Getty Images

Kariera Phila Jonesa, który dołączył do Manchesteru United latem 2011 roku, naznaczona jest przede wszystkim kontuzjami i memami z nietuzinkowymi “zagraniami mimicznymi”, które zna już niemal cały piłkarski świat.

Notowania 27-letniego środkowego obrońcy u Ole Gunnara Solskjaera nie są za wysokie, przez co Anglik obecny sezon ogląda głównie z ławki rezerwowych, o ile nie jest kontuzjowany i nie robi tego tradycyjnie z kozetki lekarskiej.

Gdy Jones otrzymał w końcu od Ole Gunnara Solskjaera szansę występu od pierwszych minut w meczu ligowym przeciwko Sheffield United, Norweg najwyraźniej szybko pożałował tej decyzji, bo już w przerwie zmienił 27-latka, którego błąd doprowadził do utraty bramki.

Daniel Taylor w swoim felietonie dla The Athletic, w którym wyjawia m.in. że zawodnik był “zdruzgotany” po swoim występie na Bramall Lane, postanowił się bliżej przyjrzeć obecnej sytuacji Phila Jonesa w Manchesterze United.

FELIETON DANIELA TAYLORA DLA THE ATHLETIC – TREŚĆ ORYGINALNA

Zarysowuje się noc. Drgają zasłony, wyje wiatr. Manchester United jest w Kazachstanie, aby wziąć udział w jednym z tych czwartkowych wieczorów, dzięki uprzejmości gry w Lidze Europy, ale prawdziwa zabawa wydaje się mieć miejsce gdzie indziej. Wydaje się, że nadszedł już czas.

Musimy porozmawiać o Philu Jonesie.

Przy czym musimy także zachować tutaj zdrowy rozsądek w sytuacji, w której tak pośpiesznie zagrzebuje się i wyśmiewa z Jonesa. Przeocza się tutaj istotną rzecz – żaden piłkarz nie rozegra w barwach Manchesteru United ponad 200 spotkań, jak również nie będzie powoływany do reprezentacji Anglii przez czterech różnych selekcjonerów, jeżeli jest “totalną wtopą”.

Jones znajduje się na dobrej drodze, aby świętować swoją 10. rocznicę pobytu na Old Trafford, co będzie mógł zrobić latem 2021 roku. To zazwyczaj oznaczałoby, że zawodnik uprawniony jest do rozegrania meczu, który uhonorowałby jego zasługi dla klubu. Jones już rozegrał więcej spotkań w barwach United niż chociażby Jaap Stam czy Paul McGrath, dwójka zawodników, która zawsze znajduje się na liście najlepszych środkowych obrońców w historii klubu. Do tego jest obecnie najdłużej grającym w United zawodnikiem (pomijając Chrisa Smallinga, który jest na wypożyczeniu w Romie) i dla kogoś, kto stał się obiektem nieustających żarów wśród pokolenia “LOL”, zdołał przy tym wywalczyć kilka medali. Być może z biegiem czasu futbol spojrzy wstecz na karierę Jonesa bardziej łagodnie i zda sobie sprawę, że ogólnie rzecz biorąc nie była ona taka zła.

Przy czym oczywiście nie jest to takie proste w momencie, gdy Jones przechodzi przez najtrudniejszy okres w swojej karierze, a niektórzy mogą odnieść wrażenie, że jedynym powodem dla wynalezienia Internetu było uchwycenie tych raczej niefortunnych klatek, na których jego twarz przybiera formę, jakby podróżowała w niewidzialnej kapsule G-Force.

Jones, kiedyś okrzyknięty przyszłością angielskiej piłki, został opisany w jednej gazecie w tym tygodniu jako “zapewniający więcej internetowych memów, gdy upada na twarz bądź krzyczy z niemożliwą wręcz ekspresją, niż przekonujących występów w koszulce Manchesteru United” w latach po erze Aleksa Fergusona.

Tymczasem Internet śmieje się z Phila Jonesa, ale nie razem z nim.

Być może wystawia język, potrafi rozrzucać kończyny pod różnymi ekscentrycznymi kątami, a jego oczy bywają maniakalnie wypukłe, ale trudno jest myśleć o innym piłkarzu o tak wielkim zasięgu mimicznej ekspresji, u którego każdy słabszy występ, jest tak mocno nagłaśniany.

