ytimg.com

W środę Jose Mourinho wróci do Old Trafford w roli menedżera Tottenhamu, by zmierzyć się ze swoim byłym klubem, Manchesterem United. Portugalski szkoleniowiec odbył z tej okazji niemal 20-minutową konferencję prasową.

KONFERENCJA JOSE MOURINHO PRZED MECZEM Z MAN UTD

Jose, za 24 godziny wrócisz na Old Trafford. Jakie uczucia towarzyszą ci w związku z tą podróżą? Myślisz, że zostaniesz dobrze odebrany przez kibiców rywali?

– Czuję się dobrze. Lubię rozgrywać wielkie mecze. Lubię grać przeciwko najlepszym zespołom. To najważniejsze uczucie, które towarzyszy mi przy powrocie na Old Trafford. Wracam do miejsca, w którym byłem szczęśliwy, mogę to przyznać. Mam wspaniałe relacje z kibicami Manchesteru United. Wróciłem do nich jako ekspert, z innej perspektywy. Byłem zaszczycony tak pięknym odbiorem. Jutro wrócę tam jako trener zespołu, który spróbuje ich pokonać. To daje inną perspektywę. Spodziewam się jednak szacunku, który wobec mnie zaprezentowali. Rozumiem, że ich oczekiwania są jednak w kontrze do moich. Chcę, aby Tottenham wygrał, natomiast oni pragną, aby to Manchester United zwyciężył. Myślę, że w trakcie spotkania o mnie zapomną i będą kibicować swojemu zespołowi, który powalczy o dobry rezultat.

Wyglądałeś na bardzo sfrustrowanego, gdy twoja praca w Manchesterze United dobiegała końca. Zaskakuje cię pozycja, na jakiej się znajdują po twoim odejściu? 

– Ten rozdział jest dla mnie zamknięty. Odszedłem z klubu. Poświęciłem czas, aby przeanalizować to, co tam się wydarzyło i przygotować się do kolejnego wyzwania. Szczerze mówiąc, Manchester United jest dla mnie sporym bagażem doświadczeń, moją historią. Nelson Mandela mawiał: “Porażki nie istnieją. Wygrywasz, albo się uczysz.” W United wygrywałem i sporo się nauczyłem. Po odejściu miałem czas dla siebie. W mojej kwestii nie leży analizowanie Manchesteru United. Analizuję go wyłącznie w kontekście przeciwnika, analizuję sposób w jaki grają, jak mogą nas pokonać i jak my możemy pokonać ich. To jest dla mnie najważniejsze.

Patrząc na twoje osiągnięcia w Manchesterze United, czyli wygranie Ligi Europy, drugie miejsce w Premier League, wygranie Pucharu Ligi oraz dotarcie do finału Pucharu Anglii, uważasz że nie zostało to docenione?

– Są to rzeczy, które w tym sezonie również mogą osiągnąć. Mogą wygrać Ligę Europy, awansowali do fazy pucharowej, mogą wygrać Puchar Ligi oraz FA Cup, gdzie wylosowali Wolverhampton w trzeciej rundzie. Mogą zdobyć te trofea. Owszem, zrobiłem to, a właściwie zrobiliśmy podczas mojego pobytu. Stać ich jednak na to, aby powtórzyć to w tym sezonie.

Czego najbardziej żałujesz z pobytu w Manchesterze United? Tego, że nie wygrałeś Premier League, czy tego że nie otrzymałeś wsparcia zarządu w kwestii znaczących transferów?

– Dla was wygląda to tak, jakbym opuścił Manchester United wczoraj. Nie wydarzyło się to wczoraj, lecz blisko rok temu. Teraz prowadzę Tottenham. Jeżeli chcecie rozmawiać o United w kontekście rywalizacji, to proszę bardzo. Jeśli pragniecie dowiedzieć się czegoś o mojej historii, zapraszam wyżej do mojego gabinetu, ponieważ wciąż mam kilka zdjęć. To tyle.

Jak porównałbyś obecnego Jose Mourinho do tego sprzed roku?

– [śmiech] Jestem tym samym gościem. Jestem bardzo szczęśliwy, że mogę tu być. Nie zamierzam tego ukrywać. Nawet jeśli bym próbował, nie wychodziłoby mi to najlepiej. Myślę, że wszyscy, którzy znają mnie choć odrobinę, dostrzegają, że jestem szczęśliwy. Bez porównań do tego, co było rok temu. Aktualnie jestem bardzo szczęśliwy.

Czy wybór waszego hotelu spowodowany jest korkami na drogach?

– Szczerze mówiąc, nie mam nawet pojęcia, gdzie się zatrzymamy.

Hotel blisko Old Trafford.

– Blisko Old Trafford? Może przejdziemy się spacerkiem.

Jak wiele pracy przed tobą, aby poprawić waszą grę w defensywie? Straciliście 6 goli w 3 meczach.

