pinimg.com

“Czerwone Diabły” wracają do gry w Premier League po przerwie reprezentacyjnej. Wszyscy fani klubu z Old Trafford mają nadzieję, że dwa tygodnie rozłąki zadziałały pozytywnie i zespół zacznie w końcu piąć się w górę tabeli. Pierwsza weryfikacja jest jednak najtrudniejszą z możliwych. Na Old Trafford w 9. kolejce angielskiej ekstraklasy przyjeżdża lider, odwieczny rywal, Liverpool.

Konfrontacja Manchesteru United oraz Liverpoolu często nazywana jest “Bitwą o Anglię”, aczkolwiek zerkając na formę obu zespołów – a raczej tylko jednego – to określenie wydaje się bardzo nieaktualne. “The Reds” przyjeżdżają do Teatru Marzeń jako lider, który zdobył komplet punktów, natomiast “Czerwone Diabły” wystąpią w roli gospodarza, który ugrzązł w dolnej połowie tabeli i nie zanosi się, aby szybko się stamtąd wydostał. Dotychczasowa forma klubu z Old Trafford mocno stonowała nastroje rozemocjonowanych tym widowiskiem kibiców z czerwonej części Manchesteru. Zewsząd docierają błagania o jak najmniejszy wymiar kary przez co rzekomo sam Ed Woodward ze świecą szuka optymistów i zwolenników swoich działań. Trzeba jednak pamiętać o tym, że Władysławowi Jagiełło w starciu pod Grunwaldem również nie dawano wielkich szans, podobnie jak Józefowi Piłsudskiemu w 1920 roku.

Pomimo fatalnego położenia, “Czerwone Diabły” wydają się być jedynym klubem w Anglii, który jak najszybciej chciałby zmierzyć się z liderem tabeli. Paradoksalnie to właśnie zespół prowadzony przez Ole Gunnara Solskjaera jako pierwsza ekipa od marca może powstrzymać rozpędzone pendolino Jurgena Kloppa. Derbowe pojedynki rządzą się swoimi prawami i nieistotnym jest, że w podstawowej jedenastce najprawdopodobniej zabraknie najważniejszych ogniw norweskiego trenera: Davida de Gei i Paula Pogby. Nieistotnym jest, że Manchester United w ośmiu pierwszych kolejkach Premier League wygrał zaledwie dwa mecze i zgromadził tylko dziewięć punktów. W niedzielę po płomiennej przemowie Solskjaera – mam nadzieję – brzydkie kaczątko zmieni się w pięknego łabędzia, który naładowany zwycięskimi derbami zacznie piąć się ku szczytowi tabeli.

Manchester United w najbliższym starciu z Liverpoolem nie będzie grał wyłącznie o trzy punkty. Przede wszystkim zawalczy o swój własny honor i sugerując się doniesieniami mediów, być może o posadę swojego szkoleniowca. Według bukmacherów Norweg jest jednym z faworytów do kolejnego zwolnienia i choć sam stara się ignorować i wyśmiewać pogłoski o utracie pracy, to z tyłu głowy musi mieć narastającą presję narzucaną przez media i kibiców… I nieważne, że w swoich pierwszych 29 meczach w roli szkoleniowca “Czerwonych Diabłów” ma lepszy bilans niż Jurgen Klopp na początku swojej przygody z Liverpoolem. Solskjaer nigdy nie będzie faworyzowanym Niemcem w serdaczku, ponieważ pełni rolę menedżera najbardziej znienawidzonego i najbardziej utytułowanego klubu w Anglii. Norweski szkoleniowiec musi walczyć nie tylko z nieudolnym zarządem, nieustającymi kontuzjami, ale również całą piłkarską Anglią, która życzy nam najbardziej spektakularnego upadku w historii futbolu. Wierzę jednak, że lata nauki wyciągnięte od trenerskiego geniusza pozwolą Solskjaerowi na przetrwanie tej fali krytyki, a klub z Old Trafford wkrótce utrze nosa wszystkim niedowiarkom.

