Getty Images

Szalony mecz na Bramall Lane i wywalczenie awansu do 1/16 finału Ligi Europy – to dwa najważniejsze wydarzenia, które powinniśmy zapamiętać z listopada. Okoliczności nie warto, bo Manchester United wciąż grał słabo i nie przekonywał nikogo.

Tekst autorski

Miesiące się zmieniają, ale nie zmienia się jedno. Manchester United wciąż gra w kratkę. A jeśli ktoś by chciał tej tezie zaprzeczyć, to jak inaczej nazwać sytuację, w której na trzy mecze ligowe Man Utd raz wygrał, raz przegrał i raz zremisował?

Do pierwszego listopadowego spotkania kibice podchodzili optymistycznie. Bournemouth przystępowało do tej konfrontacji z serią pięciu meczów bez zwycięstwa, z kolei podopieczni Ole Gunnara Solskjaera byli świeżo po wyeliminowaniu Chelsea z Pucharu Ligi za sprawą bardzo dobrego meczu na Stamford Bridge. Jak to jednak bywa w tym sezonie, wynik okazał się całkowicie inny od przewidywań.

Zespół Eddiego Howe’a wygrał 1:0, a Manchester United zagrał źle. Okazje stwarzał sobie tylko na początku meczu, a i tak nie były to klarowne do zdobycia bramki sytuacje. Jedyna bramka padła pod koniec pierwszej połowy, gdy Joshua King wykorzystał niebywałą wręcz bierność zespołu gości.

Napastnik Bornemouth zdołał przyjąć sobie piłkę będąc tyłem do bramki, pozwolił jej odbić się od murawy, podrzucił ją sobie nad głową całkowicie myląc Aarona Wan-Bissakę i mocnym strzałem pokonał Davida de Geę. Już samo dopuszczenie do uderzenia w tej sytuacji było błędem obrony. Hiszpański bramkarz był bez szans i “Wisienki” objęły prowadzenie.

Dopiero w końcówce goście wzięli się do roboty i kilka razy zagrozili bramce Bournemouth, jednak akcje te przypominały kolejne akty desperacji. Obrona gospodarzy wytrzymała ten chwilowy napór i sprawiła, że Vitality Stadium po raz pierwszy od połowy września było świadkiem zwycięstwa.

Znalezione obrazy dla zapytania bournemouth 1-0 man utd
Newsy People

Na całe szczęście nadszedł mecz na Old Trafford z Brighton i porażkę można było sobie odbić. Nikt w Manchesterze nawet nie dopuszczał myśli o stracie punktów. I dobrze, bo ta byłaby prawdziwą katastrofą.

Przeczytaj także:  Philippe Clement: po zagraniu Romero powinien być rzut karny i czerwona kartka

Akurat w tym konkretnym przypadku “Czerwone Diabły” nie zawiodły. Od pierwszej minuty intencje gospodarzy były widoczne – celem było zwycięstwo przy jednoczesnym kontrolowaniu boiskowych wydarzeń. Pierwszy gol nadszedł stosunkowo szybko, bo już w 17. minucie, choć w głównej mierze był dziełem przypadku. Piłka po strzale Andreasa Pereiry odbiła się od obrońcy “Mew”, co zmyliło bramkarza rywali.

Dwie minuty później szczęście kolejny raz uśmiechnęło się do Manchesteru United. Po dośrodkowaniu z rzutu wolnego w polu karnym stworzyło się spore zamieszanie, z którego skrzętnie skorzystał Scott McTominay. Szkot z pewnością nie będzie wspominać tego trafienia po zakończeniu kariery, jednak najważniejsze było bezpieczne prowadzenie.

Przez chwilę tego popołudnia na Old Trafford zrobiło się nerwowo, gdyż gola kontaktowego zdobył Lewis Dunk, jednak odpowiedź faworytów była natychmiastowa. Świetne podanie z głębi pola otrzymał Anthony Martial, minął bramkarza i wystawił piłkę Marcusowi Rashfordowi, który potężnym strzałem, po którym piłka odbiła się jeszcze od poprzeczki, ustalił wynik spotkania.

Po końcowym gwizdku przyszedł moment otrzeźwienia, bo trzeba było spojrzeć w tabelę. A w niej Manchester United wprawdzie był siódmy, jednak miał na koncie zaledwie 17 punktów. Czwarty wówczas Manchester City zgromadził ich 25, więc do pozycji gwarantującej grę w Lidze Mistrzów wciąż było bardzo daleko.

Znalezione obrazy dla zapytania man utd 3-1 brighton
AP News

Ostatni ligowy mecz w listopadzie okazał się najbardziej szalonym w całym 2019 roku (nie licząc rewanżowego spotkania z PSG w 1/8 finału Ligi Mistrzów). Po dobrym spotkaniu Manchester United znów udawał się na wyjazd i… znów zawiódł. Choć tym razem pretensje były o coś innego niż zazwyczaj.