– Myślę, że w poprzednim meczu radziliśmy sobie naprawdę świetnie. Kiedy nasi rywale zdobyli pierwszego gola po stałym fragmencie gry, to i tak kontrolowaliśmy w całkowity sposób to spotkanie. Nie mieliśmy żadnych problemów w drugiej połowie. Byliśmy zwarci i bardzo dobrze zakładaliśmy pressing. Mieliśmy kontrolę nad konfrontacją. Straciliśmy bramkę w naszym najlepszym momencie. W przypadku takich stałych fragmentów gry niewiele możesz zrobić, zwłaszcza gdy dzieciak posiada taki talent. W przypadku drugiego gola, owszem, możemy mówić o drobnej utracie koncentracji, indywidualnych błędach. Myślę jednak, że w poprzednim meczu o wiele lepiej spisywaliśmy się w defensywie. Czasami traci się gole, ale nie oznacza to, że masz problemy w obronie. Wydaje mi się, że jesteśmy coraz lepsi.

Chciałem zapytać o Dele Alliego, który najwidoczniej w ciągu ostatnich tygodni wrócił do swojej najlepszej dyspozycji. Jak daleko może zajść twoim zdaniem? Czy doczekamy się dnia, kiedy będzie jednym z najlepszych zawodników na świecie i powalczy o Złotą Piłkę?

– Myślę, że może zrobić, co tylko chce. Ma talent, odpowiedni wiek, doświadczenie na najwyższym poziomie w reprezentacji oraz Lidze Mistrzów. Ma dosłownie wszystko. Myślę, że jest to pytanie o motywację, z jaką będzie wstawał każdego dnia. Nie chodzi jednak o indywidualność. W tym wszystko chodzi również o mnie, o mój sztab szkoleniowy, o kolegów z zespołu i sposób gry. Piłkarz to indywidualność, ale koniec końców to część kolektywu. Myślę więc, że to zależy od nas.

– Skoro rozmawiamy już o piłkarzach… Właściwie powinienem od tego zacząć. Gratuluję Sonowi zdobycia trzeciej statuetki z rzędu za bycie najlepszym azjatyckim piłkarzem. Uwielbiam tego gościa. To fantastyczny piłkarz i fantastyczny chłopak. Każdy w klubie jest szczęśliwy, że może spędzać z nim czas. Mam kilku przyjaciół w futbolu, ale gdybym miał wybierać trzech najlepszych, znalazłby się tam mój były asystent Jose Morais, który dwa dni temu został mistrzem Korei Południowej. Jemu również gratuluję.

Wspominałeś, że to od Dele Alliego zależy, jak daleko zajedzie. Powiedz nam jednak, czy jesteś w stanie uczynić go tak wspaniałym piłkarzem, jak zrobiłeś to w przypadku Franka Lamparda, który był jednym z najlepszych na świecie?

– Frank był wspaniałym piłkarzem, zanim przyszedłem do Chelsea. Był niezwykle profesjonalny i po prostu fantastyczny. Frank osiągnął jeszcze wyższy pułap ze względu na naszą drużynę, swój potencjał, profesjonalizm i mentalność. Nie zrobiłem w jego przypadku niczego nadzwyczajnego. Stoi za tym zespół. System w jaki graliśmy, pozycja numer 8 z pełną swobodą do zajmowania centralnych pozycji w ataku. Daliśmy mu warunki do zostania piłkarzem, którym był. Był niemal skończonym produktem, potrzebował po prostu lepszej drużyny, aby dostać się na jeszcze wyższy poziom. Przez 10 lat grał fantastycznie. Dele jest młodszy, nie jest jeszcze tak dojrzały. Posiada zadziwiający potencjał, który oczywiście będziemy starali się rozwijać, chcemy pomóc mu w osiągnięciu regularności, na której skorzysta klub oraz reprezentacja. Zamierzamy to zrobić. On tego pragnie, a my pomożemy mu w osiągnięciu tego poziomu. Wzloty i upadki zawsze będą się przytrafiać, szczególnie młodszym ludziom. Będziemy potrzebowali balansu zarówno w trakcie wzlotów jak i upadków.

Zabrałeś zespół na piąte miejsce w tabeli o połowę punktów zmniejszyłeś przewagę do czołowej czwórki. Musisz być tym podekscytowany?

– Są rzeczy, których nie jesteśmy w stanie kontrolować – wyniki rywali. Wykonaliśmy własną robotę. Wygraliśmy dwa mecze. Chelsea zgubiła sześć punktów, Arsenal cztery. Nie kontrolujemy tego typu sytuacji. Wyobraźcie sobie, że wygramy wszystkie mecze, ale Chelsea również. Pomiędzy nami nadal byłaby ta sama 12-punktowa różnica. To coś, o czym nie możesz decydować, gdy znajdujesz się w złym miejscu. Tak samo wygląda sytuacja w przypadku pierwszej i drugiej pozycji. Ludzie zawsze pytają, czy lepiej jest być pierwszym czy drugim. Lepiej być pierwszym, ponieważ nie jesteś zależny od nikogo. Aktualnie nie możemy polegać wyłącznie na sobie. Chelsea straciła sześć punktów, ale może w kolejnych starciach zdobędą dwanaście. Musimy po prostu rozgrywać nasze mecze, zdobyć maksymalną ilość punktów i zobaczyć, gdzie nas to zaprowadzi.

