Getty Images

Były zawodnik Manchesteru United, Darren Fletcher, okrzyknął Andreasa Perierę niedocenionym bohaterem spotkania z Liverpoolem.

Manchester United wyszedł na prowadzenie w pierwszej połowie. Daniel James posłał piłkę z prawej strony boiska, która minęła interweniujących Andy’ego Robbertsona i Adama Lallany i wpadła wprost pod nogi Marcusa Rashforda, który wbił ją do siatki.

Choć statystyki o tym nie świadczą to właśnie Andreas Pereira miał duży wpływ na grę Manchesteru w środku pola. Według Darrena Fletchera to był jeden z lepszych meczów 23-latka w barwach “Czerwonych Diabłów”.

– Gra, jako “dziesiątka” i czasami zdarza mu się nie trzymać pozycji. Czasami ciężko mu się dopasować do reszty formacji ofensywnej – mówił Fletcher w “Match of the Day 2”.

– Za sobą miał pięciu obrońców i dwóch pomocników, którzy trzymali się swoich pozycji. To pozwoliło mu grać trochę wyżej i nękać graczy Liverpoolu. Irytował ich i stanowił zagrożenie.

– Myślę, że był trochę sfrustrowany, grając szeroko. Woli schodzić do środka i to w dużej mierze dzięki niemu, Daniel James miał więcej miejsca przy bramkowej akcji.

Fletcher dodał, że zespół będzie zadowolony ze swojego występu, chociaż może im się wydawać, że zasłużyli na pełne trzy punkty.

– Kiedy stracisz bramkę w ostatnich minutach meczu, zawsze czujesz, że coś ci się wymknęło. W tym meczu to bolało szczególnie, zwłaszcza, gdy przypomnisz sobie, jak wyglądał Liverpool w pierwszej połowie.

– Liverpool będzie szczęśliwszy mając na koncie dodatkowy punkt. Większość kibiców Manchesteru United przed meczem, remis brałaby w ciemno. Jednak, kiedy prowadzisz cały mecz, a ostatecznie go remisujesz, możesz czuć lekkie rozczarowanie.

Dyskusja