manutd.com

Ole Gunnar Solskjaer w piątek przed południem spotkał się z dziennikarzami na przedmeczowej konferencji prasowej, poprzedzającej nadchodzącą niedzielną potyczkę Manchesteru United z Liverpoolem.

Podczas pierwszej części tego spotkania (druga ujrzy światło dzienne prawdopodobnie dopiero w sobotę późnym wieczorem), Norweg mówił m.in. o powodach odejścia z klubu Ashleya Younga, który lada moment powinien zostać ogłoszony nowym zawodnikiem Interu, a także o tym komu przekaże opaskę kapitańską.

Menedżer “Czerwonych Diabłów” wypowiedział się też na temat szans na występ w meczu z “The Reds” Marcusa Rashforda oraz odniósł się do porównania atakującej trójki Manchesteru United (Rashford, Martial, Greenwood) z ofensywnym trio Liverpoolu (Firmino, Salah, Mane).

KONFERENCJA PRASOWA OLE GUNNARA SOLSKJAERA PRZED MECZEM Z LIVERPOOLEM – CZĘŚĆ I

Przed wami wielki mecz, więc pojawia się też ważne pytanie dotyczące Marcusa Rashforda. Będzie dostępny do gry na to spotkanie?

– Nie jestem wam w stanie odpowiedzieć na to teraz. Taka sama sytuacja miała miejsce niedawno w przypadku Harry’ego [Maguire’a]. Oczywiście zamierzamy dać mu tyle czasu, ile tylko potrzeba, aby zobaczyć, czy zdąży się wykurować. Przeprowadzimy z nim dziś nieco więcej dodatkowych zabiegów i testów. Wczoraj był i tak dzień na pomeczową regenerację piłkarzy, więc przechodził tylko zabiegi kuracyjne. Nie widziałem się z nim dziś rano, ale też nie mam zamiaru z tego powodu wstrzymywać oddechu. Prędzej skłaniam się ku temu, że Marcus [Rashford] nie będzie gotowy do gry, ale zobaczymy. Do meczu wciąż zostało nieco ponad 48 godzin, więc zobaczymy.

Oczywiście nikt do tej pory w tym sezonie nie zdołał pokonać Liverpoolu w Premier League. Co daje ci wiarę w to, że możecie pojechać na Anfield i dokonać tego?

– Potrzebujemy rozegrać bardzo dobre, naprawdę bardzo dobre spotkanie, jeżeli chcemy tam wygrać. Jednak udało nam się pokonać na wyjeździe Manchester City w zeszłym miesiącu, wcześniej ograliśmy też w ten sposób Paris Saint-Germain. Musimy jednak wspiąć się na taki poziom naszych występów. Zdecydowanie tak trzeba zrobić, jeżeli jedzie się na mecz wyjazdowy z drużyną, która jest na czele tabeli. Ponadto będąc szczerym przy naszych ostatnich dwóch meczach przeciwko Liverpoolowi, które rozgrywaliśmy na Old Trafford, to my byliśmy drużyną bliższą wygranej. Mamy więc na czym się opierać i to dodaje nam mnóstwo wiary w to, że jeżeli zaprezentujemy się na najwyższym poziomie, to będziemy mieli szansę na zwycięstwo w tym meczu.

Czy możesz nam coś powiedzieć na temat Bruno Fernandesa. Jak wygląda sytuacja z jego transferem i wierzysz w to, że pozyskacie go zimą?

– Nie mogę z wami rozmawiać na temat jakichkolwiek piłkarzy z innych drużyn, nie. Obecnie skupiamy się na nadchodzącym meczu i tylko to zajmuje moją głowę.

Czy możesz za to powiedzieć nam coś więcej na temat twojego kapitana? Jest w drodze do Włoch, gdzie przejdzie testy medyczne przed transferem do Interu. Jak do tego podchodzisz, ponieważ nie udało wam się go zatrzymać, a tego przecież chciałeś?

– Będąc szczerym, to była okazja dla Ashleya [Younga], który latem kończy 35 lat. Jeżeli ktoś oferuje mu dwuletnią umowę, to reszta zależy od niego. My nie byliśmy gotowi zaoferować mu czegoś takiego. Był dobrym reprezentantem tego klubu, kapitanem, zdobywał tutaj trofea, wygrywał puchary ligowe i krajowe. Jednak do drużyny przebijają się młodsi piłkarze. Nadszedł po prostu na to czas. Skoro w głowie Ashleya pojawiła się myśl: “Tak, chcę tego spróbować”, to dlaczego nie miałby zrobić tego teraz?

Przeczytaj także:  Frank Lampard: Bruno Fernandes jest fantastycznym piłkarzem

Kto jest teraz twoim nowym kapitanem?

Harry [Maguire] nosił ostatnio kapitańską opaskę i będzie dalej ją nosił. Jest liderem w naszej grupie. Nie jestem tym zaskoczony, bardziej jestem pod wrażeniem jego zdolności przywódczych. Dlatego też dalej będzie to robił.

