Getty Images

Przy okazji kolejnego spotkania “Czerwonych Diabłów”, dziennikarz serwisu The Atheltic, Laurie Whitwell, dokonał analizy gry Manchesteru United. Skupił się szczególnie na wychowankach klubu, Philu Jonesie, a także pomocnikach zespołu prowadzonego przez Ole Gunnara Solskjaera.

Analiza Laurie’ego Whitwella z “The Athletic” – pisownia oryginalna

W meczu na Bramall Lane, Ole Gunnar Solskajer po raz trzeci w tym sezonie postanowił zagrać trzema obrońcami. Ten system sprawdził się w meczach z Liverpoolem oraz Chelsea, jednak w starciu z drużyną prowadzoną przez Chrisa Wildera poniósł klęskę.

Powrót do gry, w momencie w którym Sheffield prowadziło już 2:0 był naprawdę imponujący, zwłaszcza, gdy okazuje się, że strzelcami bramek było trzech wychowanków Akademii Manchesteru United, a średnia ich wieku wynosi 20 lat. Przy 26 z 27 goli strzelonych w tym sezonie przez “Czerwone Diabły” asystował, bądź zdobywał ją wychowanek klubu.

Jednak Manchester United nie zdołał utrzymać prowadzenia i nie da się uciec od stwierdzenia, że przez większość spotkania zespół Ole Gunnara Solskjaera wyglądał fatalnie.

United prowadziło 3:2, a do końca spotkania pozostało 10 minut. Chris Wilder postanowił zastąpić obrońcę, Chrisa Bashama, wysyłając na plac gry napastnika, Calluma Robinsona, na co norweski menedżer “Czerwonych Diabłów” zareagował zmieniając Anthony’ego Martiala, w jego miejsce wpuszczając Axela Tuanzebe. Sheffield United wykorzystało to oddanie inicjatywy i uratowało punkt w tym spotkaniu.

Tak więc, ta zmiana się kompletnie nie udała. Jednak Solskjaer miał nosa w innym przypadku. Zmienił najpierw w przerwie Phila Jonesa, którego zastąpił Jesse Lingard, zmieniając system na 4-2-3-1, które jest jego ulubionym, a później wprowadził w miejsce Periery, Masona Greenwoda. Lingard zaliczył udany występ, a Greenwood strzelił wyrównującą bramkę.

Obecnie, kiedy pewien argentyński menedżer, o którego United wcześniej zabiegało, pozostaje bez pracy, każda decyzja Solskjaera będzie dokładnie analizowana. Przy 2:0 dla Sheffield, nazwisko Pochettino roiło się w mediach społecznościowych i niewątpliwie było w głowach fanów, którzy śpiewali o przyszłości Solskajera.

Solskjaer po spotkaniu mówił, że nie chodziło o taktykę, ale o “pragnienie” i chociaż przez 70 minut był rozczarowany występem swoich graczy, to przynajmniej jest zadowolony, ze jego zespół “nie poddał się”, jak to miało miejsce w zeszłym sezonie w przegranym 4:0 meczu z Evertonem. – To był bardzo kiepski występ, ale świetnie chłopaki zareagowali na sytuację na boisku – mówił Solskjaer.

Pozbycie się z szatni tych złych charakterów było ogólnym zadaniem Solskajera i są już pierwsze tego owoce. Na przykład Brandon Williams, który otrzymał podanie od Daniela Jamesa i świetnym pół-wolejem skierował piłkę do siatki. Ta grupa pokazuje, że ciężko pracuje.

Problemem jednak jest to, że nie było tego na początku spotkania. Ten niezręczny kształt zespołu został spotęgowany przez desperacką jakość oraz nieudolność. Tylko parady Davida de Gei dawały United promyk nadziei.

Wybory taktyczne na ten mecz dają jednak odpowiedź, w jaki sposób myśli Solskjaer. Redakcja The Athletic uważa, że gdy tylko było jasne, że Scott McTominay nie wystąpi w spotkaniu z Sheffield z powodu kontuzji kostki, menedżer United zdecydował się na przejście do grania trójką obrońców. Nie sądził, że istnieje możliwość zastąpienia Scotta McTominaya.

Wiadomo, że kontuzjowani są Paul Pogba i Nemanja Matić, jednak brak możliwości poskładania dwuosobowej linii pomocników, świadczy o źle rozegranym letnim oknie transferowym. Solskjaer chciał zastępstwa za Andera Herrerę.

