Getty Images

Luka Modrić prawił mu komplementy i nazwał dobrym piłkarzem. W drużynie Manchesteru United ma najwięcej wykreowanych szans w tym sezonie ligowym ze wszystkich zawodników w klubie i jak sam przyznaje jest w stanie zabić za to, żeby tylko grać na Old Trafford. Z kolei wśród wielu krytyków postrzegany jest jako jeden z symboli upadku “Czerwonych Diabłów” w ostatnim czasie. O kim mowa?

Artykuł Lauriego Whitwella dla The Athletic – treść oryginalna

Andreas Pereira wraca do chwili, w której przeniósł się z PSV Eindhoven do Manchesteru United w swoje 16. urodziny i gdy jego myśli zamieniały się w mordercze zamiary.

– To był dla mnie wielki krok. Na początku było mi nieco ciężko, wiele rzeczy było tutaj innych – mówi w rozmowie z The Athletic. – Jednak jeżeli chodzi o United, to jestem w stanie zabić za to, żeby tu być. To moje największe marzenie.

W rzeczywistości Pereira prawdopodobnie oddziela grubą linią te słowa i nie pozbywa się ludzi, aby tylko otrzymać możliwość gry w klubie, ale wydaje się, że wiadomo co ma myśli w kwestii prawdziwego przekonania, co do chęci występów na Old Trafford. Przy tym Ole Gunnar Solskjaer kontynuuje próby zmiany kształtu United, a odpowiednie nastawienie w drużynie nie jest czymś, co można uznać za pewnik.

Mentalność to tylko połowa stoczonej bitwy, a pytanie z tego sezonu, jako że Pereira po raz pierwszy stał się regularnie występującym w United zawodnikiem, dotyczy tego, czy posiada odpowiednie umiejętności, aby sobie z tym poradzić. Na jasień, podczas wyjazdowych porażek z West Hamem United, Newcastle United czy Bournemouth, gdzie kreatywność drużyny była największym problemem, odpowiedź na to pytanie szła w negatywnym kierunku.

Jednak występy Pereiry z ostatnich tygodni bardziej pokazywały jego wkład w grę drużyny, a jego rola w zespole stała się jaśniejsza i ważniejsza. Zaliczył swoją drugą asystę w spotkaniu przeciwko Newcastle United w Boxing Day, a potem prawdopodobnie zaliczył swój najlepszy występ w klubie w meczu przeciwko Burnley, który miał miejsce 28 grudnia i w którym to wykreował Anthony’emy Martialowi bramkę otwierającą wynik spotkania, poprzez swój wysoki pressing na Charlie’em Taylorze i super szybkie podanie, które okraszone było niezwykłą precyzją.

Z drugiej strony, Pereira nie wystąpił w meczu, który ekipa z Old Trafford przegrała z Watfordem tuż przed Świętami Bożego Narodzenia, a w przegranym 0:2 meczu z Arsenalem w Nowy Rok, wszedł na boisku z ławki rezerwowych. Wziął za to udział w upokarzającym klub spotkaniu z Manchesterem City w środku tygodnia, który był jednak porażką całej drużyny. Potem znów w meczu z Norwich City potwierdził, że jest jednym z najbardziej uzdolnionych technicznie graczy w drużynie United.

Przeczytaj także:  Jaap Stam: Eric Bailly wciąż ma przyszłość w Manchesterze United

W ósmej minucie wykazał się krótką sekwencją swoich umiejętności, która wywołała głośny szmer zadowolenia wśród fanów zgromadzonych na Old Trafford, tak jak robią to gimnastycy, gdy w powietrzu robią kilka efektownych obrotów.

Brazylijczyk stanął wówczas twarzą w twarz z dwójką zawodników Norwich, zgrabnie zagrał ciałem i pozostawił poza grą Emiliano Buendię.

Źródło: The Athletic
Źródło: The Athletic

Następnie obrócił się nad piłką i gwałtownymi dotknięciami futbolówki obiema stopami, zostawił w tyle próbującego przerwać akcję Alexa Tetteya, który wyjechał wślizgiem poza plac gry.

