Getty Images

Gary Neville uważa, że forma Manchesteru United stopniowo idzie w górę i ostatni miesiąc dla podopiecznych Ole Gunnara Solskjaera był o wiele lepszy niż ten poprzedni. Ponadto legendarny obrońca Man Utd przeanalizował wczorajszy szlagier Premier League – starcie Liverpoolu z Manchesterem City.

Manchester United zakończył zmagania przed listopadową przerwą zwycięstwem 3:1 nad Brighton i w efekcie awansem na 7. miejsce w ligowej tabeli. Zdaniem Gary’ego Neville’a stanowi to powód do optymizmu.

– Pomijając te porażkę z Bournemouth, to był naprawdę dobry miesiąc dla Manchesteru United. Porażka z “Wisienkami” była frustrująca i cofnęła ich o kilka kroków, ale generalnie był to lepszy miesiąc niż ten poprzedni.

– Można dostrzec podekscytowanie Masonem Greenwoodem, Anthonym Martialem, Marcusem Rashfordem czy Danielem Jamesem. Jest tutaj trochę pracy do wykonania. Jeśli chodzi o defensywę można coś poprawić z Harrym Maguirem i Aaronem Wan-Bissaką. Wiele nadziei dostarcza też młody Brandon Williams.

– Manchester United potrzebuje czterech czy pięciu piłkarzy z prawdziwą jakością i doświadczeniem. Prawdopodobnie jednak to się nie zmieni w styczniu, pomimo tego że kibice tak bardzo tego pragną. Coś w tym zespole jednak jest. Cierpliwość jest potrzebna, bo cały proces zajmie trochę czasu, ale w końcu ta drużyna wróci, bo pewien cykl zatoczy koło.

Znalezione obrazy dla zapytania man utd brighton

Znacznie obszerniejszą część swojej wypowiedzi Gary Neville poświęcił szlagierowi 12. kolejki Premier League. Liverpool pokonał wczoraj na Anfield Manchester City 3:1 i zrobił milowy krok w stronę odzyskania tytułu mistrzowskiego. Na ten moment przewaga “The Reds” nad aktualnymi mistrzami wynosi 9 punktów, a od drugiego Leicester i trzeciej Chelsea ekipa Kloppa ma osiem oczek więcej.

– Musisz mieć zespół, jeśli wygrywasz Ligę Mistrzów, dostajesz się do dwóch finałów Ligi Mistrzów z rzędu i do samego końca sezonu gonisz Manchester City. Liverpool gra mistrzowski futbol od co najmniej półtora roku. Oczywiście – mogą stracić tę przewagę, Manchester City może ich dogonić, zszokować mogą także Chelsea czy Leicester, jednak z każdą kolejką staje się to coraz mniej prawdopodobne.

– Największym ryzykiem dla Liverpoolu jest zostać dogonionym w Lidze Mistrzów luz złapanie kontuzji przez takich zawodników jak Sadio Mane, Mohamed Salah czy Virgil van Dijk. Mieliby ogromne problemy, gdyby dwóch z tych piłkarzy stracili na kilka miesięcy, tak jak Manchester City stracił Aymerica Laporte. Wszystko wskazuje jednak na to, że Liverpool będzie wielkim, ogromnym faworytem do zdobycia mistrzostwa Anglii, ale nie dlatego, że mają dziewięć punktów przewagi nad City. Tu chodzi o kroki jakie robili od kilku lat, a które miały na celu dogonienie “Obywateli”. Są coraz bliżej i bliżej. W końcu tam dotrą i dopiero będą mogli na chwilę się zatrzymać.

Gary Neville, który podczas swojego pobytu na Old Trafford zdobył aż osiem mistrzowskich tytułów, dostrzega, że podstawy pod sukcesy które odnosił w Manchesterze United są teraz dość mocno ulokowane w Liverpoolu.

– Manchester United przez 20 lat walczył o mistrzostwo i o utrzymanie go z dala od Liverpoolu. To jedyny klub, który może się porównywać z Man Utd pod względem kibiców na całym świecie, skali popularności, tradycji, historii, sukcesów… Jeśli odzyskają mistrzowski tytuł staną się prawdziwą potęgą.

– Jeśli w piłce nożnej widać, że kibice uwielbiają menedżera oraz piłkarzy, tworzy się trójkąt złożony właśnie z kibiców, zawodników i trenera. Jeśli te trzy podmioty się ze sobą spotkają, daje to wielką siłę i takiego ducha zespołu bardzo trudno jest przełamać.

– To boli, dlatego że Liverpool ma dzisiaj wiele zalet z tych drużyn Manchesteru United, których byłem częścią. Chodzi o wygrywanie meczów w ostatnich minutach, niepoddawanie się w żadnym momencie, desperackie poszukiwanie szans na odzyskanie piłki. Każdą bramkę świętują jakby była ostatnią, którą uda im się zdobyć.

