Getty Images

Manchester United po krótkiej serii zwycięstw musiał uznać wyższość Bournemouth w meczu 11. kolejki Premier League. Gola na wagę trzech punktów dla “Wisienek” zdobył Joshua King.

W trudnych warunkach na Vitality Stadium zdecydowanie lepiej odnaleźli się piłkarze gości, którzy głównie za sprawą Daniela Jamesa kilkukrotnie zagrozili bramce Ramsdale’a. Dośrodkowań Walijczyka nie zdołali jednak wykorzystać Pereira, a potem Fred, zaś sam skrzydłowy strzelał minimalnie obok słupka po rzucie rożnym.

Mimo obfitych opadów deszczu, w 33. minucie zrobiło się gorąco po tym, jak w polu karnym upadł Anthony Martial, a Jefferson Lerma miał do niego pretensje o nurkowanie i oba zespoły wdały się w przepychanki.

Pomimo kilku obiecujących sytuacji, “Czerwone Diabły” nie zrobiły wystarczająco wiele, by wyjść na prowadzenie i zemściło się to jeszcze przed przerwą. Dośrodkowanie tyłem do bramki zdołał przyjąć Joshua King, który wykorzystując bierność obrońców obrócił się z Aaronem Wan-Bissaką na plecach i z kilku metrów pokonał Davida de Geę.

Na drugą połowę piłkarze Bournemouth wyszli lepiej zorganizowani i koncentrując się na kontratakach ograniczyli możliwości Manchesteru United do strzałów z dystansu. Kilkukrotnie podopiecznym Solskjaera udało się też wrzucić z bocznych sektorów i po dośrodkowaniu Freda w 83. minucie, strzałem w słupek akcję zamknął rezerwowy Mason Greenwood. To było jednak wszystko, na co stać było goniący wynik zespół, który po raz czwarty w tym sezonie schodził z boiska pokonany, co na tym etapie jest najgorszym wynikiem od 1990 roku.

Bournemouth – Manchester United 1:0 (1:0) (King 45′)
Bournemouth: Ramsdale – Smith, S. Cooke, Ake, Rico – H. Wilson (Cook 86′), Lerma, Billing, Fraser – C. Wilson, King

Manchester United: De Gea – Wan-Bissaka (Williams 81′), Lindelof, Maguire, Young – McTominay, Fred, Pereira (Lingard 68′) – James (Greenwood 81′), Martial, Rashford

Dyskusja