Jego pierwszy występ w Premier League w tym sezonie w poprzednią niedzielę, w zremisowanym 3:3 meczu z Sheffield United, będzie służył tu za odniesienie. To była 45-minutowa próba w wykonaniu Jonesa, która zakończyła się zawstydzeniem go przy pierwszym golu i zmianą w przerwie spotkania. W taki oto sposób, kawałek po kawałku, piłkarz którego kiedyś określono nowym Duncanem Edwardsem stał się postacią twitterowej tragikomedii. The Athletic dowiedziało się, że Jones był zdruzgotany wydarzeniami, jakie miały miejsce na Bramall Lane.

Jeżeli chodzi o jego mecz benefisowy w klubie, to nie będzie miał on miejsca. Na jego własne życzenie.

To jest najsmutniejsza sprawa. Gdy Jones podpisywał nowy, czteroletni kontrakt w lutym bieżącego roku, miał prawo poprosić o zapis w umowie, umożliwiający mu rozegranie takiego spotkania. Podobnie w przeszłości było w przypadku Michaela Carricka, Wayne’a Rooneya, Ryana Giggsa, Roya Keane’a i wielu innych piłkarzy, którzy poświęcili temu klubowi dekadę ze swojego życia.

Jones był jednak świadomy swojej słabnącej popularności w klubie, więc gdy pojawiła się opcja na rozegranie meczu benefisowego, przeciwstawił się jej.

Anglik słynie przy tym z humoru, w którym nie ma nic przeciwko deprecjonowania samego siebie (co jest prawdopodobnie teraz najlepszą rzeczą). Gdy ktokolwiek pyta go o to czy będzie jakiś mecz benefisowy w związku z jego długoletnim pobytem w klubie, on obraca to w żart i mówi: Poza moją mamą i tatą, kto inny by się na nim zjawił?

To niezła kwestia, ale nie zmienia to faktu, że jest to zarówno smutne jak i szokujące, że piłkarz w jakimkolwiek klubie może czuć się w taki właśnie sposób.

Nie ma żadnego przypadku innego piłkarza w historii United, który czułby kiedyś to samo. Można sobie wyobrazić, że dla przykładu David de Gea, nie napotka na podobny problem, gdy jemu przyjdzie świętować dziesięciolecie pobytu w klubie latem 2021 roku. Wszystko to wydaje się być zdecydowanie niezadowalające, ponieważ wewnątrz Old Trafford, nie brakuje ludzi, którzy wspomną o tym jak bardzo przyziemnym i sympatycznym człowiekiem jest Jones. Jak nigdy nie miał potrzeby żadnego tytułowania się (w przeciwieństwie do wielu innych zawodników) i jak zawsze dawał z siebie absolutnie wszystko dla drużyny.

Przy czym oczywiście, jeżeli Jones chce, aby te żarty i kpiny skierowane w jego stronę, nie przybierały tak na sile, musi po prostu podnieść jakość swoich występów i przestać być odpowiedzialnym za tak wiele nieszczęść, które spotyka drużynę na boisku.

Nic z tego nie miało by miejsca, gdyby on sam grał regularnie, był wolny od kontuzji i pokazywał, że w wieku 27 lat, zbliża się do szczytowego momentu swojej kariery. Jednak Jones zwyczajnie nie realizuje nic z wymienionych rzeczy. Zamiast tego stracił miejsce w pierwszej drużynie, kolejny jego uraz wydaje się być kwestią czasu, a gdy już ma rzadką okazję grać, to ma tę nieszczęśliwą tendencję do bycia zagrożeniem dla swojej własnej drużyny.

Trzeba też szczerze powiedzieć sobie, że Ferguson nie zrobił mu przysługi, gdy w jeden z kwietniowych wieczorów w 2013 roku stanął przed kamerami i jako menedżer z największymi sukcesami w historii brytyjskiej piłki, przy pieczętowaniu kolejnego tytułu mistrzowskiego, przepowiadał że Jones może stać się “najlepszym naszym piłkarzem w historii”.

