The Athletic: dlaczego nie warto robić transferów w styczniu

Źródło:The Athletic

Kiedy drużynie nie idzie, kibice zaczynają nawoływać do transferów. Nie inaczej jest w Manchesterze United. Prawdopodobnie każdy fan tego zespołu od ręki wymieniłby trzy nazwiska, które w jego opinii poprawiłyby sytuację zespołu w tym sezonie. Ale czy aby na pewno? Sprawie przygląda się Jack Pitt-Brooke z serwisu The Athletic.

Artykuł Jacka Pitta-Broke’a dla serwisu The Atheltic – treść oryginalna

W tym miesiącu w salach konferencyjnych wszystkich klubów w kraju zadawane będzie to samo pytanie: „czy on nam pomoże?”. Nic innego niż utrzymanie nie liczy się dla połowy klubów Premier League, biorąc pod uwagę stawkę finansową, o którą toczy się walka. Kluby są zdesperowane, aby pozyskać „pewnych zwycięzców”, takich, którzy podnosili już puchary albo nigdy nie zaznali smaku spadku do niższej ligi. Będą z desperacją szukać zbawicieli i będą chcieli przekonać samych siebie, że inwestycja takich pieniędzy rozwiąże ich problemy, że robią słuszną rzecz. Ktokolwiek, za jakąkolwiek cenę, byle wyrwać ich z marazmu.

I praktycznie nigdy to nie wychodzi.

Zostało to udowodnione przez badania 21st Club, firmę zajmującą się analizą danych w piłce nożnej. Przestudiowali oni największe styczniowe transfery i odkryli, że wydawanie ogromnych pieniędzy na uratowanie sezonu przerasta późniejsze zyski, jeśli takowe w ogóle będą.

– Przyjrzeliśmy się wydatkom netto w styczniu i jaki mają one wpływ na zdobycze punktowe przez resztę sezonu – tłumaczy Omar Chaudhuri, zarządzający grupą naukową w 21st Club. – Główne wnioski są takie, że nie ma żadnego wpływu, ewentualnie bardzo niewielki pozytywny wpływ. Jeśli spojrzymy na średnią drużyn, które wydały ponad 30 milionów funtów w styczniu, zdobywają po tym średnio 0,1 punktu więcej na mecz. A więc w ciągu 19 spotkań daje to nam jeden lub dwa punkty więcej.

Klasycznym przykładem nieodpowiedniego wydawania pieniędzy w styczniu jest Queens Park Rengers w 2013 roku. Pod koniec roku znajdowali się na dnie tabeli z zaledwie 10 punktami. Jednak Harry Redknapp i Tony Fernandes stwierdzili, że mogą się z tego wygrzebać wydawaniem większych pieniędzy. Sprowadzili Christophera Sambę z Anzy Mahaczkała za 12,5 miliona funtów, z którym podpisali czteroletni kontrakt o łącznej wartości ponad 20 milionów. Pozyskali Loica Remy’ego z Marsylii za 8 milionów, któremu zaoferowali podobny kontrakt. Inwestycja w tych dwóch zawodników to koszt ponad 60 milionów, a do tego doszli jeszcze Tal Ben Haim, Jermaine Jenas i lewy obrońca z Korei Południowej Yun Suk-young.

QPR wygrało trzy spotkania w końcówce sezonu, który zakończyli na dole tabeli i wpadli w problemy finansowe, z których wygrzebywali się przez kolejne kilka lat. W najlepszym wypadku zmniejszyli swoje szanse na spadek z pewnych do bardzo prawdopodobnych. Teraz, siedem lat po tych wydarzeniach, są jednym z najbardziej oszczędnych klubów w Championship.

W styczniu 2018 roku widmo spadku chciały oddalić Stoke i Swansea. W tym celu „Garncarze” wydali 14 milionów na Badou Ndiaye, a klub z Walii odkupił Andre Ayew z West Hamu za 18 milionów. Oba zespoły i tak spadły. Ayew w dwunastu spotkaniach reszty sezonu nie strzelił ani jednej bramki. Rok temu Fulham kupiło Ryana Babela, Lazara Markovicia i Havarda Nordtveita, trzech drogich piłkarzy z doświadczeniem w Premier League. Nie zmieniło to ich sytuacji.

Kiedy kluby próbują wykupić sobie utrzymanie, zazwyczaj nie zwracają uwagi na szerszą perspektywę. Łatwiej jest kupić bramki, niż czyste konta, a kiedy różnice są niewielkie, prościej jest podjąć ryzyko i postawić na człowieka, który może strzelić tyle, by zrobić różnicę. Są przykłady udowadniające, że tak może się stać. Nikt nie zapomni Frediego Bobicia utrzymującego Bolton Wanderers w 2002, Emile’a Mpenze w Manchesterze City w 2007 (który właściwie przyszedł jako wolny zawodnik w lutym), Ilana w West Hamie w 2010 czy Dame N’Doye w Hull City w 2015 roku.

