Getty Images

To najgorszy ligowy start Manchesteru United od sezonu 1988/1989. Zaczęło się obiecująco, od efektownego zwycięstwa z Chelsea, ale każdy kolejny mecz to jazda kolejką w dół. Dziennikarz serwisu The Athletic, Andy Mitten, w swoim najnowszym felietonie po raz kolejny przyjrzał się aktualnej sytuacji “Czerwonych Diabłów”. 

Artykuł Andy’ego Mittena dla The Athletic – pisownia oryginalna

Trzy razy na przestrzeni tygodnia Manchester United miał okazję, by wygrać mecz i trzy razy nie udało się dowieźć prowadzenia do końca – choć akurat dzieciaki, które grały w Astanie nie powinny być za to krytykowane.

Nie udało się wygrać ostatniego spotkania przeciwko Aston Villi, tydzień po tym, jak nie udało się pokonać drugiego z beniaminków, Sheffield United. Mimo, że Ole Gunnar Solskjaer prosił liderów i doświadczonych zawodników, by wykonali krok naprzód, to jego zespół rozpoczął te dwa mecze w przerażający sposób. W obu z nich zaczęli od straty bramki, potem wyrównali i wychodzili na prowadzenie. Jednak w obu przypadkach nie udało się utrzymać tego prowadzenia.

Solskjaer chce, aby jego drużyna dobiła rywala, ale nie jest w stanie utrzymać wyniku, który wypracowała. Jego zawodnicy wyglądają na zdenerwowanych i podatnych na błędy. Jego zmiany w trakcie spotkań nie odmieniają gry zespołu.W 25 ostatnich spotkaniach United zachował czyste konto zaledwie dwa razy – okropna statystyka dla klubu, który ma ogromny fundusz płac dla piłkarzy.

Cztery wygrane w czternastu dotychczasowych spotkaniach ligowych w tym sezonie to afront dla nazwy Manchester United.

20-krotni Mistrzowie Anglii mają już 22 punkty straty do lidera, 8 punktów do czwartego miejsca i są tylko sześć punktów nad strefą spadkową. To, że znajdują się w pierwszej połowie tabeli, zawdzięczają temu, że jest więcej drużyn, które cierpią na brak optymalnej formy. Między szóstym w tabeli Wolverhampton, a siedemnastym Evertonem znajduje się dwanaście drużyn. Dziesięć z nich, w tym Manchester United, wygrała zaledwie cztery z czternastu spotkań. Kilka zwycięstw i osiągniesz cel. United znalazłoby się na piątej pozycji, gdyby pokonało Aston Villę, zespół, który miał najgorszy bilans spotkań na wyjeździe, jednak i na to nie starczyło sił.

Nie było nawet blisko, by tak się stało.

To nie jest jednorazowa sytuacja. To już powoli trend “stop-start”. United nie jest w stanie wygrać dwóch ligowych spotkań z rzędu od początku marca. To dwa kroki do przodu, dwa kroki do tyłu, przez cały czas. To musi się zmienić. Solskajer być może kładzie podwaliny pod to i potrzeba cierpliwości, ale musi zostać określony minimalny wymóg, który trzeba spełnić.

Kibice są niezwykle wyrozumiali i cierpliwi. Śpiewają imię swojego menedżera, czasami dostrzegają, co próbuje zrobić. Kiedy w zeszłym tygodniu na Bramall Lane pojawiły się przebłyski, takie 10-minutowe, wpadły trzy bramki, potwierdziło się, jakie jest podejście Solskjaera. W drużynie są utalentowani, wychowani w Manchesterze, młodzi zawodnicy. Są wciąż niezgrani ze sobą, ale to dalej nie usprawiedliwia 18 punktów w 14 meczach.

Nie wydaje mi się, by odpowiedzią na to wszystko, była ciągła zmiana trenerów. Z drugiej strony, nie wiem, co zrobić. United próbowało menedżerów każdego typu po odejściu sir Aleksa Fergusona – klon Fergiego, holenderski maverick, sprawdzony zwycięzca, legenda klubu – żaden z nich nie zadziałał. Żaden z pozyskanych przez nich piłkarzy również.

Solskjaer dobrze radzi sobie z selekcją w szatni, by pozbyć się zawodników, którzy nie chcą tu być. Jeszcze sporo pracy przed nim, ale muszą się pojawić wyniki. Musi wydobyć coś z zawodników, których ma do dyspozycji. W Manchesterze United nie spisuje się na straty całych sezonów. Cele na sezon nie ulegają zmianie.

Nie chodzi tylko o wyniki. United częściej gra słabo, niż dobrze. I chociaż remisy na Bramall Lane i teraz z Aston Villą były dobrymi spektaklami dla neutralnego kibica, to jednak fani United opuszczający stadiony nie byli podekscytowani.

Pozostałe mecze były równie ponure, jak te z końca przygód na Old Trafford Louisa van Gaala i Jose Mourinho. Obaj menedżerowie mieli swoje chwile chwały. Pracowali minimum dwa lata, jednak większość kibiców chciała ich zwolnienia na długo przed tym, aż w końcu zdecydowano się rozwiązać z nimi umowę. Życzenie fanów w końcu się spełniło, ale czy ciągła zmiana menedżerów to dobry pomysł, w momencie, w którym setki milionów ludzi narzeka na piłkarzy?

Jak zawsze istnieją czynniki łagodzące. Nieobecni są Paul Pogba i Scott McTominay. Są kontuzjowani i linia pomocy United wygląda na pozbawioną jakości, jednak każda drużyna mierzy się z absencją kluczowych zawodników.