Źródło: The Athletic

Krótko po tym dwukrotnie zostawił w tyle Buendię biegnącego w odwrotnym kierunku, aby zrobić sobie miejsce na dośrodkowania, które byłyby niebezpieczne, gdyby napastnicy United byli bardziej przewidujący. Były takie chwile, w których można było przypomnieć słowa sir Aleksa Fergusona, który pozyskiwał Pereirę w Nowy Rok osiem lat temu: “Zawsze znajdzie się miejsce dla Brazylijczyka w mojej drużynie” – zażartował wtedy sir Alex. 24-letni obecnie Pereira, pamięta to: “Byłem wtedy bardzo szczęśliwy”.

Pereira ostatecznie zakończył mecz z Norwich City z trzema wykreowanymi kolegom szansami na bramkę – ta najbardziej godna odnotowania, to płaskie dośrodkowanie do Brandona Williamsa z 57 minuty, które młody obrońca United jakimś cudem nie zamienił na bramkę uderzając z czterech metrów. Brazylijczyk wykreował więc więcej okazji bramkowych w tym spotkaniu niż jakikolwiek inny zawodnik United, włączając w to Juana Matę, który zaliczył dwie asysty.

Pereira wykreował swoim kolegom w Premier League w tym sezonie 28 sytuacji bramkowych. To więcej niż jakikolwiek inny piłkarz United (Fred i Marcus Rashford są zaraz za Brazylijczykiem w tej statystyce, mając takich podań po 24). Choć jego pozycja numer “dziesięć” odzwierciedlałaby te statystyki, to należy odnotować, że nie zawsze tam grał.

W meczu przeciwko City został poproszony, aby najpierw wyszedł z pozycji głęboko cofniętego pomocnika do przodu, a następnie przeniósł się na prawe skrzydło. Podczas gdy taka uniwersalność może gwarantować otrzymywanie czasu gry na boisku ze strony menedżera, to też potencjalnie może zaburzyć pewien rytm tejże gry.

– Moją najlepszą pozycją jest pozycja nr 10 – przyznaje sam Pereira. – Mogę też grać na obu skrzydłach, ale bardziej preferuję schodzić do środka i grać jako atakujący pomocnik. Menedżer to wie, ale wie też, że jeżeli będę musiał zagrać na innych pozycjach, aby pomóc drużynie, to zrobię to. Chcę po prostu tego, co najlepsze dla drużyny.

Przeczytaj także:  Solskjaer wyjaśnia zmiany w składzie na mecz z Club Brugge

– Bardzo się cieszę, że menedżer mi ufa i pokazuje to w tym sezonie. Wyszedłem z cienia i rozgrywam teraz więcej spotkań.

To właśnie sprytny pomysł Pereiry, który szybko rozegrał rzut rożny, podając do Juana Maty, doprowadził do trzeciego z czterech goli, jakie United strzeliło Norwich. Harry Maguire i Victor Lindelof tak szybko wbiegli w pole karne do tego dośrodkowania, jakby dwójka facetów biegła, żeby złapać ostatni tramwaj do domu. Ostatecznie to Martial strzałem głową pokonał Tima Krula.

Z uwagi na swoje umiejętności w zakresie dośrodkowań w pole karne, Pereira stał się też stałą opcją na krótkie rozegranie rzutów rożnych z prawej strony boiska. Wracam tutaj myślami do wyrównującego gola w meczu przeciwko Aston Villi z ubiegłego miesiąca i w pierwszej połowie spotkania z Norwich ponownie byliśmy świadkami czegoś podobnego, mimo że tym razem to dośrodkowanie było za głębokie.

Pereira wciąż może powodować frustracje jeżeli chodzi o podejmowane na boisku decyzje, ale bez wątpienia rozwija swoją grę. W meczu przeciwko Newcastle prawdopodobnie nie widział Masona Greenwooda na prawej stronie, gdy United ruszyło z kontrą i zamiast tego wybrał trudniejsze podanie do Martiala, które zabiło akcję.

Źródło: The Athletic

Jednak w meczu z Burnley w podobnej sytuacji, jego wybór i wykonanie akcji było idealne, jedynie dobra obrona Nicka Pope’a powstrzymała Martiala przed zdobyciem gola.

Źródło: The Athletic

– Zawsze znajdzie się krytyka – akceptuje ten fakt Pereira. – Gdyby nie było krytyki, bycie piłkarzem byłoby proste. To jednak część tego sportu. Jesteśmy do tego przyzwyczajeni. Do tego właśnie wszystkich przygotowują podczas szkolenia w Akademii.