To była noc, w którą United przypieczętował swój 20. tytuł mistrzowski w lidze po zwycięstwie 3:0 nad Aston Villą, więc można by zrzucić to na wysokie emocje i euforię, jaka panowała po meczu i ostatecznie wybaczyć Szkotowi. Być może też pierwsza szklanka “świątecznego musu” weszła już w krwiobieg Fergusona i jak to określili fani strony Republik of Mancunia, że optymistycznym było myślenie, że Jones “może stać się lepszy niż George Best, Duncan Edwards, Bobby Charlton lub nawet Jonny Evans”.

Przy czym nie tylko Ferguson był tym, który widział coś wielkiego w “numerze cztery” United. Jeśli zamienisz słowo z Bobby Charltonem – mówił Paddy Crerard, członek zwycięskiej drużyny w Pucharze Europy z 1968 roku – To Phil Jones przypomina mu Duncana Edwardsa, z jego siłą i budową ciała.

Inny słynny menedżer, Fabio Capello, był tak wielkim fanem talentu młodego Jonesa, reprezentanta Anglii w wieku 19 lat, że mówił o nim jako o zawodniku, którego pewnego dnia będzie można zestawiać w rankingach z Franco Baresim (co jest prawdopodobnie najwyższą formą pochwały, jaką można otrzymać od Włocha). Mówił, że ówczesny nastolatek przypomina mu Fernando Hierro, a więc kolejnego piłkarza, który wiedział jedną bądź dwie rzeczy na temat sztuki bronienia w piłce nożnej.

Jeżeli zaś chodzi o Garetha Southgate’a, to zaledwie dwa lata temu obecny selekcjoner reprezentacji Anglii ogłosił Jonesa najlepszym obrońcą w kraju.

Southgate, jak i wspomnieni pozostali menedżerowie, z pewnością mieli dobre intencje. Jednak tak już jest w piłce nożnej, że czasami lepiej jest nie “oznaczać” piłkarza, na wypadek gdyby miało nie wyjść tak, jak to zaplanowano. W szczególności Ferguson zapomniał tutaj wziąć pod uwagę – co pokazuje przykład Jonesa – że “naznaczanie” piłkarza w taki sposób, szybko może stać się czymś, co go przekreśli.

Wróćmy do jednej sytuacji podczas zeszłorocznych mistrzostw świata, kiedy to Jones wyszedł porozmawiać z mediami. Spotkał się z nimi i był gotowy przyznać, że gdy ostatni raz widzieliśmy go w akcji, gdy popalić dał mu Eden Hazard w finale Pucharu Anglii kilka tygodni wcześniej, to zagrał “gównianie”. Zdawał się też brzmieć na zmęczonego tym, że ludzie oczekują od niego, aby był kimś, kim nie jest.

Pamiętam jeden z nagłówków, który mówił, że “żaden ze mnie Pirlo” – mówił przy okazji wcześniejszego meczu Anglików. Pamiętam, że pomyślałem wtedy: No co ty, Sherlocku! Mogłem im to powiedzieć przed meczem.

Jones w międzyczasie postanowił porzucić media społecznościowe, gdy zdecydował się na życie bez udręki. Jego konto na Twitterze posiada 2,3 miliony followersów, ale jest uśpione od października 2017 roku. Dla jego dobra to prawdopodobnie najlepsze rozwiązanie.

Wystarczy bliżej przyjrzeć się reakcji na oświadczenie United z lutego tego roku, gdy poinformowano, że podpisano z nim nowy kontrakt, zatrzymujący go na Old Trafford do połowy 2023 roku. Tego samego dnia na oficjalnym koncie klubu na Twitterze, umieszczono informacje, że Ole Gunnar Solskjaer oraz Marcus Rashford otrzymali kolejno nagrodę dla Najlepszego Menedżera Miesiąca i Najlepszego Piłkarza Miesiąca w Premier League.

Wiadomości dotyczące Solskjaera i Rashforda spotkały się kolejno z 246 i 419 odpowiedziami, pełnymi szacunku. W przypadku Jonesa, było to ponad 6 500 odpowiedzi. Jedna z najbardziej popularnych ukazywała Jose Mourinho, wówczas już byłego menedżera United, zasłaniającego oczy. Inne były mniej działające na wyobraźnię i bardziej obraźliwe. Pojawiały się jeden po drugim.

Przy czym zgoda, memy i filmiki rozśmieszają. Wystarczy wspomnieć mecz przeciwko Arsenalowi, kiedy to Jones przetaczał się po murawie w serii nieskoordynowanych ruchów, w połowie na siedząco, wykonując “wślizg” głową w przeciwnika (niektórzy powiedzieliby, że to pokaz niezwykłej odwagi i oddania).

