Getty Images

Scott McTominay po środowym zwycięstwie 2:1 z Tottenhamem udzielił także wywiadu klubowej telewizji. Szkot mówił m.in. o tym jak bardzo cieszy się z powrotu gry, jaką przyjemność sprawia mu gra u boku Freda i w jaki sposób ma zamiar zregenerować się na sobotni pojedynek z Manchesterem City.

WYWIAD ZE SCOTTEM MCTOMINAYEM DLA MUTV PO MECZU Z TOTTENHAMEM

To był mecz, w który wszedłeś z biegu.

– Kiedy menedżer pyta cię czy możesz zagrać, to musisz być gotowy do gry. Dla mnie ważnym jest, aby zawsze być dostępny do gry. Byłem rozczarowany, że ostatnie trzy mecze oglądałem z linii bocznej boiska. Gdy oglądam nasz mecz, to jestem zdesperowany, aby też wyjść na boisko. Atmosfera na stadionie była dziś genialna. Gdy spojrzy się na to, jakie umiejętności i sztuczki pokazaliśmy, a także jak momentami graliśmy – zwłaszcza w pierwszej połowie, ale także w drugiej odsłonie gry – to było świetne i wspaniale było być tego częścią.

Patrząc na wasz występ przez pierwsze pół godziny, może trzydzieści pięć minut, to był to prawdopodobnie najlepszy mecz w waszym wykonaniu?

– Tak. Nasz menedżer też zwrócił na to uwagę. Wskazał na niektóre rzeczy, które zrobiliśmy w pierwszej połowie. Na świetnie strzały Marcusa, Masona i Jesse’ego, które jednak nie znalazły drogi do bramki rywali. Jak wspominałem, przyjemnie było być częścią tego meczu. Cieszę się ze swojego powrotu do gry.

Pozostała tylko ta kwestia jednobramkowego prowadzenia. Potrzebowaliście tylko drugiego gola. Jednak przy czasie, który mieli rywale oraz talencie, jakim dysponują, można było się spodziewać, że zawsze są w stanie wykreować jakąś szansę na gola i odwrócić losy meczu.

– Oczywiście. To rywale, którzy zawsze są w stanie stworzyć sobie różne okazje bramkowe w takich spotkaniach jak to. W linii ofensywnej mają kilku światowej klasy piłkarzy. Chodzi o to, aby utrzymać chłodną głowę i odpowiednio podchodzić do każdego meczu z osobna. Wyczekujemy już sobotniego spotkania z Manchesterem City. Miejmy nadzieję, że będziemy w stanie kontynuować to, co dziś pokazaliśmy.

Marcus Rashford obecnie wygląda na piłkarza, którego trudno jest powstrzymać obrońcom rywali, zgadzasz się?

– Trudno? To niemożliwe. Czasami, gdy widzi się, co Marcus [Rashford] wyprawia na boisku…Zresztą to jak powiew świeżego powietrza, gdy ogląda się zawodnika, który wybił się jako dzieciak z Manchesteru i robi takie rzeczy. Z przyjemnością się na to patrzy. Chcę po prostu być tego częścią.

Jeżeli zaś chodzi o drugą połowę, to trudno tutaj mówić o sytuacji, w której David de Gea musiał wykonywać interwencję za interwencją. Wyglądało na to, że dość komfortowo prowadzicie tę grę.

– Tak. Czułem, że mamy ten mecz pod kontrolą. Od pierwszych minut graliśmy na pełnym gazie, można było to zobaczyć, można było to wyczuć. Być może chłopaki w przerwie potrzebowali nieco podniesienia swoich spuszczonych głów, z uwagi na straconą bramkę, ale wyszliśmy na drugą połowę i świetnie było zobaczyć jak się dla nas ona rozpoczęła. Miejmy nadzieję, że będziemy to kontynuować także w sobotnim meczu.

A jak się czułeś podczas spotkania? Dopiero co wróciłeś do gry po kontuzji. Oczywiście gdybyś czuł się źle, to prawdopodobnie strasznie byś teraz sapał, ale wyglądasz dobrze.

– Tak. Czuję się dobrze. Robiłem wszystko, co w mojej mocy, aby dziś zagrać. Pierwszy trening odbyłem wczoraj, a dziś zagrałem cały mecz. Czuję się dobrze. Mam 22 lata, więc wszystko powinno być ze mną w porządku [śmiech].

To prawda. Przed kontuzją uformowałeś w pomocy dobre partnerstwo z Fredem. Dziś mogliśmy zobaczyć to ponownie. Uważasz, że to zrozumienie między wami rośnie?

– Tak. Fred to naprawdę miły gość. Oczywiście mamy dobre relacje na boisku za każdym razem, gdy ze sobą gramy. To przyjemność grać u jego boku. Czuję, że łapiemy coraz większą nić porozumienia. Myślę, że sami możemy to dostrzec poprzez sposób, w jaki „korzystamy z siebie nawzajem” na boisku. Chcemy to utrzymać. Chcemy podtrzymać to partnerstwo i rozwijać je po całym boisku, w szczególności w stronę naszych napastników, a więc w strefę, która jest najważniejsza na murawie. Miejmy nadzieję, że pojedziemy na mecz z Manchesterem City i rozegramy naprawdę dobre spotkanie, a potem zobaczymy, gdzie faktycznie się znajdujemy jako drużyna.

Czy z wysokości boiska czułeś, że fani naprawdę chcieli tego zwycięstwa? Chcieli tego dla Ole Gunnara Solskjaera, który oczywiście znajduje się ostatnio pod presją mediów? Myślisz, że wyczuwali jak ważne jest zdobycie trzech punktów w tym meczu?

– Cóż, nie czytam za wiele z tego, co piszą w Internecie, prasie i w tym podobnych źródłach. Spotkało się dziś dwóch menedżerów, którzy są związani z reprezentowaniem tego klubu, a jeden z nich jest teraz z nami. Oczywiście to do naszych obowiązków jako piłkarzy należy wychodzenie na boisko i dawanie z siebie wszystko za niego. Kochamy Ole [Gunnar Solskjaer] jako grupa, więc mamy nadzieję, że okażemy mu wsparcie poprzez nasze występy na boisku, na jakie zasługujemy. Niektóre punkty, które po drodze zgubiliśmy w tym sezonie, uciekły nam, ponieważ nie reprezentowaliśmy takiego poziomu, na jaki liczyliśmy. Miejmy jednak nadzieję, że teraz to podtrzymamy.

Na koniec – niewiele czasu zostało do soboty, nie macie więc zbyt wiele czasu na regenerację. Niemniej czeka was kolejny wielki mecz.

– Zgadza się. Jak już wspominałem przyjemnością było zagrać w dzisiejszym meczu, ale za dwa czy trzy dni czeka nas kolejne spotkanie. Musimy teraz odpowiednio odpocząć i zregenerować siły. Dobrze jeść, dobrze spać, odbyć trening, chwilę odpocząć, wziąć lodową kąpiel, a następnie przygotować się na atak przeciwników także w sobotę.

Dyskusja