manutd.com

Ole Gunnar Solskjaer tradycyjnie pojawił się na konferencji prasowej poprzedzającej kolejny mecz Manchesteru United, tym razem potyczkę ligową z Bournemouth.

Przy tej okazji Norweg m.in. przekazał nowe informacje na temat kontuzjowanych zawodników, a także chwalił Marcusa Rashforda i przede wszystkim Scotta McTominaya, którego określił liderem swojej drużyny.

KONFERENCJA PRASOWA OLE GUNNARA SOLSKJAERA PRZED MECZEM Z BOURNEMOUTH – CZĘŚĆ I

Harry Maguire, Victor Lindelof i Marcus Rashford doznali w ostatnim czasie urazów, czy masz jakieś nowe wieści na temat ich zdrowia?

– Wciąż jeszcze jest za wcześnie, aby powiedzieć coś więcej. Mamy nadzieję, że będziemy mieli ich do dyspozycji na jutrzejszy mecz. Wczoraj poddawani byli różnym zabiegom. Dziś przejdą przez lżejszą sesję treningową i miejmy nadzieję, że będą gotowi na nadchodzące spotkanie. Jednak na tę chwilę nie mogę wam tego powiedzieć z całą pewnością.

A czy masz jakieś nowe wieści w sprawie zdrowia Axela Tuanzebe, Nemanji Maticia i Luke’a Shawa?

– Tak. Nie są gotowi na jutrzejszy mecz. To jedyne nowe informacje, jakie mogę przekazać na ich temat.

Oczekujesz, że niebawem wrócą do gry?

– Tak, ale prawdopodobnie dopiero po listopadowej przerwie na mecze reprezentacyjne. Naciskanie na zbyt wczesny powrót zawodników do gry zawsze wiąże się z pewnym ryzykiem. Jednak dzięki przerwie na mecze reprezentacyjne będziemy mieli dwa dodatkowe tygodnie na pracę nad ich powrotem do zdrowia, więc myślę, że wtedy będą już gotowi do gry.

Ole, za wami trzy wyjazdowe zwycięstwa z rzędu. Co takiego zaskoczyło w drużynie, co się zmieniło?

– Taka jest piłka nożna. Czasami sprzyja ci szczęście, innym razem nie. Dla przykładu o naszym zwycięstwie w minioną środę zadecydował niewiarygodny strzał Marcusa Rashforda z rzutu wolnego. Przeciwko Partizanowi w Belgradzie broniliśmy się bardzo dobrze, wykonywaliśmy świetną pracę w obronie. Z kolei mecz z Norwich był po prostu dobry w naszym wykonaniu. Nasza pewność siebie się poprawia. Pomaga też powrót do gry kontuzjowanych zawodników, więc gdy złoży się to wszystko w całość, to mamy odpowiedź. To jest jednak piłka nożna, gdzie między sukcesem a porażką jest mały dystans. Wszystko zawsze może pójść w drugą stronę.

Czy ta pewność siebie nie wzrosła u was czasem dzięki pracy, którą wykonaliście podczas ostatniej przerwy na mecze reprezentacji. Zaraz po niej graliście z Liverpoolem i widać było, że coś zmieniło się w waszej grze. Twoi piłkarze zaczęli grać z większą wiarą w siebie i energią.

– Przerwa na mecze reprezentacji przyszła dla nas w świetnym momencie. Wykonaliśmy swoją pracę i dobrze przygotowaliśmy się na mecz z Liverpoolem. Gdy zalicza się dobry występ i rezultat w spotkaniu przeciwko ligowemu liderowi, to dodaje nieco więcej energii. Myślę, że od tamtego momentu chłopcy cieszą się z pracy, którą wykonujemy. Oczywiście być może pomogła nam też zmiana systemu gry. Trenerzy wykonują świetną pracę.

Niektórzy wykorzystali swoje szanse podczas nieobecności innych.

– Każdy mecz jest okazją na to, aby pokazać, na co cię stać. To jest część historii bycia tutaj. Sam nie grałem tu w każdym spotkaniu. Każde spotkanie, w którym wystąpiłem, było dla mnie szansą, aby pokazać menedżerowi, że powinien wystawić mnie do gry w kolejnym. Mam nadzieję, że to właśnie czują teraz ci chłopcy. Teraz, gdy do gry wracają kontuzjowani zawodnicy, nie mamy sytuacji, w której do dyspozycji mamy jedenastu, dwunastu czy trzynastu zdrowych piłkarzy.

Ole, przegraliście tylko raz w ostatnich ośmiu meczach. Czy nie uważasz, że właśnie równa forma jest tym, czego brakuje wam w tym sezonie? Czasami niewiele wam brakowało do osiągnięcia innych rezultatów, zgadzasz się?