Albo weźmy klip Lionela Messiego pojedynkującego się z Philem Jonesem, kiedy to pięciokrotny zdobywca “Złotej Piłki” [w momencie pisania tego artykułu, obecnie już sześciokrotny – wyj. red.] wielokrotnie zwodzi Jonesa i zakłada mu “siatkę” niczym biegającemu za piłką psu.

A także inne sytuacje, w których Jones traci swój balans i można oglądać go jak wpada w slow-motion i wykrzywia twarz niczym Vyvyan z serialu “Wiecznie młodzi”. Nawet w pojedynku przeciwko Sheffield United, Jones leżał na boisku, twarzą w dół, wymachując rękoma jakby próbował czołgać się do przodu.

W lepszych czasach Jones mógł śmiać się z tego na swojej grupie na WhatsAppie złożonej z jego starych kolegów. Jednak teraz nie są to jego szczęśliwe czasy. Choć stara się to wygłuszyć, to nie jest to łatwe we współczesnej erze.

Ludzie, którzy znajdują się najbliżej niego mówią, że jest tylko człowiekiem i to oczywiście też do niego trafia. Zwłaszcza wtedy, gdy myśli o tym, jaki wpływ te wydarzenia mają na jego żonę, Kayę, a także na jego rodziców, Marka i Helen, jak również o tym, co pomyśli jego córka, Alaria, gdy będzie już wystarczająco duża, żeby móc to wszystko przeczytać.

Wszystko to zapewne nie jest tym, co wyobrażał sobie Jones, gdy Ferguson zaprosił go do swojego wakacyjnego ośrodka na południu Francji, gdzie spędzał wakacje w 2011 roku i aranżował jego transfer z Blackburn Rovers za 16,5 milionów funtów, pozostawiając w tyle konkurencję w postaci Liverpoolu, Arsenalu i Chelsea.

Jak dobry był więc Jones nastolatek?

Mniej znaną historią jest to, że Ferguson po raz pierwszy próbował pozyskać go, gdy Blackburn pokonało United w rozgrywkach FA Youth Cup w styczniu 2010 roku. Przy tej okazji, zakusy Szkota zostały odrzucone. Jednak pod koniec tego samego roku United mierzyło się z Blackburn w Premier League – niedawno minęła dziewiąta rocznica tego spotkania – to ten pojedynek zadecydował o tym, że Ferguson nie przyjmował już “nie” jako odpowiedzi. United poniżyło rywala, wygrywając 7:1, ale mimo urządzonego festiwalu strzeleckiego, Ferguson był pod wrażeniem występu najmłodszego piłkarza w składzie rywali.

Jones zadebiutował w Premier League w barwach Blackburn zaledwie miesiąc po swoich 18. urodzinach. Graliśmy wtedy z Chelsea i to był czas, kiedy Didier Drogba był w absolutnie topowej formie – mówił The Athletic Keith Andrews, jego były kolega z Blackburn. Po chwili dodał: Jonesy był wtedy fenomenalny (mecz zakończył się wynikiem 1:1). Był prawdopodobnie takiej samej postury jak teraz, pomimo zaledwie 18 lat. Wykonywał dzikie wślizgi, a gdy wychodził na swoje małe wycieczki do pomocy to wyglądał jak materiał na Rolls-Royce’a.

Widziałem wielu piłkarzy – tacy jak Robbie Keane czy Joleon Lescott w Wolves, a także Dele Alli w MK Dons – wszyscy przebili się przez szczeble młodzieżowe do pierwszych drużyn i stali się znani. Jednak zaufaj mi, Phil imponował tak samo jak każdy z tych zawodników.

Andrews zwraca przy tym uwagę, że być może łatwiej byłoby Jonesowi radzić sobie z publicznymi kpinami, gdyby czuł, że ma pełne poparcie u Solskjaera. Pewność siebie odgrywa ogromnie ważną rolę w piłce nożnej, a wątpię, żeby grał obecnie z prawdziwą pewnością siebie – mówił. Gdy otrzymujesz wsparcie ze strony rodziny i przyjaciół, a przy tym wiesz, że menedżer w ciebie wierzy, to potrafisz przejść przez to pole bity. Jednak nie wydaje mi się, aby mógł na to liczyć u kilku ostatnich menedżerów.

