Getty Images

Steve Bates, felietonista “The Mirror” uważa, że wczorajsza porażka z Bournemouth, jak i ogólnie cała sytuacja Manchesteru United, spowodowana jest kontuzją Paula Pogby. 

Tekst Steve’a Batesa z “The Mirror” – pisownia oryginalna

Przy całym zamieszaniu wokół Paula Pogby i jego przyszłości w Manchesterze United, nie można kwestionować faktu, że koledzy z drużyny za nim tęsknią.

Bez względu na to, jak postrzegasz kontuzjowanego mistrza świata, jego zdolności w kreowaniu akcji są kluczowym elementem w układance Ole Gunnara Solskjaera – przynajmniej w tym sezonie.

Francuz jest człowiekiem, którego albo się kocha albo nienawidzi. Z powodu kontuzji stopy zabrakło go w siódmym kolejnym meczu i jest to odczuwalne. Pogba jest klasą samą w sobie, kiedy jego myśli i umysł są w tym samym miejscu co on.

Wczoraj w wietrznym i położonym na południowym wybrzeżu Anglii Bournemouth, Manchester United płakał i desperacko wołał o niewątpliwą jakość swojego pomocnika.

To był dokładnie taki rodzaj meczu, w którym obecność Paula Pogby mogłaby zrobić różnicę. Man Utd całą drugą połowę starał się przełamać linię obrony Bournemouth poprzez zagrywanie długich piłek, jednak nie przyniosło to pożądanego efektu.

Czasami tylko zdarza się, że znajdzie się ktoś, kto wydobędzie Manchester United z opresji, tak jak Marcus Rashford w spotkaniu Pucharu Ligi z Chelsea.

Po powrocie po kontuzji Anthony’ego Martiala widzimy, że być może nie jest on stworzony tylko do roli snajpera i gry przed bramką.

Brazylijczyk Andreas Pereira nie zastąpi dobrze Paula Pogby i nie wejdzie w jego buty. Solskjaer nie może też w całości polegać na młodym Danie Jamesie i oczekiwać, że da on impuls w sytuacji, kiedy drużynie nie idzie.

Przyjście Jamesa na Old Trafford było absolutnym majstersztykiem. Przyszedł on ze Swansea tylko za 15 milionów funtów.

Po raz kolejny był dla Manchesteru United nadzieją na korzystny wynik i uratowanie serii czterech kolejnych meczów bez porażki po tym, jak Joshua King zdobył jedyną bramkę w pierwszej połowie.

James pożegnał się z Vitality Stadium po 80 minutach dobrego, uczciwego meczu i chociaż gwiazdy Solskjaera rzuciły się do odrobienia straty w końcówce, wojownicy Eddiego Howe’a wytrzymali ten opór i zepchnęli “Czerwonych Diabłów” do środka tabeli.

Znalezione obrazy dla zapytania bournemouth 1-0 man utd

To jest właśnie Manchester United – jeden krok do przodu i dwa do tyłu. Starają się znów odnaleźć to DNA, które zostało stracone sześć lat temu po odejściu sir Alexa Fergusona.

W dawnych czasach podróż Man Utd na Vitality Stadium w Bournemouth zakończyłoby się co najmniej tak przyjemnym zwycięstwem, jak to odniesione w sierpniu przez Manchester City (3:1).

Dzisiaj takie kolejki to są mecze – pułapki dla Manchesteru United, który wciąż jest pieczołowicie układany przez Ole Gunnara Solskjaera.

Powodują frustrację i irytację u kibiców, którzy wychowali się w lepszych dla klubu czasach. Ale to właśnie jest Manchester United 2019 – drużyna wrażliwa, której słabym punktem są mecze z dobrze wyszkolonymi i grającymi z pasją drużynami. Takimi jak Bournemouth.

Eddie Howe po meczu wyróżnił bardzo dobre występy obrońców – Nathana Ake oraz Steve’a Cooka. Być może też wypije piwo z sędzią VAR – Mikiem Deanem, który mecz obserwował ze Stockley Park.

Sporo osób z obozu Manchesteru United wierzy, że zespół został pozbawiony oczywistego rzutu karnego po tym, jak Jefferson Lerma spowodował upadek w polu karnym Anthony’ego Martiala.

Pewność siebie Manchesteru United była na wysokim poziomie po tym, jak odniósł trzy zwycięstwa z rzędu poza Old Trafford. Nie udało im się jednak utrzymać koncentracji do końca pierwszej połowy i zapłacili za to cenę.

Joshua King, norweski strzelec jedynej bramki w tym meczu, jako młody zawodnik spędził w Man Utd cztery lata. Jest jednym z najbardziej niedocenianych napastników Premier League, który stale stwarza zagrożenie pod bramką przeciwnika.

Udowodnił to po raz kolejny. 27-latek strzelił swoją 45. bramkę w 146. ligowym meczu dla “Wisienek”.

W ten sposób napastnik Bournemouth dał prawdziwie królewską lekcję kupionemu przed sezonem za 45 milionów funtów Aaronowi Wan-Bissace. Adam Smith dośrodkował piłkę w pole karne, King plecami do bramki przyjął ją na klatkę piersiową, przerzucił nad obrońcą i pewnym strzałem pokonał Davida de Geę.

Manchester United w drugiej połowie posiadał piłkę wystarczająco długo, by odwrócić losy meczu, ale drużynie brakowało tej unikalnej wizji Paula Pogby.

Często mówi się, że reputacja zawodnika jest zdecydowanie lepsza, gdy nie grają.

W przypadku Pogby taki stan rzeczy jeszcze trochę potrwa, bo minie sporo czasu, zanim Ole Gunnar Solskjaer go odzyska.

Dyskusja