Sam Bagnall – AMA/Getty Images

Coraz więcej klubów decyduje się na zatrudnienie menedżera ds. wypożyczeń. W Manchesterze United tę funkcję piastuje Les Parry. Dziennikarz The Athletic, Adam Crafton, w rozmowie z cenionymi menedżerami ds. wypożyczeń, w tym wspomnianym Parrym, przyjrzał się, jak w ciągu ostatnich kilku lat zmieniła się opieka nad młodymi zawodnikami, którzy udają się do innych klubów, by mogli zmierzyć się z prawdziwym obliczem piłki nożnej. 

Artykuł Adama Craftona dla The Athletic – pisownia oryginalna

Pośród przedsezonowych krótkich przebieżek, sprintów na wzgórze i prześwietleń rentgenowskich tkanek tłuszczowych, zawodnicy Newcastle United U-23, oderwali się od przygotowań do sezonu w Hiszpanii, by spotkać się z byłem napastnikiem klubu, Sholą Ameobim.

Obecnie jest menedżerem ds. wypożyczeń w Newcastle, a w przypadku tymczasowej nieobecności menedżera po odejściu Rafy Beniteza, znaczenie Ameobiego w ciągu pierwszych dwóch tygodni lipca wzrosło.

Newcastle na głównego trenera wybrało Steve’a Bruce’a. Miało to miejsce 17 lipca, jednak początkiem miesiąca zaczął się obóz przygotowawczy dla zawodników zespołu U-23. Wkrótce Ameobi został zalany pytaniami dotyczącymi niektórych młodych zawodników.

Poleciał do Murcji i usiadł do rozmów z kolejnym pokoleniem talentów. Dla niektórych, takich jak bramkarz Freddie Woodman, czy środkowy obrońca Liam Gibson i napastnik Ellas Sorenson, wkrótce zostaną przygotowane umowy wypożyczenia do odpowiednio Swansea City, Grimsby Town i Carlisle United.

Następnie przyszedł Matty Longstaff. Jedno ze źródeł wspomina – Matty był naprawdę zdesperowany, by pójść na wypożyczenie. Mówił – Wszyscy moi koledzy idą. Chcę iść i grać.

Jednak Ameobi interweniował, mówiąc Longstaffowi w sposób niebudzący wątpliwości, że może wykorzystać swoją szansę pod kierownictwem nowego menedżera i wejść do pierwszej drużyny w ciągu kilku miesięcy. Longstaffowi, który ma zaledwie 19 lat, nie był nigdzie wypożyczany i który nie ma ani jednej minuty w seniorskiej piłce, można wybaczyć, że ma pewne wątpliwości. Ale Ameobi nalegał. Trzy miesiące później, jego nazwisko zostało wyśpiewane na stadionie i rozeszło się po wszystkich stronach świata, gdy strzelił zwycięską bramkę i zapoczątkował erę Bruce’a w wygranym meczu przeciwko Manchesterowi United.

Matty Longstaff (po prawej) (Getty Images)

Dla Ameobiego to oznaczało windykację należności, a dla Newcastle, sprytne zatrudnienie menedżera ds. wypożyczeń.

Anegdota z Ameobim i Longstaffem stanowi wyjątek. Menedżerowie ds. wypożyczeń zazwyczaj są w klubie, by ułatwić transakcje wyjściowe, a nie zatrzymywać zawodników w klubie.

Claudio Chiellini, brat bliźniak legendarnego obrońcy Giorgio, pełni tę rolę w Juventusie. Powiedział The Athletic: – Uważam tę rolę za mieszankę pracy dyrektora sportowego, głównego skauta i agenta. Zwłaszcza te pierwsze dwie role, ponieważ musimy zidentyfikować talent i najlepsze miejsce dla rozwoju zawodnika. Do tego jesteś agentem, ponieważ prowadzisz negocjacje i jesteś na pozycji duszpasterza.

Byłem piłkarzem, gdy byłem młodszy. Nie tak dobrym, jak mój brat – nazywam go włoskim ministrem obrony! Zatrzymałem się, gdy miałem 23 lata i grałem w piątej lidze. Potem pracowałem sześć lat jako agent.

