Brandom Williams: atakowanie to część mojego stylu gry

manutd.com Paweł Waluś
Zmień rozmiar tekstu:

Robiący ostatnio furorę wychowanek “Czerwonych Diabłów”, Brandon Williams, wspomina, kiedy jako młody kibic oglądał swój zespół zdobywający tytuł Ligi Mistrzów w Moskwie.

Brandon Williams miał siedem lat, gdy podopieczni sir Aleksa Fergusona rozprawili się z Chelsea w 2008 roku. Przyznaje, że ciężko było wywalczyć zgodę na to, aby tak długo nie spać, zwłaszcza że spotkanie przeciągnęło się aż do rzutów karnych.

– Mieliśmy bilet na praktycznie każdy mecz domowy, więc oglądałem takich piłkarzy jak Wayne Rooney, Carlos Tevez i Cristiano Ronaldo. Dzięki temu obserwowałem najwyższy poziom piłkarski, coś takiego sprawia, że chce się grać z takimi zawodnikami – wspomina Williams.

– W 2008 roku finał oglądałem w domu, a moja niańka cały czas mówiła mi, że mam iść spać. Ale ja musiałem zobaczyć karne, wszyscy wiemy, jakim wynikiem się zakończyły.

– Mama i tata wylecieli oglądać mecz, a ja zostałem z opiekunką. Powtarzała, że powinienem iść do łóżka, ale podejrzewam, że nie wiedziała, jak ważne jest to spotkanie. Powiedziałem jej, że muszę to obejrzeć! – przyznaje lewy obrońca.

Ostatnio zagrał kolejne świetne spotkanie przeciwko Norwich, które jego drużyna wygrała 4:0. Williams wyróżnił się między innymi wywalczeniem rzutu karnego po faulu Tima Krula. I chociaż niewątpliwie powinien znaleźć się na liście strzelców po świetnym podaniu od Andreasa Pereiry, to ciężko nie docenić jego ofensywnego zaangażowania.

Nie dziwi więc, że znalazł się na liście kandydatów do miana Gracza Meczu, nawet jeśli ciężko mu było konkurować z Marcusem Rashfordem czy Juanem Matą. Wychowanek ma zamiar nadal ciężko pracować, aby utrzymać swoje miejsce w składzie.

– To jest coś naprawdę ważnego dla mnie i mojej rodziny. Rozumiem co osiągnąłem, ale chcę walczyć o to, aby cały czas grać i zaliczyć jak najwięcej występów w tym klubie – mówił Williams, komentując swoje przebicie się do pierwszej jedenastki.

– Na pozycji, na której gram, potrzebuję energii i siły fizycznej, aby podnieść się po każdym starciu i wspierać defensywę oraz ofensywę. Atakowanie to część mojego stylu gry. Uwielbiam podłączać się do akcji i wspierać zespół w ofensywie – przyznaje młody „Czerwony Diabeł”.

– Sprinty można wykonywać dla siebie, aby przejąć piłkę i dostać się z nią w jakiejś miejsce albo by wykreować przestrzeń, na przykład dla Marcusa [Rashforda] czy kogokolwiek innego, aby mogli tam wbiec i zacząć tworzyć swoją magię.

Komentarze

Podobne wpisy

Najnowsze