Getty Images

Ed Woodward w jednym z wywiadów przyznał, że jest świadomy tego, iż niektórzy zawodnicy wykorzystują klub z Old Trafford, aby wynegocjować lepsze warunki własnych kontraktów.

Cała wypowiedz dyrektora wykonawczego Manchesteru United odnosi się głównie do sagi transferowej z udziałem Bruno Fernandesa, który w letnim okienku transferowym nieustannie był łączony z przenosinami do ekipy “Czerwonych Diabłów”. Ostatecznie bramkostrzelny pomocnik pozostał graczem Sportingu.

– Pięć sezonów temu spekulowano o 250 piłkarzach. Dwa sezony temu plotki dotyczyły 177 zawodników. Każdego roku mówimy o około 200 graczach.

– Zazwyczaj sprowadzamy po trzech piłkarzy, więc w rzeczywistości pod obserwacją znajduje się ich dziewięciu. O celach transferowych zazwyczaj rozmawiamy za zamkniętymi drzwiami. Zdarza się jednak, że piłkarze wykorzystują nasz klub i jesteśmy tego świadomi.

– Czasami, ilość czasu jaką agent oraz piłkarz poświęcają na rozmowy, spotkania i kontrakty pokazuje, że faktycznie pojawia się jakieś zainteresowanie.

– Gdyby to było lekceważące zainteresowanie, mogliby umieścić w gazecie fałszywą informację, iść do prezesa swojego klubu i powiedzieć: “spójrzcie, kto jest mną zainteresowany”. Dzieje się tak cały czas.

– Bywa tak, że dochodzimy do porozumienia z piłkarzem, ale klub odrzuci naszą ofertę. W związku z tym piłkarz stara się nas wykorzystać, aby otrzymać lepszy kontrakt.

– Z naszej perspektywy mogę powiedzieć, że staramy się to analizować i upewniać się, że nie jesteśmy wykorzystywani. Nie marnujemy czasu, działamy natychmiastowo.

Dyskusja