Getty Images

Druga część konferencji prasowej Ole Gunnara Solskjaera po czwartkowym meczu z AZ Alkmaar dotyczyła nadchodzącej, niedzielnej potyczki ligowej Manchesteru United z Evertonem.

Norweg wspominał przy tej okazji o sytuacji zdrowotnej Jesse’ego Lingarda i pozostałych kontuzjowanych zawodników, a także o tym, co poradziłby w obecnej sytuacji tymczasowemu menedżerowi Evertonu, Duncanowi Fergusonowi.

46-latek wyjaśnił również jaka jest różnica pomiędzy obecną drużyną “Czerwonych Diabłów” a tą, która w ubiegłym sezonie zebrała lanie od Evertonu, przegrywając 0:4, jak również dlaczego zrobił sobie zdjęcie z Masonem Greenwoodem, gdy Anglik miał zaledwie 7 lat.

KONFERENCJA PRASOWA OLE GUNNARA SOLSKJAERA PRZED MECZEM Z EVERTONEM

Ole, nie chcąc już pytać cię na każdej konferencji prasowej o tego samego zawodnika, powiedz nam jak ma się Jesse Lingard? Czy spodziewasz się, że będzie dostępny do gry w weekend?

– [Śmiech] Nie jestem pewny czy Jesse [Lingard] będzie dostępny do gry, ale taką mam nadzieję. Dziś nie mógł z nami trenować. Prawdopodobnie sprawdzimy co z nim w sobotę. Wrócił do naprawdę dobrej formy, jest w dobrej kondycji fizycznej i dobrze trenuje. Mamy więc nadzieję, że będzie dostępny do gry. Jak już też wspominałem, Eric [Bailly] i Tim [Timothy Fosu-Mensah] w przyszłym tygodniu rozpoczną treningi z nami. Prawdopodobnie także Paul [Pogba] zacznie solidnie trenować na murawie. Zobaczymy.

Jak według ciebie zbudowała się forma drużyny przez ten ostatni tydzień i jak ważnym jest jej podtrzymanie w obliczu tego, że czeka was jeszcze wiele spotkań do rozegrania w krótkich odstępach czasowych? Dobre wyniki w tym okresie mogą spowodować ogromną różnicę w sytuacji w tabeli ligowej w porównaniu do tej obecnej.

– Oczywiście to dla nas kluczowy okres w sezonie. Gramy sporo meczów na własnym boisku i chcemy w nich punktować. Wiem, że Everton w minionym tygodniu zaliczył wielki zwrot akcji, po wcześniejszych słabych występach. Oglądałem ten mecz [wygrana 3:1 z Chelsea – przyp. red.]. Wiem, że Everton to drużyna, która przyjedzie tutaj, aby możliwie jak najbardziej utrudnić nam zadanie. Musimy jednak kontynuować to, co ostatnio robimy, ponieważ jesteśmy zbyt daleko od naszego celu. Musimy podtrzymać tę formę. Ostatni tydzień był dla nas dobry, ale to już historia. Teraz czeka nas kolejny.

Jak różni się ta drużyna od tej, która w ubiegłym sezonie została upokorzona przez Everton?

– Przegraliśmy dość wyraźnie z Evertonem w ubiegłym sezonie. Rozmawialiśmy na temat tego jak wtedy wyglądaliśmy i jak zaprezentowaliśmy się jako drużyna. Zostaliśmy wtedy zdemolowani. Mówiłem już to wiele razy, że nie jesteśmy tą samą grupą, która wystąpiła w tamtym meczu. To inna grupa piłkarzy, która jest gotowa na podjęcie walki i grę w piłkę.

Jednak większość tych piłkarzy jest wciąż ta sama.

– Tak, ale kwestia mentalności czasami jest trudna do wyjaśnienia. Nastroje w drużynie są obecnie odmienne, zdecydowanie.

Odkąd przybyłeś do Manchesteru United i zaliczyłeś świetny start, w Evertonie pojawił się Duncan Ferguson, Arsenal zatrudnił Freddiego Ljunberga, zaś Chelsea zatrudniła Franka Lamparda. Czujesz się jakbyś coś uruchomił?

– [Śmiech] Widzę dokąd zmierzasz. Nie wiem. Chodzi tutaj o to, że Duncan [Ferguson] zna Everton, Frank [Lampard] zna Chelsea, zaś Fredrik [Ljunberg] grał w Arsenalu, gdy drużyna radziła sobie dobrze. Ja z kolei znam dobrze ten klub. Nie wiem co myślą inne kluby, ale wiem, że my mamy tradycje, które musimy tu utrzymać. Musimy się ich trzymać i musimy trzyma się wartości, które cechują ten klub. Być może inne kluby zaczęły myśleć tak samo.

Miejsce w TOP 4 wydaje się dla was nie być już takie niedorzeczne…

– …to nigdy nie było niedorzeczne!

Był taki czas, że tak to wyglądało.

– Nie, to nigdy nie jest niedorzeczne, gdy mówimy o momencie sezonu rozgrywanym w październiku czy listopadzie. Ten klub nigdy nie zdobył tytułu mistrzowskiego już w tym okresie. Oczywiście nie rozmawiamy teraz o zwycięstwie w lidze, ale powtarzałem już wielokrotnie, że ta grupa piłkarzy potrzebuje czasu na rozwój jako grupa i drużyna. Przy czym tak właśnie będzie, ponieważ ci zawodnicy mają odpowiednie nastawienie.