Moja rola ma kilka mechanizmów. Wypożyczeni mają w klubie osobę, która jest za nich odpowiedzialna i wiedzą, że nam na nich zależy i ich obserwujemy. Odwiedzam zawodnika, obserwuję jego grę, jestem w kontakcie z dyrektorami sportowymi klubu do którego wypożyczyliśmy zawodnika oraz głównymi trenerami, by cały czas monitorować ich postępy.

– Każdy z najlepszych klubów ma teraz menedżera ds. wypożyczeń. Byliśmy pierwszym klubem we Włoszech, który miał takiego pracownika. To było w 2014 roku. Chelsea chyba była pierwsza w Europie. Obecnie we Włoszech takich menedżerów ma sześć czy siedem klubów.

W Premier League, kluby takie jak Manchester United, Liverpool, Brighton i Wolves również stworzyły podobne stanowiska. Dla zawodników jest to nowa, aczkolwiek mile widziana posada.

Jack Barmby, syn byłego reprezentanta Anglii Nicka Barmby’ego, pojawił się w Akademii Manchesteru United i grał u boku Paula Pogby, Micheala Keane’a, Jesse Lingarda, Marcusa Rashforda i Adnana Januzaja w różnych kategoriach wiekowych. Obecnie ma 25 lat i gra w drugiej lidze w USA, ale kiedy był w United, a następnie w Leicester City, został wysłany na wypożyczenie do Hartlepool United, Rotherham United i Notts County. To było zaledwie pięć lat temu, jednak nie było wtedy tak rozwiniętej opieki nad wypożyczonymi zawodnikami.

Mówił dla The Athletic: – To coś nowego. Nigdy tak naprawdę nie dostałem tego w United. Wręcz przeciwnie: wrzucili cię na głęboką wodę i obserwowali z daleka. Jestem pewien, że dzwonili do trenerów, jednak nigdy nie dostałem odpowiedzi. Nie miałem wielu rozmów z klubem. Tak samo było w Leicester. To było coś takiego: “Jesteś teraz sam i zobaczymy jak sobie z tym poradzisz”.

– To dobrze, że teraz są w większym kontakcie z piłkarzami. Dlaczego mieliby tego nie robić? Staroświecki sposób postępowania, nawet w przypadku takich rzeczy jak obóz przygotowawczy. Chodzi o sposób, w jaki traktujesz ludzi. Teraz widać, że piłka nożna przechodzi modernizację na lepsze.

– Daj mi informację zwrotną, dobrą lub złą. Daj mi znać, co robię źle a co robię dobrze. Wielu menedżerów i trenerów w Akademii, z którymi pracowałem, traktowało mnie ozięble.

W miarę jak piłka nożna zdaje sobie sprawę ze znaczenia kwestii związanych ze zdrowiem psychicznym, wiodące kluby muszą teraz kroczyć po cienkiej linie pomiędzy narażeniem młodych zawodników na realia piłki na światowym poziomie, a ochroną wrażliwych młodych talentów.

Les Parry jest menedżerem ds. wypożyczeń w Manchesterze United. Wcześniej, przed stażem jako menedżer, pracował, jako fizjoterapeuta w Tranmere Rovers. Ma tytuł doktora w dziedzinie nauk sportowych i jest jedną z najpopularniejszych osób w branży. W Tranmere nalegał na noszenie koszulki i krótkich spodenek nawet w najbardziej mroźne zimowe noce, co doprowadziło do nagrania charytatywnego, świątecznego singla na melodię Rudolfa Czerwononosego, zatytułowanego “I’m Les The White Legs Parry”. Przyjemna natura Parry’ego doprowadziła United do stworzenia mu tego stanowiska, po tym, jak Brian McClair wprowadził go do Akademii w 2013 roku.

Parry mówi The Athletic: – Kiedy Cameron Borthwick-Jackson był w Wolves (w latach 2016-17), zauważyłem, że przeżywa trudny okres. Poszedłem spotkać się z nim osobiście, żeby sprawdzić, co z nim zrobić. Zajęło mi to więcej czasu, więc postanowiliśmy, że ta rola stanie się rolą formalną.