Jednak te historie się wybijają, bo w tle mają mnóstwo styczniowych transferów, które nie wypaliły.

– Największy popyt w styczniu jest na napastników – mówi Chaudhuri – Jednak około połowy z napastników pozyskanych w ten sposób do końca sezonu nie strzela żadnej bramki. Więc pomysł, że możesz pozyskać gościa, który strzeli ci 10 bramek, jest zupełnie błędny.

Przeczytaj również:  Fabrizio Romano: Manchester United nie złożył jeszcze oferty za Denisa Zakarię

Według 21st Club w pięciu największych ligach napastnicy stanowią 20 procent transferów dokonywanych w styczniu. Jednak zaledwie 14 procent z nich strzela pięć lub więcej bramek, a 55 procent nie strzela żadnego gola.

W ostatnich latach jedynym styczniowym napastnikiem, który osiągnął pułap dziesięciu bramek, był Pierre-Emerick Aubameyang. Jednak on był 28-latkiem w najlepszym okresie swojej kariery, za którego Arsenal zapłacił Borusii Dortmund 56 milionów funtów w styczniu 2018 roku.

– Aubameyang jest jedynym zawodnikiem, który osiągnął ten pułap, co pokazuje nam, że musimy postawić na absolutnego pewniaka, inaczej nic nie zyskamy – mówi Chaudhuri. Nawet zawodnicy, którzy finalnie osiągnęli sukcesy w swoim klubie, jak Luis Suarez w Liverpoolu czy Edin Dżeko w Manchesterze City, obaj pozyskani w styczniu 2011 roku, strzelili kolejno cztery i sześć bramek w drugiej połowie sezonu w nowych klubach.

– Staramy się przypisywać zawodnikom wartość ilości zdobytych punktów na sezon lub pół sezonu – wyjaśnia Chaudhuri. – Prawda jest taka, że zazwyczaj wpływ jest o wiele mniejszy, niż przewidujemy. Weźmy zespół, który w styczniu ma 15 punktów. Jeśli podwoimy ich wynik, dostaniemy 30, a oni będą chcieli dodać dziesięć, aby utrzymać się z 40 punktami. Mogą myśleć, że to zapewni im odpowiedni napastnik, ale rzeczywistość jest inna. Spójrzmy na korelację pomiędzy golami i punktami w Premier League. Jedna bramka w przeciągu sezonu zazwyczaj warta jest pół punktu, może trochę więcej. Więc nawet jeśli ktoś w pół sezonu strzeli dziesięć bramek, to doda w ten sposób tylko 5 punktów.

Pamiętajmy jednak, że awaryjny zawodnik może np. w ciągu połowy sezonu strzelić tylko pięć bramek. Więc gracz, po którym spodziewamy się dziesięciu goli, strzela ich pięć i w ten sposób dodaje nam tylko 2,5 punktu. – Wiele klubów mogłoby przemyśleć swoje decyzje, gdyby im powiedzieć, że wydają 35 milionów funtów na 2 punkty w tabeli. Bardzo często przeceniają wpływ pojedynczego piłkarza i kończy się to zbyt wysokimi oczekiwaniami wobec swoich nowych zawodników – zwraca uwagę Chaudhuri.

Nie tak dawno temu mieliśmy okres, kiedy najbogatsi wydawali wielkie pieniądze, aby przebudować swój zespół w styczniu. W 2011 roku Chelsea wydawała 50 milionów na Fernando Torresa z Liverpoolu, który ten zarobek przeznaczył na ściągnięcie Andy’ego Carrolla i Luisa Suareza. W 2014 roku Manchester United wydał 37 milionów na Juana Matę z Chelsea. Rok później Manchester City wykupił Wilfrieda Bony’ego ze Swansea za 25 milionów. Poza Suarezem, większość z tych transferów nie wypaliła i jeśli coś się zmieniło w ciągu ostatnich lat, to to, że wielkie kluby dokonują zimą mądrzejszych zakupów.

Przeczytaj również:  Oficjalnie: Kieran Trippier dołączył do Newcastle United

Największy styczniowy transfer w historii Anglii – pozyskanie przez Liverpool Van Dijka za 75 milionów funtów – był jednym z najlepszych, ale również mocno się różnił od typowych zimowych zakupów. Nie była to próba pozyskania dostępnego zawodnika, kiepsko radzącego sobie w swoim zespole, w nadziei, że sprawdzi się w innym klubie. Zamiast tego Liverpool długo sondował Holendra, aby dojść do wniosku, że warto wydać wielkie pieniądze za najlepszego piłkarza na swojej pozycji. Nie było w tym elementu ryzyka. Podobnie wyglądała sprawa ze ściągnięciem za 57 milionów funtów Aymerica Laporte’a do Manchesteru City w trakcie tego samego okienka. Francuz był obserwowany przez 18 miesięcy, zanim Pep Guardiola stwierdził, że świetnie pasuje do jego stylu. Brak ryzyka.