Sztab szkoleniowy czuł, że United nie ma szczęścia, gdy w pierwszych czterech meczach zdobył pięć punktów. Remisy z Wolverhampton i porażka z Crystal Palace. Było w tym trochę prawdy, ale mamy grudzień i nadal jest tak, jak było. Gracze, którzy dostają kolejne szanse, nie wykorzystują ich – a przynajmniej nie w taki sposób, jak oczekuje się tego w takim klubie.

Obecny sezon to najgorszy start w historii United od sezonu 1988/1989. Rok temu Mourinho mógł stracić pracę przed grudniem. Wtedy w 17-nastu meczach, United zdobyło 26 punktów. Został zastąpiony przez Solskjaera, który przyczynił się do zwycięstwa nad Paris Saint-Germain.

W zeszłym tygodniu rozmawiałem z 40 kibicami, którzy pojawili się w Kazachstanie na meczu Ligi Europy. Żaden z nich nie opowiadał się za kolejną zmianą menedżera. Szanują Solskjaera, legendę klubu, który daje szansę młodym i przeprowadza przemyślane transfery. Ale uznali również, że United potrzebuje impulsu, zastrzyku, czegoś, co zatrzyma lub odmieni obecną słabą formę drużyny.

Solskjaer mógłby rozważyć dodanie kogoś do swojego sztabu szkoleniowego. Michael Carrick i Kieran McKenna są obiecującymi, przyjemnymi i profesjonalnymi trenerami, ale brakuje typu-Carlos Queiroz – najwyższa jakość, poliglota znający taktykę, który jednocześnie nie boi się ochrzanić piłkarzy. Niewielu zawodników lubiło Quieroza podczas jego dwóch pobytów w klubie – wszyscy go szanowali.

Grudzień daje możliwość United na rehabilitację. Niedzielny mecz z Aston Villą to było pierwsze spotkanie z sześciu, które “Czerwone Diabły” będą rozgrywać na swoim stadionie w lidze i pucharze. Tryumf w pucharze może uratować sezon, ale wciąż ludzie będą mówić o potrzebie większego zaangażowania, walki, charakteru. Zespół nie ma liderów i pewności siebie.

Pomimo tego, że wydano 130 milionów funtów na obrońców w tym okienku oraz związano się z jednym z najlepszych bramkarzy na świecie nowym kontraktem, United traci bramki tydzień po tygodniu. Obrońca w najwyższej aktualnie formie, Chris Smalling, gra obecnie w Romie na wypożyczeniu. W tym sezonie, United przeszli z solidnej obrony i dobrego ataku, do ataku bez strzałów i podziurawionej obrony.

Czy dobrze jest patrzeć na Jacka Grealisha, strzelca pięknego gola dla Aston Villi, z zazdrością? Nie wzmocniłby jednak obrony ani środkowej strefy boiska, która tak bardzo tego potrzebuje.

United musiało pokonać Villę. Starsi zawodnicy mieli tydzień, aby przygotować się do meczu, podczas gdy młodzież wyjechała do Kazachstanu, a jednak znów stracili bramkę, jako pierwsi. Przynajmniej pokazują, że mają ducha walki i odrabiają straty, a nie załamują ręce, jak to miało miejsce w kwietniu, gdy przegrali z Evertonem 0:4, a ten wynik to był najniższy wymiar kary.

W zeszłym miesiącu zapytałem wicezprezesa wykonawczego, Eda Woodwarda, o zimowe okno transferowe i powiedział, że jest to trudny okres na pozyskanie zawodników, ale gdyby, któryś z celów transferowych był dostępny, klub po niego ruszy. United wie, kogo chcą w przyszłym sezonie i jest mało prawdopodobne, że ci zawodnicy będą dostępni w styczniu. Jednak klub potrzebuje wzmocnień, tak jak wtedy, gdy pozyskiwali Juana Matę w 2014 roku i Alexisa Sancheza dwa sezony temu.

Jednak trzeba uważać na takich jak Sanchez, ponieważ jego transfer to był spektakularny niewypał, ale podpisanie umowy z kimś w środku sezonu, może dobrze wpłynąć na drużynę. Pamiętacie wpływ, jaki Edgar Davids wywarł w Barcelonie w 2004 roku, kiedy trafił tam na wypożyczenie? Klub walczył pod wodzą nowego szkoleniowca, Franka Rijkaarda. Jego rodak, Davids, kiedy dołączył do Barcelony z Juventusu, pomógł drużynie zakończyć sezon na drugim miejscu w Primera Division.

Może ten człowiek jest już w klubie.

Pogba jest poza grą od września, a jego nieobecność wpłynęła na i tak wąski skład. Chce opuścić drużynę, ale nie ma wielu, którzy mogliby zająć jego miejsce i nie będzie mógł nigdzie pójść w styczniu. Pogba jest profesjonalistą w swoim zachowaniu wokół klubu. Większy niepokój budzi jego agent ciągnący za swoje sznurki – temu właśnie sprzeciwił się Ferguson przed przeprowadzką Pogby do Juventusu w 2012 roku.

Woodward, który sam był celem wielu krytyków, jako człowiek, który steruje United, wzywa do cierpliwości w kwestii kulturowego restartu klubu. Otrzymał to, co chciał, ale oni z kolei muszą zobaczyć jakąś poprawę.

United kolejne dwa spotkania zagra praktycznie u siebie. Najpierw w środę na Old Trafford z Tottenhamem (i Mourinho), a następnie w sobotę na Etihad Stadium z Manchesterem City.

Co ciekawe, United wyglądało lepiej na tle mocniejszych zespołów – tylko Manchester United urwał punkty Liverpoolowi w tym sezonie. Tajemnicą jest jednak, dlaczego mają problem z pokonaniem zespołów z podobnym lub niższym potencjałem.

Dyskusja