W United zintensyfikowali prace przygotowawcze, które obecnie przeradzają się w wypożyczenia.

– Z każdym dobrym zamiarem, wypożyczenia idą źle – mówi Parry. – To jest zgadywanka, kiedy kogoś dopasujesz do jakiegoś klubu. To wiele przygotowań. Nasi psychologowie są w to bardzo zaangażowani.

– Mamy chłopaka w Norwegii (Aidan Barlow, wypożyczony do Tromso) i to dla niego ogromna zmiana. Zanim jednak zapadła decyzja, usiedliśmy z psychologiem, aby ocenić, jak sobie z tym poradzi. Pytamy psychologa: “Myślisz, że nic mu nie będzie?”

Więcej problemów jest natury praktycznej. – Jeśli ktoś jest zainteresowany zawodnikiem, zachęcamy go, aby poszedł i obejrzał daną drużynę. Kiedy Rochdale chciało Ethana Hamiltona w zeszłym sezonie, poprosiliśmy ich o obejrzenie niektórych meczów. Następnie przygotowujemy się do pracy nad takimi rzeczami, jak wspólne gotowanie dla siebie.

A czy Parry prowadzi takie zajęcia? – Śmiejesz się! Mike, szef kuchni, zaproponował to na szkoleniu, a my mamy umowę z lokalną szkołą, do której chodzą wszyscy nasi lokalni naukowcy. Robią to dla nas. Jest dobrze.

A co z prasowaniem i praniem? – Nie robimy tego… To dobry pomysł. Może powinniśmy!

Seyi Olofinjana, menedżer ds. wypożyczeń w Wolves mówi The Athletic: – Kiedyś reagowaliśmy żywo, kiedy zawodnik szedł na wypożyczenie. Zdajemy sobie sprawę, że nie umie gotować, nie ma wykształcenia medialnego, mieszka z rodziną, która go gości, która zrobi dla niego wszystko i oczekujemy, że on również da z siebie wszystko. Wtedy ewentualnie możesz się zastanawiać, dlaczego wypożyczony zawodnik nie gra, kiedy tam dotrze. To przez to, że zanim zacznie grać, musi wypracować swoją stronę mentalną.

Seyi Olofinjana (Getty Images)

– Obecnie działamy lepiej. Nasi zawodnicy poniżej 23. roku życia i poniżej 18. roku życia mają odpowiednie wykształcenie medialne. Po każdym meczu stawiamy ich naprzeciw kamery. To ważna rzecz. Wysyłamy ich do League One i zostają Man of the Match. Jeśli mecz jest pokazywany w telewizji, Sky Sports staje z kamerą i rozmawia z zawodnikiem kilka minut po ostatnim gwizdku.

– Mamy dietetyków, którzy podają indywidualne profile każdego zawodnika w Akademii, a nie gdy są już starsi. Wtedy jest już za późno, by to zrobić. Czy wie, gdzie może kupić poszczególne produkty? Czy możemy poprawić ich wiedzę na ten temat? Dajemy im plany żywieniowe.

– To wiele małych szczegółów. Dwa lata temu mieliśmy gracza, który był muzułmaninem i jego mięso musiało być halal. To musi zostać spełnione i tyle. Jeszcze nie wysłałem na wypożyczenie zawodnika z religijnymi wymaganiami, co do diety. Jednak sprawdziliśmy z klubem, czy są w stanie zapewnić odpowiednie wyżywienie i harmonogram dla każdego zawodnika, który jest religijny.

Dowodem na to są zawodnicy, którzy potrzebują pomocy w sprawach domowych.

Jack Bramby wyjaśnia: – Dorastałem w Akademii United, która była fantastyczna, ale to, co otworzyło mi oczy na właściwą już piłkę nożną to wypożyczenie do Hartlepool (w 2014 roku). Nie będę słodził. Dostałem się do Hartlepool, a tam nie było nawet kitmana. Sam prałem swój własny strój. Nigdy wcześniej tego nie robiłem.

