YouTube.com

Ole Gunnar Solskjaer odbył wymaganą konferencję prasową zorganizowaną po meczu z Brighton (3:1). “Czerwone Diabły” zanotowały spory awans w tabeli i znalazły się na 7. pozycji.

KONFERENCJA PRASOWA OLE GUNNARA SOLSKJAERA PO MECZU Z BRIGHTON

Czy był to wasz najlepszy występ w tym sezonie?

– Tak, myślę, że to nasz najlepszy występ w obecnym sezonie. Oczywiście, możemy wrócić do meczu z Chelsea, ale w spotkaniu z Brighton mieliśmy do czynienia z fantastyczną reakcją po tym, jak zdobyli bramkę kontaktową. Czasami musieliśmy namawiać piłkarzy, aby po zdobyciu pierwszego gola, szli po następne. Nie rozumiem, jakim cudem nie skończyliśmy tej rywalizacji z sześcioma lub siedmioma golami na koncie. Piłkarze również nie mają pojęcia. Przyśpieszenie i rozrywka, jaką nam zaprezentowali, były wspaniałe do oglądania. Jestem zadowolony, że moi gracze cieszyli się grą.

Co się zmieniło w waszych poczynaniach?

– Od ostatniej przerwy reprezentacyjnej minęło sześć tygodni. Od spotkania z Liverpoolem zanotowaliśmy pięć zwycięstw i jedną porażkę. Oczywiście, spotkanie z Bournemouth było rozczarowujące, ale otrzymaliśmy wiele odpowiedzi na to, co staramy się robić. Jeżeli taki mecz nie zagwarantuje im wzrostu pewności siebie, to nie wiem, co mam im powiedzieć.

Co myślisz o występie Brandona Williamsa?

Brandon [Williams] był doskonały. Dobrze radził sobie już wcześniej, ale pierwszy występ od pierwszej minuty na Old Trafford w meczu Premier League to wielka niewiadoma. Wygląda jednak na to, że nie mógł się doczekać tego momentu. W czwartek powiedziałem mu tylko tyle, aby wypatrywał tego spotkania. Myślę, że było to najbardziej sprawiedliwe podejście do niego. Doskonały występ.

Uczyniłeś Harry’ego Maguire’a kapitanem. Wcześniej miano zastępcy Ashleya Younga pełnił David de Gea. Czy postrzegasz to jako kontynuację swoich wyborów na kapitana? 

Harry [Maguire] to materiał na kapitana. Tak samo David de Gea. David spędził tu wiele lat. Harry dopiero wchodzi do szatni, ale wydaje mi się, że sprawuje się w niej doskonale, podobnie na boisku. Tak zadecydowałem i owszem – Maguire może stać się długoterminowym kapitanem.

Kariera Freda w Manchesterze United nie była jak dotąd łatwa. Wygląda jednak na to, że rośnie on z każdym spotkaniem. W spotkaniu z Brighton zaprezentował się naprawdę dobrze.

– To normalne, że poprzez rozgrywanie meczów twoja pewność siebie rośnie. Jak dotąd nie grał regularnie, nie zaliczył serii kilku spotkań z rzędu. Myślę, że w starciu z Brighton bardzo nam pomógł. Odzyskiwał piłki, które musieliśmy odebrać, ponieważ nie mogliśmy pozwolić Propperowi oraz Stephensowi poczuć się komfortowo. Fred pełnił rolę katalizatora. Był doskonały. Jedynym mankamentem być może były faule, których nie powinien popełnić w pierwszej połowie. To była ich jedyna szansa na zagrożenie naszej bramce.

Zaliczyłeś dwa ważne zwycięstwa ze sporą liczbą bramek. Myślisz, że może to być wasz punkt zwrotny w bieżącej kampanii?

– Tak, oczywiście. To wspaniałe, że mogliśmy zaprezentować nasze ofensywne możliwości w obu tych spotkaniach. Powinniśmy jednak zdobyć więcej goli. Ważne były natomiast chęci, chęć atakowania, cieszenie się grą. Myślę, że po ostatnich meczach kilku młodych chłopaków wychodzących ze stadionu, pomyślało, że chciałoby być kolejnym Brandonem Williamsem, Anthonym Martialem, Marcusem Rashfordem. Pamiętajmy, że to wciąż młodzi chłopcy, którzy jeszcze będą zmagać się ze wzlotami i upadkami. Spotkanie z Brighton zaczęliśmy z “wysokiego C”, nabraliśmy pewności siebie. Później możemy się już tylko zastanawiać nad tym, ile goli jesteśmy w stanie wpakować do siatki rywala. Tak uważam.