Fani Manchesteru United chcieliby, abyś ponownie objął ich zespół? Nie uważają cię tam za czarny charakter?

– Nie jestem czarnym charakterem, nie jestem wrogiem, ale jestem trenerem, który spróbuje pokonać Manchester United. W taki sposób będą na mnie patrzeć. W przypadku Solskjaera wygląda to tak, że on pragnie wygrywać dla fanów United. Nie będą mi kibicować. Miła reakcja to coś innego. W trakcie pojedynku będą wspierać Ole Gunnara Solskjaera. Taka jest natura gry i taka jest natura tamtego miejsca ze wspaniałą historią i fanami, którzy darzą ten klub prawdziwą pasją. Kochają go, Solskjaera także.

Jakieś sentymenty w stosunku do Manchesteru United?

– Nie, nie, nie. Podobnie postąpiłem w przypadku Chelsea. Nigdy nie grałem przeciwko Realowi Madryt czy Interowi – wyłącznie spotkania towarzyskie. Ale z Manchesterem United zamierzam postąpić tak jak w przypadku Chelsea. Inną rzeczą jest znajdowanie się w korytarzu, w którym nikogo nie znasz. Jeszcze inaczej dzieje się w przypadku, gdy w korytarzu spotykasz bliskich przyjaciół, byłych współpracowników, ludzi, z którymi utrzymuję dobre relacje, z którymi utrzymuję kontakt telefoniczny i sms-owy. To różnica. Przed i po meczu będzie trochę inaczej i cieszę się z tego powodu. W trakcie spotkania nie ma miejsca na sentymenty.

Czy to wciąż jest tak duże starcie jak kiedyś?

– Tak sądzę. Zawsze będzie to wielkim wydarzeniem. Nie ma wątpliwości, że oba kluby są gigantami. Jednym z powodów, dla którego trafiłem do Tottenhamu, była wizja pana Levy’ego oraz ambicje na przyszłość. Tottenham pragnie być większy, niż jest. United to jeden z największych klubów na świecie. Mają potencjał na każdym poziomie w klubie, aby powrócić do miejsca, w którym chcą się znajdować.

Czy Tottenham chce być większy od Manchesteru United?

– Chcemy być więksi niż wczoraj. Nie porównujemy się z nikim. Chcemy spisywać się lepiej na każdym poziomie.

Jaką opinię przez ten czas wyrobiłeś sobie na temat Juana Foytha?

– Dobry, młody zawodnik. Grał już u Mauricio Pochettino oraz w reprezentacji Argentyny. Bardzo dobry piłkarz, ale w szeregach posiadamy również Davinsona Sancheza, Alderweirelda, Vertonghena. Mamy innych i niemożliwe jest, aby w trzech spotkaniach zagrać wszystkimi. Są inni gracze, których bardzo, bardzo lubię. Próbuję zapewnić tej drużynie stabilność i nie skreślam nikogo, obserwując resztę. Ryan Sessegnon, Lo Celso, Walker-Peters. Mamy innych piłkarzy z potencjałem do gry, którzy nie mieli jeszcze okazji się zaprezentować. Poczekajmy na końcówkę grudnia, kiedy będziemy zmagali się z natłokiem meczów. Z pewnością szanse nadejdą.

Czy Christian Eriksen powiedział ci, że nie podpisze nowego kontraktu?

– Nie będę rozmawiał o tego typu sprawach. Gdybym powiedział wam, że nie rozmawiałem z panem Levym na temat Eriksena, Alderweirelda, Vertonghena, skłamałbym. Więc tak, rozmawiałem o tym z panem Levym. Rozmawiałem także ze wszystkimi piłkarzami. Rozmawialiśmy i próbowaliśmy zrozumieć każdy szczegół. Nie jest to temat na konferencję. Ważne jest to, że są wspaniałymi profesjonalistami i przywiązali się do Tottenhamu. Wyśmienicie rozumieją, czym jest klub i to jest to, czego od nich wymagamy. Cała trójka jest gotowa do gry, zapominając o sprawach kontraktowych. To jest najważniejsze, ponieważ toczymy bój na trzech frontach. Ci chłopcy są wspaniałymi piłkarzami i ludźmi Tottenhamu. Ufam im.

Czego żałujesz najbardziej z pobytu w Manchesterze United?

– Niczego. Wygrywałem i nauczyłem się.

Dyskusja