Jednak Van Dijk wciąż jest wyjątkiem, a nie regułą i jeśli nie można kupić sobie pewnego sukcesu, to wszystko staje się ryzykiem. Spytajcie agentów o wartość zimowego okienka, to od razu was przestrzegą, że nie ma sensu wydawać w nim za dużo. Zawodnicy, których można kupić w styczniu, praktycznie zawsze mają nad sobą wielki znak zapytania. Jeśli byliby w swojej najlepszej formie, nie byliby dostępni na sprzedaż w środku sezonu. – Najlepsi piłkarze nie przenoszą się w środku sezonu – miał powiedzieć jeden z największych agentów. – Ten okres coraz częściej wydaje się zwykłą stratą czasu.

ŹródłoThe Athletic

Ostatnie sztuki

Koszulka adidas Manchester United Training Top DP6825

Wykonana z najwyższej jakości materiałów, oficjalna replika koszulki treningowej z długim rękawem, w której piłkarze Manchesteru United przygotowywali się do meczów w sezonie 2018/2019. Podkreśli dumę z faktu wspierania drużyny "Czerwonych Diabłów" zarówno w trakcie aktywności sportowej, jak i podczas wyjścia na miasto. Licencjonowany produkt klubowy. Cechy produktu:
  • kolor: jasnoszary, czerwony
  • materiał: 100% poliester
  • naprasowany herb klubu
  • dekolt w kształcie litery V
  • długi rękaw
  • wzmocniona, chroniąca przed wiatrem konstrukcja
  • mankiety z otworami na kciuki, zapewniające lepsze przyleganie do ciała
  • wykorzystana technologia adidas Climalite
Technologia adidas Climalite:
  • odprowadza wilgoć od skóry
  • zapewnia maksymalną lekkość i miękkość materiału
  • przynosi uczucie chłodu i komfortu termicznego nawet w najgorętszych warunkach

Dyskusja

Najnowsze

Ralf Rangnick: Paul Pogba zapewnił mnie, że będzie w pełni zaangażowany do końca sezonu

Ralf Rangnick w wywiadzie dla klubowych mediach opowiedział o powrocie Paula Pogby do treningów z zespołem. Niemiecki szkoleniowiec zapewnił,...

Ralf Rangnick: rozmawiałem z Anthonym Martialem. Problem został rozwiązany

Ralf Rangnick na przedmeczowej konferencji prasowej ujawnił, że odbył rozmowę z Anthonym Martialem w sprawie ostatniego nieporozumienia. Niemiecki szkoleniowiec...

Sytuacja kadrowa przed meczem z Brentfordem

Tymczasowy szkoleniowiec Ralf Rangnick postanowił ujawnić najnowsze wieści z szatni Manchesteru United. Zdaniem niemieckiego menedżera istnieje możliwość, że w...

Konferencja prasowa Rangnicka przed meczem z Brentfordem: musimy zagrać tak jak z Aston Villą, ale w pełnym wymiarze czasowym

W środę Manchester United po raz pierwszy w tym sezonie zmierzy się z beniaminkiem z Londynu, Brentfordem. Z tej...
- Reklama -

Ralf Rangnick: Pogba to poważny kandydat do wyjściowej jedenastki

Tymczasowy szkoleniowiec Manchesteru United poinformował, że Paul Pogba może wrócić do pierwszego zespołu Manchesteru United na początku lutego. Francuz opuścił...

Fred: w Anglii media często podają fałszywe wiadomości

Fred postanowił udzielić krótkiego wywiadu ESPN Brasil. Pomocnik odpowiedział na pytanie związane z jego przyszłością oraz ponownie skomentował pracę...

Brentford – Manchester United: przegląd kursów w Betcris

Nadszedł czas, aby Manchester United nadrobił ligowe zaległości i rozegrał mecz z trzecim z beniaminków, czyli zajmującym aktualnie 14....

Puchar Narodów Afryki: zaskakujący remis Wybrzeża Kości Słoniowej, Tunezja wraca do walki o awans

Faza grupowa Pucharu Narodów Afryki zbliża się wielkimi krokami ku końcowi. Za nami kolejna seria spotkań reprezentacji z "Czerwonymi...

Najważniejsze

Konferencja prasowa Rangnicka przed meczem z Brentfordem: musimy zagrać tak jak z Aston Villą, ale w pełnym wymiarze czasowym

W środę Manchester United po raz pierwszy w tym sezonie zmierzy się z beniaminkiem z Londynu, Brentfordem. Z tej...

The Athletic: Bruno Fernandes chce zostać jednym z najlepiej zarabiających zawodników Manchesteru United

Dziennikarz David Ornstein z portalu The Athletic poinformował, że obóz Bruno Fernandesa jesienią odrzucił ofertę nowego kontraktu od Manchesteru...

Może Cię także zainteresować

0