– Na tym poziomie niewielki margines błędu decyduje o wynikach w piłce nożnej. To może być kwestia decyzji sędziego czy poszczególnego wyboru na boisku podejmowanego przez danego piłkarza – czy zagra piłkę w danym momencie, czy też może zdecyduje się oddać strzał. Jest znacznie łatwiej przeciągać ten margines błędu na swoją korzyść, gdy jest się w dobrej formie i osiąga się dobre wyniki. W tej chwili wygląda na to, że chłopcy bardziej instynktownie reagują na boisku niż zbyt długo zastanawiają się nad podjęciem danej decyzji, o czym mówiłem w ostatnich tygodniach, jeżeli mnie pamięć nie myli.

Bournemouth nie strzeliło w październiku ani jednej bramki w lidze. Czego spodziewasz się po tej drużynie?

– Wiem, że to będzie trudny mecz. Mają w składzie napastników, którzy są szybcy, wybiegają za plecy obrońców i grają prostą, bezpośrednią piłkę. Joshua King, Callum Wilson, Dominic Solanke, Ryan Fraser. Szczerze mówiąc to dość zaskakujące, że nie strzelili gola w lidze w minionym miesiącu. To zapewne też kwestia tego marginesu błędu, o którym mówiliśmy. Przy tym nie tracą też zbyt wielu bramek. Miejmy nadzieję, że coś strzelimy i że zdobędziemy gola jako pierwsi, ponieważ nasi rywale potrafią być też groźni przy stałych fragmentach gry.

Marcus Rashford strzelił ostatnio fantastycznego gola. Oczywiście wspominałeś już wcześniej, że chciałbyś, aby zdobywał nieco prostsze bramki, ale wciąż strzela takie gole. Czy coś się zmieniło w twoim postrzeganiu go jako jednak szerzej ustawionego zawodnika w formacji ofensywnej czy też wciąż postrzegasz go jako typową dziewiątkę?

– Cóż, myślę że odkąd do gry wrócił Anthony Martial, forma Marcusa Rashforda rozkwitała i wystrzeliła. Prawdopodobnie jest teraz szczęśliwszy, gdy rusza z piłką na bramkę i może próbować mijać rywali, zamiast stać tyłem do bramki i wyczekiwać na piłki. Marcus jest jednak takim zawodnikiem, który chce być mistrzem we wszystkim, co potrafi. Dopiero skończył 22 lata i jestem przekonany, że będziemy oglądać go jako “dziewiątkę”, może także jako jednego z dwóch napastników w ustawieniu z Anthony’m bądź nawet jednego z trzech, jak zagraliśmy z Norwich bądź jako szerzej ustawiony jak to zrobiliśmy w spotkaniu z Chelsea. Marcusa można ustawić na różnych pozycjach. Ważnym dla mnie i dla niego jest również to, że zdecydował się podejść do rzutu karnego w meczu z Chelsea.

Zamieńmy kilka słów na temat Scotta McTominaya, ponieważ wielu fanów bardzo mocno chwali go za jego ostatnie występy. Stał się dla was kluczowym piłkarzem w tym sezonie. Wygląda teraz jak lider tej drużyny, pokazuje to na boisku. Ostatnio co prawda Harry Maguire miał opaskę kapitańską, ale czy uważasz, że McTominay może być w przyszłości kapitanem tej drużyny?

– Zgadza się, Scott [McTominay] spisuje się doskonale. Razem z Fredem ćwiczą nad wypracowaniem między sobą dobrych relacji na boisku. Trzeba przyznać, że dobrze się prezentują, gdy grają razem ze sobą, ale pokazywali to już także w ubiegłym sezonie w takich spotkaniach jak przeciwko PSG czy Arsenalowi. Było kilka meczów, gdy zmagaliśmy się z kontuzjami, więc występowali razem na boisku. Teraz również dobrze ze sobą współpracują. Należy jednak przyznać, że Scotty spisuje się wyśmienicie. Jak wspomniałeś, jest liderem, jest chłopakiem z Manchesteru United, który przebił się przez szczeble młodzieżowe. Widać też było, że wcześniej był napastnikiem, gdy zdobywał tę bramkę w meczu z Norwich. Rozwija się na bardzo dobrego pomocnika.

Ole, na podstawie tego, co do tej pory wydarzyło się w tym sezonie, jak byś to podsumował? Czy potoczyło się to tak, jak się spodziewałeś?

– Trudno jest poddać to ocenie po zaledwie dziesięciu meczach ligowych i kilku spotkaniach pucharowych. Jak już wspominałem, wiele opiera się na małym marginesie błędu. Uważam, że czasami graliśmy naprawdę bardzo dobrze. Rozwinęliśmy w drużynie takiego ducha zespołu, pewną tożsamość, więcej intensywności i agresji w grze, mimo wielu kontuzji, które nas dotknęły.

Druga część konferencji prasowej z udziałem norweskiego menedżera ujrzy światło dzienne o godz. 23:30 czasu polskiego.

Dyskusja