Jego ojciec, Marcos, były piłkarz, który przeniósł się z Brazylii do Belgii, aby kontynuować tam swoją karierę, wciąż pozostaje kluczową postacią dla Andreasa w kwestii porad.

– Mój ojciec, odkąd byłem mały, zawsze pomagał mi we wszystkich – przyznaje Pereira. – Po meczach, gdy jest tutaj, idziemy na boisko treningowe i pracujemy nad różnymi rzeczami. Nawet w domu oglądam z nim różne materiały wideo. Po meczach wysyła mi też wiadomości na temat tego, co mogę robić lepiej. Jest wobec mnie krytyczny, ale w tym dobrym sensie.

W rozwoju kariery Andreasa Pereiry, pomogły mu także sezonowe wypożyczenia do Hiszpanii, kolejno do Granady i Valencii.

– Najbardziej fascynujący mecz, jaki tam rozegrałem, to był ten przeciwko Realowi Madryt, gdy mierzyłem się z Luką Modriciem – przyznaje Pereira. – Bardzo trudno się przeciwko niemu grało. Po tym zawsze już oglądałem materiały wideo z jego występów, patrzyłem na styl gry, który prezentuje.

Przeczytaj także:  Chris Smalling z nadziejami na wyjazd na EURO 2020

– Po meczu rozmawiałem z nim i pamiętam, że pochwalił mnie wtedy. Powiedział, że muszę robić dalej to, co robię, że jestem dobrym piłkarzem. Miło było usłyszeć coś takiego z jego ust.

Długoletni pobyt Pereiry w United także jest cenny, zwłaszcza biorąc pod uwagę pomaganie piłkarzom młodego pokolenia, którzy wchodzą do drużyny, jak chociażby Mason Greenwood czy Brandon Williams, który był świetny w spotkaniu z Norwich, poza tym fatalnym pudłem.

Zachowania Pereiry to kolejne rzeczy, które warto śledzić. Dla przykładu – opłaca całe wyżywienie w szpitalu w swoim rodzinnym mieście w Brazylii, w Londrinie, które odwiedza raz do roku.

– Trzeba ciężko pracować każdego dnia. Nie dać się rozczarować przez małe rzeczy. Jeżeli coś się udaje, to trzeba pracować jeszcze ciężej, wyciszyć się i nigdy nie spuszczać głowy – mówił.

– Czasami to trudne, bo myślisz sobie, że nigdy się to nie uda – United kupuje wielkich piłkarzy. Jednak trzeba wierzyć w swój potencjał.

Pereira już niedługo po raz kolejny może stanąć do rywalizacji o miejsce w składzie dzięki nowemu piłkarzowi. Manchester United prowadzi rozmowy ze Sportingiem Lizbona ws. potencjalnego transferu za 60 milionów funtów dotyczącego Bruno Fernandesa. Portugalczyk strzelił dwie bramki w niedzielnym zwycięskim meczu swojego klubu z Vitorią Setubal, co sprawiło, że ma już na koncie 8 bramek w 15 spotkaniach ligowych w tym sezonie.

Posiłkując się słowami jednego ze źródeł bliskich klubu, Fernandes miałby zapewnić pewien pozytywny “zastrzyk” w ekipie Solskjaera. Podczas gdy niektórzy w klubie podchodzą do tego transferu z ostrożnością, piątkowa wizyta prezydenta Sportingu, Frederico Varandasa i dyrektora sportowego tego klubu, Hugo Viany, w biurze United w Londynie, sugeruje że z obu stron jest chęć zawarcia tej umowy.

Fernandes gra zazwyczaj jako nieco cofnięty pomocnik, a jego uderzenia z dystansu mogłyby nadać atakom United nowy wymiar. Jeżeli porozumienie w tej sprawie zostanie osiągnięte, 25-letni Portugalczyk znajdzie w Pereirze osobę, z którą będzie mógł swobodnie porozmawiać, nawet pomimo tego, że Brazylijczyk ma problem zapamiętać w ilu językach potrafi mówić.

– Mówię po hiszpańsku, holendersku, angielsku, francusku i w jakim jeszcze jednym języku? – pyta siebie samego Pereira, gdy wymienia swoje zdolności lingwistyczne. – No tak, po portugalsku!

Mówił płynnie po angielsku zaledwie dwa miesiące po tym, jak dołączył do United. Dodał więc, puszczając oko: – Dobrą rzeczą jest to, że rozumiem wszystko, o czym mówią w szatni.

Dyskusja