– Jesz to, co ci dadzą na treningu. Nie było to zbyt dobre. W United nie musisz nawet kiwnąć palcem. Mają wielu pracowników – karmią cię we właściwy sposób, szkolą w odpowiedni sposób. Następnie udajesz się do Hartlepool. Jest zimno, trenujesz na najgorszych boiskach. To jednak jedne z moich najmilszych wspomnień.

– Wrzucili mnie do mieszkania klubowego w Hartlepool. Nie był to najładniejszy apartament na świecie, ale sam o nie dbasz, robisz sobie makaron, zdrowe posiłki. Podobało mi się to, ale wielu chłopców przyszło z wielkich klubów i nie potrafiło gotować fasoli na grzankach. Zajęcia z gotowania to naprawdę dobry pomysł. Psycholog to też dobry pomysł. Takie rzeczy cię zaskakują.

– W Hartlepool pamiętam, jak prezes powiedział: “Patrz, jeśli masz ochotę włączyć kaloryfer (w mieszkaniu), włącz go, ale wyłącz zanim pójdziesz spać i nie zostawiaj go na cały dzień”. Przepraszam za to, co powiem, ale w Hartlepool było ku***wsko zimno! Jestem z północy, ale tam jest tak zimno, tylko w okresie Bożego Narodzenia.

– Są pewne elementy w trakcie wypożyczenia, kiedy myślisz sobie: “Naprawdę?”. Jednak, kiedy wychodzisz w sobotę na boisko, jesteś naładowany po zwycięstwie, uczysz się radzić sobie z takimi sprawami.

Ponieważ większe kluby przygotowują swoich zawodników do wymagań, jakie czekają na nich w niższych ligach, ich uwaga skupia się na zapewnieniu odpowiedniej oferty dla każdego z osobna.

Przez dwa dni w Madrycie w zeszłym tygodniu w Hotelu Marriott zebrało się ponad 170 wysokiej rangi pracowników ze 140 klubów. Z Wysp Brytyjskich przybyli przedstawiciele 25 klubów, wśród nich byli pracownicy Manchesteru United, Liverpoolu, Bristol Rovers, Leyton Orient. Juventus reprezentował Claudio Chiellini, a z Niemiec i USA przybyli podwójni delegaci.

Gospodarzem imprezy była aplikacja TransferRoom. Wydarzenie polegało na zasadach szybkiej randki. Każdy klub odbył 24 rozmowy ze swoimi vis-a-vis z innego klubu. Każda z nich trwała 15 minut. TransferRoom został zaprojektowany przez Jonasa Ankersena, a narzędzie zostało wykorzystane do przeprowadzenia 312 transakcji. Wolves i Leeds United zakończyły pięć transakcji poprzez aplikację, która wykorzystuje również algorytmy sztucznej inteligencji do statystycznego przedstawiania alternatywnych opcji dla zawodników, którzy mogliby się stać potencjalnymi celami na rynku.

W tym narzędziu, dyrektorzy są w stanie określić konkretne pozycje, które chcieliby obsadzić i zadeklarować, których zawodników mogą wypożyczyć lub sprzedać. W ramach nowej funkcji Plus Pitch, na przykład, kluby mogą bezpośrednio podać cenę wywoławczą za zawodnika i wysłać zaproszenie poprzez aplikację bezpośrednio do skrzynki odbiorczej docelowej ligi i konkretnych klubów. Usuwa to warstwę mroku, która pojawia się, gdy agenci i pośrednicy zawodników szukają mu nowego pracodawcy bez wiedzy klubu.

Po tym, jak jeden z klubów Premier League umieścił tego lata młodego zawodnika na TransferRoom, otrzymali pierwszą ofertę zaledwie po 14 minutach od wystawienia oferty.

To w połączeniu z imprezami na zasadach szybkiej randki, zwiększa kontakt pomiędzy klubami i zaufanie na rynku, który w ostatnim czasie stał się bardzo zniekształcony. Kluby korzystają teraz również z narzędzia do organizowania spotkań dla pierwszych zespołów i akademii.