Jednak czy nie uważasz, biorąc pod uwagę wasze ostatnie wyniki i rezultaty Chelsea, że jesteście teraz bliżej tego celu?

– Nie rozważam takich rzeczy w grudniu, wcale. Jest jeszcze zbyt wiele spotkań do rozegrania w grudniu, styczniu, lutym, marcu i kwietniu. Nie można teraz patrzeć na wyniki z takim wyprzedzeniem. Musimy dalej robić to, co robimy i rozwijać ten zespół. Musimy trzymać się tego, w co wierzymy i poprawiać się dzień po dniu. Wierzę, że wtedy wyniki przyjdą same.

Co poradziłbyś Duncanowi Fergusonowi, gdy teraz przybył do Evertonu. Jest tam legendą, może nie tak porównywalną jak ty tutaj, ale…

– …powiedziałbym mu, aby wystawił przeciwko nam drugi zespół [śmiech]. Niech zagra rezerwami.

Jednak co byś mu doradził w tej sytuacji, przechodząc już przez to i znając jego charakter?

– Żeby był sobą. Jeżeli będziesz starał się być kimś innym niż jesteś, to w końcu i tak zostaniesz zdemaskowany. Przynajmniej ja zawsze staram się tak postępować. Staram się być sobą przez cały czas. Uważam, że w przypadku Duncana [Fergusona] jest tak samo. Był w stu procentach zaangażowany i wykazywał pasję na boisku jako piłkarz. Jestem przekonany, że jest taki sam jako trener i menedżer.

Co takiego zmieniło się w mentalności twoich zawodników, w porównaniu do tego występu przeciwko Evertonowi z zeszłego sezonu? Czy chodziło faktycznie tylko o tę zmianę mentalnościową?

– Uważam, że ta grupa piłkarzy zmierza obecnie w odpowiednim kierunku. Otrzymują szansę każdego dnia, gdy wychodzą na boisko treningowe. Nie będzie jednak żadnej taryfy ulgowej i nie powinno jej być. Nikt nie będzie tutaj grać, jeżeli nie będzie chciał zmierzać w tym samym kierunku, w którym podąża większość tej grupy, a w zasadzie cała grupa. Jeżeli jest więc jeden bądź dwóch zawodników, którzy od tego odchodzą, to prawdopodobnie nie będą tutaj grali.

Dwa tygodnie temu mówiłeś o trudnościach w pozyskiwaniu w styczniu piłkarzy, którzy byliby długoterminowymi wzmocnieniami klubu. Wydawałeś się bardziej optymistyczny w tym temacie, gdy rozmawialiśmy o tym ostatnim razem. Czy coś się zmieniło w tej kwestii?

– Nie wydaje mi się, abym mówił w tym kontekście o styczniu, tylko ogólnie. Chodzi o długoterminowe cele, którym się obecnie przyglądamy. Jednak gdyby nagle pojawiła się okazja na jakieś krótkoterminowe wzmocnienie, to być może byśmy z niej skorzystali. Niemniej zawsze myślimy w perspektywie długoterminowej, ale styczeń to trudny okres do pozyskiwania piłkarzy. Przy czym zawsze pozostajemy czujni.

Na mecz z Evertonem przypadnie czterotysięczne spotkanie z rzędu, w którym Manchester United będzie miał w kadrze co najmniej jednego piłkarza z Akademii…

– …nie mam zbyt szerokiego składu, aby nie korzystać z wychowanków, więc z pewnością zagramy nimi także z Evertonem [śmiech].

Czy mógłbyś jakoś podsumować, jakie to uczucie, gdy klub nieprzerwanie od 1937 roku ma wychowanka w kadrze meczowej?

– Od 1937 roku? [Śmiech] To coś, z czego jesteśmy dumni. To leży w naszym DNA. Ten klub zbudowany jest na lokalnych chłopakach i wychowanka przebijających się z naszej Akademii. Napawa nas to dumą. Zresztą mogliście zobaczy w meczu z AZ Alkmaar, że wychowankowie wiedzą, co to znaczy grać dla tego klubu. Przy tym po pierwsze to dobrzy ludzie, wspaniałe osoby. Każdy kto się przebija z naszej Akademii. To oczywiście także dobrzy piłkarze. Wiedzą czego potrzeba do tego, aby być zawodnikiem Manchesteru United. Weźmy na przykład Masona [Greenwooda]. W zasadzie pamiętam, kiedy po raz pierwszy go spotkałem na The Cliff [jeden z obiektów treningowych Manchesteru United – wyj. red.], gdzie swego czasu trenował mój 8-letni syn. Mason miał wtedy 7 lat. Gdy po raz pierwszy go widziałem już się wyróżniał. Zrobiłem sobie wtedy z nim zdjęcie. Teraz jest tutaj. To właśnie robimy w tym klubie.

To ty go poprosiłeś o to zdjęcie czy on ciebie?

– Pamiętam, że jego tata wspomniał o tym, a ja pamiętałem tego dzieciaka. Gdy podpisywał ostatnio nowy kontrakt, to mieliśmy czas na pogawędkę o miłych wspomnieniach [śmiech].

Czyli w końcu ty go poprosiłeś o to zdjęcie, czy on ciebie?

– Ja go o to poprosiłem, bo wiedziałem, że kiedyś będzie piłkarzem [śmiech].

Masz jeszcze gdzieś to zdjęcie?

– On z pewnością je ma i jego tata również. Do zobaczenia.

Dyskusja