Podczas przerwy reprezentacyjnej, podczas przygotowań do meczu, do gry na lewej obronie był przewidziany Marcos Rojo. Jednak Argentyńczyk doznał kontuzji mięśniowej podczas jednego z treningów w zeszłym tygodniu, co spowodowało zmianę wstępnych założeń. Idealnym rozwiązaniem byłoby rozpoczęcie meczu z Tuanzebe w składzie, jednak istniały obawy, co do biodra 22-latka. Tak więc, swój pierwszy występ w tym sezonie w Premier League zaliczył Phil Jones.

Tak jak to miało miejsce w maju w meczu z Cardiff, Jones ponownie wytrzymał zaledwie 45 minut. To był mizerny pokaz jego umiejętności, a do tego zawinił przy pierwszej bramce dla Sheffield. Być może Lysa Moussete faulował Anglika, jednak nie zmienia to faktu, że Jones nie powinien dopuścić do tej sytuacji.

Jones grając z lewej strony, wpłynął także na grę Brandona Williamsa, który utrzymał swoje miejsce w składzie po meczu z Brighton. Tym razem jego rola była trochę inna. Kiedy Williams grał na wahadle w meczu z Chelsea, miał zabezpieczenie z tyłu w postaci Marcosa Rojo, który asekurował młodego gracza, a ponadto Argentyńczyk jest lewonożnym graczem.

W meczu na Bramall Lane, Jones cały czas chciał schodzić na prawą stronę, co sprawiło, że Williams nie mógł w pełni wykorzystać swojego potencjału i szybkości na skrzydle, by napędzać akcje United.

Podczas półgodzinnej nawałnicy zawodników Sheffield Williams bardzo cierpiał. Tracił piłkę, próbując zagrać dokładne podanie na małej przestrzeni. Jednak to, jak przeszedł mentalnie przez atmosferę, jakiej jeszcze nie doświadczył – bliskość trybun, sprawiła, że zaciekli kibice byli bardziej słyszalni, niż to miało miejsce w Belgradzie – należy uznać za pozytyw. Nie bał się.

Głównym problemem United był całkowity brak kontroli w środku pola.

W odróżnieniu od dwóch wcześniejszych spotkań, które United zaczynało trójką z tyłu, tym razem Solskjaer zdecydował się również na ustawienie trójki w ataku. Martial na środku, a po jego bokach Rashford oraz James. Napastnik Chrisa Wildera schodził głęboko do defensywy, przez co United było przewyższone liczebnie.

Gol Mousseta to odzwierciedlenie tego, czego nie miało United. Jego pressing wymusił błąd Periery, a podanie Flecka było przykładem tego, czego nie robili pomocnicy United.

Dla kontrastu Fred i Periera w pierwszych 15 minutach spotkania wykonali kilka prostych podań do przodu.

Oliver Norwood chyba ironicznie chciał pokazać, że piłkę traktuje się z większą dbałością, niż to robił którykolwiek z Brazylijczyków; kapitan gospodarzy był kiedyś w Akademii Manchesteru United, jednak nie spełniał jej standardów. Solskjaer prowadził Norwooda, kiedy pracował z rezerwami United i po ostatnim gwizdku uścisnął go mocno.

Celność podań Norwooda była na poziomie 80,36% – 45 celnych podań na 56 prób. Wynik Periery po raz kolejny jest fatalny: 66,67%, 48 udanych zagrań na 72.

Najwyraźniej system 4-2-3-1 jest dla United najlepszy. Kiedy Sheffield zaczęło się męczyć Martial, James i Rashford złapali wiatr w żagle i przypomnieli sobie, co grali w meczach przeciwko Norwich i Brighton. Gol Rashforda, po tym, jak Martial obsłużył Jamesa na lewym skrzydle jest tego doskonałym przykładem.

Dośrodkowanie Rashforda przy bramce Greenwooda również zasługuje na pochwałę. Bramki Greenwooda i Williamsa oznaczają, że po raz pierwszy od 2005 roku, od meczu z Sunderlandem, bramki w jednym spotkaniu strzeliło dwóch nastolatków. Wtedy do siatki trafiali Wayne Rooney oraz Giuseppe Rossi.

Jeśli chodzi o końcówkę 2019 roku, rozumie się, że klub będzie robił wszystko, by 4 grudnia w meczu przeciwko Tottenhamowi na boisko wyszedł Scott McTominay. Jego powrót na starcie z zespołem prowadzonym przez Jose Mourinho miałby ogromny wpływ na postawę “Czerwonych Diabłów”.

Dyskusja