To ogólnie dość smutne, że mamy tę erę mediów społecznościowych, co sprawia, że każda pomyłka jest tak rozpowszechniana. Wszystko co zrobi i nie jest dobre, zostaje teraz podkreślane. Problem ten potęguje fakt, że od momentu odejścia z Manchesteru United Aleksa Fergusona, klub ten przechodzi przez bardzo trudne chwile, a Phil jest jednym z nielicznych, który odbył z nim całą tę podróż.

Czasami piłkarze wystawiają się tam (w mediach społecznościowych) i zasługują na krytykę, ale jego nie wkładałbym do tej kategorii zawodników. To gość ceniący sobie prywatność, rodzinny człowiek. Świat potrafi być jednak okrutny i osobiście żywię do niego wielką sympatię, ponieważ nie może być mu łatwo, biorąc pod uwagę krytykę, jaką na siebie przyjmuje. Nie chciałbym widzieć, że to go pokonało, ponieważ uważam, że drzemie w nim bardzo dobry piłkarz. Przy czym nie oglądamy obecnie na boisku najlepszej wersji Phila Jonesa.

Inni mogliby wytknąć, że w tym sezonie nie widzimy także najlepszej wersji Harry’ego Maguire’a. Jednak trudno jest sobie wyobrazić, aby Jones otrzymał tak niewielką krytykę za niektóre błędy, jakie popełnił w tym sezonie obrońca zakupiony za 85 milionów funtów (dla przykładu: gol Michy’ego Batshuayia dla Chelsea w Pucharze Ligi na Stamford Bridge z końcówki października).

Ostatecznie jednak najbardziej niepokojące przy Jonesie jest to, że jego ostatnie upokorzenie na Bramall Lane jest już częścią powtarzającego się tematu. Jego obecność w podstawowym składzie United wzbudza obawy już od jakiegoś czasu. To właśnie dlatego Solskjaer zmarginalizował jego rolę w drużynie, a Mourinho chciał znaleźć kogoś lepszego. Z kolei decyzja Louisa van Gaala, aby powierzyć Jonesowi wykonywanie rzutów rożnych, do dziś pozostaje jedną z największych współczesnych zagadek. Oczywistym stało się też, że przy ciężkim i czasami elektrycznym stylu gry Jonesa, a do tego nagromadzeniu u niego tych wszystkich kontuzji, to mogło zadziałać przeciwko niemu.

Jones opuścił 1 129 dni z powodu urazów czy chorób, zgodnie zdanymi The Athletic zaczerpniętymi z PremierInjuries.com. Być może najbardziej uderzającym szczegółem jest tu liczba różnych medycznych powodów, przez które opuścił ponad trzy lata gry. Kolano, ścięgno udowe, łydka, biodro, palec, stopa, kostka, udo, goleń, pachwina, ramię, miednica, plecy – Jones uzbierał tego mnóstwo, niektóre przypadki powtarzały się kilkukrotnie. Łącznie było to do tej pory 39 kontuzji. Jego średnia występów na sezon podczas kariery wynosi poniżej 30 spotkań. Na tym poziomie to może robić ogromną różnicę w występach zawodnika, zwłaszcza gdy kolejny uraz wydaje się być tylko kwestią czasu.

Chodzi o to, że Phil jest odważny – mówi Eric Steele, były trener bramkarzy w United. Częścią jego gry jest jego fizyczny styl. Nie wydaje mi się, aby pod tym kątem rozwinął się tak jak powinien. Zawsze przy wykonywaniu wślizgów balansował na krawędzi. Przy tym jednak był zawsze tak szczery, że chciałeś mieć go w swoim składzie.

Jeżeli chodzi o obowiązki defensywne, to pierwszy podniósłby ręce do góry. Przy stałych fragmentach gry, rzutach rożnych, twoi prawdziwi obrońcy podchodzą do krycia, tam gdzie tego chcesz. Nigdy się od tego nie uchylał. “Pozwólcie mi zaopiekować się ich zawodnikami, którzy najlepiej grają głową” – mawiał. Był jednym z tych, co do którego nigdy nie było wątpliwości, że da z siebie 100 procent. Nigdy też nie krył swoich uczuć. Był dobrym człowiekiem, którego warto było mieć w pobliżu. Był też dobrym członkiem drużyny, z uwagi na to, że mógł grać na wielu różnych pozycjach. 