Czy Brandon Williams ma szansę na więcej występów w pierwszym składzie, biorąc pod uwagę to, że niedługo po kontuzji wrócić może Luke Shaw?

– Odkąd Brandon [Williams] zaczął grać w pierwszym zespole, nie popełnił żadnego błędu. Sprawił mi teraz wiele trudności, bym mógł odsunąć go od składu. Naprawdę mi zaimponował. To będzie trudna decyzja.

Jesteś dumny z młodych graczy, którzy wchodzą do zespołu?

– Uczą się. Mają za sobą kilka trudnych lekcji, ale wygląda na to, że wyciągnęli z nich odpowiednie wnioski. Byłem m.in. bardzo zadowolony z postawy Andreasa Pereiry. Widziałem krytykę skierowaną w jego kierunku. Jego energia i dążenie do tego, aby spisywać się jak najlepiej dla zespołu sprawiły, że zasłużył na tę bramkę.

Brighton w pierwszej połowie zostało ukarane aż czterema żółtymi kartkami. Szybkość twoich piłkarzy spowodowała, że nie umieli zatrzymać ich inaczej niż wślizgiem. Pracujesz ze swoimi zawodnikami nad tym, aby nie reagowali nerwowo na to, że są wycinani równo z trawą?

– Myślę, że spisali się doskonale pod względem nastawienia i zachowania. Daniel James oraz Marcus Rashford przyzwyczaili się do tego, że są faulowani. Brak reakcji jest właściwy. Wystarczy po prostu wstać. Spójrzcie na Brandona [Williamsa], który również poczuł kilka wślizgów. Poradził sobie z jednym i kolejnym. Nie wolno pokazać, że coś cię boli.

Jak wygląda uraz Scotta McTominaya?

Scott [McTominay] podkręcił kostkę, więc jest to jeden z bolesnych urazów. Miałem do czynienia z taką kontuzją i musiałem pauzować przez 8 tygodni. Czasami wystarczy jednak tydzień lub dwa, by być gotowym do gry. Nie wiem. Jutro czekają go pierwsze badania. Jak na razie jego kostka została obłożona lodem. Muszę przyznać, że wyglądało to boleśnie. Scott nie jest typem zawodnika, który udaje.

Czy postawa Daniela Jamesa przekroczyła twoje oczekiwania?

Daniel [James] to fantastyczny zakup. Od razu wywarł wpływ na naszą drużynę. Wydaje mi się, że opowiadałem wam już o pierwszej sesji treningowej, podczas której pędził do obrony przez 50 metrów, aby odebrać piłkę Anthony’emu Martialowi. Kiedy mu się udało, przebiegł kolejne 50 metrów, ruszając do ataku i zdobywając bramkę 10 sekund później. Jego nastawienie i pracowitość są fantastyczne. Nic się w nim nie zmieniło. Ciągle jest tym samym dzieciakiem. Jego występy są jednak coraz lepsze i lepsze. Zaczyna przyzwyczajać się do takiego poziomu. Jestem zadowolony. Myślę, ze po konfrontacji z Brighton może trochę się przejmować tym, jakim cudem nie zaliczył asysty… Jak już mówiłem, podobał mi się jego występ.

Jak Marcus Rashford to spudłował? Chyba wciąż nie potrafi zdobywać brzydkich bramek (śmiech). 

– Nie mam pojęcia, jak Marcus [Rashford] tego nie trafił. Nie chcę widzieć tego ponownie, ale byłem zaskoczony, że piłka nie wpadła do siatki.

Druga bramka została strzelona po stałym fragmencie gry i należała do tych tzw. “brzydkich goli”. Czy to cię cieszy?

– Oczywiście, ale taki właśnie jest Scott McTominay. Znalazł się we właściwym miejscu. Nie mniej to był samobój Davy’ego Proppera.

Dyskusja