Nie przypominam sobie, aby jakikolwiek piłkarz, włączając w to Roya Keane’a czy Erika Cantonę, tak szybko otrzymał w tym klubie kapitańską opaskę.

– Przybył do tej drużyny i wszystko, co robi, mówi mi, że jest liderem. Jest też częścią grupy piłkarzy, która przewodzi tą młodą drużyną. Do tej pory był tutaj Ashley [Young], jest też David [de Gea], Marcus [Rashford] i właśnie Harry. Dlatego też Harry będzie dalej nosił opaskę kapitańską

Ole, to będzie twój pierwszy raz, gdy jako menedżer wyjdziesz na Anfield. Wiesz o tym wszystko jako piłkarz, ale fani zgromadzeni na stadionie Liverpoolu postarają się wam utrudnić życie tak bardzo, jak to tylko będzie możliwe. Obawiasz się tego w jakiś sposób czy po prostu zamierzasz to przyjąć tak jak jest?

– Jako piłkarz na Anfield wygrywałem, jak i przegrywałem, więc oczywiście wyczekujemy tego typu meczów. To świetne wyzwanie dla naszych zawodników, ponowne zresztą. Będą w końcu grali przeciwko ligowym liderom. W dwóch ostatnich meczach przeciwko nim spisaliśmy się dobrze, ale jak wspomniałeś na Anfield to nabiera innego znaczenia. Można czerpać przyjemność z gry na tym obiekcie, ale to też potrafi być zastraszające miejsce. Będziemy się do tego przygotowywać tak dobrze, jak tylko potrafimy. Musimy przygotować na to kilku młodych zawodników, którzy prawdopodobnie zagrają na Anfield, a dla których będzie to pierwszy taki mecz. Jestem jednak pewny, że sobie z tym poradzą.

Liverpool ma obecnie w szeregach wychowanków z miasta. Z kolei Manchester United zawsze miał w drużynie zawodników z miasta. Piłkarze z klubowej Akademii wiedzą wszystko na temat tych spotkań. Biorąc to pod uwagę, to jeżeli Brandon Williams zagra w tym meczu, to zamienisz z nim wcześniej słowo na ten temat? Widać, że lubi wyzwania, ale ta atmosfera – a on jest chłopakiem z okolicy, “Czerwonym Diabłem” – będziesz z nim rozmawiał na temat uspokojenia nerwów?

– Czy wygląda to tak, jakbym musiał z nim o tym porozmawiać? Nie wydaje mnie się. Uważam, że Brandon [Williams] spisuje się absolutnie fantastycznie odkąd wszedł do drużyny. Przebija się przez każde wyzwanie, jakie mu stawiamy, a przy tym ma dopiero 19 lat. Zaliczył jak dotąd 10 czy 11 występów od pierwszych minut, ale bardzo przypomina mi mentalność Gary’ego Neville’a. Gdy weźmie się to wszystko pod uwagę, to uważam, że będzie czerpał przyjemność z tego wyjazdu na Anfield.

Przeczytaj także:  Solskjaer: Ighalo udowodnił na treningach, że zna się na swoim fachu

Jednak w ostatnim czasie w pobliżu Anfield pojawiły się hańbiące sceny, gdy autobus, którym podróżowała drużyna Manchesteru City, został zaatakowany przez fanów. Teraz szykują wam podobne powitanie. Czy masz jakieś obawy na temat waszego bezpieczeństwa?

– Nie mam żadnych obaw, co do naszego bezpieczeństwa, nie. Przy czym z pewnością będą chcieli nas zastraszyć. Byle to trzymało się pewnych granic. Wiecie, jako piłkarz podróżowałem wiele autobusem po Europie czy też na Anfield i nieważne jest co na ciebie ktoś krzyczy i w jaki sposób się wydziera, tak naprawdę tego nie zauważasz. To jest pewien nieodłączny element tego typu wielkich meczów.

Mówiłeś już kilka razy w tym sezonie, że uważasz, że to Manchester City jest najlepszą drużyną w Premier League. Dalej tak twierdzisz, biorąc pod uwagę nadchodzące spotkanie?

– Cóż, dowód można znaleźć w ligowej tabeli. Liverpool jak na razie jest najlepszy w lidze, ale Manchester City potrafi zdeklasować rywala. Liverpool z kolei potrafi pokonywać rywali w inny sposób. To dwie różne drużyny. Uważam, że to dwa bardzo dobre zespoły, ale to Manchester City daje ci innego rodzaju wyzwanie niż to, co oferuje Liverpool. Obie drużyny prezentują dwa różne style gry w piłkę nożną.

Ole, gdy Liverpool po raz ostatni sięgał po mistrzostwo w kraju w 1990 roku, nie wydaje mi się, żeby ktoś przypuszczał, że zajmie im 30 lat, aby zdobyć kolejne. Widzisz w tym jakieś podobieństwa do obecnej sytuacji Manchesteru United?