Biorąc pod lupę ekipę “The Reds”, można odnieść wrażenie, że ich ambicje nie sięgają jedynie zdobycia mistrzostwa Anglii, ale pobicia również wszelkich rekordów. Piłkarze Jurgena Kloppa w Premier League wygrali ostatnich 17 spotkań, nie gubiąc punktów od marca. Jeszcze jedno zwycięstwo pozwoli im wyrównać rekordowe osiągnięcie Manchesteru City sprzed dwóch lat. Triumfatorzy zeszłorocznej edycji Ligi Mistrzów mają również olbrzymią chrapkę na nawiązanie do Preston North End z lat 80. XIX wieku i przede wszystkim Arsenalu z sezonu 2003/04, zostając trzecią ekipą określaną mianem “The Invincibles”. W poprzedniej kampanii o nieprzyznaniu tego tytułu “The Reds” zadecydowało kilkadziesiąt centymetrów w starciu z “The Citizens”. Wszyscy życzylibyśmy sobie, aby teraz przesądził o tym klub z drugiej części Manchesteru. I z takim właśnie nastawieniem od początku powinni wyjść gracze desygnowani do gry w podstawowej jedenastce. Z taktycznego punktu widzenia pojedynek z Liverpoolem może być jednym z łatwiejszych dla piłkarzy klubu z Old Trafford, którzy rozstawią zasieki obronne na własnej połowie, nastawiając się na kontrataki. To właśnie wtedy swoje skrzydła rozwinąć będą mogli Marcus Rashford, Daniel James i miejmy nadzieję Anthony Martial.

Dla wielu ludzi powiązanych z Manchesterem United, wszystkich kibiców, ta konfrontacja to walka na śmierć i życie. To walka o szacunek, nadzieję i lepszą przyszłość. Wszyscy żądają występu na miarę Manchesteru United. Takiego Manchesteru United, który porwał nasze serca i jestem pełen wiary, że Ole Gunnar Solskajer jest w stanie tchnąć w tych zawodników nutkę zwycięskich ambicji swojego mentora, sir Aleksa Fergusona. W niedzielne popołudnie pozycje, gole, statystyki i problemy obu klubów odejdą w zapomnienie. “Czerwone Diabły” muszą zrobić wszystko, aby udowodnić, że zasługują na noszenie koszulki, w której klub z Old Trafford się najbardziej utytułowanym klubem w Anglii.

SYTUACJA KADROWA:

Manchester United: najbardziej bolesną informacją dla samego menedżera i kibiców była kontuzja Davida de Gei podczas meczu reprezentacyjnego oraz Paula Pogby, który nie zdąży się wykurować na starcie z Liverpoolem mimo ciepłego dubajskiego klimatu. Solskjaer na przedmeczowej konferencji prasowej zasugerował również, że 9. kolejka Premier League to wciąż zbyt wcześnie na powrót Luke’a Shawa. Pozytywną wiadomością jest fakt, że do podstawowej jedenastki najprawdopodobniej wrócą Aaron Wan-Bissaka i Anthony Martial. Pojawienie się na boisku francuskiego napastnika to nadzieja na więcej bramek.

Nie wystąpią: Eric Bailly, Phil Jones, David de Gea, Paul Pogba
Niepewny występ: Luke Shaw

Liverpool FC: zdecydowanie większe powody do optymizmu ma Jurgen Klopp. Głównym powodem poprawy nastroju u niemieckiego szkoleniowca na pewno jest powrót do zdrowia Alissona Beckera, który powinien pojawić się w podstawowej jedenastce w meczu przeciwko Manchesterowi United. Brazylijczyk leczył swój uraz od 1. kolejki Premier League, kiedy to opuścił plac gry w starciu z Norwich City.

Sporą szansę na występ na Old Trafford ma również Mohamed Salah. Egipcjanin został ostro potraktowany w konfrontacji z Leicester City, co bardzo nie spodobało się menedżerowi “The Reds”. Największa gwiazda klubu z Anfield wznowiła już jednak treningi z zespołem, ale ostateczna decyzja dotycząca wyjścia w pierwszym składzie będzie uzależniona od badań przeprowadzonych przed spotkaniem. Podobnie wygląda sytuacja z Joelem Matipem.