Od samego początku Sheffield narzuciło swoje warunki. Już w pierwszych minutach dwukrotnie “Czerwone Diabły” ratował David de Gea. Beniaminek był lepszy i udowodnił to w 19. minucie. Phil Jones kompletnie zlekceważył Mousseta, ten odebrał mu piłkę i zagrał w pole karne. Pierwszy strzał Lundstrama został przez Hiszpana obroniony, jednak tak niefortunnie, że futbolówką nabity został Fleck.

Przeczytaj także:  The Athletic: czy MU naprawdę nie potrzebuje Ligi Mistrzów, aby przyciągnąć nowych piłkarzy?

Na początku drugiej połowy Manchester United przegrywał już dwiema bramkami – Sheffield wyszło z kontrą, którą strzałem z dystansu wykończył Lys Mousset. Wszystko wskazywało na to, że “Czerwone Diabły” znów przegrają w meczu wyjazdowym.

W tym meczu nie układało się nic, a beniaminek na Bramall Lane był lepszy w każdym możliwym aspekcie. Wtedy nadszedł jednak niesamowity zryw podopiecznych Ole Gunnara Solskjaera. Trwał on siedem minut i zakończył się zdobyciem trzech bramek. Najpierw trafił Brandon Williams po rzucie rożnym, potem wyrównał Mason Greenwood, a na koniec fenomenalny pościg zakończył Marcus Rashford.

No i właśnie – o ile przeważnie po meczach wyjazdowych kibice są zawiedzeni brakiem umiejętności zerwania się do walki i ogólnej bierności, o tyle teraz problemem była nieumiejętność trzymania wyniku. Fantastyczna pogoń za Sheffield w ostatecznym rozrachunku pozwoliła bowiem dopisać do swojego konta zaledwie jeden punkcik. W samej końcówce meczu znów zawiodła defensywa pozwalając wyrównać Oliverowi McBurniemu.

Bournemouth – Manchester United 1:0 (1:0)
1:0 – Joshua King 45′

Manchester United – Brighton 3:1 (2:0)
1:0 – Andreas Pereira 17′
2:0 – Scott McTominay 19′
2:1 – Lewis Dunk 64′
3:1 – Marcus Rashford 66′

Sheffield United – Manchester United 3:3 (1:0)
1:0 – John Fleck 19′
2:0 – Lys Mousset 52′
2:1 – Brandon Williams 72′
2:2 – Mason Greenwood 77′
2:3 – Marcus Rashford 79′
3:3 – Oliver McBurnie 90′

Znalezione obrazy dla zapytania sheffield - man utd 3-3

Pozytywnie było za to w Lidze Europy, bo Manchester United zapewnił sobie awans do fazy pucharowej już po czterech kolejkach zmagań grupowych. W decydującym meczu “Czerwone Diabły” pokonały u siebie Partizan 3:0. Kolejną bramkę zdobył Mason Greenwood, który na każdym kroku udowadnia, że stawianie na niego jest właściwym krokiem.

Przeczytaj także:  The Athletic: jakie opcje gry Odion Ighalo może wnieść do MU

Bardzo ładną akcję przy bramce na 2:0 przeprowadził Anthony Martial, a strzelanie na Old Trafford zakończył na początku drugiej połowy Marcus Rashford.

Wywalczenie awansu na tak wczesnym etapie pozwoliło Ole Gunnarowi Solskjaerowi na daleką podróż do Astany zabrać młody zespół. I dobrze się złożyło, bo taka wyprawa na tym etapie sezonu raczej nie przyniosłaby niczego dobrego. Z Astaną na boisko wybiegł najmłodszy skład, jaki kiedykolwiek wybiegł w rozgrywkach europejskich. Przegrał 1:2, ale nie wynik był najważniejszy.

Znalezione obrazy dla zapytania man utd - partizan 3-0
Ronaldo.com

Manchester United – Partizan 3:0 (2:0)
1:0 – Mason Greenwood 22′
2:0 – Anthony Martial 33′
3:0 – Marcus Rashford 49′

Astana – Manchester United 2:1 (0:1)
0:1 – Jesse Lingard 10′
1:1 – Dmitri Shomko 55′
2:1 – Di’Shon Bernard [sam.] 62′

Listopad nie przyniósł odpowiedzi na pytania o przyszłość Paula Pogby. Francuz teoretycznie do gry powinien wracać, tymczasem więcej pojawiało się doniesień o przedłużającej się absencji, niż możliwym powrocie na boisko. Nie brak było także opinii, że pomocnik już więcej w Manchesterze United nie zagra. Teraz już wiemy, że te przewidywania się nie sprawdziły – Pogba wrócił do gry w przegranym 0:2 meczu z Watfordem.

W listopadzie do pracy wrócił Jose Mourinho. Portugalczyk zastąpił na stanowisku menedżera Tottenhamu Mauricio Pochettino, który stracił kontrolę nad drużyną i nie gwarantował poprawy wyników. “The Special One” zaczął bardzo dobrze – od trzech kolejnych zwycięstw: dwóch w Premier League i jednym w Lidze Mistrzów.

Znalezione obrazy dla zapytania mourinho contract tottenham
Bloomberg

Dyskusja