Chiellini się uśmiecha: – Codziennie dostaję wiele wiadomości. LinkedIn, WhatsApp, wszystkie portale społecznościowe. Ten bezpośredni, zweryfikowany kontakt bardzo pomaga.

Jest to jednak tylko jeden krok w całym procesie. W miesiącach letnich Chiellini doda wszystkie talenty Juventusu do grupy na WhatsAppie, a następnie zaplanuje serię próbnych przyjaźni, w ramach których dyrektorzy sportowi i agenci zostaną zaproszeni, by obserwować talenty.

Kiedy klub wyraża swoje zainteresowanie zawodnikiem Wolves, Olofinjana nalega, by było to zainteresowanie wykraczające poza analizę wideo. – Forum w sieci jest świetne, ale chciałbym przekazać klubom: “Nasz zawodnik nie przejdzie do was, dopóki nie przyjedziesz i zobaczysz, jak gra”. Oglądanie go na WyScout (narzędzie do analizy wideo) to jeden z punktów, ale przyjedź i zobacz go. WyScout tylko cię może utwierdzić. Czasami posuwam się dalej, prosząc klub o zabranie go na tygodniową próbę, by potrenował z nimi.

Wolves zarysowuje “Kluczowe wskaźniki wydajności”, które gracz musi dodać do swojej gry, gdy jest wypożyczony. W Manchesterze United jest to podobny proces.

Parry mówi: – Siadamy z ich trenerami, zanim przyjadą i wezmą zawodnika, i ustalamy trzy cele. Dla George’a Tannera, wypożyczonego do Morecambe, to jest poprawa w końcówce spotkania, gra jeden na jeden i główki przy długich piłkach. Nasz analityk wyciąga te elementy z gry Tannera i wysyłamy je razem z nim. Następnie będą mogli zmierzyć swój progres w odniesieniu do tych konkretnych elementów.

– Być może chodzi o monitorowanie umiejętności społecznych. Najprostszym sposobem jest komunikacja. Porozmawiam z Solem Cammpbellem, który jest menedżerem w Southend (miejsce wypożyczenia Ethana Hamiltona). Połowa rozmowy nie ma nic wspólnego z jego wynikami sportowymi. To coś w stylu: “Jak się wpasował w zespół? Jest punktualny? Dobrze się uczy?”

Olifinjana kiwa głową. – Wymyśliłem termin “Wychodzić i wyróżniać się”. Chcemy, abyś wpasował się w nowe otoczenie,, ale chcemy również, abyś bronił naszych wartości, wartości “Wilków”. To duża zmiana psychologiczna. Kiedy jesteś na wypożyczeniu, wypierz swój własny strój. Zajmij się tym.

– Boisko jest trochę wyboiste? Świetnie, to piłka nożna. Doceniam to, skąd pochodzisz i zdaję sobie sprawę, jak ważne jest to dla ciebie. Może kiedyś wrócisz, pomożesz trenerowi i zniesiesz piłki i tyczki, a nie po prostu zejdziesz do szatni.

Negocjacje pomiędzy klubami są coraz bardziej skomplikowane. Główni trenerzy w niektórych drużynach wykazują większe zainteresowanie, niż inni. Na przykład na Old Trafford, Ole Gunnar Solskjaer pokazał to tego lata.

Parry wyjaśnia: – To jest to, czego chcesz. Mogę iść do menedżera i uzyskać jasne instrukcje. Czy David de Gea może iść na wypożyczenie? Mówi: “Nie”. To świetnie. Kiedy mówią: “Nie jestem pewny”, tworzy się zamieszanie.

– Tego lata pytano o Brandona Williamsa, Tahitha Chonga, Angela Gomesa i Masona Greenwooda. Ole nalegał, by zabrać ich ze sobą przed sezonem i dobrze im się przyjrzeć. Spodziewałem się, że wróci i powie: “Ok, jeden, drugi, trzeci mogą iść”, ale on wrócił i powiedział: “Nie, całkiem mi się podobają. Zostawmy ich do stycznia”. To była wspaniała decyzja, ponieważ wszyscy grają z pierwszą drużyną.

