Getty Images

Lee Grant przyznał w wywiadzie dla najnowszego wydania magazynu “United Review”, że czuje się niesamowitym szczęściarzem z powodu możliwości reprezentowania Manchesteru United.

36-latek trafił na Old Trafford latem 2018 roku ze Stoke City. Jednak dopiero w niedawnym wyjazdowym meczu z Astaną w Lidze Europy, przegranym 1:2, doświadczony Anglik zaliczył swój pełny debiut w bramce “Czerwonych Diabłów”. Wcześniej Grant wystąpił jeszcze przez nieco ponad 20 minut w spotkaniu Pucharu Ligi z Derby County na początku ubiegłego sezonu (2:2 i 7:8 w karnych), gdy czerwoną kartę otrzymał Sergio Romero.

– Długa droga prowadziła do tego momentu – wspomina Grant swój pełny debiut w meczu z Astaną. – Bardzo chciałem zaliczyć swój pełny debiut już po pierwszy okresie przygotowawczym bądź też po moim pierwszy występie w Pucharze Ligi z zeszłego sezonu, ale w ubiegłej kampanii nie było mi to dane.

– Przy czym absolutnie rozumiem dlaczego, ponieważ moją rolą tutaj było pozostawanie w ciągłej gotowości i ewentualna nadzieja na to, że wydarzy się coś, co pozwoli mi zagrać. Czuje się szczęśliwy, że to się w końcu udało i kolejnym krokiem dla mnie jest teraz wypatrywanie następnej szansy.

– Czerpałem przyjemność z każdego momentu z mojego debiutu. Spoglądam teraz dalej w terminarz gier i planuje swój następny występ w pierwszej drużynie. Taka jest tutaj moja rola, muszę po prostu być w gotowości.

– Muszę być gotowy do gry zarówno w tygodniu, jak i w weekend, niezależnie od tego czy zasiądę na ławce rezerwowych, wystąpię od pierwszych minut czy będę na trybunach. Klub sprowadził mnie tu, ponieważ ufa mi w tym zakresie, dlatego też taka jest moja rola – dodał.

Lee nie był jedynym zawodnikiem w barwach Manchesteru United, który zaliczył swój debiut od pierwszych minut w dorosłej ekipie “Czerwonych Diabłów”. Razem z nim uczynili to także reprezentanci klubu z Old Trafford w kadrze do lat 23 – Ethan Laird, Di’Shon Bernard i Dylan Levitt. Poza tym z ławki rezerwowych na boisko weszli jeszcze D’Mani Mellor, Largie Ramazani i Ethan Galbraith.

– Byłem naprawdę zachwycony postawą tych młodych chłopaków, którzy zagrali w tym meczu – mówił dalej Grant. – Są naprawdę dobrzy. Z mojej perspektywy wykazują się dojrzałością i gotowością na to, aby być angażowanym w spotkania pierwszej drużyny. Dobrze było mieć ich obok.

– Z drugiej strony oczywiście dziwnym uczuciem był brak na boisku członków pierwszej drużyny, do których jest się przyzwyczajonym, ale dzięki temu też miałem przyjemność mieć autorytatywną pozycję w składzie.

– Cały tamten wieczór miał dla nas nieco większe znaczenie niż sam rezultat końcowy spotkania. Było to dla nas ważniejsze pod tym kątem, co to oznaczało dla klubu, mieć w składzie tylu młodych piłkarzy zaangażowanych w ważny mecz. Niezależnie już od tego jak na to patrzeć.

– Niektórzy mogli to postrzegać jako nic nieznaczące spotkanie: Manchester United, zapewniony awans do dalszej fazy rozgrywek, wyjazd do Kazachstanu. Być może nie jesteśmy zbyt przejęci tym, co tam się stało.

– Manchester United czuje jednak dumę z tego, co osiąga w pracy ze swoimi młodymi zawodnikami. Przy tym klub chce wygrywać każdy mecz, więc to był ważny mecz. Możliwość wystąpienia w nim była dla mnie przyjemnością – dodał.

Lee odrzuca także sugestie, że nadchodzący czwartkowy mecz z AZ Alkmaar także ma nie mieć wielkiego znaczenia. “Czerwone Diabły” będą gościć holenderski klub na Old Trafford, przy czym obie ekipy zapewniły już sobie awans do fazy pucharowej turnieju. Jednak stawką tego spotkania jest zwycięstwo w grupie, co z kolei będzie wpływało na rozstawienie drużyn podczas losowania par 1/16 finału. Anglik przyznaje więc, że gra jest warta świeczki.

– Każdy mecz jest ważny – mówi. – Nie chciałbyś złapać sztab szkoleniowy i piłkarzy na tym, że podchodzą do tego typu meczów na zasadzie zdejmowania nogi z gazu, zrelaksowania się i postrzegania ich jako nieważnych.

– Zwłaszcza, gdy grasz u siebie, przed swoimi fanami, którzy wymagają dobrych wyników i dobrych występów. To właśnie wszyscy chcemy pokazać.

– Stawką tego meczu jest pierwsze miejsce w grupie. Wszyscy chcą wygrać grupę. Wiemy, że AZ Alkmaar to dobra drużyna, więc wszyscy będą chcieli być zaangażowani w to spotkanie. Od młodzieży, która powąchała już trochę gry w seniorskiej drużynie w Kazachstanie, po zawodników pierwszego zespołu.

– W ostatnim czasie pokazaliśmy kilka naprawdę pozytywnych oznak naszej gry i myślę, że jesteśmy w stanie kontynuować ten czar, który pokazywaliśmy, w tym siać dalej zagrożenie pod bramką rywali. Bez względu na naszą aktualną pozycję, naprawdę chcemy odcisnąć piętno w tym meczu i mam nadzieję, że osiągniemy dobry rezultat – zakończył.

Dyskusja