Getty Images

Do ostatnich minut drżeli kibice o wynik spotkania. W końcu się jednak udało, Manchester United “dowiózł” prowadzenie do końca, a Jose Mourinho musi pogodzić się z tym, że powrót na Old Trafford nie był dla niego najszczęśliwszy.

Już w 6. minucie Marcus Rashford otworzył wynik spotkania. Oddał silny strzał na bliższy słupek, a Paulo Gazzaniga nie popisał się najlepszą paradą. Piłka odbiła się od ręki Argentyńczyka, potem słupka i wreszcie wpadła do siatki.

W 13. minucie doszło do groźnie wyglądającej sytuacji. Harry Winks faulował Daniela Jamesa, ten już za boiskiem uderzył głową w nogę Jose Mourinho, a potem upadł w okolicach ławki rezerwowej “Kogutów”. Na szczęście Walijczykowi nic się nie stało, a Harry Winks otrzymał żółtą kartkę.

Rzut wolny i znów Marcus Rashford. W 18. minucie Anglik oddał groźny strzał z piłki stojącej, ta jednak minęła bramkę gości.

Gazzaniga nie zaliczył najlepszego wejścia w mecz, ale szybko dostał okazję do rehabilitacji. Kolejno w 23. i 27. minucie Mason Greenwood i Rashford oddali groźne strzały. Tym razem jednak Argentyńczyk był gotowy i uchronił swoją drużynę przed większą stratą.

Co wyjdzie z połączenia straty McTominaya, niepewnej defensywy i geniuszu Delle Alliego? Wyrównanie dla Tottenhamu w 39. minucie. Manchester United nie potrafił przerwać akcji rywali, piłka w końcu trafiła do Alliego, który świetnym zagraniem założył “sombrero” Fredowi i Youngowi, po czym wpakował piłkę do bramki, omijając bezradnego De Geę.

Po przerwie to jednak znów “Czerwone Diabły” ruszył do ataku. 49. minuta, świetny rajd Marcusa Rashforda, nierozważne zachowane Moussy Sissoko i mamy rzut karny. Sam poszkodowany wyczekał Gazzanigę i bez trudu strzelił drugiego gola w tym meczu.

Daniel James też postanowił przetestować umiejętności bramkarza gości. W 62. i 64. minucie oddał podobne do siebie strzały, starając się dokręcić piłkę w prawy róg. Niestety zabrakło trochę jakości, a Gazzaniga bez problemu wyłapał oba strzały.

Końcówka należała do Tottenhamu, Manchester United skupił się na obronie wyniku. Najgroźniejszą akcją był strzał Tonguya Ndombele z 89. minuty, jednak David de Gea bez problemu go wyłapał. Poza tym “Koguty” nie potrafiły znaleźć recepty na defensywę gospodarzy aż do ostatniej minuty.

W samej końcówce próbujące atakować “Koguty” nadziały się na dwie bardzo groźne kontry “Czerwonych Diabłów”, po których Marcus Rashford mógł mieć hattricka, ale zabrakło chłodnej głowy. Ostatecznie Ole Gunnar Solskjaer okazał się lepszy w pierwszym menedżerskim starciu z Jose Mourinho w roli szkoleniowca Tottenhamu.

Manchester United – Tottenham Hotspur 2:1 (1:1)
Bramki: Rashford 6′ i 49′ karny – Ali 39′

Manchester United: De Gea – Wan-Bissaka, Lindelof, Maguire, Young (kapitan) – Fred, McTominay – James, Lingard (Shaw 87′), Rashford – Greenwood (Pereira 80′)

Tottenham: Gazzaniga – Aurier, Sanchez, Alderweireld, Vertonghen – Sissoko (Lo Celso 85′), Winks (Ndombele 70′) – Lucas (Eriksen 64′), Alli, Son – Kane

Dyskusja