A teraz?

Jedna teoria mówi o tym, że United podjęło decyzję o przyznaniu Jonesowi nowego kontraktu, aby wykreować jego wartość rynkową, ponieważ w innym wypadku mógłby latem odejść jako wolny agent. Dlatego też nikt nie powinien całkowicie lekceważyć możliwości, że Jones i tak nie dotrwałby do swojego dziesięciolecia pobytu na Old Trafford.

Phil jest zdecydowanie jednym z tych zawodników, którzy ucierpieli na licznych menedżerskich zmianach – mówił dalej Steele. David Moyes mógł go polubić (ale wytrwał w klubie tylko 10 miesięcy), ale później był jeszcze Van Gaal, potem Mourinho. Spójrz tylko na liczbę obrońców, których pozyskali przez ten czas. Widzieli w nim prawego obrońcę? Czy może jednak widzieli w nim środkowego defensora? Jaka jest jego najlepsza pozycja na boisku?

We wspomnianą niedzielę w meczu z Sheffield United, Solskjaer ustawił go po lewej stronie w trzyosobowym bloku środkowych obrońców. Po namyśle, być może będzie musiał zaakceptować to, że tym samym prosił się o kłopoty.

Jones, który jest prawonożny, nigdy nie grał po tej stronie boiska w bloku obronnym złożonym z trzech środkowych defensorów. Zawodnicy niewiele mieli czasu na przećwiczenie tego na treningach, a do tego Jones musiał także zabezpieczać lewą stronę za Brandona Williamsa. Utalentowanego, ale jeszcze nieopierzonego nastolatka, który operował wtedy jako lewy cofnięty skrzydłowy.

Nie jest to jednak wymówka dla pomyłki, jaką popełnił Jones w tamtym meczu i która doprowadziła do utraty pierwszego gola. Z pewnością zraniło go to, jako środkowego obrońcę w starym stylu, jak łatwo w tej sytuacji został pozbawiony piłki. Jednak sprawiedliwym przy tym byłoby zadanie pytania Solskjaerowi, dlaczego myślał za rozsądne ustawianie go w tak nieznanej mu roli w pierwszym od sześciu miesięcy jego występie w lidze od pierwszych minut. Do tego zrobił to przeciwko drużynie tętniącej życiem, pewnej siebie i notującej na własnym boisku jedne z najlepszych wyników w lidze.

Konsekwencją tego jest to, że Jones jest przedstawiany jako jakaś komediowa niedojda i po raz kolejny cała piłkarska Anglia wydaje się zmierzać w jego kierunku.

“Wy pozyskaliście Phila Jonesa, my zakupiliśmy Kuna Aguero” – brzmi jedna z fraz pieśni Manchesteru City.

Nie tak to przewidywał Ferguson, gdy mówił o Jonesie jako piłkarzu desygnowanym do osiągania najlepszych rzeczy w piłce nożnej. Czy to z dobrymi intencjami czy też nie, być może jest to lekcja dla dzisiejszych menedżerów, aby powstrzymywać się od takich pochwał kierowanych w stronę młodych piłkarzy. Nawet Fergie, zazwyczaj tak bystry w tych kwestiach, mógł się czasem pomylić

W międzyczasie Jones musi na nowo się odnaleźć w tym wszystkim, jeżeli mamy jeszcze raz kiedyś postrzegać go jako elitarnego obrońcę.

Nie jest “niewypałem”, co ludzie mu wytykają. Przeżywa po prostu trudne chwile, które mogą się zdarzyć w jego profesji. Przekonał się o tym na własnej skórze, że piłka nożna i Internet mogą być bezlitosną kombinacją, w szczególności gdy dotyczy ona piłkarza, który na koszulce nosi małego czerwonego diabła z trójzębem w ręku.

Wyzwanie polega na tym, czy uda mu się to wszystko poukładać. Przy tym jedna myśl tkwi w mojej głowie na temat Phila Jonesa – nie brakuje mu odwagi do rywalizacji. Najpierw jednak musi wrócić do tego, jakim piłkarzem był, a nie do tego, jakim piłkarzem powiedziano mu, że ma być.

Dyskusja