Rozważania mogą się przedłużyć. Wiele wiodących klubów, na przykład nakreśla klauzule karne, jeśli ich młodzi zawodnicy nie dostają określonej liczby minut spędzonych na boisku. Na przykład Newcastle może zwiększyć składkę płacową klubu, który wypożycza zawodnika, jeśli ich gracz nie pojawia się na boisku, ale również w drugą stronę; mogą ją zmniejszyć, jeśli gra o wiele więcej, niż się tego spodziewano. W ostatnim sezonie, jeden z klubów z Championship odrzucił propozycję wypożyczenia zawodnika z Liverpoolu, tylko dlatego, że w umowie pojawiła się sześciocyfrowa klauzula karna, która musiałaby być opłacona, gdyby nie grał wystarczającej liczby minut.

Parry mówi: – Klauzule są bardziej powszechne. Obserwuję to cały czas. Zamknąłem wiele wypożyczeń, kiedy zarządzałem Tranmere. Wziąłem Scotta Woottona z United. Nie płaciliśmy, kiedy zaczynał mecz, jeśli nie grał to 1 000 funtów, jeśli wszedł z ławki to 500 funtów… Nie pamiętam dokładnych liczb, ale coś koło tego. I odwrotna sprawa: wysyłamy chłopaka, aby doświadczył świata piłki. Jeśli jest “zajechany”, to czy rzeczywiście doświadcza piłki?

Chiellini dodaje: – Wolę, żeby klub mi powiedział: “Chcę zawodnika, ale będzie grał 50% spotkań”. Czasami kluby przesadzają (żeby dobić targu) i mówią, że będzie grał wszystko. Wtedy mówię: “Ok, damy ci swobodę lub premię, ale tylko wtedy, gdy to zrobi”. To też jest trudne, ponieważ inni zawodnicy (w klubie, do którego dołącza) mogą powiedzieć: “Gra tylko z powodu umowy”.

Barmby, były produkt Akademii United, wyjaśnia, jak te klauzule mogą odbijać się na psychice młodych zawodników.

Jack Barmby
Jack Barmby (Getty Images)

– Nie zgadzam się z tym – mówi. – Jeśli jesteś wystarczająco dobry i grasz dobrze, powinieneś grać, niezależnie od wieku. To tak jak wtedy, gdy napastnik ma premię za bramki, ale klub nie może sobie pozwolić, by grał, bo nie ma mu jak zapłacić za te bramki. Nie podoba mi się to.

– Zgadzam się z ogólnymi premiami drużynowymi przyznawanymi pod koniec roku, za wspólnie założone cele. Zawodnik chce sam się sprawdzić, a nie dlatego, że ma problemy finansowe. Tylko dlatego, że jesteś zawodnikiem z Chelsea lub Manchesteru United, nie daje ci to prawa do wejścia do zespołu.

– Może cię to przerażać, kiedy będziesz na wypożyczeniu. Są zawodnicy, którzy sobie radzą. Są też tacy, którzy trakcie rozmowy mówią, że jest okej, ale sponiewierają cię za plecami. Rozumiem, że jesteś z dużego klubu i chcesz grać w piłkę. To nieocenione doświadczenie. Czasem ci faceci zatracają się w tym, by zarobić pieniądze na jedzenie dla swoich rodzin i by dziecko miało dobry start. Gracz może utrudnić życie innemu graczowi.

W jaki sposób? – Po prostu… sprawić, by czuł się niekomfortowo. Zawsze musisz udowadniać, że nadajesz się do piłki. Zawsze będą dobrzy i źli koledzy z drużyny. Jestem pewien, że w każdym biznesie… jeśli chcesz awansować i pojawi się nowy, młody człowiek, może to spowodować rozłam.

Po zawarciu umowy wypożyczenia rozpoczyna się proces monitorowania.

Zarówno Manchester United, jak i Wolves zatwierdzają jedynie te transakcje, w których klub wypożyczający pozwala klubowi macierzystemu na regularne obserwowanie sesji treningowych i częste telefony do głównego trenera.

Parry mówi: – Zanim chłopak wejdzie do szatni nowej drużyny, dajemy jasno do zrozumienia: “Oto, co będzie się tam działo”.