Nie wystąpią: Nathaniel Clyne, Xherdan Shaqiri
Niepewny występ: Mohamed Salah, Joel Matip

PRZEWIDYWANE SKŁADY:

Manchester United (4-3-3): Sergio Romero – Aaron Wan-Bissaka, Victor Lindelof, Harry Maguire, Ashley Young (c) – Nemanja Matić, Scott McTominay, Fred – Daniel James, Marcus Rashford, Anthony Martial

Liverpool FC (4-3-3): Alisson – Trent Alexander-Arnold, Joel Matip, Virgil van Dijk, Andy Robertson – Gini Wijnaldum, Fabinho, Jordan Henderson – Mohamed Salah, Sadio Mane, Roberto Firmino

FAKTY MECZOWE:

Head-to-head:

– Manchester United jest niepokonany w ostatnich sześciu meczach przeciwko Liverpoolowi na własnym stadionie (w tym pięć ligowych spotkań). Bilans to: 3 zwycięstwa, 2 remisy.

– To najdłuższa seria bez zwycięstwa na Old Trafford w najwyższej klasie rozgrywkowej od lat 1991-2000, kiedy to ekipa z Merseyside nie potrafiła wygrać przez 10 meczów.

– Manchester United w ostatnich dziesięciu potyczkach z Liverpoolem odniósł tylko jedną porażkę, która miała miejsce w poprzedniej kampanii. “Czerwone Diabły” uległy “The Reds” 1:3, a dwa dni po zakończeniu tamtej potyczki z posady menedżera zwolniony został Jose Mourinho.

– Cztery z sześciu ostatnich spotkań między tymi dwoma drużynami kończyły się remisami, trzy bezbramkowymi.

Manchester United:

– “Czerwonym Diabłom” brakuje dwóch goli, aby stać się pierwszym zespołem, który zdobędzie 2000 bramek w Premier League.

– Klub z Old Trafford nie potrafił strzelić więcej niż jednego gola w ostatnich 10 meczach we wszystkich rozgrywkach – to najgorsza taka seria od 2007 roku.

– Manchester United wygrał zaledwie dwa z ostatnich 13 ligowych meczów (5 remisów, 6 porażek).

– Dwudziestokrotni mistrzowie Anglii zdobyli tylko 17 punktów w 16 potyczkach, odkąd Ole Gunnar Solskaejer został ogłoszony menedżerem na pełen etat.

– Jeżeli “Czerwonym Diabłom” nie uda się zwyciężyć w niedzielnym pojedynku z Liverpoolem, to zaliczą oni najgorszy start sezonu od kampanii 1986/87. To właśnie w tamtym sezonie Rona Atkinsona zastąpił sir Alex Ferguson.

– Marcus Rashford strzela gola przeciwko ekipom z czołowej szóstki średnio co 208 minut. Dla porównania przeciwko reszcie drużyn zdobywa bramkę co 266 minut.

Liverpool FC:

– 18 ligowe zwycięstwo z rzędu Liverpoolu spowoduje wyrównanie rekordu ustanowionego przez Manchester City w grudniu 2017 roku.

– “The Reds” mogą być dopiero czwartą ekipą, która wygra wszystkie z pierwszych dziewięciu kolejek w najwyższej klasie rozgrywkowej w Anglii. Ów rekord ustanowiła Chelsea w 2005 roku.

– Jedynym klubem, który nie zdobył mistrzostwa Anglii, wygrywając pierwsze dziewięć spotkań, jest Manchester United. “Czerwone Diabły” po takiej serii zwycięstw skończyły sezon 1985/86 dopiero na czwartym miejscu.

– Ekipa z Anfield wygrała tylko dwa z 13 ostatnich, wyjazdowych, ligowych spotkań przeciwko ekipom z czołowej szóstki. W tej statystyce zawarto ostatnie zwycięstwo z londyńską Chelsea w bieżącym sezonie.

OGÓŁEM:

Mecz: Manchester United – Liverpool FC
Rozgrywki: 9. kolejka Premier League
Data: 19.10.2019r. (niedziela), godz. 17:30
Miejsce: Old Trafford, Manchester
Sędzia:
Martin Atkinson
Transmisja: Canal+ Sport

Dyskusja