. Teraz staram się być z nią i pomagać, jeśli tylko mogę.

– Jestem szczęśliwy, dumny i wdzięczny, za to, gdzie teraz jestem. Że mogę karmić się grą w piłkę. Codziennie wstaję i jestem wdzięczny, że otrzymałem tę szansę, ponieważ wiem, że jest wielu na tym świecie, którzy chcieliby grać w piłkę na tym poziomie. To podróż, od kiedy byłem dzieckiem, do teraz. Jestem bardzo wdzięczny. Niczego nie biorę za pewnik. Nie lubię tego.

Jak to jest być ojcem?

– To wspaniałe uczucie. Wszyscy mówią, że trudno opisać życie przed urodzeniem dziecka. Zgadzam się z tym. Zanim pojawił się Ted, zastanawiałem się, jak będzie to wyglądało, jednak jest to poza oczekiwaniami.

– Nie da się tego opisać. Zupełnie inna perspektywa. To może być coś, co wcześniej cię irytowało. Gdyby to coś miało się stać dziś, kiedy jestem ojcem, nawet by mnie to nie obchodziło. Niektóre rzeczy stają sie nieistotne.

Czy narodziny dziecka zmieniły cię, jako człowieka lub piłkarza?

– Nie zmieniło się tak bardzo. Wczesne pobudki są częścią tego wszystkiego. Zawsze byłem spokojny i pewny siebie. Jestem również bardzo spokojny na boisku, a nawet może trochę poprawiłem się w tej kwestii.

Jesteś kluczowym graczem w United, ożeniłeś się, zostałeś ojcem, a masz dopiero 25 lat. Wydaje się, że musiałeś bardzo szybko wydorośleć. Zgadzasz się z tym?

– Wyjechałem z domu, kiedy miałem 17 lat, ale myślę, że dość szybko dorosłem i musiałem wziąć odpowiedzialność za siebie. To wystarczyło. Przeprowadziłem się do zupełnie obcego kraju, miałem 17 lat, mieszkałem sam i wziąłem za siebie odpowiedzialność. To sprawia, że musisz szybko stać się dorosłym.

Gdzie widzisz się za pięć lat?

– Mam marzenia i wizje, ale zazwyczaj się nimi nie dzielę z innymi. Mam nadzieję, że dalej będę grał w piłkę na najwyższym poziomie, zdobywał trofea w Manchesterze United i wystąpię na mistrzostwach z reprezentacją narodową.

Co dla ciebie będzie oznaczał występ na EURO 2020?

– Miałem okazję doświadczyć występu na EURO. Jednak występ na kolejnym oznaczałoby wiele zarówno dla mnie, jak i drużyny.

– Wiesz, jak to jest, kiedy jesteś dzieckiem i oglądasz mistrzostwa z rodziną i przyjaciółmi. Żyje tym cały kraj. To wiele znaczy dla kibiców.

Wywiad powoli się kończy. Vigge zaczyna się kręcić na swoim krześle, ale nie dlatego, że chce go zakończyć. Czy przypomina sobie, że nie mógł zagrać w ostatnim meczu United i przeciwko Malcie?

– Tak jest lepiej. Mam nadzieję, że zagram z Hiszpanią. To jest mecz, w którym naprawdę chcę zagrać… naprawdę chcę zagrać.

Dyskusja