– Dla kibica Manchesteru United to okropne uczucie – być na Anfield i widzieć coś takiego, ale trzeba to szanować. Oglądam piłkę nożną już bardzo długo i widać drużyny, które bardzo walczą z prawdziwą dobrą komunikacją z kibicami lub menedżerem. Musimy obiektywnie rozpoznać kiedy drużyna, którą oglądamy, jest bardzo dobra, a ta Liverpoolu taka jest.

Gary Neville przybył na Anfield wczorajszego popołudnia z nadzieją, że Pep Guardiola zaproponuje coś ekstra i stworzy zwycięską formułę, która pozwoli zatrzymać Liverpool na jego terenie. Po zakończeniu meczu legenda Manchesteru United była jednak zawiedziona bardzo przewidywalnym występem aktualnego mistrza Anglii.

– Manchester City został sprowadzony do narożnika, byli tłamszeni, wszyscy myśleli, że to Liverpool wygra. Ten przekaz wzmocniła tylko osoba Claudio Bravo w bramce. I wtedy właśnie wielkie zespoły powinny zrobić wszystko, by cała otoczka obróciła się o 180 stopni – pokazać fantastyczną piłkę i wygrać.

– Miałem przeczucie, że Pep Guardiola myślał o tym meczu przez ostatnie dwa tygodnie. Pamiętam, że z sir Alexem od razu mogłeś poznać kiedy nadchodziło wielkie spotkanie, już kilka tygodni przed. Poszczególne mecze były przygotowywane właśnie pod kątem tego wielkiego meczu, który miał niedługo nadejść.

– Po prostu myślałem, że Guardiola będzie miał do zaproponowania coś innego, że przygotuje coś specjalnego, czego nie widzieliśmy. Zobaczyliśmy jednak “normalny” Manchester City, dostałem dokładnie to, czego się spodziewałem. Mamy zespół, który był przewidywany przed meczem przez wszystkich łącznie z Fernandinho i Johnem Stonesem na środku obrony.

Znalezione obrazy dla zapytania liverpool man city

– Spodziewaliśmy się szoku ze strony Guardioli, gdzie nawet po fiasku i niepowodzeniu można by było powiedzieć, że się starał i próbował. Na Anfield tego jednak nie było. Miał problemy na Anfield jako menedżer, Manchester City także, Guardiola ogólnie miał kłopoty z zespołami Kloppa. Niemniej jednak spodziewałem się, że coś wymyśli.

– Nie twierdzę, że przyniosłoby to ostatecznie inny wynik, ale przez 90 minut oglądałem dokładnie to, czego się spodziewałem po obu zespołach. Wiedziałem, że Manchester City zagra dobry mecz, że będą mieli dobre momenty, że strzelą na Anfield bramkę, ale także po Liverpoolu spodziewałem się, że trójka z przodu będzie kreować szansę za szansą.

Po meczu znacznie częściej niż o samym wyniku mówiło się jednak o kontrowersjach, jakich w tym meczu było wiele. Pierwszy gol dla Liverpoolu padł po kontrataku, który rozpoczął się od zagrania piłki ręką w polu karnym przez Trenta Alexandra-Arnolda. W tej samej akcji ręką pomagał sobie Bernardo Silva, jednak arbiter powinien albo odgwizdać rzut wolny dla Liverpoolu albo rzut karny dla “Obywateli”. Nie zrobił ani tego ani tego, wskutek czego “The Reds” mogli cieszyć się z wyjścia na prowadzenie.

– Szczerze – myślałem, że to jest rzut karny. Alexander-Arnold miał dużo czasu do namysłu, a nawet wykonał lekki ruch ręką. Czasami o drużynach mówi się, że potrzebują przerwy na reprezentację, żeby poukładać pewne rzeczy. Cóż, sędziowie też potrzebują. Potrzebują dwóch tygodni na wyłączenie się, na reset. Nawet jednak biorąc to pod uwagę, VAR nie powinien w takich meczach znikać.

– Sędziowie muszą podjąć poważną decyzję: albo wrócić do tego, co było na początku sezonu, gdzie VAR interweniował bardzo często i mieliśmy do czynienia z analizami i ocenami przez arbitrów ze Stockley Park bardzo wielu sytuacji, albo faktycznie pozwolić na mniejszą ingerencję VAR-u, gdzie to arbitrzy muszą sobie radzić ze spalonymi i innymi spornymi sytuacjami.

– Nie zapominajmy jednak, że podejmowane są decyzje, które wcześniej nie zostałyby podjęte, bo pewnych sytuacji by nie zauważono. Nie rezygnujmy z systemu, postawmy na usprawnienie. Cierpliwość musi płynąć od wszystkich – od kibiców, mediów, piłkarzy i menedżerów. Powinniśmy jednak podnosić problem i szukać rozwiązania.

Dyskusja