Getty Images

Ole Gunnar Solskjaer i zarząd Manchesteru United są zgodni – aktualna polityka transferowa jest właściwa i należy ją kontynuować. W zimę “Czerwone Diabły” staną przed ciężkim zadaniem wzmocnienia składu. Kto znajduje się na liście życzeń Man Utd?

Kibice Manchesteru United najpewniej będą musieli przyzwyczaić się do hasła “poszukiwania czynnika X” podczas kolejnych okienek transferowych. Taki właśnie pomysł towarzyszy aktualnej strategii transferowej “Czerwonych Diabłów”.

Ed Woodward ten pomysł ma. Klub prywatnie zaakceptował aktualną strategię wobec wskaźnika sukcesu działalności na rynku, który w ciągu sześciu lat od odejścia sir Aleksa Fergusona spadł poniżej 50%. Manchester United ma na celowniku wielkie cele.

Jednym z nich jest Jadon Sancho, którego rozpaczliwie pożąda Ole Gunnar Solskjaer. Sprowadzenie skrzydłowego Borussii Dortmund pozwoliłoby nadać atakowi nowego wymiaru. Trudno jednak podejrzewać i spodziewać się, by Anglik w świetle zainteresowań największych klubów Starego Kontynentu wybrał akurat Manchester United.

Sancho reprezentuje rodzaj polityki transferowej, jaką przyjął Ed Woodward od momentu przejęcia kontroli nad działaniami na rynku w 2013 roku. Dołączyłby do wciąż tworzonej listy, na której znajdują się między innymi Gareth Bale, Cristiano Ronaldo, Thomas Muller i Angel di Maria.

W klubie rośnie jednak świadomość, że na słynny “czynnik X” składają się nie tylko wielkie nazwisko, aktywność w mediach społecznościowych i niebiańska cena, jaką trzeba za piłkarza zapłacić. Skupienie ma nastąpić na zawodnikach, którzy mogliby odtworzyć zwycięską mentalność i odporność szatni z czasów sir Alexa Fergusona. Jako przykład podawany jest Darren Fletcher.

“Czynnik X” oznaczać ma spójność w wielu elementach życia. W tym sensie łatwo zrozumieć, dlaczego Scott McTominay wywarł takie wrażenie na Ole Gunnarze Solskjaerze. Szkot prezentuje się bardzo odważnie w tak niespokojnym przecież sezonie dla Man Utd. W wieku 22 lat już ugruntował swoją pozycję w drużynie, której tak bardzo brakuje lidera.

Jego występy są jednym z niewielu pozytywów w pierwszym pełnym sezonie pod wodzą Solskjaera. Koszulka Manchesteru United nigdy nie była zbyt dużym ciężarem dla Szkota, w przeciwieństwie do Alexisa Sancheza, który z pewnością do dziś zastanawia się czy przenosiny na Old Trafford nie były zbyt ryzykownym ruchem, pomimo że grał już dla Barcelony i Arsenalu.

scott-mctominay-011119.jpg

Jest to idealny przykład na to, że ugruntowane imię oraz wysoka jakość niekoniecznie będą równoznaczne z byciem zawodnikiem dla Manchesteru United.

Biorąc pod uwagę obecną sytuację Man Utd, który jest bliżej strefy spadkowej niż czołowej czwórki, wiele osób zadaje pytanie ile w klubie jest zawodników, którzy mogą być uważani za piłkarzy na miarę Manchesteru United.

Ole Gunnar Solskjaer wraz z zarządem są jednak przekonani, że nastawienie na odpowiednią politykę transferową zakończy wreszcie pasmo niepowodzeń Man Utd na rynku. Nie ma chyba klubu, który na styczniowe okienko transferowe patrzyłaby z taką nadzieją, jak właśnie “Czerwone Diabły”. Brak sprowadzenia następców Romelu Lukaku i Alexisa Sancheza spowodował, że nawet szesnasta Aston Villa zdobyła więcej bramek niż Manchester United.

Źródła wewnątrz klubu utrzymują, że Man Utd nie będzie desperacko kupować nowych piłkarzy – Ole Gunnar Solskjaer ma być zdeterminowany, aby zakontraktować właściwych zawodników, co do których miałby absolutną pewność. W teorii wygląda to fantastycznie, jednak w obliczu coraz bardziej zbliżającej się strefy spadkowej konieczny może być jakikolwiek napastnik, który zagwarantowałby bramki. Nawet taki, którego przyszłość na Old Trafford mierzyłoby się bardziej w miesiącach niż w latach.

Mario Mandżukić jest wciąż brany pod uwagę po tym, jak nie udało się przeprowadzić do końca jego przenosin w letnim okienku. To jednak rozwiązanie krótkoterminowe. 33-latek nie pasuje również do profilu zawodnika, który nakreślił Ole Gunnar Solskjaer. Dla norweskiego menedżera idealny byłby piłkarz maksymalnie 23-letni.

Nieco bliżej idei Solskjaera w kontekście budowania składu jest Richarlison. Wokół niego mógłby być zbudowany nowy atak na Old Trafford, a napastnik Evertonu jest kimś, co do którego klubowi skauci mają pewność, że na poziomie Premier League jest sprawdzony. 22-letni Brazylijczyk prezentuje uniwersalne wartości, których oczekuje Solskjaer, a zdobycie przez niego 14 goli dla Evertonu w poprzednim sezonie zostało w Manchesterze United bardzo dobrze odebrane.

W nieco innych aspektach Man Utd rozważa sprowadzenie Emrego Cana z Juventusu. Celem oczywiście ma być wzmocnienie linii pomocy kolejnym piłkarzem, który jest obyty w Premier League. Niemiec wcześniej spędził przecież cztery lata w Liverpoolu. Właśnie wcześniejszy związek z największym rywalem Manchesteru United czyni ten wybór ryzykownym, jednak wciąż nieco różniący się od czasów, gdy Ed Woodward chciał budować na Old Trafford zespół na miarę Galacticos Florentino Pereza.

Ole Gunnar Solskjaer co miesiąc spotyka się z szefami pionu transferowego, aby zawęzić swoje cele na letnie okienko transferowe. Najpóźniej ma to zostać uczynione w styczniu, by następne półrocze spędzić na przygotowywaniu się do właściwych negocjacji. Jest to najspójniejsza i najbardziej usprawniona polityka transferowa Manchesteru United od czasu odejścia sir Alexa Fergusona.

Piłkarzem, który znajduje się w kręgu zainteresowań Man Utd jest James Maddison. Forma Leicester City w tym sezonie i fakt, że “Lisy” najprawdopodobniej będą walczyć o miejsce w przyszłej edycji Ligi Mistrzów powoduje jednak, że styczniowe przenosiny pomocnika będą najprawdopodobniej niemożliwe.

W międzyczasie Solskjaer zaproponował, aby skauci obserwowali Erlinga Brauta Haalanda, który zaimponował wybitną formą w meczach Ligi Mistrzów oraz austriackiej Bundesligi. Długoterminowym celem został także określony Moussa Dembele.

Formacje pomocy oraz ataku pozostają priorytetowymi obszarami, które trzeba wzmocnić. Choć istnieje akceptacja dla przyjętej strategii, bardzo ciężko będzie załatwić tę sprawę w połowie sezonu. Wynik tego sezonu Manchesteru United w dużej mierze będzie zależeć od tego, jakie działania zostaną podjęte w styczniu.

Dyskusja