– Nad tym właśnie ciężko pracujemy, aby upewnić się, że do tego tutaj nie dojdzie i niech to będzie dla nas lekcja. Wcześniej kilkukrotnie byli bliscy dokonania tego. Nie możemy sobie pozwolić na to, aby czekać kolejne 26 lat na zwycięstwo w lidze, ale też jestem pewny, że tak nie będzie, ponieważ wierzę w ten klub. Wierzę w to, że go odpowiednio przebudujemy. Rozpoczęliśmy coś, co zajmie nam nieco czasu, ale dojdziemy do tego miejsca, w którym chcemy być.

Biorąc pod uwagę odejście Ashleya Younga, czy zamierzacie go jakoś zastąpić? Brandon Wiliams radzi sobie naprawdę dobrze, ale Luke Shaw ponownie jest kontuzjowany. Czy będziesz szukał wzmocnień na tej pozycji?

– Timothy [Fosu Mensah] wraca do gry i jest prawym obrońcą. Grał na prawej obronie w dorosłej reprezentacji Holandii w wieku 19 lat, więc chcemy mieć go z powrotem do dyspozycji. Do tego Diogo [Dalot] jest już zdrowy, więc myślę, że jeżeli chodzi o obsadę boków obrony, to wyglądamy pod tym kątem całkiem nieźle.

Po waszym październikowym meczu z Liverpoolem na Old Trafford, Jurgen Klopp stwierdził, że Manchester United po prostu się bronił, podczas gdy jego drużyna próbowała grać w piłkę. Czy odbierasz to jako oskarżenie?

Przeczytaj także:  The Athletic: Ed Woodward dał Bournemouth kwadrans na decyzję ws. Kinga

– Nie wydaje mi się, żeby to było oskarżenie w naszą stronę. Traktuję to jako komplement, że broniliśmy się tak dobrze, że tak naprawdę nie wykreowali sobie szansa bramkowych. Gdy menedżer rywali jest sfrustrowany, to dobry znak dla mnie jako trenera, ponieważ to pokazuje, że nasi chłopcy spisali się dobrze. Wydaje mi się, że byliśmy bliżsi wygranej w obu naszych ostatnich bezpośrednich meczach, więc nie wiem na czym tu polegać ma problem.

Twoje atakujące trio przewyższyło w tym sezonie dorobkiem strzeleckim trójkę napastników Liverpoolu. Czy to sugeruje, że twoja drużyna nie gra tak defensywnie jak to niektórzy przedstawiają?

– Ta atakująca trójka [Roberto Firmino, Saido Mane i Mohamed Salah], którą dysponują, gra ze sobą od wieków. No może nie od wieków, ale od czterech sezonów. Widać jak wymieniają się między sobą na boisku pozycjami, jak się poruszają, jak się ze sobą rozumieją. Mamy nadzieję, że nasza atakująca trójka [Marcus Rashford, Anthony Martial i Mason Greenwood] też będzie się tak rozumieć za jakiś czas. Tak naprawdę zaczęliśmy mecz z całą trójką jedynie raz, jeżeli się nie mylę. Myślę, że to było w spotkaniu przeciwko Newcastle United. Musimy więc przejść jeszcze tę drogę, aby dojść do poziomu tej trójki z Liverpoolu, zwłaszcza jeżeli chodzi o ich rozumienie się i regularność. Niemniej w tamtym meczu [z Newcastle] strzelili cztery bramki, więc być może jest to coś, czemu będę musiał przyglądać się częściej. Wierzę w naszych zawodników. Musimy ich jeszcze oswajać z grą ze sobą, ale jestem pewny, że w nadchodzących latach wiele zobaczymy jeszcze w wykonaniu tej trójki. Liverpool w tym roku strzelił więcej bramek od nas. Dodając do tego zawodników spoza tej trójki. Dlatego też nie mam zamiaru mówić, że nasza trójka atakująca jest lepsza od ich, czy też na odwrót. Niedzielny mecz sam to rozstrzygnie.

Marcus Rashford ma 22 lata, Mason Greenwood 18 lat, a Anthony Martial dopiero co skończył 24 lata. Czy to jest dla ciebie jeden z tych zachęcających, ekscytujących aspektów tego sezonu? Chodzi o to, że już teraz są znaki, że drzemie w nich ogromy potencjał i możliwość dalszego rozwoju?

– Widzieliśmy całą trójkę w akcji i daliśmy im długoterminowe kontrakty. Widzimy jak rozwijają się w bardzo, ale to bardzo ekscytującą trójkę atakujących. Byłem tutaj w czasie, gdy grał w drużynie Cristiano Ronaldo, Carlos Tevez i Wayne Rooney. Tego właśnie chcemy jako kibice Manchesteru United. Jestem menedżerem tego klubu, ale też jestem jego kibicem. Chcemy, aby nasi zawodnicy wyrażali siebie, żeby jeździli w takie miejsca jak Anfield i sieli postrach wśród obrońców rywali. Przy czym w klubie mamy też Daniela Jamesa, którego należy dołączyć do wspomnianej trójki. Tak, jestem tą perspektywą bardzo podekscytowany.

Zapis z drugiej części piątkowej konferencji prasowej Ole Gunnara Solskjaera przed meczem z Liverpoolem znajdziecie tutaj.

Dyskusja