Na przykład Ameobi, po każdym meczu dzwoni do menedżera lub trenera pierwszego zespołu, aby omówić wyniki i rozwój wypożyczonego zawodnika Newcastle. Dla zawodników informacja zwrotna jest wysyłana regularnie. Potrzebują takiego wsparcia.

– To może być szok kulturowy – wyjaśnia Barmby. – Stadiony nie są tak duże, ale czujesz napięcie na trybunach, a jeśli nie dajesz rady w meczu, dają ci to jasno do zrozumienia. Kiedy jesteś na stadionach Premier League, to nie jest tak, jak dawniej, że kibice są zawsze za tobą.

– Pamiętam mecz pomiędzy moim Rotherhamem a Brentfordem. Miałem wykonać rzut rożny. To było szaleństwo. Fani dosłownie mnie chwycili i krzyczeli do mnie. Musisz sobie z tym poradzić. Dla Hartlepool, to był dół League Two, złomowanie, które zapamiętasz na całe życie, właściwa piłka nożna.

– W meczach Akademii, grasz z i przeciwko wielkim graczom, ale w League Two, gracze krzyczą na ciebie, ponieważ muszą za pieniądze z meczu zapewnić jedzenie dla swojej rodziny. To zupełnie inny świat.

W zeszłym miesiącu, Hamilton zaledwie po sześciu minutach dostał czerwoną kartkę, a jego Southend przegrało z Doncaster 7:1. Parry mówi: – Oczywiście następnego dnia zadzwoniłem do Ethana. Potrafi o siebie zadbać, ale nadal dzwonię do niego w każdy poniedziałek i każdy piątek. Co sześć tygodni jadę zobaczyć, co u niego, jak treningi i porozmawiać z menedżerem.

– Jestem jednym z bardziej otwartych ludzi. Nie ma nic, co bym napisał o chłopakach, czego by nie przeczytali. Moja zasada brzmi, że jeśli nie jestem w stanie obronić tego, co piszę, to nie powinienem tego pisać. Czytają wszystko, wszystkie moje komentarze. Chodzę na wiele meczów i oglądam ich wszystkie spotkania na WyScout i Hudl.

– Chłopcy otrzymują maile i linki do swoich meczów i kluczowych sytuacji w spotkaniach. Idą i to oglądają, a komentarze pojawiają się na ekranie.

W Wolverhampton, Olofinjana jest trochę bardziej zdystansowany.

– Niektórzy chcą z tobą rozmawiać, co tydzień, ponieważ czują się lepiej, kiedy ktoś im powie, że dobrze się spisali. Niektórzy nie chcą się tak bardzo przejmować. Dostosowuję się do indywidualnych potrzeb każdego zawodnika. Czasami pojadę i obejrzę mecz i nawet nie porozmawiam z nim po meczu. Wiem, że tak się nie rozwinie.

– Wysyłam raport do klubu. Jeśli mają IDP (Individual Development Plan, tj. Indywidualny Plan Rozwoju), skontaktuję się z menedżerem, aby sprawdzić, jak sobie z nim radzą. Młodsi zawodnicy są zdenerwowani, gdy nie grają. Mówię: “Ok, idź i porozmawiaj z menedżerem. To dobrze, że sam porozmawiam z menedżerem, ale to jest twoja kariera”.

“Wilki” próbują utrzymać kontakt zawodników z klubem macierzystym, dodając wszystkich wypożyczonych zawodników do grupy na WhatsAppie.

Olofinjana uśmiecha się: – Mamy nagrodę Gracza Miesiąca na wypożyczeniu. Zachęca to do osiągania dobrych wyników, a dyrektor sportowy wysyła wiadomość: “Dobra robota”. Powinno to zachęcić innych do ciężkiej pracy. Chcemy, by poczuli się częścią tego wszystkiego. Kiedyś istniało przekonanie, że jak gracz idzie na wypożyczenie to czuje się zapomniany. Minęły już te dni: “Idź na wypożyczenie, do zobaczenia za sześć miesięcy”.

Dyskusja